acho
13.07.06, 16:31
W Polsce (podobnie jak w kilku innych krajach Europy) za kłamstwo oświęcimskie idzie się do więzienia.
W Austrii siedzi właśnie David Irving, który zaprzeczał istnieniu komór gazowych. On sam twierdzi, że
popełnił "błąd metodologiczny". Coś w rodzaju Grossa - "pomyliłem się jeśli chodzi o liczby". A w
obronie Irvinga wystąpił właśnie... ultralewicowy myśliciel - Żyd.
Jak sądzicie? Czy należy karać więzieniem za słowa?
Więcej o Singerze i Irvingu: Piąta Władza