kathy83
20.10.06, 10:19
Najpiękniejszy jest język tej rozmowy. Oto gaworzą sobie najbogatszy Polak i
szef największej polskiej gazety.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061020/kraj/kraj_a_2.html
To jest dobre
"A.M.: Faktem jest, faktem jest, że wielka krzywda się panu nie stała. Jak ja
się tutaj... rozglądam. Daj Boże biednemu Żydowi w każdy piątek..."
Ale winko dobre
"A.G.: ... pańskie zdrowie!
A.M.: A rzeczywiście...
A.G.: ... dobre wino?...
A.M.: ... pana zdrowie. Bardzo dobre. Świetne wino."
Przy winku różne rzeczy się mówi, szczerze.
"A.M.: ... ja byłem człowiekiem bardzo naiwnym. Moja naiwność polegała na tym,
że w gruncie rzeczy - no dlaczego ja dałem tak d... przy sprawie Rywina? Z
naiwności. Mnie się nie mieściło w głowie, żeby coś podobnego w ogóle było
możliwe, no. Nie mieściło mi się to w głowie w ogóle..."
"A.M.: Proszę pana - a tak jak panu powiem tak, jeżeliby pan mi pół roku temu
powiedział, że ksiądz Michał Czajkowski był agentem, to bym panu dał po
twarzy. Rozumie pan. No już - k... - nie wiem teraz! No rzeczywiście po
pogłupiałem. Ja już nie wiem teraz! Jeżeli...
A.G.: ... to niech pan pomoże wytępić to g..., a nie rozdziera szaty...
A.M.: ... zaraz. Jeżeli ja w ciągu ostatnich dwóch miesięcy dowiedziałem
się... pan też się dowiedział... że dwóch najbliższych politycznych doradców
dwóch prymasów było agentami. Dwóch najbliższych politycznych, za których oni
ręczyli, których oni mianowali!...
A.G.: To to znaczy, że były zawodowo dobre służby i nic więcej.
A.M.: Wie pan, to ja już teraz, jak pan mi mówi, że...
A.G.: ... a że ludzie są skundleni, to jest inna bajka...
A.M.: ... że ktoś brał pieniądze, to ja w tej chwili głowy pod Ewangelię już
za niego nie położę. Nie położę..."
"A.M.: ... proszę pana - u u mnie pracował taki dziennikarz od spraw
śledczych. Taki krzyż pański. Teraz on pracuje w „Newsweeku”. Wczoraj go
widziałem w telewizji, jak komentował tą sprawę Gilowskiej. No, k...,
myślałem, że pawia puszczę, no. No, że pawia puszczę, po prostu, no. To tak
koszmarne było, no. Wie pan, tylko że... no nic nie ma..."