haen1950
29.09.07, 10:40
"Tymczasem Barbara Blida była z nim od lat skonfliktowana. W 1997
roku wyrzuciła mu, że ją oszukał. Wtedy obowiązywała jedna lista
krajowa partii. Kandydaci SLD ze Śląska byli na ostatnich
pozycjach. -Miller bał się konkurencji -mówi dawny znajomy Blidy.
Nigdy mu tego nie wybaczyła. Zrezygnowała wraz z kilkoma działaczami
z miejsc na liście.
Koledzy z SLD, w tym Miller, zawiedli ją jeszcze wiele razy. W 2001
r., gdy SLD doszedł do władzy, Blidę zlekceważono przy rozdaniu
stanowisk w rządzie. Na znak protestu zrezygnowała z funkcji
wiceprzewodniczącej partii, później wystąpiła z Klubu
Parlamentarnego SLD. -Przedwyborami jeden z kolegów spotkał się z
nią, zaproponował, żeby wracała. Nie chciała -przypomina Zbyszek
Zaborowski, obecny szef śląskiego SLD".
Dzisiaj wszyscy, Olejniczak, Kalisz wycierają sobie Blidą gębę przy
każdej okazji. Ale już planują sujusz z Kaczorami, gdzie rezygnacja
z komisji śledczych będzie pierwszym i ostatnim punktem umowy.
Kutz nic nie mówi, ale to on przypilnuje tej sprawy. Na pohybel
czarnym i czerwonym.