adax4
24.08.06, 22:31
"Sondaże w dniu wyborów okazały się trafne. Przedwyborcze prognozy były
bardziej zawodne, może dlatego, że Polacy za szybko zmieniają poglądy."
Tak w "Gazecie Wyborczej" z 11 października 2005 Piotr Pacewicz skomentował
wyniki sondaży przeprowadzonych w dniu I tury wyborów prezydenckich.
Pracownia Badań Społecznych w Sopocie po zakończeniu współpracy z
Rzeczpospolita intensywnie zabiegała nawiązanie stałej współpracy z Gazeta
Wyborczą . W efekcie współpracy, PBS od strony badawczo socjologicznej
udowadnia tezy formułowane na łamach Gazety Wyborczej. Wystarczy sięgnąc do
wyszukiwarek by znaleźć tytuły: Demokracja jest zagrożona, Polska kiepsko,
Niemcy wspaniale, Inteligentni wolą Platformę.Ta wygodna dla obu stron
symbioza obejmuje też, po upadku nadziei Michnika na Sojusz SLD I Unii
Wolności, Platformę Obywatelską. Nie trzeba dodawać , że wiarygodność PBSU
jak i wszystkich prawie polskich wywiadowni sięgnęła bruku w kwestii
prognozowania poparcia i wyników wyborów. Ale tez chyba w tej zabawie wcale
nie o wiarygodność chodziło. Można przypuszczać, że głównym celem było
wywołanie kanonady medialnej, uruchamiania mechanizmu promowania jednego
obozu politycznego w duchu umiaru i odpowiedzialnośći, przy jednoczesnych
okładaniu PiSu i Kaczyńskich i dorabianiu im gęby oszołomów i frustratów.
Taki był cel trójporozumienia. A nerwowo reagujący na zarzuty o polityczne
sympatie PBSu, politycy typu Nitras czy Nowak tradycyjnie już "rżną głupa"
twierdząc, że takie porozumienie nie miało by sensu bo Platformaie zalezy na
rzetelnych badaniach. Platformie bardziej niż na rzetelnych badaniach
zależy na wmawianiu Polakom, że to Platforma jest jedyną partią zdolną do
odpowiedzialnego rządzenia. A jak już to media i sondażownie skutecznie
wbiją Polakom do głowy to i o wynik wyborów można być spokojnym