Gość: trawa się wysmykła
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.04.03, 01:54
Rzadko oglądam polską TV publiczną i mało mnie interesuje jej
prezes. Widziałem część jego zeznań przed komisją sejmową i
myślę, że w wielu sprawach bardziej reprezentował interesy
swojej firmy niż współpracował z niechętnymi mu posłami-
śledczymi. Zainteresowałem się wynikami ekonomicznymi TVP i
oceniam, że są zupełnie dobre. To naturalne, że konkurenci z
komercyjnych stacji telewizyjnych są z tego niezadowoleni. Mniej
rozumiem czemu w tym chórze tak głośno słychać "Agorę", która
nie ma swojej stacji telewizyjnej, więc dobre wyniki telewizji
publicznej nie szkodzą jej interesom bezpośrednio.(Chyba, że
rynek reklam jest w Polsce tak płytki, że TVP odbiera
reklamodawców "Gazecie Wyborczej", czasopismom i lokalnym
radiostacjom należącym do koncernu "Agora")To możliwe. Ostatnio
dużo się mówi, że polska telewizja publiczna została przez
fachowców uznana za najlepszą w Europie. To - ja przepraszam -
czemu jej prezes miałby się podawać do dymisji? Podsumujmy: Jego
firma daje dobry (najlepszy w Europie) produkt; przynosi
właścicielowi, czyli Skarbowi Państwa, dochód; konkurenci muszą
zwiększyć wysiłki i obniżyć koszty, jeśli chcą utrzymać swoją
pozycję. To jest zgodne z zasadami gospodarki rynkowej.
Najlepszy wygrywa, najsłabszy odpada. Prezes takiej firmy
powinien dostać podwyżkę. Ta pani deputowana Śledzińska-
Katarasińska albo ma osobistą niechęć do prezesa, albo
reprezentuje interesy opozycyjnej partii politycznej. Wyraźnie
widać, że szuka dziury w całym i czepia się spraw drugo i
trzeciorzędnych. Jej argument, że TVP zatrudnia za dużo
pracowników - rzeczywiście wskazuje na feler, ale przy obecnym
bezrobociu w Polsce, to takie podejście ma socjalne
usprawiedliwienie. Z tego co ta pani mówi - to ona nisko ocenia
swoje wpływy i wyniki pracy w Radzie Programowej. Chyba decyzję
o odejściu przemyślała i skonsultowała z desygnującym ją
ugrupowaniem politycznym. Więc trzeba jej uwierzyć, że postąpiła
słusznie. Nic nie jest wieczne. Synekury w takich radach też.
Ktoś odchodzi, ktoś przychodzi. Jedni to robią elegancko, inni
maja potrzebę wylania kubła pomyj. Kwestia charakteru. Tak jest
na całym świecie, nie tylko tu w Polsce.