leszek.sopot
07.07.06, 20:43
Tak powinno być od samego początku. Jarosław Kaczyński z jego temperamentem
sterujący z tylnego siedzenia to była zła konstrukcja. Jako premier wszystko
powinno być bardziej jasne i zrozumiałe.
W rządzie obok Marcinkiewicza znalezło się dwóch wicepremierów - liderów
współrządzących parti. Dlatego też pozycja premiera była o wiele słabsza i na
pewno wszystkie najważniejsze sprawy rządowe związane z koalicjantami musiały
być konsultowane z liderem PiS. Kaczyński jako premier to wzmocnienie rządu i
na pewno ukrócenie samowoli Leppera i Giertych - oznaczać to jednak może
większe naprężenia i zagrożenie całości koalicji.
Do tej pory rząd działał jakby nie działał. Od teraz na pewno przyspieszy.
Wyraźniej też będzie można zobaczyć i ocenić wszystkie poczynania Jarosława
Kaczyńskiego, który chował się skutecznie za plecami swego brata Lecha
Kaczyńskiego i premiera Marcinkiewicza. Po raz pierwszy Jarosław będzie
zdawał egzamin przed społeczeństwem. Będziemy go oceniać nie jako partyjnego
watażkę ale jako głowę państwa. Ma okazję zostać najlepszym premierem III RP
a może okryć się wstydem. Wszyscy recenzenci będą mieli o wiele łatwiejsze
zadanie.