henrykszum
18.10.07, 07:57
wiadomosci.onet.pl/1625578,11,1,0,120,686,item.html
Wyszlo szydlo z worka kto kradl:
Art-B finansowała partię braci Kaczyńskich
Wśród polityków opozycji krąży fotokopia oświadczenia Izraelczyka Meira Bara,
wspólnika Bagsika i Gąsiorowskiego, osławionych właścicieli Art-B i twórców
tzw. oscylatora bankowego. Twierdzi on, że firma Art-B została oszukana przez
braci Lecha i Jarosława Kaczyńskich.
Chodzi o powszechnie znaną aferę Telegrafu. Jak pisze gazeta Meir Bar nie
wnosi w swym oświadczeniu wiele nowego. Natomiast ciekawe są jego stwierdzenia
odnoszące się do nieudanych zabiegów polskiego wymiaru sprawiedliwości o to by
postawić tego Izraelczyka przed sądem, m.in. za współudział w wyłudzeniu
wielomilionowych kwot.
Na podstawie polskiego listu gończego Meir Bar trafił do aresztu
ekstradycyjnego w Niemczech, w czasie kiedy ministrem sprawiedliwości i
prokuratorem generalnym był Lech Kaczyński. Do ekstradycji nie doszło, bo
"Lech Kaczyński zdawał sobie doskonale sprawę, że mój pobyt w polskim
więzieniu oraz moje zeznania w trakcie procesu w polskim sądzie mogą raz na
zawsze skompromitować publicznie braci Kaczyńskich... Lech Kaczyński jako
prokurator generalny dokonał świadomie i z premedytacją szeregu formalnych
uchybień, co wykluczyło ostatecznie możliwość mojej ekstradycji do Polski" -
twierdzi Bar.
To, o czym pisze Bar, potwierdza w internecie sam Gąsiorowski, pisze
"Trybuna". Też mówi o finansowaniu PC przez Art-B. Twierdzi, że do czasu, gdy
spółka odmówiła współpracy z bliźniakami, wszystko było "cacy". Obaj bracia
znali mechanizm i szczegóły działania oscylatora. Dopiero gdy kurek z kasą
zakręcono - jak twierdzą Gąsiorowski i Bar - bracia uznali, że działalność
Art-B jest nielegalna, stanowi "zagrożenie dla systemu państwa" i może
"zdestabilizować sytuację polityczną" w kraju.