Dodaj do ulubionych

IMPERTYNENCKI ZACHÓD

05.05.03, 16:47
"Impertynencki Zachód
Piotr Lisiewicz


Leszek Miller mówił przed komisją śledczą o szkodliwych dla Polski
publikacjach zachodniej prasy, mających skłonić go do zostawienia w spokoju
prywatnych mediów. Za będący na granicy impertynencji uznał skierowany do
niego list szefa amerykańskiego koncernu, bliźniaczo podobny do listu Jimmy
Cartera, byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Swym wystąpieniem Miller
nawiązał do pewnej, wydawałoby się już zapomnianej, tradycji z lat 80.



Amerykańska impertynencja

List byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Jimmy'ego Cartera i bardzo
podobne do tego listu pismo od prezesa Cox Enterprises, Dennisa Berry, Leszek
Miller uznał za formę nacisku na polski rząd. Carter napisał m.in., że "jeśli
głos wolnej prasy będzie systematycznie osłabiany przez politykę rządu, która
faworyzuje prasę kontrolowaną przez państwo, Polska może osunąć się w swoją
dawną izolację od międzynarodowego handlu, finansów i technologii".

Przesłuchiwany premier tak ocenił te listy: "To były podobne treści. Jeżeli
chodzi o prezesa Cox, to - nie waham się tego powiedzieć - niektóre fragmenty
tego listu były na granicy impertynencji. I ja byłem zaskoczony tym, że kiedy
ten list był opublikowany w prasie, to nikt z polskich dziennikarzy nie
napisał, że oto polski premier otrzymuje list, który może być traktowany jako
impertynencja, a w każdym razie jest na granicy impertynencji".

Miller wyraził żal, że w jego obronie nie wystąpił żaden polski dziennikarz
(nie wspomniał, że bronił go Andrzej Lepper, który w sejmie wielokrotnie
rzucał gromy na Dennisa Berry).

Miller powiedział też, że nacisków było więcej - u szefa polskiego rządu w
sprawie wolności mediów w Polsce interweniowali także: Günter Verheugen,
premier Norwegii i ambasador Stanów Zjednoczonych.

Meldunki z wojny,
bliźniacze treści

Premier wskazał na szkodliwość artykułów w zachodniej prasie dla naszego
kraju. I zasugerował, że zaostrzają one atmosferę w Polsce - czyta się
je "tak jak meldunki z wojny nadchodzące z różnych światowych stolic
sygnowane przez różnych autorów, ale mające wspólne, wręcz bliźniacze treści".

Przytoczył cytaty z zagranicznych mediów. Hiszpański "El Pais" pisał,
że "polski rząd, sojusz byłych komunistów i partii chłopskiej, próbuje
przeforsować ustawę, która pod pretekstem walki z koncentracją środków
przekazu wprowadza mechanizm państwowej kontroli zagrażającej wolności
słowa". Zamieścił też opinię Adama Pieczyńskiego, dyrektora programowego
kanału informacyjnego TVN24, iż "ustawa uderza (...) w wolność prasy w ogóle,
i stanowi próbę białorusinizacji polskich mediów przez zastosowanie
antydemokratycznych metod prezydenta Aleksandra Łukaszenki".

Zlekceważony Cimoszewicz

Miller opisał też, jak w "The Washington Post" ukazał się artykuł Macieja
Łukasiewicza, redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej", który pisał tam,
iż "Politycy SLD w coraz bardziej otwarty sposób starają się na powrót
przywrócić kontrolę nad obszarami życia społeczeństwa wyzwolonego w wyniku
demokratycznych reform, a w innym miejscu, że niezależność mediów jest "wciąż
z trudem akceptowana przez byłych komunistów".

Z relacji Millera wynika, że "Washington Post" zlekceważył polskiego szefa
MSZ, który spotkał się z dziennikarzami: "Na spotkaniu z zespołem redakcyjnym
Włodzimierz Cimoszewicz dokładnie przedstawił stanowisko polskiego rządu oraz
zdecydowanie zdementował tezy, które były publikowane zarówno w "Washington
Post", jak i w innych czasopismach i dziennikach. Ani jedno zdanie z tej
dyskusji nie znalazło się na łamach "The Washington Post".

Innym razem ta sama gazeta napisała, że "wysiłki Leszka Millera do
ograniczania niezależnego dziennikarstwa zaczynają przypominać to, co robi
rosyjski prezydent Putin, kolejny były komunista, który uważa silną
demokrację za rzecz wstrętną".

Kłopotów narobił też brytyjski "The Economist" pisząc: "Zdaniem dwóch spośród
największych dzienników polskich, Gazety Wyborczej i Rzeczpospolitej,
postkomunistyczny rząd RP próbuje ograniczyć wolność prasy w Polsce".

***

Pomysł, by w momencie fatalnych notowań rządu próbować odwrócić uwagę
wyborców od afery korupcyjnej, w którą zamieszany jest SLD, wskazując na
winowajców - zachodnią propagandę i polityków, którzy inspirowani przez
krajową opozycję naciskają na suwerenny polski rząd, szkodząc jednocześnie
Polsce - nie jest niczym nowym. W mniej przebierającej w słowach wersji
stosowany był przez komunistyczne władze w latach 80.

Oto, w jaki sposób retoryką tą posługiwał się generał Wojciech Jaruzelski:

Rynsztok propagandowy
i suflerzy haniebnej sprawy

"Zostaje rynsztok propagandowy. Zostaje współczesna "Targowica" - ludzie
siedzący na garnuszku obcych ośrodków i wywiadów, nakłaniający swych
mocodawców do sankcji wobec własnego kraju, doradzający, jak można jeszcze
przysporzyć trudności własnemu krajowi, własnemu społeczeństwu. Niestety,
takich suflerów haniebnej sprawy mamy i w Polsce. Przyjdzie czas na
ujawnienie ich oblicza".

(przemówienie na zakończenie obrad
X Plenum KC PZPR, 28 października 1982 r.)

Nie obcy będą rozstrzygać

"Państwa Paktu Północnoatlantyckiego dokonują przeciwko Polsce agresji
psychologiczno-propagandowej. (...) Takim tonem kolonialne metropolie
przemawiały w ubiegłym stuleciu. (...) Są w kraju naszym sprzeczności i
konflikty. Ale nie obcy będą je rozstrzygać (...). Próby ingerowania w
polskie sprawy wewnętrzne są jaskrawo sprzeczne z postanowieniami Karty
Narodów Zjednoczonych".

(przemówienie na posiedzeniu sejmu
25 stycznia 1982 r.)

Burżuazyjne prawa człowieka
- cyniczny pretekst

"Zewnętrzny przeciwnik polityczny wypowiedział Polsce wojnę na wszystkich
frontach. Stosuje wobec nas bojkot polityczny i restrykcje gospodarcze,
kontynuuje agresję propagandową pod cynicznym pretekstem upominania się o
prawa człowieka, rozumiane na burżuazyjną modłę".

(wywiad dla dziennika "Rabotniczesko Deło",
1 kwietnia 1984 r.)

Przeciwko siewcom niepokoju

"Wiosna nie będzie ani "nasza", ani "wasza" - będzie po prostu polska i
socjalistyczna. Póki nie jest za późno - niech to sobie dobrze rozważą
krajowi i zagraniczni siewcy niepokoju".

(referat Biura Politycznego na VII Plenum KC PZPR, 24 lutego 1982 r.)

Polska krew a giełda

"Nasz kraj od wielu miesięcy znajduje się pod wielostronną presją najbardziej
awanturniczych kół. Nie rezygnuje się nadal z zamiaru, aby tania polska krew
wpłynęła na zwyżkę giełdowych notowań".

(przemówienie na posiedzeniu WRON
z udziałem przedstawicielek kobiet polskich,
23 czerwca 1982 r.)

Sieć obcych rozgłośni

"Istnieje jednak i inna opozycja - ta bez cudzysłowiu. Zacietrzewiona.
Inspirowana przez sieć obcych rozgłośni dywersyjnych".

(przemówienie na posiedzeniu Sejmu PRL
9 października 1982 r.)

Antypolskie zamówienie
- cios w polski węgiel

"W tym samym czasie, kiedy amerykańskie rozgłośnie "Wolna Europa" i "Głos
Ameryki" zachwycały się strajkami w Polsce i bojkotem górniczych sobót -
amerykańskie koncerny węglowe przechwytywały tradycyjne europejskie rynki
zbytu dla polskiego węgla (...) Tak więc mówiąc obrazowo "wyszło szydło z
worka". Antysocjalistyczna ekstrema bezbłędnie wykonała antypolskie
zamówienie, konkurencyjności polskiego węgla został zadany dotkliwy cios".

(przemówienie na XXXVI Sesji RWPG
w Budapeszcie, 8 czerwca 1982 r.)

***

Wyliczanki cytatów, mające obnażyć prawdziwe oblicze zachodniej propagandy,
były też w latach 80. specjalnością rzecznika rządu Jerzego Urbana podczas
jego cotygodniowych konferencji:

Redukcje personelu
i naturalna fluktuacja kadr

"Agencja AFP pisze o czystce, która dotknęła dziennikarzy radia i telewizji.
Agencja twierdzi, że według władz 400 dziennikarzy straciło pracę, a według
środowiska zawodowego - 1000 osób. Agencja pisze: "Zwolnienia dotknęły tych
dzien
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka