witek.bis
13.02.07, 10:05
"Były szef MSWiA prawie przez tydzień szalał na nartach. Wraz z żoną
zamieszkał w przytulnym pensjonacie "Echo", należącym do MSWiA. Recepta Dorna
na zimowy wypoczynek jest prosta - długo spać, szusować po stoku na nartach i
rozgrzewać się czyś mocniejszym pod gołym niebem - pisze "Fakt". Dziennikarze
podpatrzyli, jak wicepremier ze znajomymi wychylał na świeżym powietrzu parę
kieliszeczków Gorzkiej Żołądkowej. Czy właśnie alkoholem leczył smutki po
odejściu z resortu?"
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=31492
Trochę nawet tego Ludzika rozumiem. Odpoczynek należy mu się z całą pewnością.
Zapomnienie, choćby na chwilę, o IV Rzeczpospolitej Prokuratorskiej – również.
Nie jestem jednak pewien, czy uprawianie sportów ekstremalnych na pewno
wyjdzie mu na zdrowie. Szusowanie w stanie wskazującym na spożycie może się
skończyć równie nieprzyjemnie, jak niegdysiejsze szaleństwa na deskorolce. A
afiszowanie się z Żołądkową Gorzką jest chyba jeszcze bardziej niebezpieczne –
oskarżą go o związki z Januszem Palikotem i wtedy naprawdę będzie ugotowany.