Dodaj do ulubionych

Umówiłem się z nim na dziesiątą...

09.06.03, 18:18
Przed referendum przekornie założyłem wątek, że Miller odejdzie
zaraz po referendum. Jeśli dobrze pamiętam, to nikt wtedy na
niego nie odpowiedział. Bo to rzeczywiście po prostu wątek z kosmosu
był. Tak jak mówiła Kataryna- dziś Miller zapomina wszystko, co mówił
do tej pory i bezczelnie mówi, że wybory odbędą się w 2005 r,
Jaskiernia już całkiem otwarcie powiedział w tvn24, że referendum jest
sukcesem tego rządu. Okazuje się, że Miller żeby pozostać przy władzy
gotów jest wprowadzić nawet podatek liniowy- no to już jest coś
zupełnie nieprawdopodobnego. Leszek znowu daje po pysku Kwaśnemu
mówiąc, że nikt nie będzie nam nic dyktować.
Dziś obaj panowie mają randkę 0 22- jeśli nie dojdzie do zbliżenia
to moim zdaniem wezwanie szanownego i czcigodnego pana prezydenta
przed oblicze komisji stanie się faktem.
Obserwuj wątek
    • kataryna.kataryna Co zapomina Miller 09.06.03, 18:23
      Tak mówił Miller 5 maja 2003. Jak mówi on i jego świta dzisiaj - każdy może
      posłuchać.


      Miller: Pani profesor [Bobińska] także pisze, że przekonanie, iż stosunek do
      rządu może wpłynąć na poparcie dla integracji głoszą przeciwnicy Unii. Nie
      akceptują oni integracji i każdy pretekst jest, oczywiście, dobry.

      Dziennikarz: Ale Pan nie łączy tych dwóch rzeczy?

      Miller: Nie tylko, że ja nie łączę, ale większość Polaków, zdecydowana
      większość Polaków nie łączy, bo jak Pan pamięta, wcześniejsze badania, bardziej
      według mnie precyzyjne i wiarygodne, pokazały (czy pokazują, bo one przecież
      systematycznie mają miejsce), że rośnie aprobata dla integracji europejskiej,
      rośnie poziom wiedzy na ten temat, kampania informacyjna, promocyjna przynosi
      owoce i Polacy nie po raz pierwszy przecież są znacznie bardziej dojrzali niż
      rozmaici politycy czy rozmaici publicyści, którzy chcieliby te fakty łączyć. To
      przecież jasne dla większości naszych rodaków, że decydując się na udział w
      referendum i głosując na tak lub nie, wybieramy przyszłość Polski, i to
      przyszłość na wiele następnych dziesięcioleci, a nie wybieramy takiego czy
      innego rządu czy przyszłości tego rządu. Gabinety się zmieniają w Polsce dość
      często, a racja stanu, przyszłość Polski, przyszłość naszych dzieci i wnuków
      nie ma nic wspólnego z tym, jaki to jest w tej chwili gabinet, a w każdym razie
      na pewno w kontekście Unii Europejskiej ważą się właśnie losy... tu bez
      przesady mogę powiedzieć – losy Polaków na wiele, wiele lat i Polacy potrafią
      to rozłączyć.
    • Gość: franek Re: Umówiłem się z nim na dziesiątą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.03, 18:53
      Ja szczerze mówiąc na taką właśnie walkę Kwaśniewskiego z Millerem po
      referendum liczyłem. Problem jest taki, że do zbliżenia, o którym mówisz, już
      mogło dojść...

      Tak mówił Kwaśniewski dziś rano w Trójce:

      "Ja uważam, że wcześniejsze wybory powinny być. Tą datą najodleglejszą jest to,
      co było proponowane przez sam SLD i osobiście Leszka Millera , czyli wiosna
      2005. Myśmy zastanawiali się i jest przecież cały czas ten plan Leszka Millera
      dotyczący wyborów w czerwcu 2004 roku , połączonych z wyborami europejskimi.
      Myślę, że to jest różnica między czerwcem, a wiosną 2005 już nie jest jakaś
      radykalna . To już nie jest cały rok, to jest może 8-9 miesięcy. I oczywiście
      jest również pytanie dość istotne z punktu widzenia aktywności społecznej w
      Polsce. Czy nie jest zbyt ryzykowne, szczególnie dla wyborów europejskich
      połaczenie z wyborami polskimi. To znaczy , czy te europejskie nie znikną
      gdzieś zupełnie w tle. A może odwrotnie, może w ten sposób nabiorą wagi. Na to
      jeszcze gotowych odpowiedzi nie ma."

      Czyli właściwie to samo, choć w nieco bardziej zawoalowany sposób, co o
      wcześniejszych wyborach truł dziś Miller...
      • kataryna.kataryna Jeśli Miller nie odejdzie... 09.06.03, 19:08
        Zapowiada się na to, że właśnie spełniają się wróżby millerosceptyków, którzy
        przewidywali, że po udanym referendum Miller zacznie odwoływać wszystko co
        mówił przed i przypisując sobie referendalne głosy umocni się na stołku. Być
        może. Dzisiaj widać już jak intensywnie premier będzie starał się umocnić swoją
        pozycję - odwołanie przeyspieszonych wyborów, odsunięcie Kołodki, podatek
        liniowy, to dopiero początek. O jednym tylko premier zdaje się zapominać. Ten
        scenariusz, który sobie kreśli może jemu i całemu SLD jeszcze bokiem wyjść. Bo
        opozycja nie podaruje tych przewyborczych aluzyjnych półsugestii, że po
        referendum się wszystko zmieni i tych, teraz zapomnianych deklaracji, żę rząd
        sukcesu w referendum nie potraktuje jako wotum zaufania. Miller powinien
        pamiętać, że 16 czerwca trafia w ręce Rokity, który - jeśli do tego czasu
        upewni się, że Millera nikt nie zamierza zdejmować - go po prostu rozniesie, bo
        Miller nie ma ani ćwierć rokitowej inteligencji a na dodatek ma dużo do ukrycia
        i wytłumaczenia. Jeśli na przesłuchanie stawi się jeszcze jako premier, to
        wyjdzie z niego jako polityczny zombie. A jeśli dociągnie do najbliższych
        wyborów to opozycja (oraz dotychczasowy wierny sojusznik przebrany za radykalną
        opozycję, Lepper) wszystko mu wywlecze tak, że się SLD nie pozbiera. A do tego
        czasu media będą wyciągały i międliły kolejne afery otoczenia Millera. Bo za to
        przedwyborcze nabieranie, nawet jeśli było tylko między wierszami, nikt nie
        będzie miał litości. Jeśli więc Miller chce, niech sobie wybiera strategię "a
        po mnie choćby potop", dla przeciwników SLD to wymarzony premier, bo nikt tak
        jak on nie daje nadziei na stopniowe spychanie tej partii z jej dominującej
        pozycji.

        A jeśli Miller się nie dogada - co Franek sugeruje, że już się mogło stać - z
        prezydentem to będzie jeszcze gorzej, zwłaszcza jeśli temu zechce się pójść na
        małą wojenkę z premierem. Już niedługo Dubaniowski bierze TVP (nie dlatego
        przecież nie został wybrany do rady nadzorczej, że go nikt nie lubił) a i
        głosowanie nad wotum zaufania może podzielić SLD jeśli prezydent będzie się
        wystarczająco intensywnie "konsultował" z antymillerowską wewnątrzpartyjną
        opozycją. A i Michnikowi do prezydenta o wiele bliżej.

        Na miejscu SLD mocno bym się zastanowiła, czy warto bo obronienie Millera na
        stołku premiera może być pyrrusowym zwycięstwem.
        • strajker Re: Jeśli Miller nie odejdzie... 09.06.03, 21:28
          Coś mi się zdaje, że za pół godziny Kwaśny będzie jeszcze błagał
          Millera żeby ten nie wezwał go przed komisję. I może wybłagać,
          ale będzie musiał wtedy poprzeć Millera- bo Lesiu tak mu powie:
          nie chcesz przed komisję?- OK, ale za to ja siedzę do 2005, a ty
          klaskasz mi z pałacu, inaczej nie ma o czym rozmawiać
          • kataryna.kataryna Re: Jeśli Miller nie odejdzie... 09.06.03, 21:46
            strajker napisał:

            > Coś mi się zdaje, że za pół godziny Kwaśny będzie jeszcze błagał
            > Millera żeby ten nie wezwał go przed komisję. I może wybłagać,
            > ale będzie musiał wtedy poprzeć Millera- bo Lesiu tak mu powie:
            > nie chcesz przed komisję?- OK, ale za to ja siedzę do 2005, a ty
            > klaskasz mi z pałacu, inaczej nie ma o czym rozmawiać


            O tej porze ja też mam czarne myśli i ten scenariusz wydaje mi się niestety
            dość prawdopodobny. Chyba jednak będzie znowu "kruk krukowi...", ja się jakoś
            nie mogę przełamać i uwierzyć w to co Kwaśniewski mówi, a zwłaszcza w to, że
            będzie to miało jakieś przełożenie na to co zrobi. Mam napad czarnowidztwa i
            coś mi się zdaje, że Miller porządzi jeszcze długo i do Unii wejdziemy w stanie
            niewiele lepszym niż teraz - czyli mało przygotowani. A jak już po kilku latach
            przyjdzie płacić za zaniechania rządu Millera nie będzie nawet kogo z tego
            rozliczyć bo ciepłe posadki w UE już będą rozdane.
            • Gość: Iza Re: Jeśli Miller nie odejdzie... IP: *.chello.pl 10.06.03, 00:02
              kataryna.kataryna napisała:

              > strajker napisał:
              >
              > > Coś mi się zdaje, że za pół godziny Kwaśny będzie jeszcze błagał
              > > Millera żeby ten nie wezwał go przed komisję. I może wybłagać,
              > > ale będzie musiał wtedy poprzeć Millera- bo Lesiu tak mu powie:
              > > nie chcesz przed komisję?- OK, ale za to ja siedzę do 2005, a ty
              > > klaskasz mi z pałacu, inaczej nie ma o czym rozmawiać
              >
              >
              > O tej porze ja też mam czarne myśli i ten scenariusz wydaje mi się niestety
              > dość prawdopodobny. Chyba jednak będzie znowu "kruk krukowi...", ja się jakoś
              > nie mogę przełamać i uwierzyć w to co Kwaśniewski mówi, a zwłaszcza w to, że
              > będzie to miało jakieś przełożenie na to co zrobi. Mam napad czarnowidztwa i
              > coś mi się zdaje, że Miller porządzi jeszcze długo i do Unii wejdziemy w
              stanie
              >
              > niewiele lepszym niż teraz - czyli mało przygotowani. A jak już po kilku
              latach
              >
              > przyjdzie płacić za zaniechania rządu Millera nie będzie nawet kogo z tego
              > rozliczyć bo ciepłe posadki w UE już będą rozdane.
              >
              Kwaśniewski ma sznsę zrobić teraz dużo dla swojej dalszej kariery, po
              prezydenturze. Jak wiadmo, o reelekcję już nie może się ubiegać, a wyższego
              stołka w kraju nie ma i na emeryturę trochę za wcześnie - pozostaje mu tylko
              kariera międzynarodowa. I jeśli o niej myśli, powinien zachować się jak mąż
              stanu - zrobić wszystko by padł niepopularny i uwikłany w afery korupcyjne
              rząd, a potem wspomóc następny we wprowdzaniu trudnych reform. Powinien to
              zrobić z czystego pragmatyzmu, ale na przeszkodzie temu może leżeć jakaś
              kompromitujaca "teczka", do której ma dostęp Miller i jego kolesie. Jeśli mają
              papiery, które dowodzą kłamstwa lustracyjnego to Kwaśniewski może nawet
              pożegnać się z urzędem, jeśli mają dowody na jakieś sprawki kryminalne, to też
              koniec kariery Olka murowany. Dla mnie sprawa jest jasna - jeśli Kwas kolejny
              raz da się uziemić Lesiowi, to znaczy, że ten drugi ma mocne "kwity".
              W sprawie wotum zaufania dla Millera zaś, mam cichą nadzieję, że tym razem
              premier się może przliczyć. W zasadzie cała opozycja już dziś mówi nie, nawet
              Samoobrona. Drobnica sejmowa z rozlicznych kółek może ulec obietnicom Millera,
              ale może równie dobrze, widzieć więcej zysku w poparciu jego nastepców, może
              też zostać przekupiona. W SLD też są ludzie, którzy pozostają w obecnym
              układzie na uboczu lub w cieniu i mogą na uwaleniu Leszka skorzystać - w końcu
              nowy rząd, to będzie nadal rząd SLD, bo to oni mają większość i poparcie
              prezydenta. Bardzo "ciekawie" wypowiadali się wczoraj w TVN24 Cimoszewicz i
              Hubner!
              • strajker Re: Jeśli Miller nie odejdzie... 10.06.03, 00:47
                Powiedział Rzepie słowo o Millerze, to ten zamknął mu dziób listem
                od Rywina. Zapowiedział niewiadomo jakie konsultacje to Leszek
                spoliczkował go po raz drugi.
                Na te policzki Kwaśniewski mógłby odpowiedzieć knock-outem gdyby
                tylko chciał.
                Od razu przyklasnęłaby cała opozycja, jak również
                wszystkie chyba media z Michnikem na czele.
                Ale właśnie ze względu na wspomniana przez Ciebie karierę Kwaśny znowu
                schowa głowę w piasek. Bo to ciota jest i karierowicz, który kłamie
                i zrobi wszystko żeby najpierw zostać prezydentem, potem utrzymać się
                na stołku na drugą kadencję, a potem wyjechać gdzieś za granicę.
                Nic innego go nie interesuje. Powie jutro, że na razie nic nie ujawni
                bo musi dokończyć konsultacje, a w środę stwierdzi, że rząd Leszka
                Millera ma wielkie zasługi i tyle.

                ps przecież nie jest tak jak zostało to za prezydentury Kwaśniewskiego
                ludziom do głowy wtłoczone, że prezydent nic nie może.
                Może! może zwołać radę gabinetową, może wygłosić orędzie do parlamentu
                itd.
                pytanie nie jest o możliwości tylko o wolę
                • Gość: swiatlo [...] IP: *.sympatico.ca 10.06.03, 02:54
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka