Dodaj do ulubionych

Postmodernizm w polityce -do Kataryny

IP: *.idea.pl 10.06.03, 00:27
Pamietam taki passus z wypowiedzi bliskiego mojego ideału polityka (
napisałem bliskiego, ponieważ i jemu nie udało sie w pełni uczciwie zakończyć
kariery ) , który powiedział oczywista prawde , iz z perspektywy historii
rządów to te konserwatywno-liberalne ( mówimy tu o cywilizowanej prawicy , a
nie tym co w tej chwili dzieje sie u nas w czasach przelomu,gdy musimy w
trybie "turbo" przyswajać zasady demokracji i wolnego rynku i wprowadzac to
jednocześnie wszystko w zycie ), zawsze kumulowały środki, które lewica
(czytaj socjademokraci ) rozdawały lekką ręką po swych obietnicach
wyborczych.Tak było - obojetnie czy mielismy do czynienia z Francja ,UK,
Niemcami.
A jak sprawa przedstawia sie dzis?Dziś w Europie rzadza niepodzielnie ( w
wiodacych w/w krajach, bez Francji) socjaldemokraci, którzy przejeli od
konserwatywnych liberałów ich tezy i założenia ekonomiczne wytracając
opozycji
(czytaj konserwatystom i liberałom) wszelkie argumenty w sferze
najważniejszej -
ekonomicznej.
Czym sie charakteryzują przywódcy socjaldemokratów np. taki Tony Blair czy
Gerhard Schroeder, ano brakiem jakiejkolwiek wyrazistosci w swych
poczynaniach.Typowe postmodernistyczne typy.
I taki jest również nasz Kwach.I "Panu Bogu świeczke i diabłu ogarek".Ten
L.Miller jest bardziej "wyrazisty" ( w swym mniemaniu - oczywiscie) ,
tylko ,ze to kompletne zero i dno, człowiek bez żadnego honoru, charakteru -
wbrew tym jego prymitywnym, seksualnym podtekstom.
Ale cóz takie sa zasady funkcjonowania demokracji.Populizm ma powodzenie z
reguły tam gdy trafia na biede i bryndze, tam gdzie ludzie nie maja
zadnych perspektyw vide Brazylia- ostatnio wybrany Lula, Wenezuela
Chavez ,nie chcę juz mówic o innej kwestii radykalnych ruchów
fundamentalistów na obszarach gdzie tych perspektyw brak nawet w okresie
najbliszych 40-50 lat, gdzie taka furore robie te wszystkie ugrupowania z
grupy Al Kaidy,Hamasu itd. Bowiem jakie Ci biedni ludzie maja alternatywy ?
Wracając na nasze podwórka konkluzja jest taka:
nie widze u nas sily politycznej , która mogłaby dokonać tych wszystkich
waznych niepopularnych w kazdym spoleczenstwie reform fiskalnych -finansów
publicznych (
ściepa na składke w EU, reformy emerytalnej)czy zdrowia,wymiaru
sprawiedliwości - to najwazniejsze.Wiadomo bowiem ,ze taka partia ma z góry
okreslony byt jednej kadencji- chociaz jak w przypadku Aznar'a w Hiszpani po
udanych reformach utrzymał sie na druga kadencje ,ale efekty były juz
widoczne pod koniec tej pierwszej....
Doprawdy ciekawe czasy.
Wiedza to władza, brak wiedzy nie oznacza jeszcze braku władzy ./Niels Bohr/
Ps Ciekawe czy wiesz jakiego polityka miałem na mysli ?
Obserwuj wątek
    • kataryna.kataryna Re: Postmodernizm w polityce -do Kataryny 10.06.03, 00:47
      Gość portalu: Toulouse~Lautrec napisał(a):

      > Pamietam taki passus z wypowiedzi bliskiego mojego
      ideału polityka (
      > napisałem bliskiego, ponieważ i jemu nie udało sie w
      pełni uczciwie zakończyć
      > kariery ) , który powiedział oczywista prawde , iz z
      perspektywy historii
      > rządów to te konserwatywno-liberalne ( mówimy tu o
      cywilizowanej prawicy , a
      > nie tym co w tej chwili dzieje sie u nas w czasach
      przelomu,gdy musimy w
      > trybie "turbo" przyswajać zasady demokracji i wolnego
      rynku i wprowadzac to
      > jednocześnie wszystko w zycie ), zawsze kumulowały
      środki, które lewica
      > (czytaj socjademokraci ) rozdawały lekką ręką po
      swych obietnicach
      > wyborczych.Tak było - obojetnie czy mielismy do
      czynienia z Francja ,UK,
      > Niemcami.
      > A jak sprawa przedstawia sie dzis?Dziś w Europie
      rzadza niepodzielnie ( w
      > wiodacych w/w krajach, bez Francji) socjaldemokraci,
      którzy przejeli od
      > konserwatywnych liberałów ich tezy i założenia
      ekonomiczne wytracając
      > opozycji
      > (czytaj konserwatystom i liberałom) wszelkie
      argumenty w sferze
      > najważniejszej -
      > ekonomicznej.
      > Czym sie charakteryzują przywódcy socjaldemokratów
      np. taki Tony Blair czy
      > Gerhard Schroeder, ano brakiem jakiejkolwiek
      wyrazistosci w swych
      > poczynaniach.Typowe postmodernistyczne typy.
      > I taki jest również nasz Kwach.I "Panu Bogu świeczke
      i diabłu ogarek".Ten
      > L.Miller jest bardziej "wyrazisty" ( w swym mniemaniu
      - oczywiscie) ,
      > tylko ,ze to kompletne zero i dno, człowiek bez
      żadnego honoru, charakteru -
      > wbrew tym jego prymitywnym, seksualnym podtekstom.
      > Ale cóz takie sa zasady funkcjonowania
      demokracji.Populizm ma powodzenie z
      > reguły tam gdy trafia na biede i bryndze, tam gdzie
      ludzie nie maja
      > zadnych perspektyw vide Brazylia- ostatnio wybrany
      Lula, Wenezuela
      > Chavez ,nie chcę juz mówic o innej kwestii
      radykalnych ruchów
      > fundamentalistów na obszarach gdzie tych perspektyw
      brak nawet w okresie
      > najbliszych 40-50 lat, gdzie taka furore robie te
      wszystkie ugrupowania z
      > grupy Al Kaidy,Hamasu itd. Bowiem jakie Ci biedni
      ludzie maja alternatywy ?
      > Wracając na nasze podwórka konkluzja jest taka:
      > nie widze u nas sily politycznej , która mogłaby
      dokonać tych wszystkich
      > waznych niepopularnych w kazdym spoleczenstwie reform
      fiskalnych -finansów
      > publicznych (
      > ściepa na składke w EU, reformy emerytalnej)czy
      zdrowia,wymiaru
      > sprawiedliwości - to najwazniejsze.Wiadomo bowiem ,ze
      taka partia ma z góry
      > okreslony byt jednej kadencji- chociaz jak w
      przypadku Aznar'a w Hiszpani po
      > udanych reformach utrzymał sie na druga kadencje ,ale
      efekty były juz
      > widoczne pod koniec tej pierwszej....
      > Doprawdy ciekawe czasy.
      > Wiedza to władza, brak wiedzy nie oznacza jeszcze
      braku władzy ./Niels Bohr/
      > Ps Ciekawe czy wiesz jakiego polityka miałem na mysli
      ?


