piotr_gda
04.09.07, 12:37
"Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz uważa, że sugestie byłego prezydenta Czech
Vaclava Havla, jakoby demokracja w Polsce była zagrożona, są nietrafione.
Havel powiedział, że w Polsce potrzebne są wolne wybory z udziałem
obserwatorów międzynarodowych. Zdaniem Borusewicza, który był gościem
"Sygnałów Dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia, Havel nie zna polskich
realiów mimo, że Polska jest mu bardzo bliska i leży po sąsiedzku. Marszałek
uważa, że stwierdzenia Havla zaszkodziły wizerunkowi Polski na arenie
międzynarodowej, bo słowa sugerujące, że nasz kraj jest niedemokratyczny,
"poszły w świat". Bogdana Borusewicza niepokoi też stosowanie przez niektórych
polskich polityków z rządu pojęcia oligarchia, stawiającego nas - jego zdaniem
- na poziomie Rosji czy Ukrainy."
"Wyrażamy nasze oburzenie impertynecką w stosunku do narodu i państwa, w
którym gości, oraz ewidentnie sprzeczną z obowiązującą w świecie cywilizowanym
normą nieingerencji w sprawy wewnętrzne innego państwa, wypowiedzią p. Vaclava
Havla, zwierającą sugestię, aby wybory w Polsce odbywały się pod kontrolą
międzynarodowych obserwatorów. Uważamy, że za taką bezczelność p. Havel
powinien zostać natychmiast uznany przez władze polskie za persona non grata i
wydalony z Polski.
Przy tej sposobności pragniemy poczynić dwa dodatkowe spostrzeżenia.
Po pierwsze, pozbawione wstydu i godności narodowej środowiska „autorytetów
medialnych”, zamiast napiętnować aroganta, z przypochlebną usłużnością jęły
nazywać go „wybitnym mężem stanu”, a nawet „platońskim filozofem na tronie”.
Naszym zdaniem, p. Havel – raczej przeciętny dramaturg – z filozofią,
zwłaszcza platońską, ma mniej więcej tyle wspólnego, co cynik Diogenes z
Synopy, mieszkający nago w beczce oraz masturbujący się i defekujący
publicznie. Jako „mąż stanu” zasłynął zaś głównie wypowiedziami sprzecznymi z
interesami własnego narodu i poddawaniem w wątpliwość potrzeby suwerenności
państwa, na którego czele, zbiegiem okoliczności, przez pewien czas stał.
Po drugie, ponad wszelką wątpliwość część odpowiedzialności za ten smutny
incydent spada na tych wszystkich, formalnie reprezentujących Polskę,
polityków, którzy – jak na przykład europosłowie Józef Pinior czy Bronisław
Geremek – lżą i poniżają Polskę przed obcymi oraz nie wahają się wchodzić z
nimi w tym celu w zmowę, a nawet zachęcać ich do występowania przeciwko
naszemu państwu. To właśnie takie działania zachęcają rozmaitych „mężyków
stanu” do prób bezkarnego sprowadzania naszej Ojczyzny do poziomu bantustanu
tzw. Unii Europejskiej."