titus_flavius
30.07.03, 15:47
Ave,
dlaczego w Polsce mamy widoczny gołym okiem upadek moralny? Czy winą za niego
podnosi recepcje liberalizmu?
Obrońcy liberalizmu podnoszą, że na Zachodzie wolności indywidualnej
towarzyszy wydolność państwa, tak więc jej zdaniem nie jest prawdziwy zarzut,
że liberalizm odpowiada za upadek moralny Polski.
Teza ta nie jest prawdziwa.
Zachód i Polska mają za sobą odrębne drogi rozwoju moralnego, nie można nad
tym przejść do porządku dziennego.
Na Zachodzie moralność publiczna ma 2 źródła: wartości chrześcijańskie oraz
wyrosłe z nich wartości "drobnomieszczańskie", takie jak uczciwość,
rzetelność, troska o dobro powszechne, pomoc słabszym, szacunek dla prawa.
Zachodni liberałowie mają za sobą 200 lat ewolucji i walki z konserwatystami
o umysły ludzkie. W trakcie tej rywalizacji musieli udowadniać opinii
publicznej, że nie gorzej niż konserwatyści realizują te
wartości "drobnomieszczańskie", mimo, iż nie wywodzą ich z woli Boga.
Zachodni liberałowie łączyli respektowanie powyższych wartośći z poszerzaniem
wolności indywidualnej człowieka.
Liberałowie zachodni zdołali także upowszechnić te wartości wśród swoich
szeregowych zwolenników, a raczej umocnić ich w nich - gdyż wartości te na
Zachodzie były powszechnie aprobowane.
Mimo to aż do czasów współczesnych liberalizm był tylko jednym z prądów
umysłowych, z wolna wypierającym konserwatystów.
Widać więc kluczowe różnice pomiędzy liberałami zachodnimi, a polskimi.
Polscy liberałowie nie mają po pierwsze, wspólnego koścca ideologicznego.
Mamy tutaj liberałów obyczajowych, mamy liberałów gospodarczych, mamy
liberałów - socjalistów i populistów, którzy chcą zabierać bogatym i oddawać
biednym (to także dziecko liberalizmu!).
Za tą fasadą liberalną, która pozornie upodabnia liberałów polskich do
zachodnich, nie ma zachodnich wartości "drobnomieszczańskich", które są tam
tamą dla egoizmu ludzkiego.
Polscy liberałowie z liberalizmu przejęli jedynie kult wolności
indywidualnej, rozumiejąc go swoiście: jako pielęgnowanie właśnego egoizmu.
Wzzystko jest usprawiedliwione, co służy korzyści i przyjemności jednostki.
Nie ma znaczenia, w jaki sposób się je osiąga. Chociażby, z krzywdą innych!
Zasadą polskiego liberalizmu jest: co nie jest zakazane przez prawo - jest
dozwolone. Nie mają więc znaczenia ograniczenia moralne. Naruszaniem prawa
także się nikt nie przejmuje. Naruszenie prawa - to sprawa pomiędzy
przestępcą a państwem, Liberałów nie interesują niedozwolone czyny innych
ludzi, od ścigania ich jest prokurator. Prawo nie ma przy tym dla liberałów
szczególnego autorytetu - bo i dlaczego miałoby mieć? Dziś jest takie, jutro
inne. Z siły prawa pozostaje więc jedynie lęk przed karą, ale dla
ustosunkowanych groźby kary nie ma, a na niskich warstwach kary nie robią
wrażenia.
Z postępowaniem karnym przestało się już łączyć potępienie moralne.
Skąd wniosek, że z liberalizmu wywodzi się obecny upadek moralny Polski?
W Polsce moralność publiczna opierała się wyłącznie na wartościach
chrześcijańskich, nie miała tu oparcia w wartościach drobnomieszcańskich, czy
tradycji liberalnej.
Wartości chrześcijańskie opierały się zaś na nauczaniu Kościoła Katolickiego,
która w oczach wiernych stanowi pewną całość, wynikającą ze słowa bożego. W
sytuacji więc, gdy liberałom udało się podważyć nauczanie Kościoła w sferze
obyczajowej, tym samym wierni przestali kierować się wskazówkami Kościoła w
innych sferach życia. Siła oddziaływania Kościoła opiera się na jego
autorytecie. Wyznacznikiem ich postępowania stał się ich egoistyczny interes.
Przypomnę tu, że w Starachowicach np. aresztowany za rozboje starosta chodził
do kościoła z kochanką i żoną!
Inteligentny liberał bierze łapówki, nieinteligenty czai się w ciemnym zaułku
z bejsbolem. Obu łączy wspólna wiara w to, że ich egoistyczny interes jest
najważniejszy, nie liczą się inni, zaś nauka Kościoła nie ma dla nich
autorytetu.
Tak więc "dzieło" Nieznańskiej jest kolejnym uderzeniem w autorytet Kościoła,
tym silniejszym, że tą "artystką" ujęło się wielu liberałów, umacniając w
społeczeństwie przekonanie, że wolno wszystko, zaś nauka Kościoła jest
anachroniczna.
T.