      Nie mam pewności, kogo cytujesz a nie chcę się wygłupić
      :)

      Ja też raczej czarno widzę to co się teraz będzie
      działo, nie tylko dlatego, że obecna ekipa nie daje
      nadziei na przeprowadzenie reform ale też na
      przygotowanie nas do wejścia do Unii. A jest co nad
      czym pracować bo z takim przygotowaniem urzędników to
      my sobie te fundusze przez szybę poliżemy. Nie
      wspominając o tym, że aby z nich korzystać musimy mieć
      wkład własny 10 - 20% a nie wiem czy ktoś ma pomysł
      skąd samorządy będą brały te pieniądze zważywszy, że
      np. inwestycje w infrastrukturę to jest naprawdę duża
      kasa. Ale na razie tym się nikt nie martwi bo premier
      musi stołek ratować a nie zastanawiać się, żebyśmy
      mieli po co do tej Unii wchodzić. A fakt, że
      społeczeństwo chyba nigdy nie było bardziej
      sfrustrowane niż teraz też dobrze nie wróży bo im
      bardziej sfrustrowane, tym szybciej będzie oczekiwać
      cudu a cudu nie będzie, będzie poprawa ale po latach,
      nie pierwszego maja 2004. Bo jeśli ktoś liczył, że w
      Unii będzie nagle miał to wszystko czego nie ma dzisiaj
      to za 11 miesięcy się bardzo zdziwi. I tego
      nieuchronnego rozczarowania najbardziej się boję.
      Szkoda, że Balcerowicz już nie wróci, ten to miał wizję
      i nerwy ze stali, gdyby mu pozwolili spokojnie rządzić
      finansami, pewnie byłoby teraz o wiele lepiej. Ech,
      szkoda gadać, nawet się myśleć nie chce o najbliższych
      miesiącach.
      • Gość: Toulouse~Lautrec Przewidywalność IP: *.idea.pl 10.06.03, 19:56
        Widzisz, nie chciałbym byc Kasandra ale scenariusz aktualnych wydarzeń pokrywa
        się co do "joty" .Juz nie chodzi mi o fakt ,że ten idiota zawłaszcza sobie
        sukces referendalny. Pamietasz jak w innym watku skonstatowałem, ze po tym
        ataku na oślep ( rózne wątki, podatek liniowy, powrót do tematu aborcji - dzis
        juz powolne wycofywanie sie z tego pomyslu) "lesia" , Kwach przejdzie do
        defensywy, by nie dokonywać podziału w ramach SLD ( i tak ma tam aktualnie
        stosunkowo niewielkie wpływy ).A opozycja cóz moze tylko "szczekać a karawana
        idzie dalej". I na to aby pozbyć sie tego "palanta" , nie wystarczy
        juz "pojedynczy atak spawacza" ale cała brygada.......

        Wiedza to władza , brak wiedzy nie oznacza jeszcze brfaku władzy"/Niels Bohr?

        Pozdrawiam postmodernistycznie

        P.S. Polityk , o którego pytałem to kanclerz Helmut Kohl, do pewnego momentu
        był dla mnie wzorem prawdziwego męża stanu.
        • kataryna.kataryna Re: Przewidywalność 10.06.03, 20:53
          Gość portalu: Toulouse~Lautrec napisał(a):

          > Widzisz, nie chciałbym byc Kasandra ale scenariusz aktualnych wydarzeń
          pokrywa
          > się co do "joty" .Juz nie chodzi mi o fakt ,że ten idiota zawłaszcza sobie
          > sukces referendalny. Pamietasz jak w innym watku skonstatowałem, ze po tym
          > ataku na oślep ( rózne wątki, podatek liniowy, powrót do tematu aborcji -
          dzis
          > juz powolne wycofywanie sie z tego pomyslu) "lesia" , Kwach przejdzie do
          > defensywy, by nie dokonywać podziału w ramach SLD ( i tak ma tam aktualnie
          > stosunkowo niewielkie wpływy ).A opozycja cóz moze tylko "szczekać a karawana
          > idzie dalej". I na to aby pozbyć sie tego "palanta" , nie wystarczy
          > juz "pojedynczy atak spawacza" ale cała brygada.......
          >
          > Wiedza to władza , brak wiedzy nie oznacza jeszcze brfaku władzy"/Niels Bohr?
          >
          > Pozdrawiam postmodernistycznie
          >
          > P.S. Polityk , o którego pytałem to kanclerz Helmut Kohl, do pewnego momentu
          > był dla mnie wzorem prawdziwego męża stanu.


          Rzeczywiście, wydaje się, że sprawdzą się raczej czarne scenariusze. Ciekawe,
          że Miller jednym tchem rzucił i podatek liniowy, i aborcję. Pierwsze dla
          liberałów, drugie dla lewicy, i teraz z radością może się przyglądać jak oba
          tematy zostały podchwycone i będą przez najbliższe tygodnie namiętnie międlone
          odsuwając w cień prawdziwe problemy, z problemem Millera na czele. A już
          dzisiaj Tober mówi, że o podatku liniowym nie rozmawiano a premier wspomniał o
          nim, żeby wywołać społeczną dyskusję. Podobnie z aborcją, Miller mówi, że
          chciał tylko zwrócić na to uwagę swoich partyjnych kolegów. Czyli dla każdego
          coś miłego a u Millera ruki swobodnyje. Niech się teraz biją - liberałowie z
          lewicą o podatek a konserwatyści z postępowcami o aborcję. Dwa tematy
          zastępcze, to powinno na jakiś czas Millera uratować. Szkoda, że się wszyscy
          dali mu oszukać. I ci, co uwierzyli jak mówił, że referendum nie będzie
          traktował jako poparcie dla siebie, i opozycja, która poważnie potraktowała
          przedreferendalny pakt o nieagresji w nadziei (podsycanej przez prezydenta) na
          poreferendalne zmiany, i dziennikarze, którzy schowali ostre pióra na potem, a
          teraz okazało się, że żadnego "potem" nie będzie bo teraz już nikt nikogo nie
          zamierza słuchać - żadnych zmian, żadnego przełomu, żadnych przyspieszonych
          wyborów. Tylko niesmak, że się daliśmy nabrać i po raz kolejny jak te głupki
          mieliśmy nadzieję.
          • Gość: Toulouse~Lautrec Pełna zgoda IP: *.idea.pl 10.06.03, 21:13
            z jednym wyjatkiem, musze stwierdzić ,iz ja absolutnie nigdy nie wierzyłem ,
            nie wierze i nie będę wierzył tej formacji , a tym bardziej temu ich aktualnemu
            przewodniczacemu.Okreslenia jakie uzył profesor Spiewak w dzisiejszej "Kropce
            nad i" iz jest to zwykły cyhnik , który traktuje wszystko i wszystkich
            instrumentalnie jest eufemizmem.Absolutnie sie zgadzam z Twoją diagnooża za
            wyjątkiem faktu , ze mnie nie udało mu sie oszukać ( ale zapewniam, ze to nie
            stanowi dla mnie zadnej satysfakcji, wolałbym sie raczej mijac z moimi
            prognozami w tym aspekcie).A ,że sporo sie mu dało nabrac świadczy nawet fakt,
            iz moj kolega z pracy mu ponownie uwierzył w kwestii tego podatku liniowego.
            Mnie poraza jescze jeden koniukturalista w tej formacji, który juz myslałe, ,ze
            sie wypalił a tu pojawia sie znowu jak "wanka wstanka",Chodzi mi o wnuka
            Ciolkoszowej - Celińskiego.To jest dopiero gośc , który wykonał też sporo
            zaskakujacych wolt.pamiętasz go chyba jeszcze , jak działał w UW ....

            Wiedza to władza, brak wiedzy nie oznacza jescze braku władzy"/Niels Bohr/
            • Gość: wartburg Re: Pełna zgoda IP: *.pppool.de 11.06.03, 17:36


              Podzial sentymentalny proponowany przez Toulouse-Lautreca nie przekonuje mnie.
              To chyba nie zawsze tak jest, ze szlachetni konserwatysci i liberalowie pracuja
              na niewdzieczna lewice, ktora potem trwoni ich dorobek na jakichs
              charytatywnych festynach. Bliski Ci Kohl odziedziczyl gospodarke po
              trzynastoletnim okresie rzadow socjaldemokracji, a miala sie ona wowczas
              calkiem dobrze. Do dzisiaj w Niemczech uwaza sie, ze pragmatyk Schmidt
              przytomniej gral w te klocki od swojego nastepcy.

              Kohl kontynuowal polityke gospodarcza socjaldemokraty Schmidta. Na dobra
              sprawe niczego w niej nie zmienial. Jego zaslugi sprowadzaly sie do polityki
              zagranicznej, do tego, ze potrafil w odpowiedniej chwili odczytac znaki czasu
              i doprowadzic do zjednoczenia Niemiec. Wtedy rzeczywiscie wykazal duzy
              talent. Nikt mu tego nie odbierze.

              Ale na przelomie lat 90-tych wszyscy mieli go powyzej uszu. Opatrzyl sie,
              znudzil, uwazano go za kunktatora, polityka, ktory ucieka sie do polsrodkow i
              zamiast rozwiazywac problemy, czeka, az same sie rozwiaza. Przegralby wtedy
              wybory jak Churchill po drugiej wojnie swiatowej. Ze tak sie nie stalo,
              kanclerz zawdzieczal siedemnastu milionom nowych obywateli w dawnej NRD, ktorym
              naobiecywal Bog wie co.

              Zachowal sie jak Miller. Nie widze tutaj wiekszej roznicy. Jak Miller z
              Lapinskim razem wzieci, bo podobnie jak Lapinski b. zle znosil dziennikarzy,
              ktorzy zadawali niewygodne pytania. Do dzisiaj zreszta uwaza, ze padl ofiara
              medialnego spisku. W ostatnich latach rzadow zgadzal sie na wywiady jedynie z
              wyselekcjonowanymi dziennikarzami z telewizji swojego kumpla Leo Kircha. To
              bylo istne Bizancjum.

              W 1990 oszukal wyborcow w imie utrzymania sie u wladzy. To miedzy innymi ze
              wzgledu na jego obietnice Niemcy nie moga dzisiaj wygrzebac sie z klopotow.
              Mimo ich potencjalu gospodarczego tona w bagnie, wloka sie gdzies na szarym
              koncu Europy. Nowe landy nie sa w stanie zarobic nawet na swoje utrzymanie.
              Wciaz zdane sa na pomoc z budzetu federalnego. Nie wiem, czy dobrze pamietam,
              ale jeszcze pare miesiecy temu w niemieckich mediach wymieniana byla liczba 900
              miliardow euro, jaka wpompowano tam do tej pory.

              Te niewyobrazalne sumy pieniedzy sa tez czescia dziedzictwa po Kohlu i w
              Niemczech dlugo mu sie tego nie wybaczy. Kohl zantagonizowal Niemcow. De
              facto podzielil ich, zamiast zjednoczyc.

              Stalo sie tak dlatego, ze nie byl mezem stanu, tylko trzymajacym sie kurczowo
              wladzy politykiem. Takich spotkac mozna jednak wszedzie. Po prawej i lewej
              stronie sceny politycznej.
              • Gość: Toulouse~Lautrec Nie moge przejsc obojetnie IP: *.idea.pl 12.06.03, 21:57
                wobec pewnych niesprawiedliwych porównań H.Kohla do naszego Millera wraz z
                Łapinskim.Miller to cynik i wyedukowany przez WSNS Norberta Michty - polski
                gensek. To porównanie z przygotowanym i wyedukowanym gruntownie do polityki
                Helmutem Kohlem urąga podstawowym zasadom ustalenia warunków brzegowych.Nie
                znam tak bardzo dobrze , realiów niemieckich ( nie interesuje mnie to zbytnio,
                zwłaszcza aktualnie gdy rządzi nimi SPD/FDP na czele z tym "dupkiem" majacym li
                tylko medialne sukcesy Schroederem, który nota bene na antyamerykańskiej nucie
                wygrał o włos wybory - zapominając o tym ,ze zachodnia Europa ( w tym głównie
                Niemcy) zawdzięcza swoj status ekonomiczny dzięki Amerykanom.Wystarczy
                przypomniec plan Marshala i nastepnie gwarancje bezpieczeństwa, które pozwalały
                nie łozyć ani grosza na zimnowejenne spiecia - to finansowali
                Amerykanie.Niemcom z kanclerzem Adenauerem wystarczyło przy pomocy aliantow
                przeprowadzic denazyfikacje i stworzyc podwaliny demokratycznego panstwa.Pisząc
                poprzedni post miałem na mysli lata 90, bowiem aktualnie polityka ekonomiczna
                socjaldemokratów od liberałów w dobie globalizacji nie rózni sie praktycznie
                niczym.

                "wiedza to władza , brak wiedzy nie oznacza jeszcze braku władzy"/Niels Bohr/
                • Gość: MACIEJ Re: Nie moge przejsc obojetnie IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.03, 22:50
                  Gość portalu: Toulouse~Lautrec napisał(a):

                  > wobec pewnych niesprawiedliwych porównań H.Kohla do naszego Millera wraz z
                  > Łapinskim.Miller to cynik i wyedukowany przez WSNS Norberta Michty - polski
                  > gensek. To porównanie z przygotowanym i wyedukowanym gruntownie do polityki
                  > Helmutem Kohlem urąga podstawowym zasadom ustalenia warunków brzegowych.Nie
                  > znam tak bardzo dobrze , realiów niemieckich ( nie interesuje mnie to
                  zbytnio,
                  > zwłaszcza aktualnie gdy rządzi nimi SPD/FDP na czele z tym "dupkiem" majacym
                  li
                  >
                  > tylko medialne sukcesy Schroederem, który nota bene na antyamerykańskiej
                  nucie
                  > wygrał o włos wybory - zapominając o tym ,ze zachodnia Europa ( w tym głównie
                  > Niemcy) zawdzięcza swoj status ekonomiczny dzięki Amerykanom.Wystarczy
                  > przypomniec plan Marshala i nastepnie gwarancje bezpieczeństwa, które
                  pozwalały
                  >
                  > nie łozyć ani grosza na zimnowejenne spiecia - to finansowali
                  > Amerykanie.Niemcom z kanclerzem Adenauerem wystarczyło przy pomocy aliantow
                  > przeprowadzic denazyfikacje i stworzyc podwaliny demokratycznego
                  panstwa.Pisząc
                  >
                  > poprzedni post miałem na mysli lata 90, bowiem aktualnie polityka
                  ekonomiczna
                  > socjaldemokratów od liberałów w dobie globalizacji nie rózni sie praktycznie
                  > niczym.
                  >
                  > "wiedza to władza , brak wiedzy nie oznacza jeszcze braku władzy"/Niels Bohr/

                  Jak nie widzisz roznic,to moze czas zebys wyjechal poza Polske,przewietrzyl sie
                  troche i rozejrzal cokolwiek.
                  • Gość: Toulouse~Lautrec Wydaje mi sie , ze pomyliłes adwersarza IP: *.idea.pl 13.06.03, 21:31
                    W moim krótkim wywodzie eksponuje bowiem różnice miedzy aktualnym naszym
                    premierem a bylym kanclerzem H.Kohlem.To "wartburgowi" wydaje sie, że nie ma
                    wiekszych różnic pomiedzy wymienionymi panami.Aby uscislic byłem 1.5 roku w
                    USA, prawie rok w UK i byłem w wiekszości krajów europy zachodniej, zatem nie
                    musze sie "przewietrzyć" stosując Twoja nomenklature.

                    "Wiedza to władza , brak wiedzy nie oznacza jeszcze braku władzy"/Niels Bohr/
                    • Gość: MACIEJ NIE,NIE POMYLILEM ADWERSARZA. IP: *.ny325.east.verizon.net 14.06.03, 05:13
                      Gość portalu: Toulouse~Lautrec napisał(a):

                      > W moim krótkim wywodzie eksponuje bowiem różnice miedzy aktualnym naszym
                      > premierem a bylym kanclerzem H.Kohlem.To "wartburgowi" wydaje sie, że nie ma
                      > wiekszych różnic pomiedzy wymienionymi panami.Aby uscislic byłem 1.5 roku w
                      > USA, prawie rok w UK i byłem w wiekszości krajów europy zachodniej, zatem nie
                      > musze sie "przewietrzyć" stosując Twoja nomenklature.
                      >
                      > "Wiedza to władza , brak wiedzy nie oznacza jeszcze braku władzy"/Niels Bohr/


                      Zaczne od tego,co mnie sie nie spodobalo w twojej wypowiedzi.

                      T-L:"Polityka ekonomiczna socjal-demokratow od liberalow w dobie globalizacji
                      nie rozni sie praktycznie niczym"

                      Europa nie jest calym swiatem,ale nawet w Europie sposob zarzadzania gospodarka
                      UK jest inny niz robia to socjal-demokraci w Niemczech.
                      Jesli natomiast popatrzysz na Stany,to roznica miedzy prawica a lewica jest
                      bardzo duza i wrecz rzucajaca sie w oczy.
                      Jakbys nie probowal,to nie porownasz Reagana do Cartera,czy Clintona do Busha.

                      Polityka ekonomiczna W EUropie ulega degeneracji wlasnie poprzez to,ze roznice
                      miedzy lewica i prawica zacieraja sie.

                      Globalizacja nie znaczy wprowadzanie systemu EU-ropejskiego do zarzadzania
                      innych gospodarek swiatowych,lecz odejscie swiata od modelu EU-ropejskiego,bo
                      to nic innego jak powielanie wieloleyniej stagnacji japonskiej.

                      Zauwaz tez ,ze kataryna jest na tyle inteligentna,ze uniknela wdawania sie w
                      temat.

                      Co do dyskusji jaka toczyles z "wartburgiem" ,to nie chodzilo o lewice i prawice
                      lecz o to ,ze Kohl jechal ostatnie swoje lata identycznie na wozku popularnosci
                      jak to robi teraz Miller.

                      Zasady o ktorych wspomniales na poczatku,ze prawica pracuje,by lewica miala co
                      rozdawac,w dalszym ciagu obowiazuja w Stanach.
                      • Gość: wartburg Re: NIE,NIE POMYLILEM ADWERSARZA. IP: *.pppool.de 14.06.03, 12:40
                        Drogi Lautrecu,

                        Celowo przyrownalem Kohla do Millera i innych Lapinskich, mimo ze nie przepadam
                        za nimi podobnie zapewne jak i Ty. To nie byla jednak obrona Millera, tylko
                        korekta tego, co napisales o Kohlu. Jesli zechcesz, nazwij to prowokacja, ale
                        zanadto rozdraznil mnie ton uwielbienia, jaki pobrzmiewal w Twojej wypowiedzi.
                        Zdradzal wiecej niz powierzchowna znajomosc realiow politycznych w Niemczech,
                        do czego zreszta sam teraz sie przyznajesz. Piszesz, "ze ten kraj nie
                        interesuje Cie zbytnio".

                        Cytujesz Nielsa Bohra, odwolujesz sie do "wiedzy" i jednoczesie traktujesz ja z
                        taka nonszalancja. Chyba zgodzisz sie, ze to jednak ona powinna liczyc sie
                        najbardziej. Chocby dlatego, ze jej do zdobycia potrzebny jest wysilek,
                        rzetelnosc rozumowania oraz rezygnacja z chodzenia skrotami. To jest chyba
                        najbardziej denerwujacy grzech polocentryzmu - uproszczona optyka widzenia oraz
                        brak pokory wobec swiata zewnetrznego. Niechec do zobaczenia go takim, jakim
                        jest naprawde.

                        Zyjesz w swiecie, ktory wywoluje Twoja naturalna potrzebe komentarza i ktory
                        starasz sie sobie jakos wytlumaczyc. W odniesieniu do realiow, z ktorymi sie
                        spotykasz i ktore dobrze znasz, zakladam, ze jestes uczciwy. Ale tracisz te
                        uczciwosc, kiedy w oparciu o wiedze lokalna, zaczynasz kierowac sie nastrojami
                        i wyciagac wnioski o charakterze globalnym.

                        Na tym nawiasem mowiac opierala sie doktryna komunistyczna, ktora zezwalala
                        kazdemu (niezaleznie od tego, jak malo wiedzial) na wyjasnienie doslownie
                        wszystkiego. Wystarczylo znac pare magicznych formul-wytrychow, ktorymi mozna
                        bylo otworzyc kazde drzwi.

                        Niewiedza jest zazwyczaj najmocnieszym argumentem ideologow albowiem jest tez
                        tak, ze wiedza utrudnia argumentacje. Rowniez Ty zachowales sie jak ideolog.
                        Zwrocilem Ci uwage na "niescislosci" w Twojej wypowiedzi i Ty natychmiast sie
                        obraziles. Malo tego, wyciagnales z tego falszywy wniosek, ze bronie Millera.

                        Z tego, ze nie lubisz Blaira i dupka Schrödera, wcale nie wynika, ze Kohl byl
                        wielkim mezem stanu. Moze ja tez nie lubie dupka Schrödera, ale nigdy nie
                        pozwolilbym sobie na wyciaganie takich wnioskow. Po prostu za duzo wiem o
                        Kohlu. Nie mowiac juz o tym, ze byloby to niedopuszczalne z punktu widzenia
                        logiki.

                        Wynosisz na piedestaly czlowieka, ktory na to nie zasluzyl. Piszesz o jego
                        starannym wyksztalceniu, a nie wiesz, ze nie znal nawet angielskiego. Nigdy nie
                        odwazyl sie powiedziec publicznie chocby paru slow w tym jezyku. W tym akurat
                        byl b. podobny do komunistycznych aparatczykow, ktorym tez nigdy nie starczalo
                        czasu na zdobywanie takich umiejetnosci. Do dzisiaj nie do konca wyjasniona
                        jest sprawa jego pracy doktorskiej, ktora zdaje sie od kogos odpisal i do
                        ktorej nikomu nie udalo sie dotrzec. O jego intrygach napisano setki, moze
                        nawet tysiace artykulow. Byl politykiem wladzy. Najchetniej dzialal
                        zakulisowo. Sprawnie dzialalajaca siec kontroli nad dolami partyjnymi,
                        sprawiala, ze zawsze glosowaly, tak jak sobie tego zyczyl. Na wszystkich
                        zjazdach CDU wybierano go niemal jednoglosnie. "Der Spiegel" nazwal jego styl
                        rzadzenia "systemem Kohla", a robil dokladnie to samo co Miller - rozdzielal
                        stanowiska, kupczyl, grozil, obiecywal.

                        Teraz wiemy, ze wazna czescia tego systemu byly czarne kasy, czyli lapowki.
                        Kiedy ktos przestawal byc dla niego wygodny, wykopywal go bez skrupulow. Jak
                        np. swojego wiernego giermka Schäublego. Otaczal sie miernotami, ktore we
                        wszystkim sie z nim zgadzaly. W jego otoczeniu nie bylo miejsca dla ludzi
                        samodzielnie myslacych. Zlamal kariere Kurtowi Biedenkopfowi, ktory w drugiej
                        polowie lat osiemdziesiatych byl najlepsza glowa w CDU i stanowil dla niego za
                        duze zagrozenie.

                        Wiecznie niewyspana nauczycielka z dawnej NRD Angela Merkel, to tez czesc
                        spadku po Kohlu. Wciagnal ja do gabinetu, zeby przypodobac sie we wschodnich
                        landach. Proznia, jaka wokol siebie wytwarzal, sprawila, ze po jego upadku
                        wessalo ja na same szczyty wladzy w CDU.

                        Uwierz mi, chyba zaden niemiecki politolog (bez wzgledu na jego sympatie
                        polityczne) nie potrafilby ukryc rozbawienia, gdyby przeczytal, co napisales o
                        Kohlu.







                        • Gość: Toulouse~Lautrec To nie jest ekspiacja tylko wyjaśnienie IP: *.idea.pl 15.06.03, 21:09
                          Witam,

                          muszę usciślić kilka kwestii,ponieważ absolutnie źle oceniasz moją ocenę Twej
                          egemplifikacji.Wcale nie wyciągałem takiego wniosku ,że bronisz Millera
                          porównując go do H.Kohla.
                          Mało jest bowiem w kraju inteligentnych i rozsadnych ludzi , którzy sa dzis
                          apologetami naszego rodzimego "iron chancelora".Zbulwersowało mnie tylko samo
                          porównanie.
                          Ad rem , co do H.Kohla przyjmijmy zatem założenie ,że kilka artykułów w "TIME'
                          i szkic biograficzny umieszczony w "Duzym Formacie " GW , oraz bieżace artykuly
                          w FORUM, GW czasami w Rzepie stanowi powierzchowną wiedzę co do
                          realiów "deutche politik" i jej męzów stanu- stamtąd bowiem uzyskałem dane o
                          wykształceniu H.Kohla - z tego co pamietam skończył historię a następnie zrobił
                          doktorat z nauk politycznych.
                          W oparciu o lekture powyższych wyrobiłem sobie według Ciebie błedna opinie o
                          tym polityku.Nie jestem faktycznie germanofilem , nie zajmuje sie tez polityka
                          zawodowo, tym niemniej staram sie trzymać ręke na pulsie i wiedzieć co nieco na
                          temat sytuacji u naszego zachodniego sąsiada .Nie jest to wiedza dogłębna jak
                          chociażby Janusza Reitera, ponieważ nie stoi przede wszystkim czasu a przede
                          wszystkim bliższe mi są kraje anglosaskie ze względu na rodzinę i możliwość
                          porównań - dośc częste odwiedziny U.K. jak i USA.W mojej forumowej opinii
                          odnośnie H.Kohla nie uzurpowałem sobie prawa narzucania zdania odnośnie tego
                          polityka innym forumowiczom.Wyraźnie zaznaczyłem ,że to jest jedynie mój
                          osobisty pogląd, i nie miałem najmniejszego zamiaru wnosić H.Kohla na żadne
                          piedestały.
                          Oczywista, ze gdybym znał realia i mieszkał np. w Niemczech widziałbym
                          wyraźniej i dogłębniej okres rządów H.Kohla.Nie uzywam też sylogizmu ,iz skoro
                          G.Schreoder czy Tony Blair są małowyraziści i brak im jakiegokolwiek
                          charyzmatu to H.Kohl przy nich jest mężem stanu.O mierności polityków naszych
                          czasów dawałem tez wyraz w innej forumowej opinii o następującym
                          linku:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=5597675
                          Wywód oparłem o obawy prezydenta Niemiec Richard von Weizsakera i dotyczy
                          właśnie aktualnej sytuacji w Niemczech.
                          Dziekuje ,za tak dogłebna analizę mojego wątku, jej pokłosiem będzie na pewno
                          bardziej wnikliwa moja obserwacja w poczynaniach niemieckich polityków i
                          bardziej wyważone opinie.Nie wiem wszakże czy wykształcony obywatel w Niemczech
                          zna przynajmniej na takim poziomie realia naszego kraju - jak moja wiedza o
                          ich ojczyźnie , ale to juz inna bajka.

                          Z pozdrowieniami

                      • Gość: Toulouse~Lautrec Re: NIE,NIE POMYLILEM ADWERSARZA. IP: *.idea.pl 15.06.03, 18:50
                        Po pierwsze moje porównanie odnosnie powiedzmy to dzisiejsza lewicą ,którą ja
                        uważam socjaldemokratów ( o innych sladowych ugruowaniach lewej strony nie ma
                        co wspominac bo to wyłacznie koloryt ) a prawica dotyczyła li tylko sfery
                        ekonomicznej.I tu jak niektórzy publicysci wczesniej zauwazyli ta "lewica"
                        przywłaszczyła sobie cele i metody organizacji zycia gospodarczego właśnie od
                        konserwatystów.Czym bowiem różni sie punkt widzenia na sprawy ekonomiczne
                        Tonego Blair'a od n p. Jhona Major'a ?Praktycznie niczym - i stad taki długi
                        okres sprawowania tego pierwszego w UK wytrącil argumenty opozycji a sam
                        lawirując i okłamując swoj elektorat i swoja partie prowadzi polityke
                        ekonomiczna jak konserwatysta . W Niemczech aktualnie sytuacja jest
                        zdecedoowanie inna ( gorsza) ale to jest inna bajka i nie zamierzam
                        przeprowadzac analizy bo i miejsca i czasu na to nie ma - jedno mozna tylko
                        napoknąć , mianowicie jest to wynikiem pompowania ogromnych pieniędzy w dawna
                        NRD ( bez widocznych rezultatów ) oraz w struktury etatystycznej i
                        zbiurokratyzowanej UE. Co do Kataryny to nie jest ona dla mnie wyrocznią
                        i mimo, że jest osobą dobrze zorientowana w naszych rodzimych realiach to w
                        wielu kwestiach mam odrebne poglądy.Cenie ja za bezposredniość i jeśli chodzi o
                        głowne wątki wydarzń a dokładnie jej stosunek do nich jestem absolutnie zgodny.

                        "Wiedza to władza,brak wiedzy nie oznacza jeszcze braku władzy"/Niels Bohr/
                        • Gość: MACIEJ TO CO NAS DZIELI,TO NAS BUDUJE IP: *.ny325.east.verizon.net 17.06.03, 00:12
                          POWROCE DO ZDANIA:"Polityka ekonomiczna socjal-dem. od liberalow w dobie
                          globalizacji nie rozni sie praktycznie niczym."

                          To co w tej chwili rozklada EUrope ,to jest wlasnie fakt,ze EU nie bierze
                          udzialu w globalizacji.
                          Na Starym Kontynencie budowana jest EUnuchowata EU-Topia ktora wlasnie
                          zatrzymala sie w rozwoju,z powodu nie uczestniczenia w globalizacji.

                          Nie mozna traktowac Europy jako pepka swiata,bo gdyby system zarzadzania
                          proponowany przez EU rozprzestrzenil sie,lub gdyby co gorsze ONZ wzial sprawe w
                          swoje rece,to zmierzalibysmy do samozaglady poprzez zaglaskanie.

                          Nie tak dawno jeszcze EU tepila wrecz poczynania Franco w Hiszpanii,a chyba rok
                          temu chciano nawet "ukamieniowac" Pinocheta.

                          Nigdy nie bylo i nie bedzie lepszego systemu zarzadzania gospodarka jak
                          prawicowa dyktatura.
                          Widzac 8% wzrost gospodarczy w Chinach,EUropejska prawica i lewica przygladaja
                          sie na to z pelnym rozdziawieniem i nie slychac krytyki,ze jest to dyktatura.

                          EUropa raczyla pojsc na lewo i razem z "postepowa" Rosja,Niemcy i Francja
                          tworza kolejna lewacka miedzynarodowke.

                          Roznice miedzy lewica i prawica w Europie zanikaja ,bo EU jest zarzadzana
                          administracyjnie z Brukseli i zaczyna sie uzewnetrzniac stara prawda,ze wladze
                          zdobywa sie po to ,zeby ja nastepnie utrzymac.

                          Cale szczescie dla Europy,ze madra dyktatura w Chinach prowadzi ludzi do sukcesu
                          a Amerykanie juz od dawna nie zwracaja uwagi na to co EUnuchowaci filozofowie
                          maja do powiedzenia.

                          Zeby nam glowny watek nie zniknal z pola widzenia.
                          Swiat sie rozwija i motorem postepu sa USA i Chiny.
                          EU i Japonia po prostu nie nadazaja,bo dla postepu niezbedne sa roznice miedzy
                          ludzmi tak w pojeciu filozoficznym jak i meterialnym.

                          PS Nie wiem czy kataryna sie nie obrazi,ze chcesz ja pominac w tej dyskusji?
                          • Gość: wartburg Re: TO CO NAS DZIELI,TO NAS BUDUJE IP: *.arcor-ip.net 17.06.03, 13:49
                            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                            > POWROCE DO ZDANIA:"Polityka ekonomiczna socjal-dem. od liberalow w dobie
                            > globalizacji nie rozni sie praktycznie niczym."
                            >
                            > To co w tej chwili rozklada EUrope ,to jest wlasnie fakt,ze EU nie bierze
                            > udzialu w globalizacji.
                            > Na Starym Kontynencie budowana jest EUnuchowata EU-Topia ktora wlasnie
                            > zatrzymala sie w rozwoju,z powodu nie uczestniczenia w globalizacji.
                            >
                            > Nie mozna traktowac Europy jako pepka swiata,bo gdyby system zarzadzania
                            > proponowany przez EU rozprzestrzenil sie,lub gdyby co gorsze ONZ wzial sprawe
                            w
                            >
                            > swoje rece,to zmierzalibysmy do samozaglady poprzez zaglaskanie.
                            >
                            > Nie tak dawno jeszcze EU tepila wrecz poczynania Franco w Hiszpanii,a chyba
                            rok
                            >
                            > temu chciano nawet "ukamieniowac" Pinocheta.
                            >
                            > Nigdy nie bylo i nie bedzie lepszego systemu zarzadzania gospodarka jak
                            > prawicowa dyktatura.
                            > Widzac 8% wzrost gospodarczy w Chinach,EUropejska prawica i lewica
                            przygladaja
                            > sie na to z pelnym rozdziawieniem i nie slychac krytyki,ze jest to dyktatura.
                            >
                            > EUropa raczyla pojsc na lewo i razem z "postepowa" Rosja,Niemcy i Francja
                            > tworza kolejna lewacka miedzynarodowke.
                            >
                            > Roznice miedzy lewica i prawica w Europie zanikaja ,bo EU jest zarzadzana
                            > administracyjnie z Brukseli i zaczyna sie uzewnetrzniac stara prawda,ze
                            wladze
                            > zdobywa sie po to ,zeby ja nastepnie utrzymac.
                            >
                            > Cale szczescie dla Europy,ze madra dyktatura w Chinach prowadzi ludzi do
                            sukces
                            > u
                            > a Amerykanie juz od dawna nie zwracaja uwagi na to co EUnuchowaci filozofowie
                            > maja do powiedzenia.
                            >
                            > Zeby nam glowny watek nie zniknal z pola widzenia.
                            > Swiat sie rozwija i motorem postepu sa USA i Chiny.
                            > EU i Japonia po prostu nie nadazaja,bo dla postepu niezbedne sa roznice
                            miedzy
                            > ludzmi tak w pojeciu filozoficznym jak i meterialnym.
                            >
                            > PS Nie wiem czy kataryna sie nie obrazi,ze chcesz ja pominac w tej dyskusji?





                            nie chce wdawac sie w zbyt daleko idaca polemike, bo Macieju
                            jestes niewatpliwie znacznie lepiej ode mnie zorientowany w
                            problematyce gospodarczej, ale jedno mnie zaniepokoilo w tym,
                            co napisales.

                            Zabrzmialo to troche jak slynne zdanie Szygalewa z "Biesow":
                            "wychodzac od idei absolutnej wolnosci doszedlem do wniosku, ze
                            mozna ja zrealizowac jedynie w warunkach absolutnej niewoli"
                            (cytuje z pamieci)

                            Franco, Pinochet wraz z "madra dyktatura w Chinach" jako
                            alternatywa dla EUnuchowatej Europy?

                            Rozumiem, ze poniosl Cie zapal polemiczny, ale czy nie posuwasz
                            sie za daleko?

                            Bo jesli o mnie chodzi, to wole juz te stara Europe. Wcale sie
                            tez o nia nie martwie. Jestem przekonany, ze da sobie rade.

                            Chyba nie musze Ci przypominac, ze sukcesy gospodarcze Stanow
                            Zjednoczonych bylyby nie do pomyslenia bez europejskiej koncepcji
                            swiata. Kultura polityczna USA zawsze opierala sie na wspolnocie
                            cywilizacyjnej z Europa.

                            To sie zaczelo od "Myflower". Nikt tak nie uformowal spoleczenstwa
                            amerykanskiego jak Europejczycy, ktorzy wlasnie tam - po drugiej
                            stronie oceanu dokonali odkrycia - ze wolnosc i dobrobyt sa
                            nierozlaczne.

                            Cos w tym jest. Nawet jeszcze bardziej dynamiczny wzrost
                            gospodarczy w Chinach, ktore nadal sa spoleczenstwem
                            zniewolonym, nie przekona mnie, ze moga byc traktowane
                            jako alternatywa dla Europy.

                            To samo z Franco i Pinochetem.

                            I jeszcze jedno. Zupelnie nie rozumiem, co robi na tej liscie
                            Franco? Po jego smierci Hiszpania (mimo nieprawdopodobnego
                            zalewu turystow) byla jednym z najbiedniejszych krajow w
                            Europie.
                            • Gość: MACIEJ Re: TO CO NAS DZIELI,TO NAS BUDUJE IP: *.ny325.east.verizon.net 17.06.03, 14:57
                              Gość portalu: wartburg napisał(a):

                              > nie chce wdawac sie w zbyt daleko idaca polemike, bo Macieju
                              > jestes niewatpliwie znacznie lepiej ode mnie zorientowany w
                              > problematyce gospodarczej, ale jedno mnie zaniepokoilo w tym,
                              > co napisales.
                              >
                              > Zabrzmialo to troche jak slynne zdanie Szygalewa z "Biesow":
                              > "wychodzac od idei absolutnej wolnosci doszedlem do wniosku, ze
                              > mozna ja zrealizowac jedynie w warunkach absolutnej niewoli"
                              > (cytuje z pamieci)

                              Najbardziej efektywne sa systemy oparte o wysoka dyscypline z dobrym
                              zarzadzaniem odgornym,np.wojsko czy policja.
                              Czym wiecej bedziesz mial dyskusji(demokracji) w systemie tym bardziej ten
                              system bedzie nieefektywny i tu dobrym przykladem jest system socjalny Niemiec.
                              Bardzo duzo dyskusji,zadnych konkretnych decyzji i efektem jest stagnacja.
                              Oczywiscie najlepsza jest sytuacja taka,ze ludzie sa na tyle rozumni i
                              zdyscyplinowani,ze nie trzeba ich dyscyplinowac.
                              Zauwaz,ze od Tiannamen Squre minelo ponad 10 lat i nic takiego sie w Chinach
                              nie dzieje,co wskazuje na wysokie zdyscyplinowanie spoleczne a nie uciazliwa
                              dyktature.

                              > Franco, Pinochet wraz z "madra dyktatura w Chinach" jako
                              > alternatywa dla EUnuchowatej Europy?
                              >
                              > Rozumiem, ze poniosl Cie zapal polemiczny, ale czy nie posuwasz
                              > sie za daleko?

                              Zauwaz,ze EUropejska opozycja w stosunku do rzadow Pinocheta i Franco byla duzo
                              wieksza niz jest obecnie w stosunku do Chin.

                              > Bo jesli o mnie chodzi, to wole juz te stara Europe. Wcale sie
                              > tez o nia nie martwie. Jestem przekonany, ze da sobie rade.

                              Jesli swiadomosc ksztaltuje byt,a ten byt jest w stagnacji,to domniemuje ,ze
                              swiadomosc jest rowniez w stagnacji.

                              > Chyba nie musze Ci przypominac, ze sukcesy gospodarcze Stanow
                              > Zjednoczonych bylyby nie do pomyslenia bez europejskiej koncepcji
                              > swiata. Kultura polityczna USA zawsze opierala sie na wspolnocie
                              > cywilizacyjnej z Europa.
                              >
                              > To sie zaczelo od "Myflower". Nikt tak nie uformowal spoleczenstwa
                              > amerykanskiego jak Europejczycy, ktorzy wlasnie tam - po drugiej
                              > stronie oceanu dokonali odkrycia - ze wolnosc i dobrobyt sa
                              > nierozlaczne.

                              O tym wlasnie razem piszemy,z tym ze ja zwracam uwage na fakt,ze dobrobyt jest
                              wiekszy tam gdzie dyscyplina jest wieksza.

                              > Cos w tym jest. Nawet jeszcze bardziej dynamiczny wzrost
                              > gospodarczy w Chinach, ktore nadal sa spoleczenstwem
                              > zniewolonym, nie przekona mnie, ze moga byc traktowane
                              > jako alternatywa dla Europy.

                              Jak laczysz przynaleznosc Chin do WTO do zniewolenia narodem?
                              Rosja do WTO nie nalezy i czy uwazasz ja za kraj bardziej wolny od Chin?
                              Przeciez wlasnie WTO dba o prawa jednostki do wlasnosci i bogacenia sie,w tym
                              umyslowego.

                              > To samo z Franco i Pinochetem.

                              To sa symbole,z ktorymi filozofia europejska nie potrafi sobie poradzic.
                              Glownym doradca ekonomicznym Pinocheta byl Milton Freedman i zapewniam cie ,ze
                              nie ma wielu lepszych na swiecie.
                              Czy jego tez nalezaloby ukarac jak i Pinocheta?

                              > I jeszcze jedno. Zupelnie nie rozumiem, co robi na tej liscie
                              > Franco? Po jego smierci Hiszpania (mimo nieprawdopodobnego
                              > zalewu turystow) byla jednym z najbiedniejszych krajow w
                              > Europie.

                              A gdyby nie Franco,to do Hiszpanii bysmy do tej pory za ruble na wakacje
                              jezdzili.
                          • Gość: Toulouse~Lautrec Eurorealizm IP: *.idea.pl 17.06.03, 20:57
                            Co do EU pewna zgoda.Ta etatystyczna i biurokratyczna organizacja , narzucajaca
                            gorest nawet w sferze ekonomicznej ( vide ,żądania urzędasów z Brukseli
                            podniesienia stawek podatkowych w Irlandii - dzięki , którym ma ona obecnie
                            najefektywniejszą gospodarkę ) powoduje ,że EU wpada w stagnacje
                            gospodarczą.Widac to tez dobrze na przykładzie dzisiejszej sytuacji w
                            Niemczech, gdzie biurokracja, władowanie krociowych kwot
                            do byłej NRD ( bez widocznych rezultatów), niebagatelne składki na rzecz
                            Eu,wstrząsy w dotychczasowym silnym sektorze bankowym,lobby związkowe - to
                            wszystko przyczyniło się do "powiedzmy to eufemistycznie" kryzysu
                            ekonomicznego w tej "lokomotywie" EU.Na horyzoncie pojawia juz sie kryzys we
                            Francji ( kraju gdzie funkcjonował "quasi kapitalizm" - tzw.
                            kapitalizm z ludzką twarzą ) , gdzie premier Rafferin , chce zacząć od
                            poprawienia kwestii refory emerytalnej ,poprzez wydłużenie wieku emerytalnego-i
                            juz na samym starcie tych przeobrażen jaka kontrofensywa ze strony związków
                            zawodowych - a to dopiero poczatek przeobrażeń niewydolnej i niekonkurencyjnej
                            gospodarki francuskiej( wyjatek moze AIRBUS - ale to produk kilku członków EU a
                            nie samej Francji).
                            Dlatego byłem i jestem eurorealista aby nie powiedzieć eurosceptykiem , nie tym
                            od Leppera ani R.Giertycha a podstawa takiego punktu widzenia są li tylko
                            kwestie ekonomiczne - dla mnie najwazniejsze - w przeciwieństwie do wszystkich
                            moralnych , wielkich autorytetów ( których nota bene cenie i poważam , nie
                            ujmuję zasług od J.Nowaka - Jeziorańskiego,poprzez T.Mazowieckiego,B.Geremka na
                            Zycie Gillwskiej kończąc , pomijam świadomie prezydenta i jego otoczenie o
                            premierze nie wspominając), którzy te kwestię pomijali koncentrując sie
                            wyłącznie na historycznym, epokowym aspekcie naszej akcesji.
                            Nie zgadzam sie ,ze tylko prawicowa dyktatura jest w stanie przeprowadzić
                            reformy gospodarcze.Owszem Pinochet jest tu dobrą egzemplifikacją tej tezy ale
                            chyba jedyny - ponadto nalezy pamietać,że był wspierany przez rząd USA i po
                            przeprowadzeniu reform mmial oddać władzę w demokratycznych wyborach - do tego
                            był zobligowany.Fakt , faktem stworzył solidne podwaliny dobrze prosperujacej
                            gospodarki.
                            Mimo wszystko , nie moge sie także zgodzić na opisane realia co do CHIN.Tu
                            sytuacja jest daleka od normalnie funkcjonujacego kraju.Tu jest zdecydowanie
                            gorzej niz w okresie rzadów Pinocheta w Chile.Wszystko od szeregu lat opiera
                            sie na zastraszaniu społeczeństwa a nie na subordynacji czy dobrze
                            zorganizowanego społeczeństwa (vide - post do wartburga).
                            Chiny wykorzystuja swój atut najtańszej siły roboczej i niskiego opodatkowania
                            i to stanowi o ich konkurencyjności w stosunku do innych gospodarek - ale tam
                            jednostka nie ma zadnego znaczenia - i to jest clue tego systemu , a ja za takim
                            systemem absolutnie nie tesknię . Cenie demokrację za prawo jednostki do
                            wolności w wielu zakresach - oczywiście wolność w kazdym z nich ma rozsadny
                            zakres i wymiar , tzn. taki, który nie koliduje ani nie ogranicza wolności
                            innych członków wspólnoty .Chiny czy wczesny Pinochet tego nie gwarantowały.
                            Moim skromnym zdaniem ( nie jestem z wykształcenia ekonomistą ) USA ( nawet
                            obecnie, mimo recesji)czy U.K w okresie rządów M.Tatcher ( a nawet obecnie za
                            T.Blair'a ma się lepiej niz inni czl.EU) byly ( sa )oazą rozsadnie prowadzonej
                            gospodarki , gdzie stosowany jest "wspólczesny leseferyzm" z niewielka
                            ingerencją w sferę ekonomiczną państwa - i gdzie - odpowiednik naszego szefa
                            NBP - szef
                            banku rezerwy federalnej Allan Greenspan funkcjonuje i podejmuje niepopularne
                            decyzje niezależnie czy rządzą demokraci czy republikanie.

                            Pozdrawiam globalnie wszystkich rozsądnych forumowiczów.

                            P.S, Co do Kataryny , to przeciez nikt jej nie zabrania wyrażania swoich opinii,
                            suponuje tylko ,ze ten nudny wątek absolutnie jej nie absorbuje.




                            • Gość: MACIEJ Eurorealizm.CZYM NIZSZE PODATKI TYM WIECEJ WOLNOS IP: *.ny325.east.verizon.net 18.06.03, 04:55
                              Gość portalu: Toulouse~Lautrec napisał(a):

                              > Co do EU pewna zgoda.Ta etatystyczna i biurokratyczna organizacja ,
                              narzucajaca
                              > gorest nawet w sferze ekonomicznej ( vide ,żądania urzędasów z Brukseli
                              > podniesienia stawek podatkowych w Irlandii - dzięki , którym ma ona obecnie
                              > najefektywniejszą gospodarkę ) powoduje ,że EU wpada w stagnacje
                              > gospodarczą.

                              Bardzo dobrze to ujales,sztywny gorset administracyjny EU nie pozwala na
                              rozwarstwienia w sposobie zarzadzania gospodarka miedzy lewica i prawica.
                              Celem nadrzednym nie jest rywalizacja ale polaczenie wysilkow w celu budowania
                              EU-Topii.


                              > Widac to tez dobrze na przykładzie dzisiejszej sytuacji w
                              > Niemczech, gdzie biurokracja, władowanie krociowych kwot
                              > do byłej NRD ( bez widocznych rezultatów), niebagatelne składki na rzecz
                              > Eu,wstrząsy w dotychczasowym silnym sektorze bankowym,lobby związkowe - to
                              > wszystko przyczyniło się do "powiedzmy to eufemistycznie" kryzysu
                              > ekonomicznego w tej "lokomotywie" EU.

                              Niestety jak sam widzisz w systemie niemieckim i EUropejskim nie ma miejsca na
                              drapiezny kapitalizm,ktory jest zrodlem postepu.
                              Musi byc scieranie sie roznych koncepcji zarzadzania ,polaczone z bankructwami
                              slabych by system byl mocny.
                              Gdy system z zalozenia pomaga slabym kosztem mocnych,to taki system nie moze
                              byc konkurencyjny w dobie globalizacji.

                              > Na horyzoncie pojawia juz sie kryzys we
                              > Francji ( kraju gdzie funkcjonował "quasi kapitalizm" - tzw.
                              > kapitalizm z ludzką twarzą ) , gdzie premier Rafferin , chce zacząć od
                              > poprawienia kwestii refory emerytalnej ,poprzez wydłużenie wieku emerytalnego-
                              i juz na samym starcie tych przeobrażen jaka kontrofensywa ze strony związków
                              > zawodowych - a to dopiero poczatek przeobrażeń niewydolnej i
                              niekonkurencyjnej
                              > gospodarki francuskiej( wyjatek moze AIRBUS - ale to produk kilku członków EU
                              a nie samej Francji).

                              Odwieczne pytanie,kto powinien decydowac w przedsiebiorstwie,czy wlasciciel czy
                              pracownicy w EUropejskiej demokracji sprowadza sie do populistycznych posuniec
                              rzadow na rzecz wiekszosci,ktora nie posiada ale ma wiekszosc glosow.

                              > Dlatego byłem i jestem eurorealista aby nie powiedzieć eurosceptykiem , nie
                              tym od Leppera ani R.Giertycha a podstawa takiego punktu widzenia są li tylko
                              > kwestie ekonomiczne - dla mnie najwazniejsze - w przeciwieństwie do
                              wszystkich
                              > moralnych , wielkich autorytetów ( których nota bene cenie i poważam , nie
                              > ujmuję zasług od J.Nowaka - Jeziorańskiego,poprzez T.Mazowieckiego,B.Geremka
                              na Zycie Gillwskiej kończąc , pomijam świadomie prezydenta i jego otoczenie o
                              > premierze nie wspominając), którzy te kwestię pomijali koncentrując sie
                              > wyłącznie na historycznym, epokowym aspekcie naszej akcesji.
                              > Nie zgadzam sie ,ze tylko prawicowa dyktatura jest w stanie przeprowadzić
                              > reformy gospodarcze.Owszem Pinochet jest tu dobrą egzemplifikacją tej tezy
                              ale
                              > chyba jedyny - ponadto nalezy pamietać,że był wspierany przez rząd USA i po
                              > przeprowadzeniu reform mmial oddać władzę w demokratycznych wyborach - do
                              tego
                              > był zobligowany.Fakt , faktem stworzył solidne podwaliny dobrze prosperujacej
                              > gospodarki.
                              > Mimo wszystko , nie moge sie także zgodzić na opisane realia co do
                              CHIN.Tu
                              > sytuacja jest daleka od normalnie funkcjonujacego kraju.Tu jest zdecydowanie
                              > gorzej niz w okresie rzadów Pinocheta w Chile.Wszystko od szeregu lat opiera
                              > sie na zastraszaniu społeczeństwa a nie na subordynacji czy dobrze
                              > zorganizowanego społeczeństwa (vide - post do wartburga).
                              > Chiny wykorzystuja swój atut najtańszej siły roboczej i niskiego
                              opodatkowania
                              > i to stanowi o ich konkurencyjności w stosunku do innych gospodarek - ale tam
                              > jednostka nie ma zadnego znaczenia - i to jest clue tego systemu , a ja za
                              >takim systemem absolutnie nie tesknię .

                              Znowu klania sie EU.
                              Czym wiecej jednostka ma do powiedzenia,tym bardziej zwiazki zawodowe dominuja
                              zarzadzanie krajem.
                              Wg mnie jednostka ma prawo podjac lub odrzucic oferte pracy,natomist warunki na
                              jakich jednostka jest zatrudniana zaleza tylko i wylacznie od pracodawcy.
                              Nie nalezy zapominac,ze pracodawca jest w przymusie zatrudniania,bo np w 100
                              zalogowej fabryczce nie moze pracowac tylko blizsza i dalsza rodzina
                              wlasciciela.

                              > Cenie demokrację za prawo jednostki do
                              > wolności w wielu zakresach - oczywiście wolność w kazdym z nich ma rozsadny
                              > zakres i wymiar , tzn. taki, który nie koliduje ani nie ogranicza wolności
                              > innych członków wspólnoty .Chiny czy wczesny Pinochet tego nie gwarantowały.

                              Tu nalezy wspomniec o przynaleznosci Chin do WTO,ktora bardzo dobrze dba o
                              prawa jednostki do rozwoju.
                              Dla przypomnienia,Rosja do tej pory nie nalezy do WTO,a w 1998 okradla
                              inwestorow,w tym Soros'a na grube pieniadze.
                              WTO dba o to by prawo wlasnosci i prawa handlowe danego kraju byly zgodne z
                              prawem miedzynarodowym.
                              I jak wspomniales,przy niskich kosztach robocizny, niskich podatkach oraz
                              przestrzeganym prawie wlasnosci jednostka ma duzo wieksze szanse na sukces w
                              Chinach niz w Rosji,ktora jest nieslusznie uwazana przez wielu EUropejczykow
                              za kraj demokratyczny.

                              > Moim skromnym zdaniem ( nie jestem z wykształcenia ekonomistą ) USA (
                              nawet obecnie, mimo recesji)

                              W Stanach nie ma teraz recesji.
                              Ostatnia byla w 2001r.

                              > czy U.K w okresie rządów M.Tatcher ( a nawet obecnie za
                              > T.Blair'a ma się lepiej niz inni czl.EU) byly ( sa )oazą rozsadnie
                              prowadzonej
                              > gospodarki , gdzie stosowany jest "wspólczesny leseferyzm" z niewielka
                              > ingerencją w sferę ekonomiczną państwa - i gdzie - odpowiednik naszego szefa
                              > NBP - szef
                              > banku rezerwy federalnej Allan Greenspan funkcjonuje i podejmuje niepopularne
                              > decyzje niezależnie czy rządzą demokraci czy republikanie.

                              Greenspan w wiekszosci wypadkow jest przewidywalny,choc na poczatku zdarzaly mu
                              sie potkniecia.

                              > Pozdrawiam globalnie wszystkich rozsądnych forumowiczów.
                              >
                              > P.S, Co do Kataryny , to przeciez nikt jej nie zabrania wyrażania swoich
                              opinii suponuje tylko ,ze ten nudny wątek absolutnie jej nie absorbuje.

                              Watek jest niezwykle ciekawy,a podejrzewam,ze kataryna nie ma czasu.

                              • basia.basia Re: Eurorealizm.CZYM NIZSZE PODATKI TYM WIECEJ W 20.06.03, 19:41
                                I jeszcze ten Kataryna.
                                • Gość: MACIEJ Re: Eurorealizm.CZYM NIZSZE PODATKI TYM WIECEJ W IP: *.ny325.east.verizon.net 20.06.03, 22:16
                                  basia.basia napisała:

                                  > I jeszcze ten Kataryna.

                                  Jak Witka nie ma,to ona tu nie zajrzy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka