Dodaj do ulubionych

Stany Zjednoczone kontra Chiny

18.05.07, 18:19
Stany Zjednoczone kontra Chiny

(Nowe Życie Gospodarcze/20.05.2007, godz. 14:11)

biznes.onet.pl/11,1409613,prasa.html

Światowy ład, kształtowany i kontrolowany coraz pełniej przez USA, zakłóciło
wkroczenie na arenę międzynarodową nowego gracza - Chińskiej Republiki Ludowej
(ChRL).

Państwo Środka, modernizując swoją gospodarkę, w zawrotnym tempie podbija
gospodarczo coraz to nowe obszary globu. Staje się poważnym kandydatem na
supermocarstwo, co potwierdzają liczne analizy ekonomiczne. Goldman Sachs
przewiduje, iż azjatycki smok prześcignie gospodarkę amerykańską w roku 2039.
Zaczyna się batalia o tron świata, a wszyscy zadają sobie pytanie, czy Ameryka
ugnie się pod potęgą Chin?

Epoka Ameryki

Analizując ostatnie kilkadziesiąt lat, można powiedzieć, że należały one
niewątpliwie do Stanów Zjednoczonych. Przywództwo tego kraju było bezsprzeczne
ze względu na ogromny potencjał militarny, chłonną i produktywną gospodarkę
oraz wszechobecną popkulturę amerykańską. II wojna światowa bardzo pomogła USA
w wysunięciu się na pozycję lidera świata. W tym okresie Stany Zjednoczone
stały się głównym globalnym producentem dóbr (nie tylko o charakterze
militarnym). Gospodarka kwitła, powstawały nowe technologie, które podbijały
świat, a "wolny" system społeczny sprzyjał indywidualnej inicjatywie i
przedsiębiorczości. Dodatkowo pozycję USA wspierał fakt, iż żadne państwo nie
potrafiło podnieść się ze zniszczeń wojennych w tempie pozwalającym poważnie
zagrozić prymatowi Stanów.

Po wojnie Waszyngton uruchomił plan pomocy gospodarczej (Plan Marshalla),
który stał się swoistym rozrusznikiem dla wzrostu gospodarczego USA, a siłą
napędową rozwoju okazał się system monetarny Bretton Woods. System podniósł
dolara do rangi najważniejszej waluty globalnej i pozwolił utrzymywać Stanom
kontrolę nad rynkiem pieniężnym świata.

Fortuna kołem się toczy

Wraz z upływem czasu poza granicami USA rosły rezerwy dolarowe i coraz
trudniej było utrzymać stały kurs walutowy. Polityka prowadzona przez Stany
doprowadziła do spadku siły nabywczej dolara i tym samym do ucieczki świata od
tej waluty. W rezultacie system Bretton Woods załamał się. Sytuacja stawała
się coraz trudniejsza dla Ameryki, gdyż po 30 latach od zakończenia wojny,
gospodarki innych krajów zaczęły podnosić się z kryzysu powojennego, a Stany
musiały zmierzyć się z kilkoma kryzysami gospodarczymi. USA traciły powoli
swoją pozycję.

W pierwszej połowie lat 90. USA nadal notowały najwyższy przyrost produkcji
przemysłowej w świecie. Jednak ogromny deficyt handlowy wpływał niekorzystnie
na pozycję Ameryki. Z początku politycy bagatelizowali nierównowagę, jednak z
czasem spowodowała stopniowe osłabianie się dolara. Słaba waluta oznaczała
wyzbywanie się jej z rezerw przez wiele krajów, ponadto pogarszało to
wizerunek Ameryki jako niezawodnego partnera handlowego. USA borykały się
także z wewnętrznym zadłużeniem i traciły powoli konkurencyjność w wielu
dziedzinach gospodarczych. Także powrót Waszyngtonu do strategii budowania
potęgi militarnej poprzez interwencję w Wietnamie czy Iraku spotkał się ze
sporą dezaprobatą świata i w dodatku ukazał wiele niedoskonałości
amerykańskiej armii.

Hegemonia Ameryki nie mogła trwać wiecznie. Obecnie stanowi ona drugi rynek na
świecie (zaraz po Europejskim Rynku Wspólnym), jednak procentowy udział
gospodarki w świecie zmalał drastycznie od czasów powojennych. Na scenie
globalnej pojawił się poważny rywal dla Stanów – Chiny. Po ponad 50 latach
panowania, Stany muszą się pogodzić z faktem, że istnieją kraje o
porównywalnym potencjale gospodarczym, technologicznym, demograficznym i
militarnym.

Era chińskiego smoka?

Oczy świata zwrócone są w stronę imperium z Azji Wschodniej. Pod względem
ekonomicznym, gospodarka Chin plasuje się na drugiej pozycji (zaraz po USA)
wśród ekonomii światowych. Kraj ma ogromny przyrost PKB, infrastrukturę, która
rozwija się w niesłychanym tempie, największy na świecie strumień
napływających inwestycji bezpośrednich, a technologia stosowana w produkcji
nie ustępuje zaawansowanym technikom Zachodu. Można jeszcze mnożyć atrybuty
świadczące o ogromnym potencjale gospodarki Państwa Środka. Ale czy to
wystarczy, aby stało się ono potęgą światową?

Wskaźniki rozwoju Chin są imponujące i nikt nie wątpi, że kraj ten odegra
znaczącą rolę w kształtowaniu ładu światowego. Pozostaje tylko pytanie, czy
będzie to rola przewodnia. Kiedy Chiny rozpoczęły proces otwierania gospodarki
na kapitał zagraniczny pod koniec lat 70. ub. wieku, chciały osłabić
przywództwo Stanów Zjednoczonych i utworzyć nowy wielobiegunowy ład światowy.
Jednak w miarę postępującego rozwoju społeczno-gospodarczego, zapragnęły
pozycji lidera naszej planety.

A jednak są problemy…

Pomimo optymistycznych wyników gospodarczych prezentowanych przez Chiny, coraz
częściej uważa się, iż modernizacja po 1978 roku przyniosła państwu wiele
niekorzystnych efektów ubocznych, które mogą zagrozić ich dalszemu rozwojowi.
Jeżeli analizuje się rozwój Chin, traktuje się je jako jeden organizm.
Pomijany jest fakt ogromnego rozwarstwiania społeczeństwa. Struktura
demograficzna Chin charakteryzuje się silną dychotomią. W 2005 roku ponad 300
tys. mieszkańców Chin dysponowało majątkiem netto przekraczającym 1 mln dol.,
podczas gdy około 200 mln Chińczyków żyło za mniej niż 1 dol. dziennie.
Ponadto dochody uzyskiwane przez mieszkańców miast są kilkakrotnie wyższe niż
zarobki społeczeństwa wiejskiego. Także ogromne rozwarstwienie społeczeństwa
ma miejsce na szczeblu regionalnym - obserwuje się bardzo bogate wybrzeże oraz
biedną zachodnią i północną część kraju.

Państwo Środka okupiło swój wzrost gospodarczy ogromnymi zniszczeniami
środowiska. Przyroda jest zdewastowana do tego stopnia, że wśród 20
najbardziej zanieczyszczonych miast świata, 15 to chińskie metropolie. Kiedy
Deng Xiaoping wprowadzał reformy gospodarcze, pominął kwestię ochrony
środowiska. W rezultacie poprzez dekolektywizację wykarczowano ogromne połacie
lasów, w wyniku restrukturyzacji i rozbudowy zakładów przemysłowych, nad
miastami unosi się chmura smogu, ogromna eksploatacja surowców energetycznych
zachwiała równowagę ekosystemów Chin. Zniszczenia środowiska powodują
zmniejszenie się PKB rocznie o około 10%. Aktualnie rząd przyjął program
odbudowy przyrody, na który przeznaczy od 2007 roku ponad 160 mld dolarów.
Jednak wielu ekologów twierdzi, że interwencja przychodzi zbyt późno, by
uratować naturę Chin.

Także system finansowy Chin w skuteczny sposób odstrasza zagranicznych
biznesmenów. Cechuje się niestabilnością i ogromną kwotą niespłaconych
kredytów. Głównymi dłużnikami banków są nierentowne przedsiębiorstwa
państwowe. Dalszymi problemami państwa chińskiego są: wszechobecna korupcja,
która sprzeczna jest z konfucjanizmem wyznawanym przez naród; system opieki
społecznej kraju, który nie obejmuje sporej części społeczeństwa; ukryte
bezrobocie i szerzące się ubóstwo. Niektóre z problemów są na etapie
rozwiązywania. Za przykład może tu posłużyć gospodarka surowcami
energetycznymi. W momencie wielkiego boomu gospodarki chińskiej występowały
wielkie obawy o bilans energetyczny kraju. Jednak państwo szybko zaczęło
pozyskiwać nowe źródła surowców energetycznych w innych zakątkach świata,
m.in. w Afryce, Rosji, Ameryce Południowej.

Kto dysponuje większą siłą?

Teoria zmiany sił zakłada, że tylko w przypadku wyrównania potencjałów między
hegemonem a krajem dążącym do zburzenia dotychczasowego porządku świata, może
dojść do przebudowy ładu na arenie międzynarodowej. Obserwując potencjał,
jakim dysponują Chiny, są one najpoważniejszym konkurentem dla dominującej
pozycji USA. Chcąc dokonać dogłębnego porównania obu krajów należy
przeprowadzić analizę w oparciu o cztery wyznaczniki potęgi międzynarodowej:
demograficzne, geopolityczne, ekonomiczne oraz
Obserwuj wątek
    • bolko_turan (2) Stany Zjednoczone kontra Chiny 18.05.07, 18:22
      Chcąc dokonać dogłębnego porównania obu krajów należy przeprowadzić analizę w
      oparciu o cztery wyznaczniki potęgi międzynarodowej: demograficzne,
      geopolityczne, ekonomiczne oraz militarne.

      1. Wyznaczniki demograficzne i geopolityczne

      Terytorialnie oba kraje są porównywalne i uważane są za jedne z największych
      państw świata. Chiny od najdawniejszych lat były najludniejszym państwem
      planety. Obecnie zamieszkuje je 1,3 mld obywateli, gęstość zaludnienia wynosi
      136 osób/km2, a zasoby siły roboczej wynoszą 791,4 mln. Pomimo wprowadzenia
      restrykcyjnej polityki jednego dziecka, co piąty mieszkaniec Ziemi ma
      obywatelstwo chińskie. Stany Zjednoczone nie mogą się równać z ChRL pod względem
      liczby ludności (mają „zaledwie” 298,5 mln mieszkańców), gęstości zaludnienia
      (31 osób/km2), czy też zasobów siły roboczej (prawie 150 mln). Jednak we
      współczesnym świecie, nie tylko liczebność ludności świadczy o pozycji
      demograficznej państwa, ale również jej wymiar jakościowy. Najważniejszymi
      wskaźnikami są tutaj indykatory wykształcenia, międzynarodowe indeksy jakości
      życia i rozwoju społecznego. Na tej płaszczyźnie Ameryka wyraźnie prześciga
      Chiny. Fakt ten świadczy o osiągnięciu wyższego poziomu rozwoju demograficznego.
      Wartość popularnego wskaźnika HDI[*] dla Stanów Zjednoczonych wynosi 0,994 i
      daje im 8. miejsce w rankingu światowym, natomiast Chiny plasują się dopiero na
      81. pozycji z wynikiem 0,768. Jednak w obu krajach występuje niekorzystne
      zjawisko nierównomiernego rozmieszczenia ludności oraz dużego rozwarstwienia
      dochodów. Ponadto warto wspomnieć, iż niektóre wielkości podawane przez
      oficjalne urzędy statystyczne Chin nie odzwierciedlają faktycznego stanu. Za
      przykład mogą tu posłużyć stopa bezrobocia, wskaźnik zachorowań na HIV/AIDS lub
      procent ludności żyjącej poniżej linii ubóstwa, które są prawdopodobnie
      niedoszacowane.

      2. Wyznaczniki ekonomiczne

      Stany Zjednoczone z trwogą obserwują rozwój ekonomiczny ChRL. Ten kraj Azji
      Wschodniej staje się coraz potężniejszą gospodarką, która podbija nowe obszary
      globu. Największe koncerny Ameryki nie są w stanie przeciwstawić się ekspansji
      Pekinu (przykładem jest zakup pionu produkcji komputerów firmy IBM, czy złożenie
      oferty zakupu korporacji paliwowej Unocal Corp). Nawet ponad 15% obligacji
      skarbowych Stanów należy do Państwa Środka. Produkcja chińska powoli przestaje
      być kojarzona z drugą kategorią. Wyroby są coraz lepszej jakości i w wielu
      przypadkach nie ustępują standardem artykułom zachodnim. Jedyna nadzieja dla
      Ameryki na utrzymanie pozycji lidera tkwi w barierach rozwoju, które muszą
      pokonać Chiny.

      Pozycja ekonomiczna każdego z analizowanych krajów jest uwarunkowana przez
      potencjał, czyli zdolność do użycia swych materialnych i niematerialnych zasobów
      w celu wpływu na zachowania innych podmiotów sceny międzynarodowej. Im kraj ma
      większy udział w wielkościach światowych, tym szerzej rozciąga się jego sfera
      oddziaływania na inne państwa. Zarówno USA jak i Chiny dysponują niebagatelnym
      potencjałem. Stany Zjednoczone zajmują pierwszą pozycję w wytwarzanym PKB (12
      360 mld dol.), co stanowi ponad 20% całkowitego PKB wytworzonego na świecie.
      Chiny jednak zbliżają się szybkimi krokami do wielkości wyznaczonych przez Stany
      i obecnie wypracowały PKB o wartości 8 859 mld dol., co daje im drugą pozycję w
      rankingu światowym. Tempo wzrostu Chin prawie trzykrotnie przewyższało wzrost
      gospodarczy USA i wynosiło w ubiegłym roku 9,8%, podczas gdy USA zanotowały 3,5%
      wzrost gospodarczy. Jednak już w PKB per capita Chiny zajmują w rankingu
      światowym odległą 117. pozycję. Dochód przypadający na mieszkańca Państwa Środka
      wyniósł w 2005 roku 7 024 dol. w stosunku do 41 399 dol. na mieszkańca Stanów
      (6. miejsce na świecie). Międzynarodowa pozycja handlowa obu krajów jest wysoka.
      Realizowana przez Chiny polityka otwarcia gospodarki zaowocowała wysokimi
      obrotami handlowymi. Osiągają one sukcesywnie w ostatnich latach nadwyżki
      eksportu, które pozwalają na gromadzenie wysokich rezerw walutowych (obecnie
      najwyższych na świecie). W handlu zagranicznym nadal przodują Stany Zjednoczone
      z prawie 9% udziałem w eksporcie i 17% udziałem w imporcie światowym, podczas
      gdy Chiny kontrolują 7,3% światowego eksportu i ponad 6% importu. Jednak deficyt
      na rachunku handlowym Stanów jest niepokojąco wysoki (- 829,1 mld dol.). ChRL
      charakteryzuje się od kilku lat bardzo wysokim przyrostem produkcji przemysłowej
      (27,7% w 2005 roku w porównaniu z 3,2% w USA), niską inflacją i stosunkowo małym
      zadłużeniem publicznym. Podobnie azjatycki smok zdetronizował Amerykę w indeksie
      zaufania zagranicznych inwestorów (FDI Confidential Index) oraz przyciągnął w
      ubiegłym roku o około 20 mld dol. więcej bezpośrednich inwestycji zagranicznych
      (118,2 mld dol.). Co prawda nadal nakłady USA w 2005 roku na sferę badań i
      rozwoju dwukrotnie przewyższają wydatki chińskie i wyniosły 2,6% PKB, jednak
      azjatycki smok w zawrotnym tempie nadrabia zaległości technologiczne i naukowe.

      Podsumowując, ze względu na możliwości ekonomiczne Stany Zjednoczone ciągle w
      większości obszarów prześcigają Chiny. ChRL jednak poszerza obszary swych
      wpływów i kształtuje w znacznym stopniu globalny rynek handlowy. Coraz częściej
      Chiny stają się celem zagranicznych inwestorów, także amerykańskich. Z powodu
      korzystnych warunków produkcyjnych wiele koncernów transnarodowych przenosi
      swoje fabryki właśnie do tego ogromnego ośrodka produkcyjnego świata.

      3. Wyznaczniki siły militarnej

      Zestawienie potencjałów militarnych obu państw wskazuje znów na ilościową
      przewagę Chin (ponad 7 mln sił zbrojnych, w stosunku do niespełna 2,5 mln w
      USA). Jednak jakościowo armia chińska wielce ustępuje oddziałom amerykańskim.
      Świadczą o tym m.in. dużo mniejsze wydatki na uzbrojenie, które w ubiegłym roku
      w Chinach wyniosły 41 bln dol. (1,8% PKB), natomiast w Stanach wydano 455,3 bln
      dol. (3,9% PKB). Także w wyposażeniu armii Państwo Środka odbiega znacznie od
      Ameryki. Posiada około 130 aktywnych głowic bojowych, podczas gdy Stany mają ich
      aż 5 735. USA dysponują aktualnie około 10 000 głowic nuklearnych, natomiast
      Chiny zaledwie 400. Siły zbrojne Państwa Środka w ostatnich latach przeszły
      głęboką modernizację, jednak daleko im do wojska USA. Chiny nadal swoją bazę
      przemysłową opierają na imporcie sprzętu zbrojnego, podczas gdy Stany same w
      dużej mierze go produkują. Również kraje różnią się przyjętymi strategiami
      militarnymi. Pekin stara się nie włączać w konflikty zbrojne na świecie, w
      przeciwieństwie do Stanów.

      Reasumując, zasoby militarne Chin pozwalają im na odgrywanie roli potęgi
      wojskowej w rejonie Azji i Pacyfiku, jednak w porównaniu z siłami Stanów
      Zjednoczonych, armia Państwa Środka wymaga restrukturyzacji i nowocześniejszego
      wyposażenia. Dlatego z roku na rok rząd chiński zwiększa wydatki na siły
      zbrojne. Ocenia się, że jeżeli przebudowa i modernizacja chińskiej armii będzie
      przebiegała sprawnie, to za kilka lat może stać się ona najpotężniejszą siłą
      zbrojną na świecie.

      Próba konkluzji

      Stosunki gospodarcze i polityczne pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi
      cechuje daleko idąca ostrożność. Dla Chin rynek Ameryki jest jednym z kluczowych
      odbiorców produkcji, więc nie mogą się bez niego obejść. Dla Stanów z kolei
      Pekin jest bardzo ważnym partnerem handlowym (świadczy o tym ogromny deficyt
      handlowy USA z Chinami; w zeszłym roku wyniósł on 201,7 mld dolarów) oraz
      podmiotem finansującym dług publiczny. Jesteśmy, więc świadkami bardzo
      interesującego spektaklu, w którym dwa rywalizujące ze sobą o władzę globalną
      kraje zmuszone są współpracować na wielu płaszczyznach. Kto bardziej skorzysta
      na tej kooperacji, które państwo będzie silniejsze gospodarczo, czas pokaże.

      Chiny są krajem potężnym, ale ich pozycja geopolityczna, demograficzna,
      ekonomiczna i militarna nadal nie jest stabilna. Ciągle w wielu dziedzinach kraj
      ten jest prześcigany przez dotychczasowego hegemona. Jednak kształt
      • bolko_turan (3) Stany Zjednoczone kontra Chiny 18.05.07, 18:24
        Jednak kształtuje się wyraźna tendencja zbliżania się obu krajów. Ameryka zmaga
        się z problemami kraju wysoko rozwiniętego i stara się utrzymać pozycję lidera w
        systemie światowym, natomiast Chiny muszą przezwyciężyć bariery typowe dla
        państwa wchodzącego na ścieżkę szybkiego wzrostu. Wyzwania, przed którymi stają
        oba kraje nie są łatwe. Od pokonania przeciwności będą zależały ich losy i ład
        światowy. Czy Chiny będą w stanie udźwignąć ciężar odpowiedzialności, jaki
        spoczywa na mocarstwie światowym?

        Istnieje także trzeci scenariusz dla świata, coraz częściej przytaczany przez
        ekspertów. Jeżeli gospodarka USA nie zacznie rozwijać się w szybszym tempie, a
        rozwój Chin zahamują wspomniane negatywne czynniki, wówczas nadejdzie dla świata
        okres „bezkrólewia”. Obraz wielobiegunowego świata jest coraz bardziej
        prawdopodobny. Żadne z państw nie będzie miało na tyle dominującej pozycji
        gospodarczej, politycznej i militarnej, aby podporządkować sobie resztę globu.
        Będą istnieli „lokalni hegemoni”, tacy jak Stany Zjednoczone, Chiny, Niemcy,
        Francja, Wielka Brytania, czy Japonia. Jak skończy się batalia o władzę globalną
        przekonamy się w ciągu najbliższych lat.

        Ewa Cieślik

        [*] Human Development Index (Wskaźnik Rozwoju Społecznego), który określa poziom
        życia na podstawie takich mierników jak poziom ubóstwa, stopień analfabetyzmu
        czy opieka zdrowotna.
        • ignorant11 Re: (3) Stany Zjednoczone kontra Chiny 19.05.07, 00:19

          Sława!

          Jak widac z tego opracowania, to jeszcze sporo wody upłynie w Jangcy zanim
          bedzie mozna na powaznie porównywac Chiny i USA.

          W artykule zakradlo sie niemalo bledów merytorycznych.

          Albowiem gospdarka chińska mimo spektakularnych sukcesów jest dopiero na
          poziomie UK gdy brac bardziej sensowny przelicznik kursowy, zatem byłoby to
          dopiero 5 te miejsce po USA, Japonii, Nieczech i Francji...

          Jak widac pojawiaja sie coraz potezniejsze bariery rozwojowe, a produkcja
          chińska zdobywa swiat tylko skandalicznie niska cena wynikaja z jeszcze
          bardziej skandalicznych płac oraz pracy niewolniczej...


          Kolejnym błedem merytorycznym czynianym przez wszystkich prawie bez wyjatku
          porównywaczy i wieszczy upadku USA jest branie pod uwage samych USA, podczas
          gdy ich gospodarka jest gospodarka swiatowa jak zadnego innego kraju, moze z
          wyjatkiem UK i czesciowo Niemiec.

          BO zamiast USA trzeba brac pod uwage NAFTA, która stanowi jeden rynek podobnie
          jak UE, własciwie jedynyny powazny rywal(?) a raczej partner dla USA/NAFTA.

          Warto tez zwrócic uwage,że owe "niebotyczne" rezerwy Chin sa w $, z którego
          Chiny nie moga wyjsc, bo wizaloby sie to olbrzymimi stratami.

          jedyne co moga zrobic, to zainwestowac te $ w gosdarke... amerykańska.
          smile))
          Co jeszcze bardziej przyspieszy rozwój USA oraz oslabi presje na deprecjacje $.
          Juz teraz powtarza ie scenariusz petrodolarowy, gdy USA niby płaciły duzo za
          rope, ale te $ natychnmiast wracaly do USA w postaci zakupów(broni) oraz
          bezposrednich inwestycji na terenie USA. Dzis Chińczyc ida w slady Arabów.., bo
          nic wiecej zrobic nie moga.

          Pomyslnosc Chin tez w wielkim stopniu zalezy od dobrej komitywy z Zachodem,
          który w dosc szybkim czasie moze przeniesc swoje aktywa i inwestycje do
          znacznie bardziej atrakcyjnych i przewidywalnych Indii, Pakistanu, Indonezjii,
          Filipin jak równiez do czekajacych jak kania dzdzu krajow Ameryki lacińskiej...

          Jak widzimy to jednak Chiny sa zalezne od Zachodu, a nie Zachód od Chin.
          smile))

          Mysle ze szybciej dojdzie do połaczenia UE i NAFTA niz do chińskiej hegemonii
          nawet w Azji, gdzie blokowac beda nadal potezne Japonia i Korea...

          Zreszta ostatnio z takim projektem otwarcie wsytapila pani Merkel- widocznie
          czyta moje pisanie na NAszym Forum...
          smile))

          A na powaznie mówiac to od wielu lat may kolejne porozumienia dla integracji
          transatlatyckiej...

          A Zjednoczony Zachód to mimo wszystko ponad 2/3 swiatowej gospodarki.

          Poza UE, NAFTA i JAponia liczy sie naprawde malo kto na tym swiecie i napewno
          ani Rosja ani Chiny, ani Brazylia porównywalnej pozycji nie zdobeda nawet za
          dziesieciolecia.

          Jedynie Indie moga miec szanse, ale tez raczej w przysłym stuleciu.
          NB znacznie im blizej Najwiekszej Demokracji Swiata do wartosci Cywilizowanego
          Swiata Zachodniego niz do wciaz barbarzyńskich Chin,

          Lepiej aby wrogowie Wolnego Swiata nie mieli złudzeń, bo moga sie one skończyc
          dla nich tragicznie jak sie skończyly dla Rosji lub Niemiec czy Japonii...


          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
    • ignorant11 To jest SPAM 18.05.07, 22:17
      Sława!

      Bo ani Chiny ani USa nie sa słowiańskie i nawet nie da sie ich naciagnac na
      słowiańskość...


      Zatem OT a wszystko, co jest OT jest SPAMEM...

      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • bolko_turan Re: To jest SPAM 19.05.07, 14:33
        Zanim decydenci polscy, do Polski Chinczykow sprowadza - tak jak niegdys Niemcy
        Turkow -, warto najpierw takze kontekst chinsko-amerykanski przemyslec.
        • ignorant11 Re: To jest SPAM 19.05.07, 14:52
          bolko_turan napisał:

          > Zanim decydenci polscy, do Polski Chinczykow sprowadza - tak jak niegdys
          Niemcy
          > Turkow -, warto najpierw takze kontekst chinsko-amerykanski przemyslec.
          >

          Sława!

          Zgoda,że jest to ciekawa sprawa, ale napewno nie slowiańska...

          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
    • ignorant11 Poczytaj prawde o Chinach... 21.05.07, 01:36
      Sława!
      wiadomosci.onet.pl/1409598,2678,1,kioskart.html


      Jean-Jacques Mevel/09.05.2007 13:28
      Chińska mania wielkości
      Działacze Komunistycznej Partii Chin kochają luksus
      Jeśli mają jeździć służbowym samochodem, w grę wchodzi tylko BMW albo mercedes.
      W miejscowości Yinquan, której mieszkańcy żyją za 15 eurocentów dziennie,
      wzniesiono właśnie gigantyczny Dom Partii za 1,3 miliona euro. W Państwie
      Środka nikt nie liczy się z kosztami.
      Wszechobecna chińska administracja oddaje się masowemu przywłaszczaniu
      własności publicznej. Pomimo rekordowego wzrostu gospodarczego koszty życia
      komunistycznych aparatczyków rosną z roku na rok.

      – Nie jest z marmuru, ale zbudowano go, aby trwał długo! – pan Zhang, szef
      administracji dzielnicy Yinquan z ramienia Komunistycznej Partii Chin nigdy nie
      zaniedbuje okazji do pochwalenia się swoim pałacem z kopułą w kształcie latarni
      i kolumnami w stylu korynckim. Tę budowlę, położoną przy drodze krajowej 105
      trudno przeoczyć: jest kopią budynku Kongresu Stanów Zjednoczonych, tyle że nie
      stoi na Kapitolu, ale za to zdobi ją czerwona flaga.

      W zaliczanym do najbiedniejszych zakątku Chin trudno stwierdzić, gdzie kończy
      się arogancja, a zaczyna absurd. Pan Zhang zapewnia nieprzekonująco, że
      nowiusieńka siedziba lokalnej partii kosztowała tylko 13 milionów juanów (1,3
      miliona euro) i pełnić będzie rolę "katalizatora rozwoju gospodarczego
      regionu". Monument, zwany przez miejscowych chłopów Białym Domem, wydaje się
      przede wszystkim absurdalnym hołdem władzy dla siebie samej.



      Luksusowe apartamenty w Suzhou, Chiny, fot. AP




      – Nikt nie jest w stanie powiedzieć, ile to kosztowało – mówi pragnący zachować
      anonimowość dziennikarz, dobrze znający realia w Yinquan. – Istnieje duże
      prawdopodobieństwo, że nikt tak naprawdę nie próbował się tego dowiedzieć.
      Oficjalne statystyki dotyczące prowincji Anhui mówią, że 1,3 miliona
      mieszkańców żyje tam za mniej niż 15 eurocentów dziennie. Ale znacznie trudniej
      sprawdzić koszty życia lokalnych władz w Yinquan, jeśli w ogóle istnieją jakieś
      rachunki.

      Pewien starszy mężczyzna – Chen – mówi, że pieniądze pochodzą między innymi ze
      sprzedaży pola soi, które w zeszłym roku odebrali mu ludzie partii wspierani
      przez policję, nie wypłacając żadnego odszkodowania. Podobny los spotkał kilka
      tysięcy innych rodzin chłopskich. Od tamtej pory Chen, pedałując na swoim
      trójkołowym rowerze, sprzedaje gorące miseczki makaronu po dwa juany.

      W Chinach ziemia jest własnością państwa. To ważne osiągnięcie rewolucji
      chłopskiej, którą prowadził Mao. Ziemia należy do ludu, ale wszystko zależy od
      dobrej woli Partii Komunistycznej. Przywłaszczana przez miejscowych potentatów,
      którzy płacą za nią bardzo mało, może zostać po kryjomu odsprzedana
      przemysłowcom czy deweloperom po cenie nawet 500 tysięcy euro za hektar w
      dzielnicy Yinquan i w pozostałej części miasta Fuyang.

      Zyski nigdy nie zostaną odnotowane w księgach władz miasta ani nawet w skarbie
      państwa. Od Pekinu po Shenzhen, od Szanghaju po Urumqi masowe przywłaszczanie
      własności publicznej stało się chorobą narodową zachłannych władz. W dużych
      miastach pokrywa się w ten sposób nawet 50 proc. wydatków na funkcjonowanie
      administracji – twierdzi specjalista z Komisji Dyscyplinarnej Partii
      Komunistycznej, instytucji pełniącej funkcję państwowej Izby Kontroli. – Na wsi
      czy w średniej wielkości miastach, takich jak Fuyang, może to być nawet 100
      proc. wydatków – uważa ekspert.

      Krótko mówiąc, rząd i partia wysiedlają chłopów, aby polepszyć swoje codzienne
      życie. – Nieposkromiona prywatyzacja ziemi tuczy armię biurokratów, którzy z
      każdym dniem są liczniejsi i bardziej nienasyceni – denerwuje się Wang Guixiu,
      były profesor Szkoły Centralnej Partii Komunistycznej w Pekinie. – Zachodzi tu
      swoista reakcja łańcuchowa. Nikt nie ma już odwagi ani możliwości jej
      kontrolowania. Mania wielkości, korupcja, nepotyzm, łapówkarstwo i kupowanie
      głosów są akceptowanymi wadami systemu komunistycznego. Ekipa prezydenta Hu
      Jintao przyznaje, że partia igra z ogniem, ryzykując jednocześnie kryzys
      społeczny i upadek polityczny. (...)

      12




      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • ignorant11 Re: Poczytaj prawde o Chinach...(dok) 21.05.07, 01:37
        O ile krzywa wzrostu gospodarczego w Chinach przyprawia o zawrót głowy, to
        koszty funkcjonowania tego jednopartyjnego państwa zapierają dech w piersiach.
        Od jednego pokolenia rosną one dwa razy szybciej niż dochód narodowy brutto, i
        to według oficjalnych statystyk, które – jak można sobie wyobrazić – są
        łagodzone. Od 1986 do 2005 roku średni dochód mieszkańca Chin zwiększył się
        czternastokrotnie. Koszty funkcjonowania samej administracji rządowej wzrosły
        23 razy na osobę (poza przedsiębiorstwami państwowymi, inwestycjami
        publicznymi, sektorem obrony, kultury, edukacji i zdrowia).

        Jeśli chodzi o wydatki publiczne, międzynarodowe instytucje, takie jak
        Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Organizacja Współpracy Gospodarczej i
        Rozwoju, oceniają je raczej w kategoriach efektywności niż ilości wydawanych
        pieniędzy. I tutaj bilans jest zdumiewający. Bank Światowy ocenił, że 30 proc.
        decyzji inwestycyjnych chińskiej administracji było nieprzemyślanych lub
        dotyczyło zbytecznego luksusu. Pałac w Yiquan i jego korynckie kolumny
        zdecydowanie należą do tej kategorii. Ekonomista Zhang Weiying, profesor
        prestiżowego uniwersytetu Beida w Pekinie, szacuje, że od 60 do 70 proc.
        inwestycji publicznych w Chinach to czysta rozrzutność.

        Zwrot Chin w kierunku kapitalizmu nie okiełznał pokolenia urzędasów, wręcz
        odwrotnie. (...) W 1910 roku w chylących się ku upadkowi Chinach za panowania
        dynastii Qing jeden biurokrata przypadał na 700 mieszkańców. W 1995 roku
        proporcja ta zwiększyła się do 1 na 40. Natomiast w 2005 jeden biurokrata
        przypadał na 26 obywateli. (...)

        "Czas Badań", poważne czasopismo Centralnej Szkoły Partyjnej, policzyło
        ostatnio, że administracja rządowa wydaje 200 miliardów juanów na obiady,
        kolacje i wieczory karaoke (co stanowi siedem proc. całkowitych wydatków
        państwa). Wokół Białego Domu w Yinquan najbardziej widoczną oznaką rozwoju
        gospodarczego jest duża liczba restauracji "dla VIP-ów". Podczas przerwy
        obiadowej specjalne salony goszczą przybywających masowo nienasyconych
        pracowników, całym sercem oddanych Republice Ludowej.

        Te same poufne statystyki potwierdzają umiłowanie chińskich urzędników do
        zagranicznych podróży naukowych – ujawnia pismo. Ale czego nie zrobi Zachód,
        aby zdobyć przychylność przyszłego supermocarstwa. Jednak władze Chin domagają
        się po powrocie urzędników pokrycia kosztów wyjazdu przez ich pracodawców (10
        proc. budżetu państwa), na czym zarabiają w sumie 300 miliardów juanów.

        Najważniejszym symbolem sukcesu jest samochód służbowy – najlepiej z szoferem.
        Takie auta kosztują najwięcej: 408 miliardów juanów, czyli 15 proc. budżetu
        państwa (...). Według przepisów samochód mogą dostać tylko urzędujący
        ministrowie, sekretarz partii i gubernatorzy każdej z 23 prowincji, a także
        generałowie Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej i co najwyżej kilka tysięcy
        dygnitarzy. Ale według ostatnich obliczeń w 2004 roku "parking" państwa liczył
        cztery miliony aut do swobodnej dyspozycji.

        Mówiąc wprost, jeden na dziesięciu urzędników administracji rządowej może
        wykorzystać swoje stanowisko, by zdobyć luksusowy samochód (jedno na sześć aut
        na chińskich drogach to pojazd służbowy przyznawany przez władze). W dużych
        miastach nie dziwi widok BMW sedana serii 7 z białą tablicą rejestracyjną
        oznaczającą funkcję publiczną czy też mercedesa S350 z czerwonym znakiem WJ
        wystawianym przez policję wojskową.

        W związku z trwonieniem ogromnych sum państwowych pieniędzy nasuwają się
        pytania o realność wydatków przedstawianych przez władze pozbawionym prawa
        głosu podatnikom. (...) Zwłaszcza jeśli pamięta się o monumentalnych budynkach,
        jakie Partia Komunistyczna wciąż wznosi ku swojej chwale.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka