Gość: Xionc Re: LPRaki - na forum ND i to natychmiast !! Von IP: 213.77.7.* 29.07.03, 11:31 Pytek!!! Do Tworek biegusiem!!! Albo do Mauzoleum Lenina.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pytak Czego szukasz u Michnika, pedale z LPR ? IP: *.gen.twtelecom.net 29.07.03, 11:38 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xionc Re: Czego szukasz wśród normalnych ludzi, zboku? IP: 213.77.7.* 29.07.03, 11:40 Nikt cię dzisiaj nie wydymał lewicowa świnio? I to stąd ten zły humorek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sam ojciec Re: LPRaki - na forum ND i to natychmiast !! Von IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.03, 11:42 VON- a co to jest ty głąbie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xionc Re: LPRaki - na forum ND i to natychmiast !! Von IP: 213.77.7.* 29.07.03, 11:44 No nie wiesz? - Dżeneral Von Klinckerhoffen!!!! Chłopak naoglądał się Allo, Allo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pytak Poczytaj sobie ch.... IP: 130.94.107.* 29.07.03, 12:01 Kler i tożsamość narodowa Mówi się wiele jedynie o tym jak przywiązanie do polskiej wiary pielęgnowało świadomość narodową. Jest w tym może jakiś odblask prawdy, ale tylko odnośnie zwykłych pojedynczych księży, nie Kościoła jako takiego. Symbolem tego jest pięć podpisów biskupich pod aktem Targowicy - zaprzedania Polski z 1792 r. Górny Śląsk Jak czytamy w książce 150 lat niewoli pruskiej (nakładem Spółki Wydawniczej Karola Miarki, Mikołów 1920): "Urząd biskupi ulegał pod każdym względem rządowi pruskiemu, dawał się używać za narzędzie i przyczyniał się gdzie mógł do germanizowania polskich dzielnic. W r. 1787 już samorzutnie napomina proboszczów do pielęgnowania niemczyzny w szkołach. Górny Śląsk miał zostać zniemczony jak najprędzej." (s.11) I nieco dalej: "Kościół zaprowadził w celach germanizacyjnych na Górnym Śląsku niemieckie nabożeństwa dla dzieci, msze szkolne z niemieckim śpiewem, zastąpił w licznych wypadkach polskie melodje niemieckiemi i dawał tym pieśniom wszędzie pierwszeństwo tak, że pieśni staropolskie coraz więcej się zacierały w pamięci. Księża zakładali związki niemieckie, niemieckie bibljoteki parafjalne, rozpowszechniali niemieckie gazety, czasopisma, a zwalczali polskie, katolickie siostry zakonne zakładały ochronki tylko niemieckie. Księża rozmawiali z dziećmi szkolnemi tylko po niemiecku i posługiwali się w korespondencji z parafjanami tylko językiem niemieckim" (s.54) Diecezja wrocławska, której podlegał prowincja kościelna Górnego Śląska nie należała ówcześnie nie do niemieckiej organizacji kościelnej, lecz była niejako neutralna, gdyż na mocy bulli cyrkumskrypcyjnej De salute animarum z 1821 r. podlegała bezpośrednio Stolicy Apostolskiej, czyli administracyjno-prawnie była niejako wyjęta z niemieckiego kościoła, pomimo, iż tereny ich należały przecież do Niemiec. To było bardzo dla Polski korzystne i stanowiło pewien symbol. Wyjątkowe były role niemieckiej hierarchii katolickiej w akcji antypolskiej. Kardynał Kopp prowadził intensywną germanizację na Górnym Śląsku. Tuż przed plebiscytem na Górnym Śląsku kardynał Bertram z Wrocławia wzywał podległych sobie proboszczów, by zakazali polskim księżom jakiejkolwiek agitacji plebiscytowej. Tak więc główne role odgrywali tam hierarchowie niemieccy, ale to nieprawda, że to niemieccy duchowni germanizowali Polaków, gdyż czynił to tamten kościół jako całość i germanizatorami byli zarówno duchowni narodowości polskiej jak i niemieckiej. Świadczy o tym choćby otwarty "List do górnośląskich księży - germanizatorów" ogłoszony w kwietniu 1919 r. Oto jego fragment: "Zwracamy się do Was - kapłani, co uznając prawa Boże, gwałcicie je sromotnie, szydząc z wszelkiej sprawiedliwości, zamiast uszlachetniać serca ludu, powierzonego Waszej opiece, czynicie zeń jakieś stworzenie bez uczucia i serca. O! - Wy grabarze ludu górnośląskiego, Wy, którym matka nuciła nad kolebką piosnki polskie, Wy, co nosicie to imię polskie ku Waszej hańbie, jako zdrajcy i Judasze własnego ludu! - Biada Wam!!! Wy zbrodniczą dłonią synowską burzycie gniazda Waszych ojców." Kiedy w 1929 r. papież zawarł konkordat z Prusakami włączył już włączyć biskupstwa wrocławskie i warmińskie do niemieckiej organizacji kościelnej. Janina Barycka pisała w latach 30.: "O ile o Kościele mowa, słyszy się często opinję, że Śląsk Górny Kościołowi głównie zawdzięcza swój polski charakter. Zapewnienia te brzmią specjalnie fałszywie na tle germanizacyjnej działalności kleru śląskiego. Jeśli dziś na Śląsku rozbrzmiewa język polski, to dzieje się to nie dzięki zasługom kleru, ale mimo jego germanizacyjnych usiłowań, faktem jest bowiem, że tak, jak to dziś czynią księża na Śląsku Opolskim czy w Prusach Wschodnich, tak samo przed wojną kler śląski wytężał wszystkie siły, by ludowi polskość jego odebrać. Faktu tego nie zmieni powoływanie się na działalność niektórych jednostek z pośród kleru, które istotnie w bardzo ciężkich czasach dla ratowania polskości Śląska poważne położyły zasługi. Ale... jednostki owe, czujące po polsku i pracujące dla polskości, są tylko jaśniejszemi punktami w ponurej masie księży renegatów, pracujących na rzecz niemczyzny." Wielkopolska Choć podaje się, że w Wielkopolsce kościół był ostoją polskości, tak jednak znów jeśli idzie o hierarchię sprawa jest złożona. Z pewnością symbolem propolskich pasterzy (a zarazem antyniemieckich), zasiadających na stolcu gnieźnieńskim, jest Jakub Świnka (zm. 1314), który od roku 1283 gorliwie sprzeciwiał się wchodzeniu Niemców do Kościoła polskiego, występował również w obronie języka polskiego oraz był rzecznikiem zjednoczenia Polski, w czasie kiedy była rozbita. Na dziewięciu znaczniejszych arcybiskupów gnieźnieńskich z okresu zaborów, większość prowadziła politykę ugodową. Świnką okresu zaborów uznać można z pewnością abpa Teofila Wolickiego (od 1828), który troszczył się o język polski, w szczególności w szkołach parafialnych, bronił narodowego charakteru Kościoła oraz utrzymania archidiecezji gnieźnieńskiej jako symbolu polskości. Polskim patriotą uznać również można abpa Leona Przyłuskiego (od 1845). Czy wreszcie Edmunda Dalbora (od 1915), który popierał udział duchowieństwa w powstaniu wielkopolskim (1918-19) i akcji plebiscytowej na Śląsku i Warmii. Bardziej dwuznaczne były postawy arcybiskupów: Mieczysława Ledóchowskiego (od 1866), który początkowo współpracował z rządem pruskim i ograniczał udział duchowieństwa w propagowaniu haseł narodowych, jednak nawrócił się na patriotyzm wówczas kiedy rząd wystąpił z metodycznym atakiem na katolicyzm w okresie Kulturkampfu; Juliusza Dindera (od 1886), który wzburzył opinię publiczną wprowadzając nauczanie religii w języku niemieckim już od najniższych klas gimnazjalnych, jednak później sprzeciwiał się polityce germanizacyjnej rządu pruskiego; Floriana Stablewskiego (od 1892), który jakkolwiek występował w obronie prawa do używania polskiego języka, jednak prowadził politykę ugodową wobec władz, bardziej za to zajmowała go walka z socjalizmem. W 1894 r. mówił: "Potępiam propagandę polską na Górnym Śląsku, bo w tej dzielnicy, oddzielonej na podstawie prawno-państwowej przez 5 czy 6 stuleci od Polski; a zatem w czasie, w którym uczucia narodowego w naszem zrozumieniu wogóle nie było, rozbudzanie tego uczucia nie posiada w dobie dzisiejszej żadnego uprawnienia" Ale już zdecydowanie negatywnie ocenić należy postawy arcybiskupów: Jana Gabriela Podolskiego (od 1767), który był współorganizatorem konfederacji radomskiej (1767), zaś w czasie konfederacji barskiej czynił zabiegi w celu utworzenia stronnictwa prosaskiego współdziałającego z Rosją; nadto był rzecznikiem uniezależnienia Kościoła polskiego od Rzymu i zasłynął z wielu skandali; Antoniego Kazimierza Ostrowskiego (od 1777) - wykonawcę poleceń Rosji, symbol hańby polskiego kleru, który na sejmie w latach 1772-75 przewodniczył delegacji podpisującej traktaty rozbiorowe Polski, na żołdzie ościennych mocarstw; Ignacego Raczyńskiego (od 1806) - całkiem uległego wobec zarządzeń władz pruskich; czy w końcu Edwarda Likowskiego (od 1906), który również prowadził politykę uległości wobec Prusaków. Wraz z prałatem Dorszewskim wydał odezwę wzywającą Polaków pod sztandary niemieckie, gdyż - powiada - "w narodzie polskim nie wymarło poczucie obowiązku względem władzy z woli Boga nad nim postawionej"; jednocześnie przestrzegał, by nie dawano się zwodzić "agentom i burzycielom pokoju", którzy odwodzili Polaków od prawowitej władzy. Arcybiskup lwowski, Józef Bilczewski, w odezwie z 4 sierpnia 1914 nakazywał Polakom bić się za Austrię. Kiedy w proteście przeciw rusyfikacyjnej polityce władz rosyjskich w Królestwie Polskim rozpoczął się strajk i bojkot szkół rządowych (1905), wówczas arcybiskup wars Odpowiedz Link Zgłoś