rydzyk_fizyk
08.03.07, 14:31
Jeśli RAZ ma problem z odróżnieniem filmu fabularnego od rzeczywistości?
"Któż jeszcze pamięta, że ukoronowaniem tej nagonki było filmidło cenionego
niegdyś reżysera Marka Piwowskiego? Sam bym nie pamiętał, gdyby reżyser tego
dzieła nie przyznał się po latach, że miał z komuną podpisany kontrakt na
kapowanie. Przyznał się, ale tak, jak się przyznaje do ekscesów po pijaku -
bez wstydu, a nawet z pewną mołojecką dumą. Zapewnienia, że nikomu nie
szkodził, należą już do lustracyjnej rutyny. Ale Piwowski zapewnia też, że
nikt nie inspirował go do nakręcenia tak poręcznego dla pewnych środowisk
filmu, nikt mu nie ułatwił zdobycia na jego realizację funduszy (wszyscy
wszak wiemy, jakie to proste). Skądinąd wiadomo, że zamawianie przez służby u
swoich twórców dzieł mających kompromitować wskazane osoby lub środowiska
należało do rutynowych sposobów ich działania. Ale jeśli wierzyć Piwowskiemu,
tylko do czerwca 1989 i ani dnia dłużej. Tylko dlaczego niby mam mu wierzyć?"
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/druga_strona_070307/druga_strona_a_4.html