buraque
02.11.06, 08:58
Bardzo ciekawy artykuł w "Przeglądzie" o romansie Kaczyńskich z Isakowiczem-
Zalewskim
"Tak oto biskupi stali się kolejną grupą – po prawnikach, sędziach,
lekarzach, dziennikarzach – której Kaczyńscy sprawili kłopot. Oczywiście nie
dlatego, że bliska jest im idea rozdzielenia spraw państwowych i kościelnych.
W ostatnich miesiącach mieliśmy przecież zupełnie przeciwny proces – gdy
przyjechał papież, uczniowie w szkołach dostali wolne, Sejm zdecydował się
dofinansowywać z budżetu państwa Świątynię Opatrzności Bożej, w Krajowej
Radzie Radiofonii i Telewizji w obronę Radia Maryja angażowała się sama
przewodnicząca, Elżbieta Kruk. To marchewka, a kijem są teczki. Którymi
rządzi PiS. Kaczyńscy ruszyli więc na biskupów z wyraźnie nakreślonym celem –
zdobycia w tym środowisku politycznych wpływów. Dziwisz im się nie podoba, bo
gdy na początku roku chowali się pod skrzydła Radia Maryja, metropolita
krakowski przyjął w Łagiewnikach posłów Platformy. PiS nie podobają się
również duchowni ze skrzydła liberalnego, którzy poddają PiS-owskie
partyjniactwo miażdżącej krytyce. Więc to o nich rozsiewane są plotki (przez
kogo?), że dotknie ich lustracja. Kaczyńscy popierają za to skrzydło
narodowe, które ich wspiera i którego przedstawiciele byli bardzo mocno
zaangażowani w godzenie Kaczyńskiego i Leppera. I któremu oferują sojusz
tronu i ołtarza. Próbują też dotrzeć do młodszych duchownych z mirażem
wakatów..."
media.wp.pl/kat,38214,wid,8578173,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=4