bogucjusz
03.08.06, 11:14
1. Fetyszyzowanie prostaka: np. robotnika po zawodówce, który jako "lud" jest
moralnie zdrowy i automatycznie lepszy od "intelygienta". Dziś rolę robotnika
(bo robotnicy są na ogół zbyt inteligentni i politycznie uświadomieni) przejął
dres-blokers, albo emerytowana dewotka. (rzecz jasna "prosty człowiek"
naprawdę NIC NIE OBCHODZI rządzących, chodzi tylko o tanie pozyskanie jego głosu).
2. Antyinteligenckość, wynikająca z punktu 1. Każdy, kto czyta książki, jest
podejrzany, trzeba go dyskredytować jako łże-elitę, lumpenliberała,
propagatora zboczeń itp. Ma to gwarantowany poklask większościowego prostego
ludu, który książek nie czyta i ma z tego powodu pewne kompleksy, więc
dowalenie "jajogłowym" zawsze go ubawi i podniesie na duchu.
3. Propaganda sukcesu: panuje marazm, a to co w miarę dobre (np. dziś w
gospodarce, za PRL-u w kulturze) dzieje się WBREW władzy. Ale władza trąbi, że
dzięki niej jest rewelacyjnie i będzie jeszcze lepiej. Nie będzie.
4. Nienawiść wobec ludzi zaradnych i pracowitych, którzy wyrastają (np.
materialnie) ponad przeciętność. Za komuny tępiło się ich jako "badylarzy",
dziś przykleja etykietkę "liberalnych złodziei", "kapitalistycznych
krwiopijców" i buntuje przeciw nim prosty lud pod komuszym hasłem "że wszyscy
mamy jednakowe żołądki". Populiści, czy to z PZPR czy to z PiS po mistrzowsku
wykorzystują typowo polską cechę DZIKIEJ ZAWIŚCI.
5. Dęty pseudopatriotyzm, utożsamiony z nacjonalizmem i szowinizmem,
polegający głównie na budzeniu starych fobii przed "obcym" (dzisiejsza
antyniemiecka histeria PiS to po prostu KALKA, dosłowna kopia histerii
gomułkowców).
6. Antyokcydentalizm. Zachód i Europa jawi się jako groźny przeciwnik, który
dybie na Polskę, chce ją wykorzystać i zdemoralizować. Za PRL-u Zachód groził
nam jako przedmurzu Układu Warszawskiego, dziś - Polska znowu jawi się jako
antemurale christianitatis. Ta antyzachodnia i antymodernizacyjna fobia,
typowa dla gorliwych katolików, zazwyczaj w naszych dziejach wpychała nas w
łapska Rosji. Nie bez powodu jeszcze niedawno sam PiS zarzucał Samoobronie i
LPR-owi, że reprezentują rosyjskie interesy, dziś sam się w nie wPiSuje.
7. Imperatyw WSZECHWŁADZY rządzącej partii, która jako NIEOMYLNA i NIE
PODLEGAJĄCA KRYTYCE, nie oglądając się na NIKOGO obsadza SWOIMI KAŻDY stołek,
KAŻDY etat do rozdrapania, jakby miała rządzić już wiecznie. Nie ma opozycji,
nie ma dyskusji, każdy poza Partią to WRÓG, którego należy zatopić, albo
wściekłą propagandą (wczoraj Moczara i Urbana, dziś Kurskiego) zohydzać w
oczach "ludu".
Analogie można by mnożyć, ale mi się nie chce, bo wyborcy PiS należą do tych
70% społeczeństwa, "nie rozumiących" czytanego tekstu...
[Cytat z Onet.pl, nick: Odi profanum vulgus]