leszek.sopot
19.09.06, 16:22
Jaki minister edukacji takie i młodzieży ma być chowanie. Dla trepa na
ministerialnym stołku, dla którego wzorem wychowania były szturmowe oddziały
weszpolaków, wymyślenie, że wychowacami w szkołach dla "chuliganów i
bandytów" mają być kombatanci wojenni to normalność. Trep bowiem wyobraża
sobie, że wszystko można podporządkować dyscyplinie, a ta spowoduje, że
wychowankowie zamienią się w genetycznych patriotów. Ja natomiast uważam, że
dla bandytów to są poprawczaki a dla chuliganów ośrodki opiekuńczo-
wychowawcze. Nie widze miejsca dla trepów w oświacie - co najwyżej
nspotkaniach pozalekcyjnych, podczas których mogliby opowiadać jak ganiali
Talibów po górach i stepach, i zachęcać młodzież by szli w ich ślady.
Niedawno słyszałem jak Giertych dał wykład o "robieniu klapsów". Nie widział
w tym nic złego, że rodzice "robią klapsy" swoim dzieciom. Żaden dziennikarz
nie zapytał niestety tego tytana polskiej myśli wychowawczej jak długo
można "robić klapsy", dlaczego w pewnym momencie się już ich nie daje - czyż
nie dlatego, że dziecko podrosło i nie jest już tak bezradne i mogłoby po
prostu "robionego klapsa" sparować gardą i skontrować? Czyż bite dzieci z
powodu "surowego wychowania" nie odreagowują biciem swych rówieśników?
Czyż "robienie klapsów" nie rodzi bezduszność i obojętność oraz przemoc wśród
młodzieży? Klaps jest symbolem niedojrzałości rodziców, lenistwa i
obojętności. Z dziećmi trzeba rozmawiać, trzeba je kochać - wówczas klapsy są
niepotrzebne.
Najperw minister edukacji popisał się teorią na temat robienia klapsów. Teraz
poszedł o krok dalej. Trepy mają uczyć młodzież... pewnie rzut granatem.