Dodaj do ulubionych

BRUDY POSLA GIERTYCHA

IP: *.proxy.aol.com 19.02.03, 09:36
Brudy posła Giertycha

Młody, wyszczekany, narodowy, katolicki. I niekoniecznie kryształowy.

Poseł Roman Giertych – przewodniczący Kongresu Ligi Polskich Rodzin,
wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego LPR. Poseł Marek Kotlinowski –
prezes Zarządu LPR, przewodniczący Klubu Parlamentarnego LPR. I poseł Witold
Hatka – członek Zarządu LPR. Przejęli oni władzę w Wielkopolskim Banku
Rolniczym i pozwolili wyprowadzić z niego ponad 33 mln zł uciułanych przez
rolników. Pieniądze częściowo popłynęły do spółek, w których zarządach
elpeerowcy zasiadali lub – jak np. Giertych – byli ich współwłaścicielami.

Młody Giertych, lat 32, reprezentuje trzecie pokolenie dynastii endeków z
obsesją na punkcie światowego spisku Żydów i masonów. Jako lider kojarzonej
ze skinheadami Młodzieży Wszechpolskiej i Stronnictwa Narodowego i autor
dzieł typu "Możemy wygrać Polskę" plątał się na marginesie polityki. Karierę
zapewnił mu dopiero związek z ojcem Rydzykiem. Jest posłem, przywódcą Ligi
Polskich Rodzin i jej głównym mówcą sejmowym. Zdominował klub. Bez przerwy
wyciera sobie gębę polskim interesem narodowym, naszą suwerennością i
tożsamością, przez co rozumie zatęchłą, radiomaryjną wersję katolicyzmu. Pod
jego przywództwem i sztandarem LPR gromadzą się wszyscy przeciwnicy Unii
Europejskiej.

Oto trochę prawdy o przywódcach LPR.

Rok temu głośno było o aferze w Wielkopolskim Banku Rolniczym, w której
umoczyli się aż trzej nowo wybrani posłowie Ligi: Hatka, Giertych i
Kotlinowski. Po artykułach w "NIE" ("Ziółka rodzin polskich", nr 33/2001) i
w "Wyborczej" ("W rodzinie kasa ginie") telewizyjna "Jedynka" zrobiła
reportaż z cyklu "Tylko u nas", który miał być wyemitowany w styczniu 2002 r.
Zapowiedziano go już w Internecie i – w ostatniej chwili zdjęto. Jakież to
sensacje postanowiła ukryć przed nami telewizja Kwiatkowskiego?

Czego telewizja nie nadała

Reportaż opowiada, jak w roku 1993 powstał w Kaliszu "czysto polski" bank
rolniczy. Kapitał założycielski, 20 mld st. zł, wniosło ponad 2 tys.
wielkopolskich i kujawskich rolników. Wstęgę przecięli Danuta Wałęsowa i
Wiesław Chrzanowski w asyście księży. Wiceprezesem został Witold Hatka. W
objęciu funkcji prezesa przeszkodził mu brak ekonomicznego (i jakiegokolwiek)
wykształcenia.

Mały i biedny bank wymagał dokapitalizowania. Grupa akcjonariuszy pod wodzą
Hatki przepędziła jednak kolejnych kandydatów na inwestorów strategicznych –
Bakomę i Bank Pocztowy z Bydgoszczy. Hatka uważał, że Poczta Polska nie jest
godna inwestowania w WBR, gdyż czeka ją prywatyzacja: Jutro jej akcje nabędą
ludzie z Wall Street, Tel Awiwu, Paryża czy Belfastu.

W lipcu 1999 r. rada nadzorcza WBR odwołała Hatkę ze stanowiska wiceprezesa.
Polski patriota nie poddał się. W maju 2000 r. obaj z Giertychem zjawili się
na walnym zgromadzeniu uzbrojeni w plik pełnomocnictw (w tym nieważnych lub
sfałszowanych) i wykupionych udziałów drobnych akcjonariuszy. Giertych złapał
za mikrofon i postraszył oponentów policją.
Doszło do ogólnej bijatyki. W efekcie Hatka zdobył stołek przewodniczącego
rady nadzorczej, Giertych natomiast został jej członkiem. Fuchę radcy
prawnego dostał adwokat z Krakowa, obecnie poseł – Kotlinowski.

Grupa ta przejęła kontrolę nad WBR pod hasłem obrony drobnych akcjonariuszy,
polskich rolników i ich rodzin, których jakoby chciał wyzuć z własności
drapieżny kapitał holenderski z Banku Śląskiego. Faktycznie jednak sama
obrobiła polski, rolniczy bank. Hatkowcy wprowadzili do WBR grupę kapitałową
SKOK (Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe z Sopotu), której
przedstawiciele zasiedli we władzach banku. Umowy ze SKOK spowodowały, że WBR
stracił 23,5 mln zł.



Hatka założył spółkę Hatrol, która miała się zająć windykacją należności od
niesolidnych klientów banku.
Hatrol, który miał pomóc bankowi, sam utuczył się jego kosztem. Na konto tej
spółki przelano 2,3 mln bankowych złotówek. Radca prawny Kotlinowski, dziś –
przypomnijmy – prezes partii LPR, uznał ten transfer za legalny. Wkrótce
Hatrol powołał dwie spółki zależne – Rolhat i Polskie Finanse. Przelał 1 mln
zł do Rolhatu i 100 tys. zł do Polskich Finansów. Po co? Być może po to, by
zatrzeć ślady "wytransferowanej" forsy. W wyniku tych i innych operacji WBR
stracił 33,5 mln zł, po czym zbankrutował. Rolnicy dostali w dupę, a faceci,
którzy ich wyrolowali, robią karierę.

Pora na ujawnienie wstydliwej tajemnicy Romana Giertycha, którą udawało mu
się do tej pory ukrywać. Złotousty pogromca Unii Europejskiej i obiekt
adoracji słuchaczek Radia Maryja jest współodpowiedzialny za bankructwo WBR i
wyprowadzenie fury szmalu do trzech spółek. Z operacji tych – ujawniamy –
czerpał osobiste korzyści. Zasiadał bowiem we władzach Hatrolu, Rolhatu i
Polskich Finansów, a także był ich udziałowcem. Sądzimy więc, że obok komisji
śledczej w sprawie Rywina Sejm powinien powołać równoległą komisję śledczą do
zbadania interesów posłów-przywódców LPR. Oto ustalone przez "NIE" fakty.

Alleluja i do przodu

Bankiem kierowali Lech M., Leszek Sz. (obaj później aresztowani), Grzegorz B.
(reprezentant grupy SKOK), Witold Hatka, Roman Giertych i Marek Kotlinowski.
Spółką Hatrol – Leszek Sz., Hatka, Giertych. Rolhatem – ci sami. Polskimi
Finansami – ten sam tercet plus Kotlinowski.

Przez ostatni rok prokuratura grzebała się ze śledztwem. 22 stycznia 2003 r.
gruchnęła wieść, że prokuratura w Kaliszu występuje o uchylenie immunitetu
Hatce, aby oskarżyć go o działanie na szkodę udziałowców banku. Podejrzanych
jest też 9 innych osób, byłych członków zarządu i rady nadzorczej WBR.

Roman Giertych z tupetem gra ofiarę prześladowań politycznych. Zarzuty
prokuratury nazwał "absurdalnymi". Posunął się nawet do bezczelnej sugestii:
Mam obawy, czy ta sprawa nie ma na celu odwrócenia uwagi od afery Rywina.

A przecież obaj z Hatką, z ich liderem Kotlinowskim robili interesy w
spółkach, które połknęły wyssane z banku pieniądze. Czemu więc Hatka ma
samotnie wylądować na ławie oskarżonych, a Giertych nadal robi za świętego?

Szmal w nawozach

Spółka Hatrol – utworzona po to, by odzyskiwać bankowe długi – forsę z
Wielkopolskiego Banku Rolniczego błyskawicznie utopiła w... handlu nawozami i
maszynami poligraficznymi. Dziwne to były transakcje. Kupione przez Hatrol
500 ton saletry amonowej przechowuje jakoby w swym obejściu rolnik nazwiskiem
Pejek.
Kupione od Wydawnictwa Nasza Książka maszyny poligraficzne w ogóle nie
opuściły jego lokalu. Rodzi się podejrzenie, że były to transakcje papierowe,
fikcyjne, maskujące faktyczny przepływ gotówki. Przeprowadzono je akurat w
czasie kampanii wyborczej.

Wyszedł do kibla

Na konferencji prasowej w Prokuraturze Okręgowej w Kaliszu 16 stycznia
ogłoszono, że wniosek o uchylenie immunitetu Hatce jest gotowy. Giertycha
przesłuchano tylko w charakterze świadka. Ustalono, że w sierpniu 2000 r. na
posiedzeniu rady nadzorczej WBR, na którym zapadły niekorzystne dla banku
decyzje, poseł Giertych nie uczestniczył w tej części spotkania – powiedział
prokurator Danielewicz.

Czyli był na posiedzeniu, ale w decydującym momencie wyszedł – może do
klozetu – co odsuwa od niego wszelkie podejrzenia. Ten wykręt jest po prostu
śmieszny. Ważne decyzje nie zapadają znienacka, bez wcześniejszych
przygotowań. Niszczenie WBR trwało wiele miesięcy. Czy Giertych ma czelność
twierdzić, że o niczym nie wiedział? Na przykład o tym, skąd do jego firmy
płynęła forsa, nim doszło do upadłości banku?

Nadzieja prawicy stosuje też inny chwyt: Od kilku miesięcy nie ma mnie we
władzach Hatrolu, nie wiem, co tam się dzieje ("GW", 12 października 2001
r.). Ale w okresie, który interesuje prokuraturę, Giertych współrządził
bankiem i trzema spółkami! Zresztą as LPR sam sobie
Obserwuj wątek
    • Gość: * Re: BRUDY POSLA GIERTYCHA IP: *.ipt.aol.com 19.02.03, 19:11
    • Gość: * Re: BRUDY POSLA GIERTYCHA IP: *.ipt.aol.com 20.02.03, 00:16

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka