izaak_hilarowicz
24.06.06, 11:41
Do niedawna byłem zwolennikiem lustracji, jednak po przeczytaniu wielu
publikacji na ten temat i obejrzeniu kilku filmów dokumentalnych oraz
obserwując na bieżąco scenę polityczną, muszę stwierdzić, że przede wszystkim
na rozliczenia jest już za późno. Prawdziwie istotne domkumenty zostały
zniszczone i bezpowrotnie utracone. Te które pozostały są jedynie narzędziem
w walce politycznej tego czy innego ugrupowania, nie można się opierać na
notatkach funkcjonariuszy SB, że ten czy inny powiedział to czy tamto i tylko
na tej podstawie wciągać go na listę świadomych współpracowników. Wiemy że
funkcjonariusze byli rozliczani i poddawani presji wciągania coraz to nowych
informatorów do kartotek, to szczególnie im zależało na tym żeby teczki się
zapełniały, także ze względów finansowych. Wiadomo że inwigilacji i naciskom
poddawani byli ludzie nauki, kultury,duchowni, na których to ludziach
systemowi zależało przede wszystkim, ponieważ to oni kształtowali ludzką
świadomość. Jednostki takie siłą rzeczy spotykały się z wieloma osobami które
mogły napisać że współpracowały ponieważ od nich uzyskano tą czy inną
informację.Dlaczego politycy którzy tak chętnie sięgają do sprawy lustracji
tak bezkrytycznie zakładają uczciwość i prawdomówność funkcjonariuszy
opisujących swoją działalność w bezpiece? Czy nie stało się teraz wygodne
wyciągnąć niewygodnemu politykowi jego teczki? Wydaje mi się że wiele prawdy
było we wczorajszym stwierdzeniu Pani Gilowskiej, "że wieksze prawa od niej
mają pedofil i morderca bo im przynajmniej widzą dokumenty i dowody
zgromadzone przeciwko im", a ona została skazana na śmierć polityczną bez
jakiegokolwiek śladu. Dlatego jestem zwolennikiem całkowitego zniszczenia
archiwów bezpieki, żeby zakończyć grę teczkami.