polski liberalizm

30.07.03, 15:47
Ave,
dlaczego w Polsce mamy widoczny gołym okiem upadek moralny? Czy winą za niego
podnosi recepcje liberalizmu?
Obrońcy liberalizmu podnoszą, że na Zachodzie wolności indywidualnej
towarzyszy wydolność państwa, tak więc jej zdaniem nie jest prawdziwy zarzut,
że liberalizm odpowiada za upadek moralny Polski.
Teza ta nie jest prawdziwa.
Zachód i Polska mają za sobą odrębne drogi rozwoju moralnego, nie można nad
tym przejść do porządku dziennego.
Na Zachodzie moralność publiczna ma 2 źródła: wartości chrześcijańskie oraz
wyrosłe z nich wartości "drobnomieszczańskie", takie jak uczciwość,
rzetelność, troska o dobro powszechne, pomoc słabszym, szacunek dla prawa.
Zachodni liberałowie mają za sobą 200 lat ewolucji i walki z konserwatystami
o umysły ludzkie. W trakcie tej rywalizacji musieli udowadniać opinii
publicznej, że nie gorzej niż konserwatyści realizują te
wartości "drobnomieszczańskie", mimo, iż nie wywodzą ich z woli Boga.
Zachodni liberałowie łączyli respektowanie powyższych wartośći z poszerzaniem
wolności indywidualnej człowieka.
Liberałowie zachodni zdołali także upowszechnić te wartości wśród swoich
szeregowych zwolenników, a raczej umocnić ich w nich - gdyż wartości te na
Zachodzie były powszechnie aprobowane.
Mimo to aż do czasów współczesnych liberalizm był tylko jednym z prądów
umysłowych, z wolna wypierającym konserwatystów.
Widać więc kluczowe różnice pomiędzy liberałami zachodnimi, a polskimi.
Polscy liberałowie nie mają po pierwsze, wspólnego koścca ideologicznego.
Mamy tutaj liberałów obyczajowych, mamy liberałów gospodarczych, mamy
liberałów - socjalistów i populistów, którzy chcą zabierać bogatym i oddawać
biednym (to także dziecko liberalizmu!).
Za tą fasadą liberalną, która pozornie upodabnia liberałów polskich do
zachodnich, nie ma zachodnich wartości "drobnomieszczańskich", które są tam
tamą dla egoizmu ludzkiego.
Polscy liberałowie z liberalizmu przejęli jedynie kult wolności
indywidualnej, rozumiejąc go swoiście: jako pielęgnowanie właśnego egoizmu.
Wzzystko jest usprawiedliwione, co służy korzyści i przyjemności jednostki.
Nie ma znaczenia, w jaki sposób się je osiąga. Chociażby, z krzywdą innych!
Zasadą polskiego liberalizmu jest: co nie jest zakazane przez prawo - jest
dozwolone. Nie mają więc znaczenia ograniczenia moralne. Naruszaniem prawa
także się nikt nie przejmuje. Naruszenie prawa - to sprawa pomiędzy
przestępcą a państwem, Liberałów nie interesują niedozwolone czyny innych
ludzi, od ścigania ich jest prokurator. Prawo nie ma przy tym dla liberałów
szczególnego autorytetu - bo i dlaczego miałoby mieć? Dziś jest takie, jutro
inne. Z siły prawa pozostaje więc jedynie lęk przed karą, ale dla
ustosunkowanych groźby kary nie ma, a na niskich warstwach kary nie robią
wrażenia.
Z postępowaniem karnym przestało się już łączyć potępienie moralne.
Skąd wniosek, że z liberalizmu wywodzi się obecny upadek moralny Polski?
W Polsce moralność publiczna opierała się wyłącznie na wartościach
chrześcijańskich, nie miała tu oparcia w wartościach drobnomieszcańskich, czy
tradycji liberalnej.
Wartości chrześcijańskie opierały się zaś na nauczaniu Kościoła Katolickiego,
która w oczach wiernych stanowi pewną całość, wynikającą ze słowa bożego. W
sytuacji więc, gdy liberałom udało się podważyć nauczanie Kościoła w sferze
obyczajowej, tym samym wierni przestali kierować się wskazówkami Kościoła w
innych sferach życia. Siła oddziaływania Kościoła opiera się na jego
autorytecie. Wyznacznikiem ich postępowania stał się ich egoistyczny interes.
Przypomnę tu, że w Starachowicach np. aresztowany za rozboje starosta chodził
do kościoła z kochanką i żoną!
Inteligentny liberał bierze łapówki, nieinteligenty czai się w ciemnym zaułku
z bejsbolem. Obu łączy wspólna wiara w to, że ich egoistyczny interes jest
najważniejszy, nie liczą się inni, zaś nauka Kościoła nie ma dla nich
autorytetu.
Tak więc "dzieło" Nieznańskiej jest kolejnym uderzeniem w autorytet Kościoła,
tym silniejszym, że tą "artystką" ujęło się wielu liberałów, umacniając w
społeczeństwie przekonanie, że wolno wszystko, zaś nauka Kościoła jest
anachroniczna.
T.

