daktylek
20.08.07, 19:36
Mafijne rozgrywki w PiS zamiast Polski solidarnej.
Jesień 2005. Kampania wyborcza w zenicie. Z wyścigu do prezydentury
wycofuje się Włodzimierz Cimoszewicz. Na placu boju zostaje ich
dwóch – Donald Tusk, któremu sondaże dają około 40% poparcia, i Lech
Kaczyński, oscylujący wokół 20%. I wtedy Kaczyński sięga po
polityczną Wunderwaffe: Nie ma już sporu między Polską komunistyczną
a Polską AK – mówi. Teraz osią konfliktu jest spór między Polską
liberalną a Polską solidarną. W tym samym czasie w telewizyjnych
reklamówkach pustoszeje lodówka i spadają pluszaki. Parę tygodni
później przy wyborczych urnach mamy werdykt. Kaczyńscy wygrywają
wybory, bo Polacy chcą Polski solidarnej. Lato 2007, prawie dwa lata
po kampanii wyborczej. Z obietnic Polski solidarnej zostały strzępy.
wiadomosci.wp.pl/kat,19511,wid,9128569,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1
Całkiem ciekawe - polecam :))