stadion_narodowy
12.07.07, 21:32
bo dzieci się śmieją :(((
Streszczenie utworu Marii Konopnickiej "Nasza Szkapa" - napisane przez ucznia
V kl. SP.
W ubogiej chacie mieszka rodzina piaskarza, Filipa Mostowiaka. Jego żona od
dłuższego czasu choruje na gruźlicę. Nie wstaje z łóżka. Z nadejściem zimy
piaskarz stracił pracę (rzeka zamarzła, przerwano budowy). Choroba żony
pochłonęła wszystkie oszczędności. Lekarz zapisuje wciąż nowe lekarstwa,
zaleca lepsze odżywianie. Do domu Mostowiaków zagląda nędza, a za nią głód.
Ojciec postanawia sprzedać łóżko, kołdrę i poduszkę synów. Zabiera je
wędrowny handlarz, Żyd. Dzieci są zachwycone faktem, że teraz będą spać na
sienniku leżącym bezpośrednio na podłodze. Pieniądze zdobyte ze sprzedaży nie
pomagają na długo. Rodzina żywi się ziemniakami lub kaszą bez omsty. Panuje
głód, skończył się węgiel. Zimny wiatr dostaje się do izby licznymi szparami.
Matka wciąż gorączkuje, czuje się coraz gorzej.
Żyd domokrążca coraz częściej zagląda do Mostowiaków. Zaczyna się
systematyczna sprzedaż sprzętów domowych: znika szafa, później krzesła, a w
końcu ukochane przez matkę pamiątki szczęśliwego małżeństwa - miedziany
rondel, moździerz i żelazko. Rodzice z bólem serca śledzą każdy sprzedawany
przedmiot.
Dzieci podchodzą do tego inaczej. Ze śmiechem przyglądają się opustoszałej
izbie, wygrzebują z kątów zakurzone guziki. Nie dociera do nich tragiczna
prawda.
Ostra zima nie daje szansy na dobry zarobek. Choroba też nie ustępuje. Ojciec
zostaje zmuszony do sprzedaży kożucha.
Próbuje żartować i bagatelizować coraz większą biedę, by nie martwić
schorowanej żony. Znikają kolejne przedmioty: płaszcz, suknie matki, piękna
serweta na stół, narzuta na łóżko, zegar, balia do kąpieli i harmonijka ojca.
Na pożegnanie ulubionego przedmiotu Filip gra żonie kilka melodyjek i
wspomina piękne chwile narzeczeństwa. W izbie robi się pusto i ponuro. Dzieci
mizernieją z dnia na dzień. Gdy zabrakło sprzętów, które można sprzedać
staremu handlarzowi, Filip postanawia sprzedać starego konia, zabiedzoną
szkapę.
Była w rodzinie Mostowiaków od dawna. Dzięki niej piaskarz mógł jeździć na
zarobek.
Dzieci kochają zwierzę i są do niego przywiązane. Traktują szkapę jak członka
rodziny. Perspektywa utraty szkapy zasmuca wszystkich. Do dzieci dociera
przez chwilę prawda o beznadziejnej sytuacji rodziny. Przez kilka dni trwa
ponure wyczekiwanie, ojciec z trudem podejmuje decyzję. Wizyta lekarza, który
kategorycznie zaleca ogrzanie izby i nakarmienie matki mlekiem, mięsem i
winem, przesądza sprawę konia. W domu zjawia się dorożkarz z Pragi, Łukasz
Smolik. Szkapa nie wzbudza jego entuzjazmu. Jest zbyt wynędzniała i ślepa na
jedno oko. Długo targuje się z ojcem chłopców. W końcu koń zostaje sprzedany.
Dzieci są zasmucone tą wiadomością.
Felek rozpaczliwie szlocha. Matkę dobija świadomość, że jej przedłużająca się
choroba doprowadza rodzinę do nędzy.
Pewnej nocy umiera cichutko. Pusta izba napełnia się gwarem sąsiadek, które
użalają się nad osieroconymi dziećmi. Ojciec zajmuje się przygotowaniami
pogrzebu, pilnuje stolarza robiącego najskromniejszą trumnę.
W dniu pogrzebu dzieci jeszcze raz ujrzały ulubioną szkapę. Pan Smolik
pożyczył ją, aby zawiozła trumnę Mostowiakowej na cmentarz. Chłopcy
podnieceni obecnością szkapy, pokrzykiwali i podskakiwali radośnie. Po
skromnym, krótkim pogrzebie wrócili do domu. Chłopcy prowadzili szkapę
ustrojoną w wiosenne kwiaty. Nie zwracali uwagi na to, że koła wozu tratują
stare groby.