    • titus_flavius Re: polski liberalizm 30.07.03, 19:54
      titus_flavius napisał:

      > Ave,
      > dlaczego w Polsce mamy widoczny gołym okiem upadek moralny? Czy winą za niego
      > podnosi recepcje liberalizmu?
      > Obrońcy liberalizmu podnoszą, że na Zachodzie wolności indywidualnej
      > towarzyszy wydolność państwa, tak więc jej zdaniem nie jest prawdziwy zarzut,
      > że liberalizm odpowiada za upadek moralny Polski.
      > Teza ta nie jest prawdziwa.
      > Zachód i Polska mają za sobą odrębne drogi rozwoju moralnego, nie można nad
      > tym przejść do porządku dziennego.
      > Na Zachodzie moralność publiczna ma 2 źródła: wartości chrześcijańskie oraz
      > wyrosłe z nich wartości "drobnomieszczańskie", takie jak uczciwość,
      > rzetelność, troska o dobro powszechne, pomoc słabszym, szacunek dla prawa.
      > Zachodni liberałowie mają za sobą 200 lat ewolucji i walki z konserwatystami
      > o umysły ludzkie. W trakcie tej rywalizacji musieli udowadniać opinii
      > publicznej, że nie gorzej niż konserwatyści realizują te
      > wartości "drobnomieszczańskie", mimo, iż nie wywodzą ich z woli Boga.
      > Zachodni liberałowie łączyli respektowanie powyższych wartośći z poszerzaniem
      > wolności indywidualnej człowieka.
      > Liberałowie zachodni zdołali także upowszechnić te wartości wśród swoich
      > szeregowych zwolenników, a raczej umocnić ich w nich - gdyż wartości te na
      > Zachodzie były powszechnie aprobowane.
      > Mimo to aż do czasów współczesnych liberalizm był tylko jednym z prądów
      > umysłowych, z wolna wypierającym konserwatystów.
      > Widać więc kluczowe różnice pomiędzy liberałami zachodnimi, a polskimi.
      > Polscy liberałowie nie mają po pierwsze, wspólnego koścca ideologicznego.
      > Mamy tutaj liberałów obyczajowych, mamy liberałów gospodarczych, mamy
      > liberałów - socjalistów i populistów, którzy chcą zabierać bogatym i oddawać
      > biednym (to także dziecko liberalizmu!).
      > Za tą fasadą liberalną, która pozornie upodabnia liberałów polskich do
      > zachodnich, nie ma zachodnich wartości "drobnomieszczańskich", które są tam
      > tamą dla egoizmu ludzkiego.
      > Polscy liberałowie z liberalizmu przejęli jedynie kult wolności
      > indywidualnej, rozumiejąc go swoiście: jako pielęgnowanie właśnego egoizmu.
      > Wzzystko jest usprawiedliwione, co służy korzyści i przyjemności jednostki.
      > Nie ma znaczenia, w jaki sposób się je osiąga. Chociażby, z krzywdą innych!
      > Zasadą polskiego liberalizmu jest: co nie jest zakazane przez prawo - jest
      > dozwolone. Nie mają więc znaczenia ograniczenia moralne. Naruszaniem prawa
      > także się nikt nie przejmuje. Naruszenie prawa - to sprawa pomiędzy
      > przestępcą a państwem, Liberałów nie interesują niedozwolone czyny innych
      > ludzi, od ścigania ich jest prokurator. Prawo nie ma przy tym dla liberałów
      > szczególnego autorytetu - bo i dlaczego miałoby mieć? Dziś jest takie, jutro
      > inne. Z siły prawa pozostaje więc jedynie lęk przed karą, ale dla
      > ustosunkowanych groźby kary nie ma, a na niskich warstwach kary nie robią
      > wrażenia.
      > Z postępowaniem karnym przestało się już łączyć potępienie moralne.
