swierk1000
04.02.03, 10:26
Nie wiem, czy ktokolwiek zetknal sie takim dziwacznym problemem. Jestesmy po
slubie 4 lata. Kocham ja do nieprzytomnosci i przejawia sie to we setkach
czynow i slow. Ktos, kto patrzy z boku powie pewnie, ze jestesmy rewelacyjna
para. Jest jednak cos dziwnego w tym zwiazku bo tak jak bardzo ja kocham tak
cala ta milosc i malzenstwo mi ciazy.
Nie mamy dzieci ale to nasza wspolna decyzja - jestesmy w okolicach 35 i
uznalismy, ze nie chcemy by dziecko mialo rodzicow staruszkow.
Finansowo lepiej niz dobrze.
Dokladniej opisujac problem to jest tak, ze ja potrzebuje czasu dla siebie i
robienia rzeczy, ktore mi odpowiadaja. Tymczasem caly czas wydaje mi sie, ze
musze poswiecac czas dla niej i robic to czego ona oczekuje. Stad rezygnuje
czesto z wlasnych przyjemnosci by byc z nia lub by razem spedzac czas tak jak
ona lubi. Ona zreszta takze czesto robie to, co ja proponuje, jakies wspolne
wyjscia czy cos takiego. Latwo mi jest zreszta rezygnowac z np. meczu dla
niej bo to tylko mecz a ona to ona - jest wspaniala.
No i wieczoram jak patrze na swoj dzien to nie bylo tak, jakbym chcial.
Czasami mysle, ze lepiej by bylo, jakbysmy mieszkali oddzielnie a widywali
sie tylko po to, by byc razem jak oboje tego chcemy. Tak, tak to by bylo
dobrze.
Nie mam nikogo na boku i ani mi to w glowie. Nie potrzebuje takze wolnosci by
sobie kogos znalesc. To tylko chodzi o to, by ze spokojem robic rzeczy, na
ktore ma sie akurat ochote a nie wciaz byc w stresie, czy to pasuje do tego,
co ona by chciala widziec.
Czy moze ktos ma podobne odczucia? I jak z tego wyjsc? Oboje pracujemy wiec
nie wydaje mi sie, ze widujemy sie wiecej niz przecietne pary. Wszystko jest
dobrze miedzy nami, nie klocimy sie, w lozku doskonale, zadnych konfliktow
czy problemow. Po prostu idealna para a jednak? Czy szukam dziury w calym?
Powiem nawet cos wiecej. Czasami mysle, ze gdyby ona zaproponowala rozwod to
zwyczajnie by mi ulzylo i zgodzilbym sie choc wiem, ze kochalbym ja zawsze i
jest najlepszym, co moze zdarzyc sie mezczyznie. Ladna, seksowana, madra. Jak
to zrozmiec?
Dariusz.