haen1950
14.07.07, 16:15
Kaczory maja ciągle na głowie sfałszowanie wyników badań DNA Łyżwińskiego.
Polecili to łodzkim prokuratorom i ich laboratorium w czasie potężnego
kryzysu. Prawdopodobieństwo tego faktu wynosi 99,9%.
To między innymi tłumaczy, dlaczego chcieli zaparkować Leppera na
Rakowieckiej.
Teraz straszą Łyżwę okropnie i modlą się, żeby zniknął gdieś w Wenezueli. Tam
przedtem trzymali Pineiro. Ich tygodnik pisze:
"Posła pogrąża nagranie rozmów Łyżwińskiego z Andrzejem Pastwą, jednym z
najbardziej znanych polskich oszustów" - pisze "Wprost". Oto fragment
nagrania:
Stanisław Łyżwiński: I co z tym skur… robimy dalej?
Andrzej Pastwa: Z Banaszkiewiczem, tak?
SŁ: Tak.
AP: To musi pan zdecydować, panie Stasiu.
SŁ: Do worka, k…, potrzymać tydzień i ch…!
AP: …
SŁ: I o co chodzi? Trzeba pojechać, wziąć gościa, wsadzić gdzieś do obory czy
gdzieś, jednego człowieka przy nim, nie dać mu żryć tam przez trzy dni (…) I
go później wypuścić i ch…. Mnie ma to oddać. A ja już w tym czasie to alibi
mam, sprawa prosta…
Kogo chciał porwać Łyżwiński? Zbigniewa B. - wspólnika w interesach. Podobno
był on winien posłowi 500 tys. zł. "Łyżwiński spotykał się z Pastwą
kilkakrotnie i razem omawiali, jak porwać biznesmena. Co ciekawe, na jednym
ze spotkań obecny był Andrzej Lepper" - pisze "Wprost".
Jak to nie jest inspirowane przez Kaczorów (bo Łyżwa ciągle na wolce się
buja) to ja jestem Chińczykiem.