      > Skąd wniosek, że z liberalizmu wywodzi się obecny upadek moralny Polski?
      > W Polsce moralność publiczna opierała się wyłącznie na wartościach
      > chrześcijańskich, nie miała tu oparcia w wartościach drobnomieszcańskich, czy
      > tradycji liberalnej.
      > Wartości chrześcijańskie opierały się zaś na nauczaniu Kościoła Katolickiego,
      > która w oczach wiernych stanowi pewną całość, wynikającą ze słowa bożego. W
      > sytuacji więc, gdy liberałom udało się podważyć nauczanie Kościoła w sferze
      > obyczajowej, tym samym wierni przestali kierować się wskazówkami Kościoła w
      > innych sferach życia. Siła oddziaływania Kościoła opiera się na jego
      > autorytecie. Wyznacznikiem ich postępowania stał się ich egoistyczny interes.
      > Przypomnę tu, że w Starachowicach np. aresztowany za rozboje starosta chodził
      > do kościoła z kochanką i żoną!
      > Inteligentny liberał bierze łapówki, nieinteligenty czai się w ciemnym zaułku
      > z bejsbolem. Obu łączy wspólna wiara w to, że ich egoistyczny interes jest
      > najważniejszy, nie liczą się inni, zaś nauka Kościoła nie ma dla nich
      > autorytetu.
      > Tak więc "dzieło" Nieznańskiej jest kolejnym uderzeniem w autorytet Kościoła,
      > tym silniejszym, że tą "artystką" ujęło się wielu liberałów, umacniając w
      > społeczeństwie przekonanie, że wolno wszystko, zaś nauka Kościoła jest
      > anachroniczna.
      > T.
      >
    • Gość: Pytak Degeneracja spowodowana obludnym katolicyzmem IP: *.gen.twtelecom.net 30.07.03, 22:03
      Nie pierd.. o upadku moralnym. Polacy byli zawsze
      pijakami, zlodziejami i chamami. Mowie o przecietnych
      Polakach -katolikach.Poza przecietnymi draniami sa
      uczciwi i inteligentni ludzie.
      • titus_flavius Re: Degeneracja spowodowana obludnym katolicyzmem 31.07.03, 08:14
        Gość portalu: Pytak napisał(a):

        > Nie pierd.. o upadku moralnym. Polacy byli zawsze
        > pijakami, zlodziejami i chamami. Mowie o przecietnych
        > Polakach -katolikach.Poza przecietnymi draniami sa
        > uczciwi i inteligentni ludzie.

        Ave,
        różnica jest taka po pierwsze, że wcześniej kradły i oszukiwały jednostki. Ogół
        zaś zachowywał rygoryzm moralny. Obecnie normą zaś jest nieuczciwość. Czy
        wcześniej policjanci tworzyli gangi złodziei samochodów? Albo urzędnicy wraz z
        przestępcami dzielili się łupami? CZy sędziowie, policjanci i prokuratorzy
        bawili się na imprezach wraz z przestępcami?
        Dawniej wolne od patologii były całe środowiska społeczne, które eliminowały
        czarne owce ze swojego środowiska. Sprawca nie mógł liczyć na pobłażliwość
        otoczenia.
        Ogólnie uznane było, że liczy się interes społeczny, przed interesem
        jednostki.Wiadomo było, że tylko człowiek uczciwy może liczyć na aprobatę
        otoczenia. Nieuczciwych potępiano, zrywano z nimi kontakty osobiste, nie
        podawano ręki.
        Obecnie zaś, po 14 latach liberalizmu, nieuczciwość stała się normą. Nie ma
        środowiska społecznego nie przeżartego egoizmem. Różnica jest jedynie w
        środkach działania: inteligentniejsi oszukują papierkowo, mniej biorą bejsbole.
        T.

