Dodaj do ulubionych

Czy ko�ciól katolicki jest organizacjš dobrowolnš

IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 13.11.01, 17:24
Pierwsze slysze aby dobrowolna organizacja zapisywala do siebie wszystkich w
wieku niemowlecym kiedy jeszcze nie jest sie zdolnym do podjecia ZADNEJ
sensownej decyzji...
gdybym w wieku 18tu lat zostal postawiony przed wyborem -
czy nalezec do kosciola katolickiego to bym sie zapieral rekami i nogami
- a nawet teraz jako ateista jestem wciaz wpisany w formalnych ksiegach z
przepastnych biurek biskupow i pralatow, wciaz do mnie przychodzi ksiadz po
koledzie, wpisuje sobie mnie w specjhalny zeszycik etc....Uwazam to za skandal
ze kosciol katolicki twierdzi uparcie ze rodzice maja
prawo wybrac za swoje dziecko
i na dodatek laczy to z indokrynacja ktora sie
tlacza do glow dzieciom - mi na lekcjach religii- kiedy jeszcze na nie
chodzilem w podstawowce - wmawiano ze chrzest "wyciska na naszych czolach
niezatarte pietno", i ze nigdy sie nie mozemy tego "pietna"pozbyc... pamietmam
jak dzis jak katachetka to mowila...Jak sšdzicie czy Kosciol katolicki to
organizacja dobrowolna?
a Moze totalitarna?




Obserwuj wątek
    • Gość: ethanol Re: Czy ko�ciól katolicki jest organizacjš dobrowolnš IP: 151.112.27.* 13.11.01, 22:10
      totalitarna to byla komuna - tam sie nawet rodzicow nie pytali czy chca azebys
      zostal komsomolcem
      • Gość: Ewi Re: Czy ko�ciól katolicki jest organizacjš dobrowolnš IP: *.nc.rr.com 13.11.01, 22:31
        wedlug mnie dobrowolna to nie jest choc mowi sie, ze przeciez jak rodzice nie
        chca to niech nie chrzcza dziecka, ale... no wlasnie. jak rodzice nie ochrzcza
        dziecka a np. brali slub koscielny to sa chyba wykleci z parafii. No bo
        przeciez proboszcz wszystko ma w zeszycie zanotowane kto gdzie kiedy i czy w
        ogole.
        Tak wiec choc to tak wyglada ze jest to przynaleznosc dobrowolna wg mnie taka
        nie jest. w Polsce trzeba byc katolikiem i to najlepiej od pierwszych tygodni
        zycia. A na czym kosciol opiera swoje dane? na chrztach. ze niby jest w polsce
        95% katolikow. nieprawda. gdyby tak bylo bylby to inny kraj. jestem pewna ze
        75% ochrzczonych w KK dzieci nie czyta Biblii. Dla mnie to smutne. To dowod na
        to, ze tak jak kiedys kosciol zabranial czytania Biblii dzis robi to samo -
        tyle ze pod postacia "nie zachecania".
        Nie bylo co jednak uwazam zaczynac dyskusji na ten temat bo znowu pojawia
        zapalency ktorzy beda rownac z blotem wszystkich tych ktorzy nie mysla
        po "papiesku"...
    • Gość: Balzer Re: Czy ko�ciól katolicki jest organizacjš dobrowolnš IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 23:26
      Z tymi chrztami to faktycznie jest przekret. Kazdy czlowiek powinien samodzielnie
      decydowac o swojej wierze. Jezeli ochrzci sie go tuz po urodzeniu zostaje zaszufladkowany
      jako katolik i trafia do parafialnej kartoteki.
      Uwazam ze chrzest powinien nastepowac gdy osobnik osiagnie pelnoletnosc
      i bedzie mogl sam zadecydowac jaka wiare wybiera.
      • Gość: Ewi Re: Czy ko�ciól katolicki jest organizacjš dobrowolnš IP: *.nc.rr.com 13.11.01, 23:38
        poza tym, zeby dokonczyc watek chrztu, trzeba ustalic co tak naprawde oznacza
        slowo chrzest...
        to przeciez nic innego jak WYZNANIE WIARY...
        no wiec jak 3 miesieczne dziecko moze wyznawac wiare?
        w imieniu rodzicow? smiechu warte... (przerazajace takze)

        No i tak jeszcze przez pewnie kolejne setki lat bedzie sie tumanilo biednych
        ludzi, ktorzy wierzyc to wierza, ale zeby jeszcze wiedzieli w co...

    • Gość: Janusz2 Kościół Katolicki jest organizacją dobrowolną. IP: 194.92.234.* 14.11.01, 12:09
      Gość portalu: zorak napisał(a):
      > Pierwsze slysze aby dobrowolna organizacja zapisywala do siebie wszystkich w
      > wieku niemowlecym kiedy jeszcze nie jest sie zdolnym do podjecia ZADNEJ
      > sensownej decyzji...

      A o żłobkach słyszałeś?
      Tam też zapisują niemowlęta.
      Nowe hasło: żłobki przykładem przymusu!!!

      > gdybym w wieku 18tu lat zostal postawiony przed wyborem -
      > czy nalezec do kosciola katolickiego to bym sie zapieral rekami i nogami

      No to wystąp z kościoła, jeżeli rodzice zrobili Ci taką krzywdę, że Cię ochrzcili.
      Na pewno wystąpienie z kościoła jest mozlie i nikt nie robi żadnych trudności.
      A dla ateisty, to, że został kiedyś tam polany wodą przez jakiegoś człowieka chba
      jest zupełnie bez znaczenia?
      W czym więc problem?

      > - a nawet teraz jako ateista jestem wciaz wpisany w formalnych ksiegach z
      > przepastnych biurek biskupow i pralatow, wciaz do mnie przychodzi ksiadz po
      > koledzie, wpisuje sobie mnie w specjhalny zeszycik etc....Uwazam to za skandal

      Bzdury Waść wypisujesz.
      Ksiądz chodzący po koledzie Ci przeszkadza - przecież to Ty decydujesz, kogo
      wpuszczasz do domu, a kogo nie. Ksiądz na siłe Ci do mieszkania nie wchodzi.

      A te straszne księgi w biurkach Biskupów i Prałatów, których tak się obawiasz...
      Czy mógłbyś przybliżyć, jaki to ma wpływ na co kolwiek?
      W czym dla ateisty istotne jest, że jest zapisany w jakijs tam książce?
      A co z książką telefoniczną?
      Telekomunikacja organizacją totalitarną???

      > ze kosciol katolicki twierdzi uparcie ze rodzice maja
      > prawo wybrac za swoje dziecko

      A według ciebie kto powinien wychowywać dzieci, jak nie rodzice?
      Oczywiście wiąże się z tym kwestia religii - jezeli rodzice uważają, że religia
      jest czymś pozytywnym - chcą to dziecku udostepnić.
      Nikt rodziców nie zmusza, aby wychowywali dziecko w duchu religii (lub nie).
      Jest to ich suwerenny wybór.

      > i na dodatek laczy to z indokrynacja ktora sie
      > tlacza do glow dzieciom - mi na lekcjach religii- kiedy jeszcze na nie
      > chodzilem w podstawowce - wmawiano ze chrzest "wyciska na naszych czolach
      > niezatarte pietno", i ze nigdy sie nie mozemy tego "pietna"pozbyc... pamietmam
      > jak dzis jak katachetka to mowila...

      Lekcje religii są dobrowolne. Kto ciebie zmuszał, abys na nie chodził?

      Jak sšdzicie czy Kosciol katolicki to
      > organizacja dobrowolna?
      > a Moze totalitarna?

      Organizacja totalitarna wymusza podporzadkowanie się jej, nie pozostawiając
      możliwości wyboru.
      W kosciele mozliwość wyboru masz cały czas.
      • Gość: zorak Kościół Katolicki NIE jest organizacją dobrowolną. IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 15.11.01, 23:23
        po pierwsze - robi mi roznice ze jako ateiscie polano mi kiedys glowe - czy
        gdyby tobie jako katolikowi zafundowano obrzezanie w wieku niemowlecym bo np
        rodzice byli zydami to by ci bylo milo?
        po drugie - chodzenie na religie to jest rzecz nie w formalnosciahc-kto mnie
        zmuszal - nikt mnie nie zmuszal totez w liceum sie z nich wypisalem - ale w
        podstawowce - presja srodowiska i moja wlasna niewiedza (chodzi o klasy
        piewrsze) sprawily ze przez jakis czas bylem wychowywany (czyt.urabiany)przez
        panie katechetki. A przeciez takie wychowanie jest czyms niewlasciwym,
        przymusowym, (totalitarnym?)
        po czwarte - rodzice swoja droga a kosciol swoja droga mam zal do rodzicow ze
        zdecydowali za mnie ale za nich w koncu tez ktos zdecydowal - presja srodowiska
        wszechobecnosc czarnych funkcjonariuszy i danatyzm wyznawcow religii
        katolickiej sprawily ze trzeba bylo ochrzcic bo jak nie to wykleci beda....
        i po ostatnie - skoro nigdy nie probowales sie wypisac z tej organizacji to nie
        wiesz zapewne ile przy tym robia problemow....
    • Gość: Fuga Tak, kosciól jest organizacja dobrowolna ... IP: 10.128.137.* 14.11.01, 14:00
      ... i tylko z czystego oportunizmu chrzcimy dzieci, posylamy je do komunii i na
      lekcje religii, bierzemy sluby konkordatowe itp. Robimy zreszta to, co zawsze
      robilismy. Skad sie braly te miliony czlonkow PZPR-u, te rzesze
      skandujace "Wieslaw, Wieslaw" na pochodach 1-szo majowych, te sady kapturowe w
      jaczejkach POP-ow w zakladach pracy? A dzis, skad sie biora te tlumy na
      pielgrzymkach, modlace sie do obrazow i figur (toz to czyste poganstwo), jak
      kraj dlugi i szeroki? Z czego finansuje pralat Jankowski bursztynowa komnate w
      kosciele sw. Brygidy? Skad sie wezma pieniadze na Swiatynie Opatrznosci? Z
      naszych dobrowolnych skladek. Po co dajemy, jesli nam sie to nie podoba?
      Naprawde mozna w tym nie uczestniczyc. Za odmowe do pudla nie zamkna, na Sybir
      nie zesla, na stosie nie spala. Tylko trzeba wiedziec, czego sie chce i nie byc
      jak choragiewka na wietrze. Troche asertywnosci! Nauczmy sie mowic: nie! A tak,
      cale to biadolenie na "czarny totalitaryzm" mozna o kant ... rozbic. Koniec
      koncow, jak wynika z historii, totalitaryzmy zawsze ponosily kleske. Tylko
      trzeba sobie postanowic: ja w tym nie biore udzialu. Jest to mozliwe,
      przynajmniej w duzych miastach, na poczatek. Od czegos trzeba zaczac.
    • kathy Smieszne! 14.11.01, 14:37
      Gość portalu: zorak napisał(a):

      > Pierwsze slysze aby dobrowolna organizacja zapisywala do siebie wszystkich w
      > wieku niemowlecym kiedy jeszcze nie jest sie zdolnym do podjecia ZADNEJ
      > sensownej decyzji...

      Na siłę Kościół nie zapisuje, chrzest odbywa się na życzenie rodziców, więc do
      nich powinny być skierowane te słowa (rodzicielstwo- totalitaryzm).Mało tego,
      żeby chrzest był możliwy trzeba spełnić wiele warunków, maja one na celu
      ograniczenie przypadkowych chrztów. Zdarza się, że niespełnienie tych warunków
      powoduje odmowę udzielenia chrztu. I wtedy podnosi sie krzyk: "Jak to, jak ksiądz
      może odmówić chrztu!" I tak źle i tak niedobrze.
      Poprzez żadanie chrztu rodzice wyrażają wolę wychowania dziecka w duchu religii.
      Jeśli chcą chrztu dla innych celów, to tylko ich wina. Miej do nich może jeszcze
      pretensje, że zapisali cie do przedszkola- też nie mogłes podjąć decyzji. A co z
      wyborem imienia- też może ci sie nie spodobac!. Ktoś te decyzje za dziecko musi
      podejmować- a kto jest do tego bardziej uprawniony niż rodzice? Może państwo?


      > gdybym w wieku 18tu lat zostal postawiony przed wyborem -
      > czy nalezec do kosciola katolickiego to bym sie zapieral rekami i nogami
      > - a nawet teraz jako ateista jestem wciaz wpisany w formalnych ksiegach z
      > przepastnych biurek biskupow i pralatow, wciaz do mnie przychodzi ksiadz po
      > koledzie, wpisuje sobie mnie w specjhalny zeszycik etc....
      Przecież można się z tego wypisać- w czym problem? A zabroniłbyś też akwizytorom
      chodzić po domach? Jeśli chcesz wizyt księdza uniknąć- idź do parafii i
      poinformuj, że jesteś niewierzący i ksiedza sobie nie życzysz. Ale niech sie
      potem bliscy twoi nie dziwią, że po twojej, mam nadzieję bardzo odległej w
      czasie, ale przecież nieuniknionej śmierci, ksiądz odmówi religijnego pochówku.
      To prosta konsekwencja.

      Uwazam to za skandal
      > ze kosciol katolicki twierdzi uparcie ze rodzice maja
      > prawo wybrac za swoje dziecko

      A kto ma wybierać? Do 8 roku życia rodzice odpowiadaja za dziecko- a po dościu do
      pełnoletności sam możesz to zmienić. OK?

      > i na dodatek laczy to z indokrynacja ktora sie
      > tlacza do glow dzieciom - mi na lekcjach religii- kiedy jeszcze na nie
      > chodzilem w podstawowce - wmawiano ze chrzest "wyciska na naszych czolach
      > niezatarte pietno", i ze nigdy sie nie mozemy tego "pietna"pozbyc... pamietmam
      > jak dzis jak katachetka to mowila...Jak sšdzicie czy Kosciol katolicki to
      > organizacja dobrowolna?

      Lekcje religii sa dobrowolne- w szkole średniej uczniowie sami wybierają,
      wcześniej ich rodzice.

      > a Moze totalitarna?
      Czy ty w ogóle rozumiesz to pojęcie?

      Widzę, że cholernie dużo masz pretensji do rodziców. Zastanów się, czy zasadnych?
      Pozdrawiam



      • Gość: UNO Re: Smieszne! IP: *.nc.us.prserv.net 14.11.01, 21:34
        kathy napisał(a):

        > Gość portalu: zorak napisał(a):
        >
        > > Pierwsze slysze aby dobrowolna organizacja zapisywala do siebie wszystkich
        > w
        > > wieku niemowlecym kiedy jeszcze nie jest sie zdolnym do podjecia ZADNEJ
        > > sensownej decyzji...
        >
        > Na siłę Kościół nie zapisuje, chrzest odbywa się na życzenie rodziców, więc do
        > nich powinny być skierowane te słowa (rodzicielstwo- totalitaryzm).Mało tego,
        > żeby chrzest był możliwy trzeba spełnić wiele warunków, maja one na celu
        > ograniczenie przypadkowych chrztów. Zdarza się, że niespełnienie tych warunków
        > powoduje odmowę udzielenia chrztu. I wtedy podnosi sie krzyk: "Jak to, jak ksią
        > dz
        > może odmówić chrztu!" I tak źle i tak niedobrze.

        Widzisz, chodzi o to ze chrzest to wyznanie wiary. Jezeli ktos nie chce tej wiary
        wyznawac albo zwyczajnie nie jest do tego jeszcze zdolny (np. takie male dziecko)
        to nie powinno sie go zmuszac i organizowac tego typu rzeczy. Pisanie, ze to
        rodzice wychowuja i maja taka odpowiedzialnosc itd.itp nie zmierza do niczego
        gdyz to tylko dziecko moze w przyszlym zyciu podjac decyzje za siebie w sprawach
        wiary. To b. wazny sakrament. Nie robmy z niego cyrku tym bardziej, ze tak
        naprawde najwazniejszy w tym wszystkim jest zjazd rodziny a po kosciele
        kamerzysta i wykwintny obiad. A dziecko nawet nie wie ze wlasnie oto stalo sie
        katolikiem/chrzescijaninem... Tak nie powinno sie robic.

        A jesli chodzi o odmowe ksiedza udzielenia chrztu to dzieje sie tak zwykle gdy
        ktores z rodzicow chrzestnych jest np. protestantem .... Kosciol katolicki pewnie
        kieruje sie zasada "nie bedzie protestant plul nam w twarz"! Tylko jak to sie ma
        do checi przyblizania Bogu ludziom? Nasz Pan patrzac na to wszystko musi nie
        posiadac sie ze zdumienia...

        > Poprzez żadanie chrztu rodzice wyrażają wolę wychowania dziecka w duchu religi
        > i.
        > Jeśli chcą chrztu dla innych celów, to tylko ich wina. Miej do nich może jeszcz
        > e
        > pretensje, że zapisali cie do przedszkola- też nie mogłes podjąć decyzji. A co
        > z
        > wyborem imienia- też może ci sie nie spodobac!. Ktoś te decyzje za dziecko musi
        >
        > podejmować- a kto jest do tego bardziej uprawniony niż rodzice? Może państwo?


        No tera to grubo przesadzasz. Jak mozesz porownywac nadanie imienia do wybrania
        za dziecko wiary? Tak samo to przedszkole...
        >
        >
        > > gdybym w wieku 18tu lat zostal postawiony przed wyborem -
        > > czy nalezec do kosciola katolickiego to bym sie zapieral rekami i nogami
        > > - a nawet teraz jako ateista jestem wciaz wpisany w formalnych ksiegach z
        > > przepastnych biurek biskupow i pralatow, wciaz do mnie przychodzi ksiadz p
        > o
        > > koledzie, wpisuje sobie mnie w specjhalny zeszycik etc....
        > Przecież można się z tego wypisać- w czym problem? A zabroniłbyś też akwizytoro
        > m
        > chodzić po domach?
        Jeśli chcesz wizyt księdza uniknąć- idź do parafii i
        > poinformuj, że jesteś niewierzący i ksiedza sobie nie życzysz. Ale niech sie
        > potem bliscy twoi nie dziwią, że po twojej, mam nadzieję bardzo odległej w
        > czasie, ale przecież nieuniknionej śmierci, ksiądz odmówi religijnego pochówku.


        Ksiadz nie ma prawa odmowic pogrzebania czlowieka jesli np. o to poprosila
        rodzina zmarlego (a zmarly byl niewierzacy). To sie nie miesci w glowie jakie
        zasady i reguly KK wprowadzil.
        Pamietaj, Bog jest Miloscia, On robi tylko dobre rzeczy i jesli ten niby piotrowy
        kosciol chce sie do Niego upodobnic nie powinien stawiac zadnych warunkow. Jezus
        ich nikomu nie stawial.
        No, ale widocznie ten kosciol nie jest autentyczny skoro tak trudno mu nadazyc za
        Chrystusem.

        >
        > To prosta konsekwencja.
        >
        > Uwazam to za skandal
        > > ze kosciol katolicki twierdzi uparcie ze rodzice maja
        > > prawo wybrac za swoje dziecko
        >
        > A kto ma wybierać? Do 8 roku życia rodzice odpowiadaja za dziecko- a po dościu
        > do
        > pełnoletności sam możesz to zmienić. OK?

        Oczywiscie ze to nie jest trudne. Pytanie tylko po co to cale zamieszanie? Nie
        lepiej pozostawic czlowiekowi wybor do czasu az sam stwierdzi ze chce byc
        chrzescijaninem? Poza tym, przyznaj, tak szczerze, te chrzy i przede wszystkim I
        komunie swiete w KK sa dzisiaj bardziej wielka maskarada a najlepszy jest ten
        wujek ktory dal najfajniejszy prezent. O Bogu w tym wszystkim sie nie mowi.


        >
        > > i na dodatek laczy to z indokrynacja ktora sie
        > > tlacza do glow dzieciom - mi na lekcjach religii- kiedy jeszcze na nie
        > > chodzilem w podstawowce - wmawiano ze chrzest "wyciska na naszych czolach
        > > niezatarte pietno", i ze nigdy sie nie mozemy tego "pietna"pozbyc... pamie
        > tmam
        > > jak dzis jak katachetka to mowila...Jak sšdzicie czy Kosciol katolicki to
        > > organizacja dobrowolna?
        >
        > Lekcje religii sa dobrowolne- w szkole średniej uczniowie sami wybierają,
        > wcześniej ich rodzice.

        To prawda. Sa dobrowolne. Problem jednak polega na tym ze lekcje religii powinny
        odbywac sie w przykoscielnej parafii a nie w szkole. Takie jest moje zdanie.

        >
        > > a Moze totalitarna?
        > Czy ty w ogóle rozumiesz to pojęcie?
        >
        > Widzę, że cholernie dużo masz pretensji do rodziców. Zastanów się, czy zasadnyc
        > h?
        > Pozdrawiam
        >
        >
        > pozdrawiam
        UNO

        • kathy Re: Smieszne! 15.11.01, 12:09
          Gość portalu: UNO napisał(a):

          ) kathy napisał(a):
          )
          ) ) Gość portalu: zorak napisał(a):
          ) )
          ) ) ) Pierwsze slysze aby dobrowolna organizacja zapisywala do siebie wszys
          ) tkich
          ) ) w
          ) ) ) wieku niemowlecym kiedy jeszcze nie jest sie zdolnym do podjecia ZADN
          ) EJ
          ) ) ) sensownej decyzji...
          ) )
          ) ) Na siłę Kościół nie zapisuje, chrzest odbywa się na życzenie rodziców, wię
          ) c do
          ) ) nich powinny być skierowane te słowa (rodzicielstwo- totalitaryzm).Mało te
          ) go,
          ) ) żeby chrzest był możliwy trzeba spełnić wiele warunków, maja one na celu
          ) ) ograniczenie przypadkowych chrztów. Zdarza się, że niespełnienie tych waru
          ) nków
          ) ) powoduje odmowę udzielenia chrztu. I wtedy podnosi sie krzyk: "Jak to, jak
          ) ksią
          ) ) dz
          ) ) może odmówić chrztu!" I tak źle i tak niedobrze.
          )
          ) Widzisz, chodzi o to ze chrzest to wyznanie wiary. Jezeli ktos nie chce tej wia
          ) ry
          ) wyznawac albo zwyczajnie nie jest do tego jeszcze zdolny (np. takie male dzieck
          ) o)
          ) to nie powinno sie go zmuszac i organizowac tego typu rzeczy. Pisanie, ze to
          ) rodzice wychowuja i maja taka odpowiedzialnosc itd.itp nie zmierza do niczego
          ) gdyz to tylko dziecko moze w przyszlym zyciu podjac decyzje za siebie w sprawac
          ) h
          ) wiary.


          Popatrzmy na to inaczej. Rodzice i chrzestni deklaruja poprzez chrzest dziecka,
          że będą go wychowywać w religii katolickiej. Czy można im tego zabronić?
          Przecież, w bardziej dojrzałym wieku przynależność do KK potwierdza się
          bierzmowaniem. O tym już każdy decyduje sam. Jak chciałbyś rozwiązać ten problem-
          może nie mówić dziecku nic o Bogu, niech go świat wychowuje, a pełnoletni
          wybierze sam. Ale czy na ten wybór rodzice nie mogą mieć żadnego wpływu. Człowiek
          pełnoletni i tak wybierze sam - ale jeśli jest wychowywany przez rodziców w duchu
          ich religii, przesłanki tego wyboru będą zasadniczo inne!

          To b. wazny sakrament. Nie robmy z niego cyrku tym bardziej, ze tak
          ) naprawde najwazniejszy w tym wszystkim jest zjazd rodziny a po kosciele
          ) kamerzysta i wykwintny obiad. A dziecko nawet nie wie ze wlasnie oto stalo sie
          ) katolikiem/chrzescijaninem... Tak nie powinno sie robic.

          Gdy rodzi się dziecko, także staje się to przyczyną zjazdów rodzinnych, z dziecku
          także wszystko jedno. ASle zgadzam się, chrzciny sa obecnie niesamowicie
          wypaczone! To jednak wina ludzi, nie KK.

          )
          ) A jesli chodzi o odmowe ksiedza udzielenia chrztu to dzieje sie tak zwykle gdy
          ) ktores z rodzicow chrzestnych jest np. protestantem .... Kosciol katolicki pewn
          ) ie
          ) kieruje sie zasada "nie bedzie protestant plul nam w twarz"! Tylko jak to sie m
          ) a
          ) do checi przyblizania Bogu ludziom?
          Mylisz się - chrzestny ma pomagać rodzicom w wychowaniu dziecka w wierze
          katolickiej , jakże może czynić to protestant, a tym bardziej człowiek, który
          żyje wbrew wierze(np. rozwiedziony?)
          Nasz Pan patrzac na to wszystko musi nie
          ) posiadac sie ze zdumienia...
          )
          ) ) Poprzez żadanie chrztu rodzice wyrażają wolę wychowania dziecka w duchu r
          ) eligi
          ) ) i.
          ) ) Jeśli chcą chrztu dla innych celów, to tylko ich wina. Miej do nich może j
          ) eszcz
          ) ) e
          ) ) pretensje, że zapisali cie do przedszkola- też nie mogłes podjąć decyzji.
          ) A co
          ) ) z
          ) ) wyborem imienia- też może ci sie nie spodobac!. Ktoś te decyzje za dziecko
          ) musi
          ) )
          ) ) podejmować- a kto jest do tego bardziej uprawniony niż rodzice? Może państ
          ) wo?
          )
          )
          ) No tera to grubo przesadzasz. Jak mozesz porownywac nadanie imienia do wybrania
          )
          ) za dziecko wiary?
          No nie, imię i nazwisko też sie za nim ciagnie, nieprawdaż? I też dopiero
          pełnoletni może je zmienić. a w dodatku, każdy je zna, a nie każdy wie, że jest
          katolikiem.A w ogóle, jakie mamy prawo decydować za dziecko, że ma sie narodzić?
          A jak powie "ja sie na świat nie prosiłam"?


          Tak samo to przedszkole...
          ) )
          ) )
          ) ) ) gdybym w wieku 18tu lat zostal postawiony przed wyborem -
          ) ) ) czy nalezec do kosciola katolickiego to bym sie zapieral rekami i nog
          ) ami
          ) ) ) - a nawet teraz jako ateista jestem wciaz wpisany w formalnych ksiega
          ) ch z
          ) ) ) przepastnych biurek biskupow i pralatow, wciaz do mnie przychodzi ksi
          ) adz p
          ) ) o
          ) ) ) koledzie, wpisuje sobie mnie w specjhalny zeszycik etc....
          ) ) Przecież można się z tego wypisać- w czym problem? A zabroniłbyś też akwiz
          ) ytoro
          ) ) m
          ) ) chodzić po domach?
          ) Jeśli chcesz wizyt księdza uniknąć- idź do parafii i
          ) ) poinformuj, że jesteś niewierzący i ksiedza sobie nie życzysz. Ale niech s
          ) ie
          ) ) potem bliscy twoi nie dziwią, że po twojej, mam nadzieję bardzo odległej w
          )
          ) ) czasie, ale przecież nieuniknionej śmierci, ksiądz odmówi religijnego poch
          ) ówku.
          )
          )
          ) Ksiadz nie ma prawa odmowic pogrzebania czlowieka jesli np. o to poprosila
          ) rodzina zmarlego (a zmarly byl niewierzacy). To sie nie miesci w glowie jakie
          ) zasady i reguly KK wprowadzil.

          Posłuchaj, a jakie ma prawo ksiądz sprzeciwić sie decyzji dorosłego człowieka,
          który deklaruje, że z KK nie chce mieć nic do czynienia? Czy pochówek takiego
          człowieka w obrządku KK nie byłby NADUŻYCIEM wobec niego, nie byłby to postępek
          wbrew jego woli.? Czy ksiądz nie jest zobowiązany do niewtrącania się w suwerenny
          wybór człowieka? Czy pochowanie niewierzącego w obrzadku KK nie byłoby swego
          rodzaju gwałtem?
          Pomyśl logicznie.

          ) Pamietaj, Bog jest Miloscia, On robi tylko dobre rzeczy i jesli ten niby piotro
          ) wy
          ) kosciol chce sie do Niego upodobnic nie powinien stawiac zadnych warunkow. Jezu
          ) s
          ) ich nikomu nie stawial.
          ) No, ale widocznie ten kosciol nie jest autentyczny skoro tak trudno mu nadazyc
          ) za
          ) Chrystusem.
          )

          Myślę, że się mylisz.

          ) )
          ) ) To prosta konsekwencja.
          ) )
          ) ) Uwazam to za skandal
          ) ) ) ze kosciol katolicki twierdzi uparcie ze rodzice maja
          ) ) ) prawo wybrac za swoje dziecko
          ) )
          ) ) A kto ma wybierać? Do 8 roku życia rodzice odpowiadaja za dziecko- a po do
          ) ściu
          ) ) do
          ) ) pełnoletności sam możesz to zmienić. OK?
          )
          ) Oczywiscie ze to nie jest trudne. Pytanie tylko po co to cale zamieszanie? Nie
          ) lepiej pozostawic czlowiekowi wybor do czasu az sam stwierdzi ze chce byc
          ) chrzescijaninem? Poza tym, przyznaj, tak szczerze, te chrzy i przede wszystkim
          ) I
          ) komunie swiete w KK sa dzisiaj bardziej wielka maskarada a najlepszy jest ten
          ) wujek ktory dal najfajniejszy prezent. O Bogu w tym wszystkim sie nie mowi.

          Ale naprawdę jest to wina ludzi- a kościól próbuje z tym walczyć, np. wprowadzjąc
          jednolite skromne ubiory pierwszokomunijne- tak aby sukienka nie przysłoniła
          prawdziwej wartości tego święta. SAle jaki to napotyka opór rodziców, zwłaszcza
          matek, które prześcigaja się w dążeniu, by ich córka miała naj.. sukienkę!

          )
          )
          ) )
          ) ) ) i na dodatek laczy to z indokrynacja ktora sie
          ) ) ) tlacza do glow dzieciom - mi na lekcjach religii- kiedy jeszcze na ni
          ) e
          ) ) ) chodzilem w podstawowce - wmawiano ze chrzest "wyciska na naszych czo
          ) lach
          ) ) ) niezatarte pietno", i ze nigdy sie nie mozemy tego "pietna"pozbyc...
          ) pamie
          ) ) tmam
          ) ) ) jak dzis jak katachetka to mowila...Jak sšdzicie czy Kosciol katolick
          ) i to
          ) ) ) organizacja dobrowolna?
          ) )
          ) ) Lekcje religii sa dobrowolne- w szkole średniej uczniowie sami wybierają,
          ) ) wcześniej ich rodzice.
          )
          ) To prawda. Sa dobrowolne. Problem jednak polega na tym ze lekcje religii powinn
          ) y
          ) odbywac sie w przykoscielnej parafii a nie w szkole. Takie jest moje zdanie.
          )



          A tu się zgadzam całkowicie- religia tylko by zyskała.

          Pozdrawiam.) )
          ) ) ) a Moze totalitarna?
          ) ) Czy ty w ogóle rozumiesz to pojęcie?
          ) )
          ) ) Widzę, że cholernie dużo masz pretensji do rodziców. Zastanów się, czy zas
          ) adnyc
          ) ) h?
          ) ) Pozdrawiam
          ) )
          ) )
          ) ) pozdrawiam
          ) UNO
          )

      • Gość: zorak Re: Smieszne! IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 15.11.01, 23:38
        kathy napisał(a):

        > Gość portalu: zorak napisał(a):
        >
        > > Pierwsze slysze aby dobrowolna organizacja zapisywala do siebie wszystkich
        > w
        > > wieku niemowlecym kiedy jeszcze nie jest sie zdolnym do podjecia ZADNEJ
        > > sensownej decyzji...
        >
        > Na siłę Kościół nie zapisuje, chrzest odbywa się na życzenie rodziców, więc do
        > nich powinny być skierowane te słowa (rodzicielstwo- totalitaryzm).Mało tego,
        > żeby chrzest był możliwy trzeba spełnić wiele warunków, maja one na celu
        > ograniczenie przypadkowych chrztów. Zdarza się, że niespełnienie tych warunków
        > powoduje odmowę udzielenia chrztu. I wtedy podnosi sie krzyk: "Jak to, jak ksią
        > dz
        > może odmówić chrztu!" I tak źle i tak niedobrze.

        Jesli ksiadz odmowi chrztu to musi sie to stac z bardzo powaznej przyczyny typu
        niewiara rodzica, brak jakichs papierow typu swiadectwo komunii bierzmowania etc.

        > Poprzez żadanie chrztu rodzice wyrażają wolę wychowania dziecka w duchu religi
        > i.
        wychowac w duchu religii mozna i bez chrztu - jesli dziecku sie religia "spodoba"
        to sie ochrzci samo. To sie nazywa wolnosc jednostki.
        > Jeśli chcą chrztu dla innych celów, to tylko ich wina. Miej do nich może jeszcz
        > e
        > pretensje, że zapisali cie do przedszkola- też nie mogłes podjąć decyzji. A co
        > z
        > wyborem imienia- też może ci sie nie spodobac!. Ktoś te decyzje za dziecko musi
        >
        > podejmować- a kto jest do tego bardziej uprawniony niż rodzice? Może państwo?

        Oj zebys sie nie zdziwila ale wymog nauki jest wlasnie warunkowany przez panstwo
        w drodze konstutucji ktora mowi ze nauka jestobowiazkowa do 18 (zlbo 16tego nie
        pamietam w tej chwili) roku zycia. Zreszta wybor szkoly to rzecz o zupelnie innym
        ciezarze gatunkowym - wybor liceum np. jest podejmowany gdy juz masz pewna
        zdolnosc podejmowania decyzji.
        No i jeszcze jedno - rozumiem ze decyzje podjete przez rodzicow w rodzinach
        patologicznych sa autonomiczne i panstwo nie ma prawa sie wtracac jesli rodzice
        zapragna np. wychowac dziecko w duchu alkoholizmu?
        >
        >
        > > gdybym w wieku 18tu lat zostal postawiony przed wyborem -
        > > czy nalezec do kosciola katolickiego to bym sie zapieral rekami i nogami
        > > - a nawet teraz jako ateista jestem wciaz wpisany w formalnych ksiegach z
        > > przepastnych biurek biskupow i pralatow, wciaz do mnie przychodzi ksiadz p
        > o
        > > koledzie, wpisuje sobie mnie w specjhalny zeszycik etc....
        > Przecież można się z tego wypisać- w czym problem? A zabroniłbyś też akwizytoro
        > m
        > chodzić po domach?
        Oczywiscie ze bym zabronil - to jest tez skandaliczne.
        Jeśli chcesz wizyt księdza uniknąć- idź do parafii i
        > poinformuj, że jesteś niewierzący i ksiedza sobie nie życzysz.
        I ksiadz zapisze w zeszycie ze wypieram sie wiary i odrzucam pasterza i potem
        bedzie "to jest ten co ksiedza nie wpuszcza...." . To nie ironia - tak naprawde
        jest.
        Ale niech sie
        > potem bliscy twoi nie dziwią, że po twojej, mam nadzieję bardzo odległej w
        > czasie, ale przecież nieuniknionej śmierci, ksiądz odmówi religijnego pochówku.
        >
        > To prosta konsekwencja.

        Gdzie wspomnialem o tym ze pragne religijnego pochowku?
        pochowek moge miec normalny - problem w tym ze ostatnio w mojej parafii zdarzyl
        sie podobny wypadek umarl facet - niewierzacy - a ksiadz odmowil nie tylko
        religijnego pochowku ale pochowku w ogole - po prostu zabronil chowac go na
        cmentarzu...
        A wogole co maja bliscy do tego jaki chce pochowek?
        to chyba ja o tym decyduje - a nie takie uszczesliwianie na sile po smierci...
        >
        > Uwazam to za skandal
        > > ze kosciol katolicki twierdzi uparcie ze rodzice maja
        > > prawo wybrac za swoje dziecko
        >
        > A kto ma wybierać? Do 8 roku życia rodzice odpowiadaja za dziecko- a po dościu
        > do
        > pełnoletności sam możesz to zmienić. OK?
        probowalas (es) kiedys wystapic z kosciola katolickiego? zareczam ze problemow
        jest sporo
        >
        > > i na dodatek laczy to z indokrynacja ktora sie
        > > tlacza do glow dzieciom - mi na lekcjach religii- kiedy jeszcze na nie
        > > chodzilem w podstawowce - wmawiano ze chrzest "wyciska na naszych czolach
        > > niezatarte pietno", i ze nigdy sie nie mozemy tego "pietna"pozbyc... pamie
        > tmam
        > > jak dzis jak katachetka to mowila...Jak sšdzicie czy Kosciol katolicki to
        > > organizacja dobrowolna?
        >
        > Lekcje religii sa dobrowolne- w szkole średniej uczniowie sami wybierają,
        > wcześniej ich rodzice.

        panstwo mamy na szczescie laickie - dlaczego w szkolach wogole sie naucza tego
        przedmiotu????????
        i to w lwim wymiarze godzin - na wf jest ich mniej!!!!!!
        Poza tym wychowanie szkolne dziecka jest ksztaltowane wlasnie w podstawowce -
        moim zdaniem nauczanie religii jest w takim wymiarze indoktrynacja...
        >
        > > a Moze totalitarna?
        > Czy ty w ogóle rozumiesz to pojęcie?
        oczywiscie ze tak w koncu jestem historykiem...
        >
        > Widzę, że cholernie dużo masz pretensji do rodziców. Zastanów się, czy zasadnyc
        > h?

        wiem ze mam duzo pretensji do rodzicow i wiem ze sa one zasadne
        > Pozdrawiam
        >
        >
        >

        pozdrawiam rowniez i dziekuje za ciekawy glos w dyskusji, az mi sie przyjemnie
        odpowiadalo na twoj watek...
        • Gość: zorak a propos bierzmowania... IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 15.11.01, 23:41
          bierzmowany bylem w wieku 13 lat - czy to jest dojrzaly wiek?
    • Gość: Jerzy Re: Czy ko�ciól katolicki jest organizacjš dobrowolnš IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.01, 16:44
      Witaj Zorak,
      Nie jestem katolikiem, co chyba widać z innych moich postów.
      Wybacz, że się z tobą nie we wszystkim zgodzę.

      Po pierwsze, uważam, że nie można pozbawiać rodziców prawa do wychowywania w
      wyznawanej przez siebie religii.
      Rodzice maja takie prawo we wszystkich religiach świata.
      Każda religia ma jakiś obrzęd inicjujący – tak się składa, że w katolicyzmie
      jest nią chrzest, w judaizmie (i nie tylko) obrzezanie ...

      Próby oddzielania dzieci od religijnego wpływu rodziców na dzieci miały miejsce
      w ZSRR – np. rodzinom żydowskim zabierano dzieci, odsyłano do domów na dziecka
      na drugim końcu Sojuza, ... były okresy, że do kościołów wolno było chodzić
      dopiero po 18 roku życia ... Do tego czasu młodzież była wychowywana w religii
      państwowej, tj, marksizmie i leninizmie, a historie o Bogu, który się troszczy
      o dzieci, (co ma wpływ na poczucie bezpieczeństwa) były zastępowane skaskami o
      Leninie, który był wiecznie żywy i troszczył się o komsomolskie dzieci.
      Widziałeś kiedy taki podręcznik? Te dzieci tez nie miały wyboru.

      Podobne praktyki stosowano w Korei Północnej, Chinach, na Kubie wobec dzieci,
      których rodzice mieli niepewny kręgosłup ideowy.

      Nie akceptuję nauki katolickiej w tym w odniesieniu do chrztu, ale nie można
      pozbawiać ludzi prawa do wychowywania w wyznawanych przez siebie wartościach.

      Tyle na razie,

      Jerzy
      • Gość: zorak Re: Czy ko�ciól katolicki jest organizacjš dobrowolnš IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 15.11.01, 23:49
        i tu cie zapewne zaskocze ale to jest dobry pomysl - z tymi kosciolami po 18
        roku zycia...
        Nie mozna pozbawiac rodzicow prawa? a jakie ma prawa dziecko?
        dziecko nie jest wlasnoscia rodzicow i ma prawo do suwerennej decyzji a czesto
        zdarza sie tak ze rodzice pragna zawlaszczyc sbie dziecko... tu juz nawet nie
        chodzi o religie, ale chocby o to ze "ono ma byc najlepsze i osiagnac wszystko"
        paranoja....
        A co do wychowywania dzieci z dala od rozdzicow tak jak o tym piszesz - w
        Sparcie dokladnie tak robiona z dziecmi i co prawda zabierano dzieciaki po to
        tylko zeby je indoktrynowac panstwowym militaryzmem to jest to tez jakis
        sposob...
        No a radzieccy towarzysze tez miewali niezle pomysly.
        Reasumujac - rodzic to nie pan dziecka- rodzic moim zdaniem powinin sie
        ograniczyc do "aktu stworzenia" czyli do poczecia i co najwyzej pomoc dziecku w
        przezyciu pierwszych lat a potem sie wycofywac tak zeby dziecko mialo autonomie
        i swobode - z takich dzieci wyrosna ludzie wolni a nie ustawieni
        pozdrawiam - zorak
        • Gość: Jerzy Co to znaczy być 'wolnym'? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.01, 09:40
          Gość portalu: zorak napisał(a):

          > i tu cie zapewne zaskocze ale to jest dobry pomysl - z tymi kosciolami po 18
          > roku zycia...
          > Nie mozna pozbawiac rodzicow prawa? a jakie ma prawa dziecko? ....

          Witaj Zorak,
          Z tymi kościołami po 18 roku życia – wybacz, ale jak byś to chciał zrobić.
          Możesz zabronić ustawowo chodzenia dzieciom i młodzieży na lekcje religii i
          chodzenia do kościoła, ale ja jako rodzic mogę siedzieć z nimi w domu i uczyć ich
          tego, w co wierzę.
          Aby mi tego zabronić, musiałbyś mnie pozbawić praw rodzicielskich. I czym byś to
          zastąpił? Zabrałbyś moje dzieci do Państwowego Domu Dziecka, gdzie religią
          obowiązującą byłby ateizm?
          A co z innymi potrzebami psychicznymi dziecka, które mogą być spełnione tylko
          poprzez więź z rodzicami? Byłeś kiedy w domu dziecka? Wychowawcy mogą się starać
          jak mogą, ale mamy czy taty nie zastąpią.

          Jest jeszcze kilka rzeczy, które są dziecku ‘narzucone’, których sobie nie
          wybiera – np. kraj w którym się urodził, język w którym zaczyna mówić .... Czy to
          też ma wybierać dopiero po 18 roku życia?

          Jako osoba dorosła, mogę wybrać kraj, w którym chciałbym mieszkać (jeśli mnie tam
          wpuszczą), język, którym chciałbym mówić ze swoimi bliskimi – pod warunkiem że
          się go nauczę, religię, którą chcę wyznawać – ale najpierw muszę poznać jej
          założenia,

          Dziecko potrzebuje opiekuna – nie tylko tego, który mu da jeść, ale takiego,
          który nauczy go żyć – to wymaga wielu lat. Sam piszesz, że kiedy byłeś
          bierzmowany w wieku 13 lat, to tak naprawdę jeszcze nie decydowałeś o sobie.
          O.K. Teraz jesteś dorosły (przypuszczam) i możesz bardziej swobodnie wybierać –
          łatwiej ci się oprzeć presji na tak, czy na nie, jeśli masz swoje zdanie, które
          nie jest tylko rezultatem buntu wobec świata dorosłych, ale bazuje na jakichś
          przesłankach.
          Ja już dawno odrzuciłem katolicyzm – w moim przypadku, poszedłem w stronę Biblii,
          która mi pomogła wiele rzeczy uporządkować w postrzeganiu i pojmowaniu świata,
          oraz we własnym życiu.

          Czyją własnością jest dziecko? Czy dziecko jest czyjąś 'własnością'?

          Kto to jest człowiek ‘wolny’? Czy jesteś ‘wolny” i na czym polega twoja ‘wolność’
          bądź jej brak?

          Pozdrawiam,
          Jerzy

          • Gość: Karp Re: Co to znaczy być 'wolnym'? IP: 159.107.90.* 16.11.01, 16:19
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Gość portalu: zorak napisał(a):
            >
            > > i tu cie zapewne zaskocze ale to jest dobry pomysl - z tymi kosciolami po
            > 18
            > > roku zycia...
            > > Nie mozna pozbawiac rodzicow prawa? a jakie ma prawa dziecko? ....
            >
            > Witaj Zorak,
            > Z tymi kościołami po 18 roku życia – wybacz, ale jak byś to chciał zrobić
            > .
            > Możesz zabronić ustawowo chodzenia dzieciom i młodzieży na lekcje religii i
            > chodzenia do kościoła, ale ja jako rodzic mogę siedzieć z nimi w domu i uczyć i
            > ch
            > tego, w co wierzę.
            > Aby mi tego zabronić, musiałbyś mnie pozbawić praw rodzicielskich. I czym byś t
            > o
            > zastąpił? Zabrałbyś moje dzieci do Państwowego Domu Dziecka, gdzie religią
            > obowiązującą byłby ateizm?
            > A co z innymi potrzebami psychicznymi dziecka, które mogą być spełnione tylko
            > poprzez więź z rodzicami? Byłeś kiedy w domu dziecka? Wychowawcy mogą się stara
            > ć
            > jak mogą, ale mamy czy taty nie zastąpią.
            >
            > Jest jeszcze kilka rzeczy, które są dziecku ‘narzucone’, których so
            > bie nie
            > wybiera – np. kraj w którym się urodził, język w którym zaczyna mówić ...
            > . Czy to
            > też ma wybierać dopiero po 18 roku życia?
            >
            > Jako osoba dorosła, mogę wybrać kraj, w którym chciałbym mieszkać (jeśli mnie t
            > am
            > wpuszczą), język, którym chciałbym mówić ze swoimi bliskimi – pod warunki
            > em że
            > się go nauczę, religię, którą chcę wyznawać – ale najpierw muszę poznać j
            > ej
            > założenia,
            >
            > Dziecko potrzebuje opiekuna – nie tylko tego, który mu da jeść, ale takie
            > go,
            > który nauczy go żyć – to wymaga wielu lat. Sam piszesz, że kiedy byłeś
            > bierzmowany w wieku 13 lat, to tak naprawdę jeszcze nie decydowałeś o sobie.
            > O.K. Teraz jesteś dorosły (przypuszczam) i możesz bardziej swobodnie wybierać &
            > #8211;
            > łatwiej ci się oprzeć presji na tak, czy na nie, jeśli masz swoje zdanie, które
            >
            > nie jest tylko rezultatem buntu wobec świata dorosłych, ale bazuje na jakichś
            > przesłankach.
            > Ja już dawno odrzuciłem katolicyzm – w moim przypadku, poszedłem w stronę
            > Biblii,
            > która mi pomogła wiele rzeczy uporządkować w postrzeganiu i pojmowaniu świata,
            > oraz we własnym życiu.
            >
            > Czyją własnością jest dziecko? Czy dziecko jest czyjąś 'własnością'?
            >
            > Kto to jest człowiek ‘wolny’? Czy jesteś ‘wolny” i na c
            > zym polega twoja ‘wolność’
            > bądź jej brak?
            >
            > Pozdrawiam,
            > Jerzy

            Drobna, uzupełniająca powyższy wywód uwaga.
            Według Zoraka "ktoś inny" lepiej mógłby zadbać o właściwy rozwój dziecka od jego
            rodziców. Rzecz w tym, że tym "ktosiem" jest z reguły inny rodzic. A więc może
            podążając za tą sugestią warto namówić rodziców aby wymienili między sobą swoje
            dzieci ( oczywiście dla ich dobra ). To jest chyba dobry pomysł aby w przyszłości
            móc założyć nowy ciekawy wątek poświęcony pedofilii. W końcu co trzecia
            dziewczynka w USA spośród tych które miały zastępczego ojca padła ofiarą
            seksualnych nadużyć z jego strony.
            pozdrawiam

            • Gość: zorak Re: Co to znaczy być 'wolnym'? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 16.11.01, 20:02
              Gość portalu: Karp napisał(a):

              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: zorak napisał(a):
              > >
              > > > i tu cie zapewne zaskocze ale to jest dobry pomysl - z tymi kosciolam
              > i po
              > > 18
              > > > roku zycia...
              > > > Nie mozna pozbawiac rodzicow prawa? a jakie ma prawa dziecko? ....
              > >
              > > Witaj Zorak,
              > > Z tymi kościołami po 18 roku życia � wybacz, ale jak byś to chciał z
              > robić
              > > .
              > > Możesz zabronić ustawowo chodzenia dzieciom i młodzieży na lekcje religii
              > i
              > > chodzenia do kościoła, ale ja jako rodzic mogę siedzieć z nimi w domu i uc
              > zyć i
              > > ch
              > > tego, w co wierzę.

              a to by bylo rownowaone szkola gdzie uczono by je tego codaja inne religie - nie
              jestem potworem - jesli rodzic koniecznie chce to niech uczy- szkola ma za
              zadanie uswiadomic ze jest alternatywa i ze mozna ja wybrac wbrew zapedom
              rodizcow

              > >
              > > Jest jeszcze kilka rzeczy, które są dziecku �narzucone�, który
              > ch so
              > > bie nie
              > > wybiera � np. kraj w którym się urodził, język w którym zaczyna mówi
              > ć ...
              > > . Czy to
              > > też ma wybierać dopiero po 18 roku życia?

              Najlepiej by bylo - jesli sie komus jego kraj nie podoba np ze wzgledow
              ustrojowych (mnie sie nie podoba polska wlasnie z tego powodu)nie ma powodu by
              byl wobec tego lojalny wobec tego kraju, ja nie staram sie byc jakims wielkim
              patriota bo uwazam ze dla polski - w obecnym przynajmniej ksztalcie - po prostu
              nie warto... - podobnie rzecz ma sie z jezykiem - jesli sie komus chce nauczyc
              innego jezyka i przyjac go za ojczysty to dlaczego nie?
              > >
              > > Dziecko potrzebuje opiekuna � nie tylko tego, który mu da jeść, ale
              > takie
              > > go,
              > > który nauczy go żyć � to wymaga wielu lat.

              To jest zalozenie ze dzieci sa glupie - ja sie sam nauczylem zyc i totalnie
              odrzucilem to co mi przekazali rodzice bo sie z tym nie zgadzam. Wierze ze inni
              tez to potrafia i ze moga sami sie nauczyc zyc... Sam piszesz, że kiedy był
              > eś
              > > bierzmowany w wieku 13 lat, to tak naprawdę jeszcze nie decydowałeś o sobi
              > e.
              > > O.K. Teraz jesteś dorosły (przypuszczam) i możesz bardziej swobodnie wybie
              > rać &
              > > #8211;
              > > łatwiej ci się oprzeć presji na tak, czy na nie, jeśli masz swoje zdanie,
              > które
              > >
              > > nie jest tylko rezultatem buntu wobec świata dorosłych, ale bazuje na jaki
              > chś
              > > przesłankach.
              > > Ja już dawno odrzuciłem katolicyzm � w moim przypadku, poszedłem w s
              > tronę
              > > Biblii,
              > > która mi pomogła wiele rzeczy uporządkować w postrzeganiu i pojmowaniu świ
              > ata,
              > > oraz we własnym życiu.
              > >
              > > Czyją własnością jest dziecko? Czy dziecko jest czyjąś 'własnością'?
              > >
              > > Kto to jest człowiek �wolny�? Czy jesteś �wolny� i
              > na c
              > > zym polega twoja �wolność�
              > > bądź jej brak?
              Z czego wnioskujesz ze brak mi wolnosci? Moja wolnosc to wybor tego co chce i w
              miare moznosci nie podporzadkowywanie sie siwatu w ktorym tej wolnosci nie ma -
              swiatu konformistycznemu i oportunistycznemu. Zyje jak chce i mam to czego pragne-
              to jest wolnosc

              pozdrawaim
            • Gość: zorak Re: Co to znaczy być 'wolnym'? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 16.11.01, 20:02
              Gość portalu: Karp napisał(a):

              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: zorak napisał(a):
              > >
              > > > i tu cie zapewne zaskocze ale to jest dobry pomysl - z tymi kosciolam
              > i po
              > > 18
              > > > roku zycia...
              > > > Nie mozna pozbawiac rodzicow prawa? a jakie ma prawa dziecko? ....
              > >
              > > Witaj Zorak,
              > > Z tymi kościołami po 18 roku życia � wybacz, ale jak byś to chciał z
              > robić
              > > .
              > > Możesz zabronić ustawowo chodzenia dzieciom i młodzieży na lekcje religii
              > i
              > > chodzenia do kościoła, ale ja jako rodzic mogę siedzieć z nimi w domu i uc
              > zyć i
              > > ch
              > > tego, w co wierzę.

              a to by bylo rownowaone szkola gdzie uczono by je tego codaja inne religie - nie
              jestem potworem - jesli rodzic koniecznie chce to niech uczy- szkola ma za
              zadanie uswiadomic ze jest alternatywa i ze mozna ja wybrac wbrew zapedom
              rodizcow

              > >
              > > Jest jeszcze kilka rzeczy, które są dziecku �narzucone�, który
              > ch so
              > > bie nie
              > > wybiera � np. kraj w którym się urodził, język w którym zaczyna mówi
              > ć ...
              > > . Czy to
              > > też ma wybierać dopiero po 18 roku życia?

              Najlepiej by bylo - jesli sie komus jego kraj nie podoba np ze wzgledow
              ustrojowych (mnie sie nie podoba polska wlasnie z tego powodu)nie ma powodu by
              byl wobec tego lojalny wobec tego kraju, ja nie staram sie byc jakims wielkim
              patriota bo uwazam ze dla polski - w obecnym przynajmniej ksztalcie - po prostu
              nie warto... - podobnie rzecz ma sie z jezykiem - jesli sie komus chce nauczyc
              innego jezyka i przyjac go za ojczysty to dlaczego nie?
              > >
              > > Dziecko potrzebuje opiekuna � nie tylko tego, który mu da jeść, ale
              > takie
              > > go,
              > > który nauczy go żyć � to wymaga wielu lat.

              To jest zalozenie ze dzieci sa glupie - ja sie sam nauczylem zyc i totalnie
              odrzucilem to co mi przekazali rodzice bo sie z tym nie zgadzam. Wierze ze inni
              tez to potrafia i ze moga sami sie nauczyc zyc... Sam piszesz, że kiedy był
              > eś
              > > bierzmowany w wieku 13 lat, to tak naprawdę jeszcze nie decydowałeś o sobi
              > e.
              > > O.K. Teraz jesteś dorosły (przypuszczam) i możesz bardziej swobodnie wybie
              > rać &
              > > #8211;
              > > łatwiej ci się oprzeć presji na tak, czy na nie, jeśli masz swoje zdanie,
              > które
              > >
              > > nie jest tylko rezultatem buntu wobec świata dorosłych, ale bazuje na jaki
              > chś
              > > przesłankach.
              > > Ja już dawno odrzuciłem katolicyzm � w moim przypadku, poszedłem w s
              > tronę
              > > Biblii,
              > > która mi pomogła wiele rzeczy uporządkować w postrzeganiu i pojmowaniu świ
              > ata,
              > > oraz we własnym życiu.
              > >
              > > Czyją własnością jest dziecko? Czy dziecko jest czyjąś 'własnością'?
              > >
              > > Kto to jest człowiek �wolny�? Czy jesteś �wolny� i
              > na c
              > > zym polega twoja �wolność�
              > > bądź jej brak?
              Z czego wnioskujesz ze brak mi wolnosci? Moja wolnosc to wybor tego co chce i w
              miare moznosci nie podporzadkowywanie sie siwatu w ktorym tej wolnosci nie ma -
              swiatu konformistycznemu i oportunistycznemu. Zyje jak chce i mam to czego pragne-
              to jest wolnosc

              pozdrawaim
              • Gość: Jerzy Re: Co to znaczy być 'wolnym'? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 23:09

                Witaj Zorak,

                Pozwolę sobie skomentować niektóre twoje wypowiedzi:

                >>a to by bylo rownowaone szkola gdzie uczono by je tego codaja inne religie -
                nie
                jestem potworem - jesli rodzic koniecznie chce to niech uczy- szkola ma za
                zadanie uswiadomic ze jest alternatywa i ze mozna ja wybrac wbrew zapedom
                rodizcow <<

                Nie jesteś potworem, to prawda. W twoich wypowiedziach, mimo pewnej dozy buntu,
                jest jednak wiele ukrytego ciepła.
                W przypadku naszej rodziny, jest akurat na odwrót – uczymy alternatywnego
                spojrzenia na świat, wbrew zapędom szkoły. Odrzucamy ewolucjonizm, którego uczy
                szkoła, a pokazujemy, że za wszystkim, co istnieje stoi Stwórca.

                >>Najlepiej by bylo - jesli sie komus jego kraj nie podoba np ze wzgledow
                ustrojowych (mnie sie nie podoba polska wlasnie z tego powodu)nie ma powodu by
                byl wobec tego lojalny wobec tego kraju, ja nie staram sie byc jakims wielkim
                patriota bo uwazam ze dla polski - w obecnym przynajmniej ksztalcie - po prostu
                nie warto... - podobnie rzecz ma sie z jezykiem - jesli sie komus chce nauczyc
                innego jezyka i przyjac go za ojczysty to dlaczego nie?<<

                Przy takim rozumowaniu, każdy może znaleźć powód, aby nie być lojalny wobec
                kraju, w którym mieszka. Problem lojalności, przyznaję, jest trudny i rozległy.
                Biblia nakazuje nam posłuszeństwo wobec władz zwierzchnich, jednakże istnieje
                granica posłuszeństwa: jeśli władze oczekują od chrześcijan zrobienia czegoś, co
                jest sprzeczne z Bożymi przykazaniami, należy powiedzieć NIE.
                Przykładem niech będzie postawa Piotra:
                Dzieje
                4,18 I przywoławszy ich, nakazali im, aby w ogóle nie mówili ani nie nauczali
                w imieniu Jezusa.
                4,19 Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli im i rzekli: CZY SŁUSZNA TO RZECZ W
                OBLICZU BOGA RACZEJ WAS SŁUCHAĆ ANIŻELI BOGA, SAMI OSĄDŹCIE;
                4,20 my bowiem nie możemy nie mówić o tym, co widzieliśmy i słyszeliśmy.


                >>To jest zalozenie ze dzieci sa glupie - ja sie sam nauczylem zyc i totalnie
                odrzucilem to co mi przekazali rodzice bo sie z tym nie zgadzam. Wierze ze inni
                tez to potrafia i ze moga sami sie nauczyc zyc... <<

                Dzieci nie są głupie: są inteligentne i sprytne, uczą się wybierać to, co im
                najbardziej odpowiada.
                Potrzebują nauczycieli, aby uczyć się od poprzednich pokoleń i aby nie musieć na
                nowo wymyślać np. koła.

                Zanim osiągnąłeś taki poziom rozwoju, że mogłeś się zatroszczyć o siebie, ktoś
                cię jednak karmił i pieluchy zmieniał.
                Nie wiem, jaka była atmosfera w twoim domu, ale pozwól na małą dygresję.

                Właściwie funkcjonujący dom, jest pierwotną strefą bezpieczeństwa dla człowieka,
                który w nim mieszka (w tym i dla dziecka). Niewłaściwie – jest pierwotną strefą
                zagrożenia.
                Właściwie funkcjonujący dom to miejsce, gdzie człowiek czuje się kochany,
                akceptowany, rozumiany, szanowany, doceniany, ma szansę rozwoju .... innymi
                słowy czuje się bezpiecznie.
                Jeśli tego nie ma, człowiek ‘ucieka’ od domu do strefy, gdzie czuje się
                bezpieczniej – choćby do paczki kolegów, gdzie ceną akceptacji jest
                podporządkowanie się morale tej paczki. Będziesz akceptowany, jeśli ....

                Nie wiem, jak uczyłeś się żyć, ale twoje ‘uczenie się’ było zapewne szukaniem
                miejsca, gdzie czułbyś się kimś znaczącym i akceptowanym.

                Przeszkodą dla poczucia bezpieczeństwa w domu niekoniecznie musi być pijaństwo
                czy awantury w domu – może to być rygor religijny rodziców, bądź niemożliwość
                sprostania ich oczekiwaniom – choćbyś jak się starał, zawsze mogłeś więcej ... W
                końcu, kiedy możesz, odrzucasz ten świat, aby czuć się ‘wolnym’ i nie robić tego,
                czego inni oczekiwali od ciebie.
                Nie ma doskonałych rodziców – nawet ci najlepsi popełniają błędy wychowawcze,
                dlatego nie mogą one być podstawą do pozbawienia rodziców praw do wychowania
                swoich dzieci w duchu wyznawanej przez siebie religii.

                >>Z czego wnioskujesz ze brak mi wolnosci? Moja wolnosc to wybor tego co chce i w
                miare moznosci nie podporzadkowywanie sie siwatu w ktorym tej wolnosci nie ma -
                swiatu konformistycznemu i oportunistycznemu. Zyje jak chce i mam to czego pragne-
                to jest wolnosc <<

                Nie wnioskuję, że brak ci wolności, tylko byłem ciekaw, co rozumiesz
                przez ‘wolność’ i czy ‘czujesz się wolnym’.
                Z tego co piszesz wnioskuję, że poprzez odrzucenie świata rodziców wywalczyłeś
                własną suwerenność. Robisz to, co chcesz. Mam jednak nadzieję, że wkrótce
                odkryjesz, że własna suwerenność wiąże się z odpowiedzialnością – a za tym idzie
                konieczność uczciwego zdobywania środków do życia – tutaj odkryjesz
                ograniczenia.
                Jeśli będziesz miał rodzinę i dzieci, to będziesz MUSIAŁ się o nie troszczyć. To
                narzuci ci dodatkowe ograniczenia. Chyba że będziesz CHCIAŁ się o nie troszczyć,
                co da ci poczucie wolności. -J

                Totalna wolność nie istnieje – zawsze będziesz ograniczony choćby przepisami
                prawa danego kraju, które pewne rzeczy ci będą nakazywały (choćby płacenie
                podatków), a pewne zabraniały (nie zabijaj, nie kradnij – to nie tylko w
                dekalogu).

                Pozdrawiam,
                Jerzy
                • Gość: zorak Re: Co to znaczy być 'wolnym'? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 19.11.01, 21:55
                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                  >
                  > Witaj Zorak,
                  >
                  > Pozwolę sobie skomentować niektóre twoje wypowiedzi:
                  >
                  > >>a to by bylo rownowaone szkola gdzie uczono by je tego codaja inne reli
                  > gie -
                  > nie
                  > jestem potworem - jesli rodzic koniecznie chce to niech uczy- szkola ma za
                  > zadanie uswiadomic ze jest alternatywa i ze mozna ja wybrac wbrew zapedom
                  > rodizcow <<
                  >
                  > Nie jesteś potworem, to prawda. W twoich wypowiedziach, mimo pewnej dozy buntu,
                  >
                  > jest jednak wiele ukrytego ciepła.

                  Bardzo mi milo - z czystej ciekawosci- mozesz podac przykladf gdzie to
                  dostrzegasz?

                  > W przypadku naszej rodziny, jest akurat na odwrót � uczymy alternatywnego
                  >
                  > spojrzenia na świat, wbrew zapędom szkoły.

                  Hmmmm....
                  Dzisiaj szkola raczej uczy konformizmu i rodzice tez to potwierdzaja - zreszat z
                  mojetgo doswiadczenia wynika ze nauka szkolna i rodzicielska to takie namawianie
                  sie kto bardziej zgnebi dzieciaka....
                  Odrzucamy ewolucjonizm, którego uczy
                  >
                  > szkoła, a pokazujemy, że za wszystkim, co istnieje stoi Stwórca.
                  >
                  Czy dzis ktokolwiek jeszcze wierzy ze czlowiek nie jest tworem ewolucji? sorry
                  ale wydaje mi sie ze takie wierzenia mogly sie uchowac jedynie gdzies w zapadlych
                  wsiach.... czy naprawde jeszcze ktos sadzi ze czlowiek to twor czysto boski nie
                  pochodzi od malpy (uproszczenie) itd?
                  Nie chce mi sie wierzyc....
                  > >>Najlepiej by bylo - jesli sie komus jego kraj nie podoba np ze wzgledow
                  >
                  > ustrojowych (mnie sie nie podoba polska wlasnie z tego powodu)nie ma powodu by
                  > byl wobec tego lojalny wobec tego kraju, ja nie staram sie byc jakims wielkim
                  > patriota bo uwazam ze dla polski - w obecnym przynajmniej ksztalcie - po prostu
                  >
                  > nie warto... - podobnie rzecz ma sie z jezykiem - jesli sie komus chce nauczyc
                  > innego jezyka i przyjac go za ojczysty to dlaczego nie?<<
                  >
                  > Przy takim rozumowaniu, każdy może znaleźć powód, aby nie być lojalny wobec
                  > kraju, w którym mieszka.
                  Wlasnie o tym mowie -tylko rzecz w tym ze ludzie tego nie pojmuja...
                  Jasne ze ie chodzi mi o cos w stylu - nie lubie przechodzic na zielonym swietle
                  wole na czerwonym tylko o powody racjonale...

                  Problem lojalności, przyznaję, jest trudny i rozległy.
                  >
                  > Biblia nakazuje nam posłuszeństwo wobec władz zwierzchnich, jednakże istnieje
                  > granica posłuszeństwa: jeśli władze oczekują od chrześcijan zrobienia czegoś, c
                  > o
                  > jest sprzeczne z Bożymi przykazaniami, należy powiedzieć NIE.
                  > Przykładem niech będzie postawa Piotra:
                  > Dzieje
                  > 4,18 I przywoławszy ich, nakazali im, aby w ogóle nie mówili ani nie nauczali
                  > w imieniu Jezusa.
                  > 4,19 Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli im i rzekli: CZY SŁUSZNA TO RZECZ W
                  > OBLICZU BOGA RACZEJ WAS SŁUCHAĆ ANIŻELI BOGA, SAMI OSĄDŹCIE;
                  > 4,20 my bowiem nie możemy nie mówić o tym, co widzieliśmy i słyszeliśmy.
                  >
                  >
                  > >>To jest zalozenie ze dzieci sa glupie - ja sie sam nauczylem zyc i tota
                  > lnie
                  > odrzucilem to co mi przekazali rodzice bo sie z tym nie zgadzam. Wierze ze inni
                  >
                  > tez to potrafia i ze moga sami sie nauczyc zyc... <<
                  >
                  > Dzieci nie są głupie: są inteligentne i sprytne, uczą się wybierać to, co im
                  > najbardziej odpowiada.
                  > Potrzebują nauczycieli, aby uczyć się od poprzednich pokoleń i aby nie musieć n
                  > a
                  > nowo wymyślać np. koła.
                  >
                  > Zanim osiągnąłeś taki poziom rozwoju, że mogłeś się zatroszczyć o siebie, ktoś
                  > cię jednak karmił i pieluchy zmieniał.
                  Ale tylko do pewnego momentu - potem powiunno sie im dac wolna reke - np. 15
                  letni czlowiek jest juz w pelni zdolny do wyboru...

                  > Nie wiem, jaka była atmosfera w twoim domu, ale pozwól na małą dygresję.
                  >
                  > Właściwie funkcjonujący dom, jest pierwotną strefą bezpieczeństwa dla człowieka
                  > ,
                  > który w nim mieszka (w tym i dla dziecka).
                  Czasem mozna zaglaska c kota na smierc...

                  Niewłaściwie � jest pierwotną
                  > strefą
                  > zagrożenia.
                  > Właściwie funkcjonujący dom to miejsce, gdzie człowiek czuje się kochany,
                  > akceptowany, rozumiany, szanowany, doceniany, ma szansę rozwoju .... innymi
                  > słowy czuje się bezpiecznie.
                  > Jeśli tego nie ma, człowiek �ucieka� od domu do strefy, gdzie czuje
                  > się
                  > bezpieczniej � choćby do paczki kolegów, gdzie ceną akceptacji jest
                  > podporządkowanie się morale tej paczki. Będziesz akceptowany, jeśli ....
                  >
                  > Nie wiem, jak uczyłeś się żyć, ale twoje �uczenie się� było zapewne
                  > szukaniem
                  > miejsca, gdzie czułbyś się kimś znaczącym i akceptowanym.
                  >
                  Nie mysle zeby akceptacja byla czyms bardzo kooniecznym,- jasne milo jest kiedy
                  amsz z kim pogadac ale na sile szukac akceptacji inhnych to smieszne - nigdy bym
                  sie do tego nie ponizyl - nie bede sie zmienial po to zeby ktos mnie akceptowal -
                  kjesli ludzie nie chcca mnie takeigo jakim jestem to ich problem a nie moj - a
                  jesli komus moj styl bycia sie podba to super - ciesze sie i zostanmy
                  przyjaciolmi...

                  > Przeszkodą dla poczucia bezpieczeństwa w domu niekoniecznie musi być pijaństwo
                  > czy awantury w domu � może to być rygor religijny rodziców, bądź niemożli
                  > wość
                  > sprostania ich oczekiwaniom � choćbyś jak się starał, zawsze mogłeś więce
                  > j ... W
                  > końcu, kiedy możesz, odrzucasz ten świat, aby czuć się �wolnym� i n
                  > ie robić tego,
                  > czego inni oczekiwali od ciebie.
                  > Nie ma doskonałych rodziców � nawet ci najlepsi popełniają błędy wychowaw
                  > cze,
                  > dlatego nie mogą one być podstawą do pozbawienia rodziców praw do wychowania
                  > swoich dzieci w duchu wyznawanej przez siebie religii.
                  >
                  > >>Z czego wnioskujesz ze brak mi wolnosci? Moja wolnosc to wybor tego co
                  > chce i w
                  > miare moznosci nie podporzadkowywanie sie siwatu w ktorym tej wolnosci nie ma -
                  >
                  > swiatu konformistycznemu i oportunistycznemu. Zyje jak chce i mam to czego prag
                  > ne-
                  > to jest wolnosc <<
                  >
                  > Nie wnioskuję, że brak ci wolności, tylko byłem ciekaw, co rozumiesz
                  > przez �wolność� i czy �czujesz się wolnym�.
                  Czuje sie od dluzszego czasu i jest mi z tymdobrze...

                  > Z tego co piszesz wnioskuję, że poprzez odrzucenie świata rodziców wywalczyłeś
                  > własną suwerenność. Robisz to, co chcesz. Mam jednak nadzieję, że wkrótce
                  > odkryjesz, że własna suwerenność wiąże się z odpowiedzialnością �
                  potworne slowo - odpowiedzialnosc....
                  a za ty
                  > m idzie
                  > konieczność uczciwego zdobywania środków do życia
                  kto powiedzial ze chce byc nieuczciwy...?
                  � tutaj odkryjesz
                  > ograniczenia.
                  ograniczenia sa po to zeby je zwalczac - jak sie robi to co sie lubi to nei ma
                  granic... chodzi mi o prace i tym podbne sprawy a nie np. o kradziez ew
                  sklepach...
                  > Jeśli będziesz miał rodzinę i dzieci, to będziesz MUSIAŁ się o nie troszczyć.
                  jesli mialbym miec dzieci - chociaz nie kwapie sie do tego - to bede je
                  wychowywac w takim duchu jaki przedstawiam ...

                  T
                  > o
                  > narzuci ci dodatkowe ograniczenia. Chyba że będziesz CHCIAŁ się o nie troszczy
                  > ć,
                  > co da ci poczucie wolności. -J
                  >
                  > Totalna wolność nie istnieje � zawsze będziesz ograniczony choćby przepis
                  > ami
                  > prawa danego kraju,
                  przepisy sa po to by jelamac : )))))))

                  które pewne rzeczy ci będą nakazywały (choćby płacenie
                  > podatków), a pewne zabraniały (nie zabijaj, nie kradnij � to nie tylko w
                  > dekalogu).
                  >
                  > Pozdrawiam,
                  > Jakub

                  • Gość: Jerzy Re: Co to znaczy być 'wolnym'? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.01, 23:04
                    Witaj Zorak

                    Ř >>Nie jesteś potworem, to prawda. W twoich wypowiedziach, mimo pewnej
                    dozy buntu,
                    > jest jednak wiele ukrytego ciepła.

                    Bardzo mi milo - z czystej ciekawosci- mozesz podac przykład gdzie to
                    dostrzegasz? <<

                    Pisałem przecież, że to „ciepło ukryte”. Takie było moje ogólne odczucie po tym,
                    co napisałeś. Może wynikało ono ze współczucia dla ciebie, choć nie wiem co
                    przeżyłeś, ale musiało to być coś traumatycznego, że zdecydowałeś się na tak
                    odważne cięcie w życiu i odcięcie się od katolicyzmu.
                    Odrzucenie katolicyzmu często oznacza szykany ze strony rodziny i środowiska.
                    Wolałeś wybrać ten ból niż trwać w czymś, co było bardzo niewygodne dla twojej
                    psychiki.

                    Skoro poszedłeś w kierunku ateizmu, to cię będą utożsamiać z komuchami. Gdybyś
                    poszedł w stronę jakiegoś innego wyznania, nazwaliby cię sekciarzem.

                    W takich okolicznościach zdarza się, że księża nie dają spokoju rodzicom, aby
                    przez nich wywierać presję na ‘apostatów’, do tego stopnia, że (za ich pieniądze)
                    chcą odprawiać msze w intencji zgubionej duszy.

                    >> Czy dzis ktokolwiek jeszcze wierzy ze czlowiek nie jest tworem ewolucji? sorry
                    ale wydaje mi sie ze takie wierzenia mogly sie uchowac jedynie gdzies w zapadlych
                    wsiach.... czy naprawde jeszcze ktos sadzi ze czlowiek to twor czysto boski nie
                    pochodzi od malpy (uproszczenie) itd?
                    Nie chce mi sie wierzyc....<<

                    W naszej zapadłej wiosce jest kilka osób, które ukończyły różne kierunki studiów,
                    znają angielski, niemiecki, niektórzy jeszcze nie zapomnieli ruskiego ze
                    szkoły ... Z wyjazdów do wiosek w Niemczech, Anglii czy w Stanach przywożą
                    ciekawe książki i czytają.
                    Czytają więc książki różnych naukowców, którzy coraz częściej przyznają, że
                    teorii ewolucji nie da się pogodzić z wiedzą informatyczną – każda forma życia ma
                    swój kod genetyczny; kody pochodzą od istot inteligentnych, zatem za stworzeniem
                    MUSI być Stwórca.
                    Poleciłbym ci książkę np. prof. Wildera Smitha – „Natural Sciences Know Nothing
                    on Evolution” ale nie wiem czy w waszym mieście jest ona gdzieś do dostania. Inna
                    jego książka nosi tytuł, „He who things has to believe.”

                    >> Nie mysle zeby akceptacja byla czyms bardzo kooniecznym,- jasne milo jest
                    kiedy
                    amsz z kim pogadac ale na sile szukac akceptacji inhnych to smieszne - nigdy bym
                    sie do tego nie ponizyl - nie bede sie zmienial po to zeby ktos mnie akceptowal -
                    kjesli ludzie nie chcca mnie takeigo jakim jestem to ich problem a nie moj - a
                    jesli komus moj styl bycia sie podba to super - ciesze sie i zostanmy
                    przyjaciolmi... <<

                    W mojej wiosce mamy też książki amerykańskiego psychologa chrześcijańskiego,
                    Larry Crabba. W książce „Effective Biblical Counceling” przedstawia on ciekawy
                    model funkcjonowania psychiki człowieka. Właściwie pokazuje on, że podstawową
                    potrzebą psychiki jest doświadczanie bądź obrona poczucia własnej wartości.
                    Składowymi są tutaj poczucie bezpieczeństwa (świat / otoczenie jest pozytywnie
                    ustosunkowany do ciebie) oraz poczucie znaczenia (masz możliwość oddziaływania na
                    świat). Na to wszystko nakłada się jeszcze poczucie własnych kompetencji (lub ich
                    brak) – świadomości, że coś umiesz i potrafisz, dzięki czemu oddziałujesz na
                    otoczenie i zyskujesz jego aprobatę. Ważną rolę w tym wszystkim odgrywa poczucie
                    indywidualizmu, bycia sobą, itp.
                    Tak więc, twoja postawa, ma związek z poczuciem własnej wartości.
                    Oczywiście, bądź sobą, nie ma potrzeby nadskakiwania innym, aby cię akceptowali.

                    >> jesli mialbym miec dzieci - chociaz nie kwapie sie do tego - to bede je
                    wychowywac w takim duchu jaki przedstawiam ... <<

                    I będziesz miał do tego prawo,
                    Kiedy jednak dzieci włączą telewizor, pójdą do szkoły, czy sięgną po książkę,
                    zetkną się z innymi systemami wartości i może przyjść dzień, kiedy odrzucą twój
                    świat. Mogą to zrobić na zasadzie buntu – bo im się twój świat nie będzie podobał
                    i pójdą za tym, czego im brakowało w twoim świecie, albo zrobią to na podstawie
                    zbadania pewnych przesłanek.

                    Ja też byłem kiedyś na takim rozdrożu – zbuntowałem się przeciwko Bogu, a raczej
                    przeciwko pewnej koncepcji Boga, która mi była wpajana – gdzie wiara miała się
                    sprowadzać do przestrzegania przykazań - rób to, nie rób tamtego.
                    Kiedy zacząłem czytać Biblię, to też się buntowałem, bo z jednej strony,
                    odkrywałem nowe rzeczy o Bogu, o których nie wiedziałem, a z drugiej poznawałem,
                    że koncepcja –rób, nie rób – jest błędna.
                    Przez Biblię poznałem zupełnie inne chrześcijaństwo – to nie było ślepe
                    posłuszeństwo temu, co mówił ksiądz – lecz świadome dociekanie prawdy.
                    Poznałem inny rodzaj wolności, osiągalny jedynie poprzez zawierzenie Jezusowi
                    (temu z Biblii a nie temu z obrazków).
                    Jan
                    8,34 Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto
                    grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. .....
                    8,36 Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie.


                    Pozdrawiam,

                    PS. A czy Kościół Katolicki jest organizacją dobrowolną?
                    Ci, którzy wychowali się w religii katolickiej, mogą powiedzieć, że religia
                    została im narzucona przez rodziców, środowisko. To prawda. Jednak w pewnym
                    momencie życia powinni zbadać przesłanki, na których opiera się ich wiara. Jeśli
                    po zbadaniu tych przesłanek zostaną w katolicyzmie, to będzie ich świadomy wybór.
                    Jeśli zdecydują się wyjść z kościoła, to też będzie ich świadomy wybór.

                    A to, jaka będzie reakcja Kościoła i środowiska na takie odejście, to już inny
                    temat. W mieście to może nikt nie zauważy, ale w małym miasteczku czy na wsi,
                    gdzie wszyscy się znają ...

                    • zorak Re: Co to znaczy być 'wolnym'? 24.11.01, 18:25
                      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                      ) Witaj Zorak
                      )
                      ) Ř ))Nie jesteś potworem, to prawda. W twoich wypowiedziach, mimo pewnej
                      ) dozy buntu,
                      ) ) jest jednak wiele ukrytego ciepła.
                      )
                      ) Bardzo mi milo - z czystej ciekawosci- mozesz podac przykład gdzie to
                      ) dostrzegasz? ((
                      )
                      ) Pisałem przecież, że to �ciepło ukryte�. Takie było moje ogólne odc
                      ) zucie po tym,
                      ) co napisałeś. Może wynikało ono ze współczucia dla ciebie, choć nie wiem co
                      ) przeżyłeś, ale musiało to być coś traumatycznego,
                      ooo... to niespodzianka...
                      nie przypominam sobie przezycia iczego traumatycznego....
                      po prostu dojrzalem do takiego kroku...
                      że zdecydowałeś się na tak
                      ) odważne cięcie w życiu i odcięcie się od katolicyzmu.
                      ) Odrzucenie katolicyzmu często oznacza szykany ze strony rodziny i środowiska.
                      ze strony srodowiska na szczescie nie szykanowano mnie bo obracam sie w gole
                      wsrod srodowiska nie fanatycznego... a moja rodzina - nie rozmawiam z nimi o
                      takich rzeczach... wlasciwie wcale z nimi nie rozmawiam...
                      ) Wolałeś wybrać ten ból niż trwać w czymś, co było bardzo niewygodne dla twojej
                      ) psychiki.
                      nie zaden bol - po prostu pewien krok...
                      )
                      ) Skoro poszedłeś w kierunku ateizmu, to cię będą utożsamiać z komuchami.
                      i dobrze - uwazam sie za socjaliste - czy to cos zlego ze mam takie poglady?
                      komuch to bardzo negatywne okreslenie.... mam nadzieje ze ty mnie tak nie
                      odboierasz... zreszta nie ukrywam zwykle swych pogladow i ludzie zwykle mnie
                      postrzegaja jako kogos niezbyt zrownowazonego.. ale nie spotykam sie z szykanami
                      ani agresja...
                      Gdybyś
                      ) poszedł w stronę jakiegoś innego wyznania, nazwaliby cię sekciarzem.
                      )
                      watpie... mieszkam w duzym miescie i studiuje - ludzie ktorych poznaje nie
                      takich oryginalow spotykaja...

                      ) W takich okolicznościach zdarza się, że księża nie dają spokoju rodzicom, aby
                      ) przez nich wywierać presję na �apostatów�, do tego stopnia, że (za
                      ) ich pieniądze)
                      ) chcą odprawiać msze w intencji zgubionej duszy.
                      )
                      no wlasnie i to mi sie w kosciele nie podoba - ze ksiadz to niemal jak bog...

                      ) )) Czy dzis ktokolwiek jeszcze wierzy ze czlowiek nie jest tworem ewolucj
                      ) i? sorry
                      ) ale wydaje mi sie ze takie wierzenia mogly sie uchowac jedynie gdzies w zapadly
                      ) ch
                      ) wsiach.... czy naprawde jeszcze ktos sadzi ze czlowiek to twor czysto boski nie
                      )
                      ) pochodzi od malpy (uproszczenie) itd?
                      ) Nie chce mi sie wierzyc....((
                      )
                      ) W naszej zapadłej wiosce jest kilka osób, które ukończyły różne kierunki studió
                      ) w,
                      ) znają angielski, niemiecki, niektórzy jeszcze nie zapomnieli ruskiego ze
                      ) szkoły ... Z wyjazdów do wiosek w Niemczech, Anglii czy w Stanach przywożą
                      ) ciekawe książki i czytają.
                      ) Czytają więc książki różnych naukowców, którzy coraz częściej przyznają, że
                      ) teorii ewolucji nie da się pogodzić z wiedzą informatyczną � każda forma
                      ) życia ma
                      ) swój kod genetyczny; kody pochodzą od istot inteligentnych, zatem za stworzenie
                      ) m
                      ) MUSI być Stwórca.
                      ) Poleciłbym ci książkę np. prof. Wildera Smitha � �Natural Sciences
                      ) Know Nothing
                      ) on Evolution� ale nie wiem czy w waszym mieście jest ona gdzieś do dostan
                      ) ia. Inna
                      ) jego książka nosi tytuł, �He who things has to believe.�
                      )
                      Mozna spytac gdzie mieszkasz?

                      ) )) Nie mysle zeby akceptacja byla czyms bardzo kooniecznym,- jasne milo j
                      ) est
                      ) kiedy
                      ) amsz z kim pogadac ale na sile szukac akceptacji inhnych to smieszne - nigdy by
                      ) m
                      ) sie do tego nie ponizyl - nie bede sie zmienial po to zeby ktos mnie akceptowal
                      ) -
                      ) kjesli ludzie nie chcca mnie takeigo jakim jestem to ich problem a nie moj - a
                      ) jesli komus moj styl bycia sie podba to super - ciesze sie i zostanmy
                      ) przyjaciolmi... ((
                      )
                      ) W mojej wiosce mamy też książki amerykańskiego psychologa chrześcijańskiego,
                      ) Larry Crabba. W książce �Effective Biblical Counceling� przedstawia
                      ) on ciekawy
                      ) model funkcjonowania psychiki człowieka. Właściwie pokazuje on, że podstawową
                      ) potrzebą psychiki jest doświadczanie bądź obrona poczucia własnej wartości.
                      ) Składowymi są tutaj poczucie bezpieczeństwa (świat / otoczenie jest pozytywnie
                      ) ustosunkowany do ciebie) oraz poczucie znaczenia (masz możliwość oddziaływania
                      ) na
                      ) świat). Na to wszystko nakłada się jeszcze poczucie własnych kompetencji (lub i
                      ) ch
                      ) brak) � świadomości, że coś umiesz i potrafisz, dzięki czemu oddziałujesz
                      ) na
                      ) otoczenie i zyskujesz jego aprobatę. Ważną rolę w tym wszystkim odgrywa poczuci
                      ) e
                      ) indywidualizmu, bycia sobą, itp.
                      ) Tak więc, twoja postawa, ma związek z poczuciem własnej wartości.
                      ) Oczywiście, bądź sobą, nie ma potrzeby nadskakiwania innym, aby cię akceptowali
                      ) .
                      )
                      Psychologia chrzescijanska i wszelkie teorie ktore maja w nazwie "chrzecijanski
                      czy katlicki sa z gory w pewien sposob ukierunkowane i dlkatego nie zgadzam sie z
                      nimi -nie sa obiektywne - maja za cel nie badac fakty ale potwierdzac doktryne.
                      ) )) jesli mialbym miec dzieci - chociaz nie kwapie sie do tego - to bede j
                      ) e
                      ) wychowywac w takim duchu jaki przedstawiam ... ((
                      )
                      ) I będziesz miał do tego prawo,
                      ) Kiedy jednak dzieci włączą telewizor, pójdą do szkoły, czy sięgną po książkę,
                      ) zetkną się z innymi systemami wartości i może przyjść dzień, kiedy odrzucą twój
                      )
                      ) świat. Mogą to zrobić na zasadzie buntu � bo im się twój świat nie będzie
                      ) podobał
                      ) i pójdą za tym, czego im brakowało w twoim świecie, albo zrobią to na podstawie
                      )
                      ) zbadania pewnych przesłanek.
                      )
                      Oby tak sie nie stalo...

                      ) Ja też byłem kiedyś na takim rozdrożu � zbuntowałem się przeciwko Bogu, a
                      ) raczej
                      ) przeciwko pewnej koncepcji Boga, która mi była wpajana � gdzie wiara miał
                      ) a się
                      ) sprowadzać do przestrzegania przykazań - rób to, nie rób tamtego.
                      ) Kiedy zacząłem czytać Biblię, to też się buntowałem, bo z jednej strony,
                      ) odkrywałem nowe rzeczy o Bogu, o których nie wiedziałem, a z drugiej poznawałem
                      ) ,
                      ) że koncepcja �rób, nie rób � jest błędna.
                      ) Przez Biblię poznałem zupełnie inne chrześcijaństwo � to nie było ślepe
                      ) posłuszeństwo temu, co mówił ksiądz � lecz świadome dociekanie prawdy.
                      ) Poznałem inny rodzaj wolności, osiągalny jedynie poprzez zawierzenie Jezusowi
                      ) (temu z Biblii a nie temu z obrazków).
                      ) Jan
                      ) 8,34 Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto
                      ) grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. .....
                      ) 8,36 Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie.
                      )
                      )
                      To mam jesczcze jedno pytanie - jesli nie chcesz to nie musisz odpowiadac- jakie
                      jest twoje wyznanie i jaki jest twoj stosunek o wiary katolickej?
                      ) Pozdrawiam,
                      )
                      ) PS. A czy Kościół Katolicki jest organizacją dobrowolną?
                      ) Ci, którzy wychowali się w religii katolickiej, mogą powiedzieć, że religia
                      ) została im narzucona przez rodziców, środowisko. To prawda. Jednak w pewnym
                      ) momencie życia powinni zbadać przesłanki, na których opiera się ich wiara. Jeśl
                      ) i
                      ) po zbadaniu tych przesłanek zostaną w katolicyzmie, to będzie ich świadomy wybó
                      ) r.
                      ) Jeśli zdecydują się wyjść z kościoła, to też będzie ich świadomy wybór.
                      )
                      To co juz pisalem - wiesz jak trudno sie wypisac z kosciola?

                      ) A to, jaka będzie reakcja Kościoła i środowiska na takie odejście, to już inny
                      ) temat. W mieście to może nikt nie zauważy, ale w małym miasteczku czy na wsi,
                      )
                      ) gdzie wszyscy się znają ...
                      )
                      No wlasnie - i to jest problem - ale nie zaprzeczysz ze on wyrasta z kosciola
                      jako takiego - i jego pozycji ktorej sie trzyma i nie chce puscic - nawet jesli
                      to ma oznaczac utrzymywanie ciemnoty na wsiach
                      • Gość: Jerzy Re: Co to znaczy być 'wolnym'? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.01, 16:08
                        Witaj Zorak,

                        Piszesz:
                        >> no wlasnie i to mi sie w kosciele nie podoba - ze ksiadz to niemal jak
                        bog...<<


                        Tak wychowali ludzi: chcą być postrzegani jako Słudzy Boży, więcej, jako
                        pośrednicy między ludźmi a Panem Bogiem. Ich morale nie ma tutaj znaczenia –
                        liczy się tylko funkcja / urząd kapłana.
                        Uczą ludzi, że do Pana Boga do się przychodzi na podstawie obrzędów /
                        sakramentów odprawionych przez kapłanów. Tylko kapłanom wolno te obrzędy czynić
                        stąd też u ludu wielki respekt dla urzędu księdza, choć nie zawsze to idzie w
                        parze z szacunkiem dla osoby.
                        I tak ludzie sobie żyją, psioczą na księży, ale jak przychodzi potrzeba – to idą
                        po usługę kapłana – chrzty, śluby, pogrzeby, choroby, itp. – nawet im przez myśl
                        nie przyjdzie, że Pan Bóg mógł to wszystko inaczej urządzić. Kapłani katoliccy
                        uczą, że tam gdzie nie ma ‘kapłaństwa’ w zrozumieniu katolickim, tam nie ma
                        wszystkich ‘środków łaski’ potrzebnych do zbawienia.

                        >> Mozna spytac gdzie mieszkasz?<<
                        Popatrz na serwer z którego przychodzą moje posty – załóżmy rejon Bielska Białej.

                        >> Psychologia chrzescijanska i wszelkie teorie ktore maja w
                        nazwie "chrzecijanski
                        czy katlicki sa z gory w pewien sposob ukierunkowane i dlkatego nie zgadzam sie z
                        nimi -nie sa obiektywne - maja za cel nie badac fakty ale potwierdzac doktryne.
                        <<

                        Nie zgodzę się z twoim stwierdzeniem. Podobny sofizmat można by wysunąć pod
                        adresem psychologii humanistycznej – że nie jest obiektywna, że jest
                        ukierunkowana, gdyż odrzuca istnienie Boga; więcej, nie daje sobie rady z
                        problemem poczucia winy. Psychologia chrześcijańska ma o wiele więcej do
                        zaoferowania ludziom dręczonym poczuciem winy, krzywdy, czy bezsensu życia.


                        >> To mam jesczcze jedno pytanie - jesli nie chcesz to nie musisz odpowiadac-
                        jakie
                        jest twoje wyznanie i jaki jest twoj stosunek o wiary katolickej? <<

                        Popatrz do wątku Świątynia Opatrzności i do tematu: Kiedy papież wyzwala dusze z
                        czyśćca – tam znajdziesz trochę odnośnie mojego stosunku do katolicyzmu.
                        W rubryce KRAJ, zobacz na wątek – DO APOLOGETÓW KATOLICKICH – TROCHE O
                        REFORMACJI,
                        Albo CZY BISKUPI RZYMU MAJĄ PRAWO DO TYTUŁU OJCIEC ŚWIĘTY.
                        Zobaczysz, że nie cieszę się sympatią katolickich apologetów.

                        )
                        >>To co juz pisalem - wiesz jak trudno sie wypisac z kosciola?<<

                        Próbowałeś to zrobić oficjalnie, czyli że poszedłeś na parafię i poprosiłeś
                        księdza, aby wypisał cię z rejestru parafian?

                        >>) A to, jaka będzie reakcja Kościoła i środowiska na takie odejście, to już
                        inny
                        ) temat. W mieście to może nikt nie zauważy, ale w małym miasteczku czy na wsi,
                        ) gdzie wszyscy się znają ...
                        )
                        No wlasnie - i to jest problem - ale nie zaprzeczysz ze on wyrasta z kosciola
                        jako takiego - i jego pozycji ktorej sie trzyma i nie chce puscic - nawet jesli
                        to ma oznaczac utrzymywanie ciemnoty na wsiach <<

                        Ciemnota jest nie tylko na wsiach, choć z drugiej strony światło świeci nie
                        tylko w mieście.
                        Popatrz na wiadomości w TV – jak dziennikarze, którym trudno odmówić wiedzy i
                        wykształcenia, kiedy mówią o papieżu, to cały czas ojcześwięcą – właściwie często
                        są tubą propagandową katolicyzmu.

                        Jerzy


                        • zorak Re: Co to znaczy być 'wolnym'? 26.11.01, 20:34
                          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                          > Witaj Zorak,
                          >
                          > Piszesz:
                          > >> no wlasnie i to mi sie w kosciele nie podoba - ze ksiadz to niemal jak
                          >
                          > bog...<<
                          >
                          >
                          > Tak wychowali ludzi: chcą być postrzegani jako Słudzy Boży, więcej, jako
                          > pośrednicy między ludźmi a Panem Bogiem. Ich morale nie ma tutaj znaczenia R
                          > 11;
                          > liczy się tylko funkcja / urząd kapłana.
                          > Uczą ludzi, że do Pana Boga do się przychodzi na podstawie obrzędów /
                          > sakramentów odprawionych przez kapłanów. Tylko kapłanom wolno te obrzędy czynić
                          >
                          > stąd też u ludu wielki respekt dla urzędu księdza, choć nie zawsze to idzie w
                          > parze z szacunkiem dla osoby.
                          > I tak ludzie sobie żyją, psioczą na księży, ale jak przychodzi potrzeba �
                          > to idą
                          > po usługę kapłana � chrzty, śluby, pogrzeby, choroby, itp. � nawet
                          > im przez myśl
                          > nie przyjdzie, że Pan Bóg mógł to wszystko inaczej urządzić. Kapłani katoliccy
                          > uczą, że tam gdzie nie ma �kapłaństwa� w zrozumieniu katolickim, ta
                          > m nie ma
                          > wszystkich �środków łaski� potrzebnych do zbawienia.
                          >
                          No wlasnie to mjest ta ciemnota o ktorej mowie ponizej - bo dla mnie to takie
                          podejscie jest zacofaniem i zasciankowoscia...

                          > >> Mozna spytac gdzie mieszkasz?<<
                          > Popatrz na serwer z którego przychodzą moje posty � załóżmy rejon Bielska
                          > Białej.
                          >
                          > >> Psychologia chrzescijanska i wszelkie teorie ktore maja w
                          > nazwie "chrzecijanski
                          > czy katlicki sa z gory w pewien sposob ukierunkowane i dlkatego nie zgadzam sie
                          > z
                          > nimi -nie sa obiektywne - maja za cel nie badac fakty ale potwierdzac doktryne.
                          >
                          > <<
                          >
                          > Nie zgodzę się z twoim stwierdzeniem. Podobny sofizmat można by wysunąć pod
                          > adresem psychologii humanistycznej � że nie jest obiektywna, że jest
                          > ukierunkowana, gdyż odrzuca istnienie Boga; więcej, nie daje sobie rady z
                          > problemem poczucia winy. Psychologia chrześcijańska ma o wiele więcej do
                          > zaoferowania ludziom dręczonym poczuciem winy, krzywdy, czy bezsensu życia.
                          >
                          >
                          no wlasnie - psychologia chrzescijanska jest wtracaniem czlowieka w poczucie winy
                          ze jesli zrobi cos zlego to jest zly bo bogu sie to nie podoba...
                          i ma za zadanie udowodnienie ze czlowiek potrzebuje boga jak powietrza - chociaz
                          tak wcale nie musi byc...
                          jesli sie popatrzy np na tzw. chrzescijanskich pedagogow w szkolach a sa tacy w
                          moim miescie to widac ze chodzi im wcale nie o pomoc ( rzecz jasna nie wszystkim)
                          a o napedzanie duszyczek do kosciola...
                          > >> To mam jesczcze jedno pytanie - jesli nie chcesz to nie musisz odpowia
                          > dac-
                          > jakie
                          > jest twoje wyznanie i jaki jest twoj stosunek o wiary katolickej? <<
                          >
                          > Popatrz do wątku Świątynia Opatrzności i do tematu: Kiedy papież wyzwala dusze
                          > z
                          > czyśćca � tam znajdziesz trochę odnośnie mojego stosunku do katolicyzmu.
                          > W rubryce KRAJ, zobacz na wątek � DO APOLOGETÓW KATOLICKICH � TROCH
                          > E O
                          > REFORMACJI,
                          > Albo CZY BISKUPI RZYMU MAJĄ PRAWO DO TYTUŁU OJCIEC ŚWIĘTY.
                          > Zobaczysz, że nie cieszę się sympatią katolickich apologetów.
                          >
                          OK wierze ze sie nie cieszysz sympatia -sorry ale nie wiem gdzie jest watek
                          swiatynia opatrznsoci - na forum kraj....?
                          > )
                          > >>To co juz pisalem - wiesz jak trudno sie wypisac z kosciola?<<
                          >
                          > Próbowałeś to zrobić oficjalnie, czyli że poszedłeś na parafię i poprosiłeś
                          > księdza, aby wypisał cię z rejestru parafian?
                          >
                          Zadzwonilem do kurii biskupiej z takim pytaniem i odlozono sluchawke - moze to
                          jednostkowy przyopadek ale ....
                          a co do wypisu z rejesrtu to sprawa jest glebsza bo rejestr parafian to jedno a
                          ksiegi chrzcielne to drugie...
                          > >>) A to, jaka będzie reakcja Kościoła i środowiska na takie odejście, to
                          > już
                          > inny
                          > ) temat. W mieście to może nikt nie zauważy, ale w małym miasteczku czy na wsi,
                          > ) gdzie wszyscy się znają ...
                          > )
                          > No wlasnie - i to jest problem - ale nie zaprzeczysz ze on wyrasta z kosciola
                          > jako takiego - i jego pozycji ktorej sie trzyma i nie chce puscic - nawet jesli
                          >
                          > to ma oznaczac utrzymywanie ciemnoty na wsiach <<
                          >
                          > Ciemnota jest nie tylko na wsiach, choć z drugiej strony światło świeci nie
                          > tylko w mieście.
                          > Popatrz na wiadomości w TV � jak dziennikarze, którym trudno odmówić wied
                          > zy i
                          > wykształcenia, kiedy mówią o papieżu, to cały czas ojcześwięcą � właściwi
                          > e często
                          > są tubą propagandową katolicyzmu.
                          Tez prawda... I to tez jest niewlasciwe chocby z tego wzgledu ze telewizja
                          powinna byc laicka...
                          >
                          > Zorak

                          PS. Jelsi ci to nie sprawi problemu to - jesli chcialbys nadal pogadac o
                          kosciele - wydaje mi sie ze tadyskusja jest ciekawa i wartoby ja kontynuowac
                          > to pisz na mejla...
                          >

    • Gość: Teofil Re: Czy kościól katolicki jest organizacjš dobrowolnš IP: *.stacje.agora.pl 16.11.01, 17:12
      Chyba po raz pierwszy na tym forum w pełni zgadzam sie z Jerzym :)))
      Pomysły z �wychowaniem areligijnym� to absurd. Każde wychowanie jakoś odnosi człowieka do wiary i religii.
      Jeśli dziecko pyta �Czy Bóg istnieje� (choćby zainspirowane czytanymi lekturami), to KAŻDA odpowiedź może
      być nazwana �indoktrynacją�. A może nie tylko odrywać dzici od rodziców, ale jeszcze zabronić im czytać?
      No, w porównaniu z tą wizją �Rok 1984� Orwella to pestka.
      Myślę, że wszystko zależy od tego, jak rozumiem Kościół. Jeśli tylko jako instytucję, to przecież zawsze można z
      niej wystąpić. Wystarczy pójść do parafii i zadeklarować, że nie chce się być członkiem Kościoła (Katolickiego
      czy jakiegokolwiek innego, do którego się należało). I już. Ksiądz po kolędzie to już argument idiotyczny - jak
      słusznie ktoś zauważył - nie chcesz, nie wpuszczaj. Możesz nawet w parafii powiedzieć, że sobie nie życzysz i
      już.
      Jeśli Kościół traktuje sie inaczej - łatwiej można zrozumieć ideę chrztu już małych dzieci. Dla mnie Kościół - tak
      mówi Pismo - to w pewnym sensie rodzina. Jesteśmy braćmi i siostrami, dziećmi jednego Ojca. Kiedy urodzi się
      moje dziecko (już niedługo:))) ), to pójdę do odpowiedniego urzędu i �zarejestruję� je jako moje dziecko. Jako
      członka mojej rodziny. Dostanie imię (takie, jakie mu z żoną wybierzemy) i nazwisko - oczywiście nasze. Jeśi (nie
      daj Boże) moje dziecko kiedyś stwierdzi, że nie chce być członkiem tej rodziny, że nie chce uznawać mnie za
      ojca - cóż, pójdzie do urzędu, zmieni nawisko etc. Czy uznanie dziecka - zaraz po urodzeniu - za czlonka rodziny
      jest totalitaryzmem?
      Czy totalitaryzmem jest w takim razie wychowanie w ogóle? Przecież jeśli będę wychowywał moje dziecko - na
      przykład - w świadomości, że kradzież jest złem, to także je �indoktrynuję� (bo przecież są różne poglądy na ten
      temat).
      Tak już jest świat urządzony (ja powiem, że Bóg go tak urządził, ale to już moje zdanie :) ), że rodzice wychowują
      swoje dzieci. Przekazują im takie wartości, jakie uznają za słuszne i dopóki nie są to wartości sprzeczne z
      prawem i szkodliwe (...), nic nikomu do tego.
      Był taki jeden, który też uważał, że wychowanie to ograniczenie wolności. W związku z tym postulował, żeby
      nowo narodzone dzieci... wynosić do lasu i tam zostawiać, a �natura zajmie się ich ukształtowaniem�.
      Powodzenia. Kto to był? Jan Jakub Rousseau.
      Pozdrawiam - T.
      • Gość: Jasiek Re: Czy kościól katolicki jest organizacjš dobrowolnš IP: *.abo.wanadoo.fr 17.11.01, 22:54
        Gość portalu: Teofil napisał(a):

        > Chyba po raz pierwszy na tym forum w pełni zgadzam sie z Jerzym :)))
        > Pomysły z �wychowaniem areligijnym� to absurd. Każde wychowanie jakoś odnosi cz
        > łowieka do wiary i religii.
        > Jeśli dziecko pyta �Czy Bóg istnieje� (choćby zainspirowane czytanymi lekturami
        > ), to KAŻDA odpowiedź może
        > być nazwana �indoktrynacją�. A może nie tylko odrywać dzici od rodziców, ale je
        > szcze zabronić im czytać?
        > No, w porównaniu z tą wizją �Rok 1984� Orwella to pestka.
        > Myślę, że wszystko zależy od tego, jak rozumiem Kościół. Jeśli tylko jako insty
        > tucję, to przecież zawsze można z
        > niej wystąpić. Wystarczy pójść do parafii i zadeklarować, że nie chce się być c
        > złonkiem Kościoła (Katolickiego
        > czy jakiegokolwiek innego, do którego się należało). I już. Ksiądz po kolędzie
        > to już argument idiotyczny - jak
        > słusznie ktoś zauważył - nie chcesz, nie wpuszczaj. Możesz nawet w parafii powi
        > edzieć, że sobie nie życzysz i
        > już.
        > Jeśli Kościół traktuje sie inaczej - łatwiej można zrozumieć ideę chrztu już ma
        > łych dzieci. Dla mnie Kościół - tak
        > mówi Pismo - to w pewnym sensie rodzina. Jesteśmy braćmi i siostrami, dziećmi j
        > ednego Ojca. Kiedy urodzi się
        > moje dziecko (już niedługo:))) ), to pójdę do odpowiedniego urzędu i �zarejestr
        > uję� je jako moje dziecko. Jako
        > członka mojej rodziny. Dostanie imię (takie, jakie mu z żoną wybierzemy) i nazw
        > isko - oczywiście nasze. Jeśi (nie
        > daj Boże) moje dziecko kiedyś stwierdzi, że nie chce być członkiem tej rodziny,
        > że nie chce uznawać mnie za
        > ojca - cóż, pójdzie do urzędu, zmieni nawisko etc. Czy uznanie dziecka - zaraz
        > po urodzeniu - za czlonka rodziny
        > jest totalitaryzmem?
        > Czy totalitaryzmem jest w takim razie wychowanie w ogóle? Przecież jeśli będę w
        > ychowywał moje dziecko - na
        > przykład - w świadomości, że kradzież jest złem, to także je �indoktrynuję� (bo
        > przecież są różne poglądy na ten
        > temat).
        > Tak już jest świat urządzony (ja powiem, że Bóg go tak urządził, ale to już moj
        > e zdanie :) ), że rodzice wychowują
        > swoje dzieci. Przekazują im takie wartości, jakie uznają za słuszne i dopóki ni
        > e są to wartości sprzeczne z
        > prawem i szkodliwe (...), nic nikomu do tego.
        > Był taki jeden, który też uważał, że wychowanie to ograniczenie wolności. W zwi
        > ązku z tym postulował, żeby
        > nowo narodzone dzieci... wynosić do lasu i tam zostawiać, a �natura zajmie się
        > ich ukształtowaniem�.
        > Powodzenia. Kto to był? Jan Jakub Rousseau.
        > Pozdrawiam - T.

        Szczesliwego rozwiazania, Teofilu!
        I niech Malenstwo dobrze sie chowa!
        A jego tatko ma stale te swoja anielska cierpliwosc.
        Wszystkiego, co najlepsze
        (A pozwalam sobie Ci zyczyc, bom element tej RODZINY. A co tam, chocby i nie - i tak zyczyc mozna. Zwlaszcza
        dobrze!)
        Pozdrowienia
      • Gość: Jerzy Re: Czy kościól katolicki jest organizacjš dobrowolnš IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 22:57
        Gość portalu: Teofil napisał(a):

        > Chyba po raz pierwszy na tym forum w pełni zgadzam sie z Jerzym :)))>
        Pozdrawiam - T.

        To i może Pan Jasiek raz się ze mną zgodzi?

        Dołączam się do życzeń Pana Jaśka,

        Jerzy

        • Gość: Jasiek Re: Czy kościól katolicki jest organizacjš dobrowolnš IP: *.abo.wanadoo.fr 18.11.01, 11:03
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Gość portalu: Teofil napisał(a):
          >
          > > Chyba po raz pierwszy na tym forum w pełni zgadzam sie z Jerzym :)))>
          > Pozdrawiam - T.
          >
          > To i może Pan Jasiek raz się ze mną zgodzi?
          >
          > Dołączam się do życzeń Pana Jaśka,
          >
          > Jerzy
          >

          Czyli sie zgadzamy... :)
          Jasiek
          • Gość: Teofil Re: Czy kościól katolicki jest organizacjš dobrowolnš IP: *.stacje.agora.pl 26.11.01, 21:30
            Ojej, dziękuję za życzenia!!!
            Ażem się wzruszył. Przy okazji - miło mi, że jestem sprawcą (a choćby i chwilowego) pojednania.
            :))))))))
    • Gość: XXL Re: Czy ko�ciól katolicki jest organizacjš dobrowolnš IP: *.echostar.pl 17.11.01, 00:00
      Cholera, jak czytam twój post
      to mam wrażenie, że jednak to
      "niezatarte piętno" w twojej
      duszy pozostało i pozostanie
      na wieki wieków.

      No bo jak nie, to po co byś
      ten temat poruszał ????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka