Dodaj do ulubionych

znacie to już????

IP: *.biaman.pl 08.07.03, 17:46
http://www.wprost.pl/ar/?O=46222

Towarzystwo mafia
Tygodnik "Wprost", Nr 1076 (13 lipca 2003)


Marka Papałę kazali zabić byli wysocy oficerowie SB i milicji
Marka Papałę zastrzelił Siergiej Sienkiv, ukraiński płatny morderca. Ryszard
Bogucki, przestępca ściśle współpracujący z gangiem pruszkowskim, był na
miejscu zbrodni po to, by zlikwidować wykonawcę wyroku na generale. Jednym ze
zleceniodawców mógł być Edward Mazur, polonijny biznesmen z Chicago. Nie był
on ostatnim ogniwem w łańcuchu zleceniodawców - za nim stali byli wysocy
oficerowie milicji i służb specjalnych PRL, którzy zorganizowali największy i
najgroźniejszy w Polsce gang narkotykowy ("Pruszków" był przez ten gang
wynajmowany do osłaniania niektórych transakcji). Taką wersję zabójstwa gen.
Papały za najbardziej prawdopodobną uznali warszawscy prokuratorzy,
prowadzący śledztwo w sprawie tej zbrodni. Prokuratorzy nie wierzą jednak, że
kiedykolwiek uda im się to udowodnić. Nie zebrano nawet wystarczających
dowodów, by postawić zarzuty Siergiejowi Sienkivowi. Na razie jedynym
kandydatem na oskarżonego jest Ryszard Bogucki. Edward Mazur wyjechał z
Polski i nie zamierza wracać do kraju. Szefowie narkotykowego gangu nie tylko
są na wolności, ale mają też świetne kontakty z policją. Edward Mazur spotkał
się z reporterami "Wprost" w Mediolanie - przedstawił własną wersję
okoliczności zabójstwa gen. Marka Papały.
Siergieja Sienkiva rozpoznało kilku świadków, którzy byli na miejscu zbrodni
kilkadziesiąt sekund po oddaniu strzału. Wśród nich była żona Marka Papały.
Żaden ze świadków nie był jednak stuprocentowo pewny, że widział właśnie
Sienkiva. Zeznania tych samych świadków wystarczyły natomiast, by postawić
zarzut współudziału w zbrodni Ryszardowi Boguckiemu. Zdaniem prokuratorów,
Bogucki miał zabić Siergieja Sienkiva, by na tym trop się urywał. Sienkiv,
wykorzystując ukształtowanie terenu (piaszczysto-trawiasty wąwóz, znajdujący
się w pobliżu osiedla, na którym mieszkał Papała) zdołał jednak uciec. Na
miejscu zbrodni znalazł się też złodziej samochodów Igor Ławrynowicz.
Stwierdził on, że widział w okolicy Ryszarda Boguckiego. Co łączy
domniemanych sprawców zbrodni z Edwardem Mazurem?

Świadek Mazur
Minęło pięć lat od zabójstwa gen. Marka Papały - były komendant główny
policji został zamordowany 25 czerwca 1998 r. Edward Mazur był jedną z
ostatnich osób, które widziały gen. Papałę żywego. Spotkał się z nim na
przyjęciu - na imieninach żony Józefa Sasina. Sasin w PRL był generałem SB,
szefem V Departamentu MSW, który zajmował się gospodarką. - Papała nie był na
to przyjęcie zaproszony. Ale zadzwonił do mnie w sprawie wyjazdu do USA,
który pomagałem mu załatwić. Spytałem Sasina, czy Papała może wpaść, żeby ze
mną pogadać. Zgodził się. Papała przyjechał i chwilę pogadaliśmy. Mówił, że
spieszy się na dworzec kolejowy, gdzie miał odebrać kogoś z rodziny -
opowiada Mazur. Po przyjęciu u Sasina biznesmen udał się do mieszkania
Andrzeja Szeląga (przy ulicy Nowoursynowskiej), obecnie szefa gospodarstwa
pomocniczego przy kancelarii premiera. Tam zadzwonił do niego Michał
Otrębski, ówczesny komendant stołecznej policji, i poinformował o zabiciu
Papały. - Nie wiem, dlaczego Otrębski kazał mi przyjechać na miejsce zbrodni.
Stałem tam bez sensu, podobnie jak kilkadziesiąt innych osób, wśród których
był m.in. Leszek Miller. Potem pojechałem złożyć zeznania - relacjonuje
Mazur.
Przez pierwsze kilka lat śledztwa nazwisko Mazura w ogóle się nie pojawiało.
Gdy ministrem sprawiedliwości został Lech Kaczyński, przygotowano specjalny
raport. Przy Mazurze znalazł się dopisek: "wątek wykluczony". Na początku
ubiegłego roku nieoczekiwanie pojawił się świadek, który wskazał na udział
Mazura w zbrodni. Był nim Artur Zirajewski, ps. Iwan, członek gangu płatnych
morderców, w skład którego wchodził także Siergiej Sienkiv. Zirajewski
zeznał, że Mazur spotkał się z nim w Gdańsku. Rozmowa dotyczyła zlecenia
na "wysokiego psa". Mazur miał proponować, by wykonania wyroku podjął się
ktoś z grupy Zirajewskiego i Sienkiva. Ten ostatni opowiadał też, że Mazur
miał kontakty z czołowymi gangsterami "Pruszkowa" - Andrzejem Zielińskim
(Słowikiem) i Ryszardem Boguckim. Kontakty Mazura ze Słowikiem potwierdza
również Jarosław Sokołowski (Masa), świadek koronny w procesie "Pruszkowa".
Mazur temu kategorycznie zaprzecza.
Po tym, co zeznał Zirajewski, Mazura poproszono o przyjazd do prokuratury w
Gdańsku. Ustawiono go z kilkoma innymi mężczyznami. Podczas konfrontacji
został rozpoznany przez Zirajewskiego. Mazur twierdzi, że po prostu wyróżniał
się w tym towarzystwie, bo obok stali zwykli menele. Mazura zatrzymano i
przewieziono do Warszawy. Wkrótce jednak go zwolniono, nie stawiając żadnego
zarzutu i nie przesłuchując. Tuż po zwolnieniu biznesmen pojawił się na
przyjęciu, w którym uczestniczyli m.in. minister spraw wewnętrznych Krzysztof
Janik, jego zastępca Zbigniew Sobotka i doradca ministra Roman Kurnik. Kilka
dni później Mazur wyjechał z Polski. Twierdzi, że chętnie wyjaśniłby, co
robił i gdzie był w czasie, gdy miał się spotykać z Zirajewskim, ale w
praktyce nie może tego zrobić. - Ani jemu, ani mnie jako jego adwokatowi
zgodnie z prawem nie można przekazać żadnych informacji ze śledztwa - mówi
mecenas Andrzej Morawski, reprezentujący Mazura w Polsce.

Dlaczego zginął Papała?
Najsłabszym punktem prokuratorskich materiałów mogących obciążać Edwarda
Mazura jest motyw zbrodni. Prowadzący śledztwo przede wszystkim sprawdzali
związki Mazura z Wojciechem D. Kiedy Marek Papała był komendantem głównym
policji, D. pracował w jednym z urzędów podległych MSWiA. Ówczesny szef tego
resortu Janusz Tomaszewski zamierzał go nawet awansować. Karierę Wojciecha D.
przekreśliła jednak notatka Marka Papały, który poinformował Tomaszewskiego,
że w mieszkaniu należącym do D. znaleziono 40 kg heroiny. Edward Mazur znał
Wojciecha D., czego nigdy się nie wypierał. Jedna z hipotez śledztwa zakłada,
że Wojciech D. miał ścisłe związki z funkcjonariuszami SB i milicji, którzy
po 1989 r. zajęli się produkcją i przemytem amfetaminy (najpierw do Szwecji).
Grupa ta obracała pieniędzmi znanych biznesmenów, zapewniając im odsetki
nawet dziesięciokrotnie wyższe niż w bankach. Jednak każdy, kto powierzył im
swoje pieniądze, stawał się zakładnikiem grupy, bo miała na niego haka.
Wojciech D. był jednym z tych, którzy wciągali kolejne osoby do tego
interesu. Marek Papała miał się dowiedzieć, jak działa grupa i ta wiedza była
groźna przede wszystkim dla inwestorów spoza gangu. Dlatego mieli się oni
zdecydować na "uciszenie" Papały.
Prokuratorzy rozważali hipotezę, czy Mazur mógł odgrywać podobną rolę jak
Wojciech D. Sprawdzali też pogłoski, że Mazur mógł być czymś więcej niż
inwestorem. Znające go osoby związane z PRL-owskimi służbami specjalnymi
rozpuszczały bowiem wieści, że był ich współpracownikiem. Gdy resortem
sprawiedliwości kierował Stanisław Iwanicki, prokuratura zażądała od
ówczesnego Urzędu Ochrony Państwa informacji o związkach Mazura i Wojciecha
D. z SB. UOP nie przedstawił żadnych dowodów na istnienie takich związków.
Jeśli jednak byliby to czynni współpracownicy, prokuratura też nie
otrzymałaby potwierdzenia. Związkom Mazura z SB zaprzecza w rozmowie
z "Wprost" jeden z najwyższych oficerów tej służby w latach 80. - Spotkałem
się z Edwardem Mazurem kilka razy, bo sprawdzałem wiarygodność jego pomysłów
na inwestycje w Polsce. W takich wypadkach zawsze dokładnie sprawdzałem
kartoteki dotyczące ludzi, z którymi się spotykam. W archiwach nie było o
Mazurze ani słowa - mówi nasz rozmówca.

Zakładnik służb specjalnych?
Edward Mazur kategorycznie zaprzecza, by kiedykolwiek był związany ze
służbami specjalnymi PRL. Przeciwnie - sugeruje, że to osoby wywodzące się z
tych służb celowo wrobiły go w zabójstwo Marka Papały.
- Prawie na każdym przyję
Obserwuj wątek
    • kataryna.kataryna Re: znacie to już???? 08.07.03, 17:50
      Niezłe, prawda. Janik, Sobotko, Kurnik, Mazur. Towarzystwo Wzajemnego Zaufania.
      A Świadek się tak oburzył pytaniem Ziobro o Papałę. I co, może nie było o co
      pytać?
      • Gość: bratek no to o Oleksym IP: *.biaman.pl 08.07.03, 17:57
        Ojej, no przeciez juz o tym wspominalas. Mam sklerozę.

        Przy okazji ciekawostka o Dostojnym Oleksiu, ministrancie, moim ulubieńcu.

        "To, że Mazur bywał w jego domu, potwierdza Józef Oleksy, były premier. - To
        jakaś horrendalna sprawa. Przecież to był taki normalny facet. Nie wierzę w
        udział Mazura w sprawie zabójstwa gen. Papały."

        Nie wierzył również, że jakiś przystojny sympatyczny Rosjanin, z którym
        biesiadowali mógł być tajnym agentem. Przecież nie wygladał na agenta!

        "Pamiętam go najlepiej z czasów, gdy przedstawiał się jako doradca premiera
        Waldemara Pawlaka. Nie wiem, czy pracował na tym stanowisku, czy zajmował się
        jedynie doradzaniem nieformalnym."

        TAK, OLEKSY, TEN CZŁOWIEK NA PEWNO ZAJMOWAŁ SIĘ DORADZANIEM NIEFORMALNYM.
        SKOŃCZYŁ TAKIE STUDIA, GDZIE UCZĄ NIEFORMALNEGO DORADZANIA... KURWA, NIE MAM
        SIŁ NA IRONIĘ, JA PO PROSTU TEGO DEBILA NIE TRAWIĘ!

        Wiem, że zazwyczaj obracał się w kręgach ludzi związanych z władzą, mieliśmy
        wielu wspólnych znajomych. Bywał u mnie w domu, ale to nie była jakaś zażyła
        przyjaźń. Widywaliśmy się też na nieformalnych imprezach w hotelu Holiday Inn -
        mówi "Wprost" Józef Oleksy.

        NIEFORMALNY DORADZACZ, NIEFORMALNE IMPREZY. OLEKSY, A FORMALNIE TO TY Z KIM SIĘ
        PRZYJAŹNISZ???
        • Gość: koko Re: no to o Oleksym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.03, 19:41
          Oleksy robi kapitał polityczny na tym że kiedy był premierem mu nic nie
          udowodniono.
          Oprócz tego że jest, nic więcej nie wynika.Miele ogonem, plecie bzdury i
          sprawia wrażenie podejrzane bardzo....
    • Gość: pierwszy sekretarz Re: znacie to już???? IP: *.acn.waw.pl 08.07.03, 18:01
      Bli szeregowi funkcjonariusze bezpieki odnajdują sie w gangach typu Pruszków.
      Ich ówcześni mocodawcy stają sie demokratami? Wolne żarty!
      Ciągle pozostaje między nimi zależność rodem z PRL

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka