Gość: Pytak
IP: *.gen.twtelecom.net
27.07.03, 17:22
Był rok 1863, w Polsce wybuchło powstanie styczniowe.
Król Wiktor Emanuel zamierzał wesprzeć powstańców 40
tysiącami żołnierzy. W Cuneo otworzono już nawet
polską szkołę wojskową. Długie macki watykańskiego
wywiadu udaremniły ten plan. Pius IX obawiał się
bowiem, że sukces powstania w Polsce pociągnąłby za
sobą powstanie na Węgrzech. To zmusiłoby niechętne
ruchom wyzwoleńczym rządy Prus, Austrii i Rosji do
interwencji. Tymczasem papieżowi zależało, by skupiły
się one tylko na bojkotowaniu nowego państwa
włoskiego. Ale wracając do spraw Polski, Jego
Świątobliwość nakazał księżom potępiać głośno
powstańców, ponieważ występowanie przeciw zaborcom
jest grzechem i obrazą Bożego majestatu! Przez cały
czas trwania walk papieski wywiad informował zaborców
o miejscach koncentracji oddziałów partyzanckich i
uniemożliwiał dostawy broni z Włoch i Belgii. Tym
sposobem Pius IX przyłożył rękę do upadku powstania
styczniowego i unicestwienia heroicznego wysiłku
Polaków walczących o niepodległość. Mimo tych starań,
20 września 1870 roku włoscy patrioci zajęli Rzym, co
przyczyniło się do ostatecznego zjednoczenia Włoch, a
tym samym wchłonięcia w jego obszar Watykanu. Wściekły
papież obłożył wszystkich, którzy w tym maczali palce,
ekskomuniką, a sam ogłosił się więźniem. Było to o
tyle zabawne, że nikt nigdy nie ograniczył jego
wolności. Zachowując się niczym zranione zwierzę, w
zaciszu swych komnat zaczął organizować spisek na
życie króla Wiktora Emanuela. Nie zdążył. Zmarł 7
lutego 1878 roku. Pochowano go nocą, w największej
tajemnicy i z policyjną eskortą. Zbyt wielu rzymian
chciałoby wrzucić zwłoki znienawidzonego Piusa IX do
Tybru.