sawa.com
23.06.06, 23:31
Sama słyszałam na własne uszy to o czym pisze GW na swoim portalu:
"Według niej (Gilowskiej), udało jej się ustalić, że zarzuty mogą dotyczyć
okresu 1987-1989. Wówczas - jak powiedziała - była "gospodynią domową z
doktoratem". Nie była przesłuchiwana, nie ubiegała się też o paszport ani
stypendium. (...)
Jeśli coś jest w moich papierach, są to "fałszywki" - oświadczyła Gilowska.
Zaznaczyła też, iż chciałaby jak najszybszego wyjaśnienia tej sprawy i jest
zwolennikiem "pokazania wszystkich papierów". "Niech nie będzie takich
gier!" - oświadczyła.
Nooo... ale czy fałszywka jest ten oto fragment z jej strony internetowej?!
"Od 1985 r. zatrudniona w KUL w reaktywowanej Sekcji Ekonomii Wydziału Nauk
Społecznych. Od 1986 r. zatrudniona wyłącznie w KUL (przejście z UMCS do KUL
na mocy porozumienia obydwu pracodawców). Staże w: Heinz-Schwarzkopf–Stiftung
w Hamburgu (lipiec 1987, lipiec 1988, lipiec 1989); w Raiffeisen Landesbank
(Lintz, sierpień 1989), (...)
Co tu jest grane?!