      • Gość: chello Re: Degeneracja spowodowana obludnym katolicyzmem IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 31.08.03, 21:27
        Tylko Pytek byl zawsze idealem.


        Gos´c´ portalu: Pytak napisa?(a):

        > Nie pierd.. o upadku moralnym. Polacy byli zawsze
        > pijakami, zlodziejami i chamami. Mowie o przecietnych
        > Polakach -katolikach.Poza przecietnymi draniami sa
        > uczciwi i inteligentni ludzie.
    • Gość: J.K. Flavi, wiesz, ze naprawde cenie Twoje posty... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.07.03, 22:17
      gdy nie dotykaja one problemow Zydzi-islam
      Juz Dabelek mnie pytal, czemu nie dopisalem tego 5.go tomu do dziel Marxa..
      Obiecuje, ze po wakacjach dopisze...

      na jedno chcialbym Ci zwrocic uwage...
      moralnosc w swiecie a-religijnym jest odbiciem,
      a nie wzorem i kierunkiem dla ekonomii.
      Dlatego, podobnie jak Ty cenie religie i wzorce moralne
      (tylko inne, zapewne)

      Jedna uwaga, gdyz musze konczyc.
      Przeceniasz dzisiejsza moralnosc zachodnia
      (istnieje tylko formalnie - w tej postaci w jakiej chcialbys ja widziec)
      i lekcewazysz moralnosc polska...

      powiem brutalnie i w uproszczeniu (celowo):
      Polacy, jak juz maja ville z ogrodem i po samochodzie,
      tez pragna byc moralni...

      pozdraviam na dobranoc
      i zycze przyjemnych wakacji.

      J.K.

      • titus_flavius Re: Flavi, wiesz, ze naprawde cenie Twoje posty.. 31.07.03, 08:14
        Gość portalu: J.K. napisał(a):

        > gdy nie dotykaja one problemow Zydzi-islam
        > Juz Dabelek mnie pytal, czemu nie dopisalem tego 5.go tomu do dziel Marxa..

        Ave,
        a wypierałeś się, że nie znasz Talmudu ...
        T.




        > Obiecuje, ze po wakacjach dopisze...
        >
        > na jedno chcialbym Ci zwrocic uwage...
        > moralnosc w swiecie a-religijnym jest odbiciem,
        > a nie wzorem i kierunkiem dla ekonomii.
        > Dlatego, podobnie jak Ty cenie religie i wzorce moralne
        > (tylko inne, zapewne)
        >
        > Jedna uwaga, gdyz musze konczyc.
        > Przeceniasz dzisiejsza moralnosc zachodnia
        > (istnieje tylko formalnie - w tej postaci w jakiej chcialbys ja widziec)
        > i lekcewazysz moralnosc polska...
        >
        > powiem brutalnie i w uproszczeniu (celowo):
        > Polacy, jak juz maja ville z ogrodem i po samochodzie,
        > tez pragna byc moralni...
        >
        > pozdraviam na dobranoc
        > i zycze przyjemnych wakacji.
        >
        > J.K.
        >
    • here.tyk Re: polski liberalizm 31.07.03, 08:48
      Tytusie Szanowny,

      Wydaje mi się, że trochę gubisz ważną część istoty rzeczy.

      O ile Twoja analiza wydaje mi się raczej prawidłowa,
      to jednak niekompletna, gdy zapominasz, że troska
      o dobra wspólne i inne cnoty - wymagają odpowiedniego
      systemu wychowawczego oraz społecznego nadzoru,
      który jest bardzo trudno utrzymać w dużych
      czy zanonimizowanych zbiorowościach.

      Zgodnie z teorią gier, bycie społecznym "pasażerem na gapę"
      jest strategią opłacalną, jeśli nie istnieje
      skuteczny mechanizm ostracyzmu, a ten nie może istnieć
      w społeczeństwie zatomizowanym, oczekującym moralnego etatyzmu
      - od państwa czy kościoła. W takim społeczeństwie
      postawy egoistyczne piętnuje się nie bojkotem towarzyskim,
      lecz mało skutecznym pisaniem donosów do władz albo prasy.

      Warunkiem koniecznym wytworzenia i utrzymania
      społecznej moralności jest - jak sądzę - stabilne istnienie
      małych wspólnot, samoorganizacji na poziomie osiedli, parafii, gmin.
      W tym jesteśmy słabi, ale przecież nie tylko my.
      Weber wiązał to z duchem protestantyzmu, inni z historycznymi
      tradycjami różnych krajów, gminowładztwem w Szwajcarii czy Anglii
      lub samorządowymi tradycjami Niemiec.
      To byłby pierwszy warunek konieczny.

      Dopiero drugiego upatrywałbym w systemie wychowczym -
      od szkół, kościołów aż po media - i lansowanym systemom wartości.
      Bo, sam powiedz, co dają normy bez ich skutecznej egzekucji?
      • titus_flavius Re: polski liberalizm 31.07.03, 20:59
        Ave,
        ale ja właśnie o tym piszę, że nadzór prawny nie jest w stanie zastąpić nadzoru
        sprawowanego przez społeczeństwo. Zadaniem prawa jest wkraczanie tam, gdzie
        otoczenie jest bezsilne oraz wobec oczywistych naruszeń przyjętych norm.
        Nad działalnością jednostki powinna czuwać rodzina, znajomi, współpracownicy,
        czy kontrahenci.
        I ten system nadzoru w Polsce się rozpadł. Od 14 lat lansuje się tu tezę, że
        naganne jest wyłącznie łamanie prawa. Co nie jest prawnie zakazane jest
        dozwolone. A w opinii społecznej fakt łamania prawa jest sprawą państwa, które
        te prawo ustanowiło. Wynika to stąd, że w Polsce nigdy się nie zakorzeniły
        wartości drobnomieszczańskie, w tym poszanowanie prawa. Rygory społeczne zaś
        opierały się na wartościach katolickich.
        GDy wartości katolickie zostały skutecznie podważone, rozpadł się całkowicie
        rygoryzm społeczny.
        T.


        here.tyk napisał:

        > Tytusie Szanowny,
        >
        > Wydaje mi się, że trochę gubisz ważną część istoty rzeczy.
        >
        > O ile Twoja analiza wydaje mi się raczej prawidłowa,
        > to jednak niekompletna, gdy zapominasz, że troska
        > o dobra wspólne i inne cnoty - wymagają odpowiedniego
        > systemu wychowawczego oraz społecznego nadzoru,
        > który jest bardzo trudno utrzymać w dużych
        > czy zanonimizowanych zbiorowościach.
        >
        > Zgodnie z teorią gier, bycie społecznym "pasażerem na gapę"
        > jest strategią opłacalną, jeśli nie istnieje
        > skuteczny mechanizm ostracyzmu, a ten nie może istnieć
        > w społeczeństwie zatomizowanym, oczekującym moralnego etatyzmu
        > - od państwa czy kościoła. W takim społeczeństwie
        > postawy egoistyczne piętnuje się nie bojkotem towarzyskim,
        > lecz mało skutecznym pisaniem donosów do władz albo prasy.
        >
        > Warunkiem koniecznym wytworzenia i utrzymania
        > społecznej moralności jest - jak sądzę - stabilne istnienie
        > małych wspólnot, samoorganizacji na poziomie osiedli, parafii, gmin.
        > W tym jesteśmy słabi, ale przecież nie tylko my.
        > Weber wiązał to z duchem protestantyzmu, inni z historycznymi
        > tradycjami różnych krajów, gminowładztwem w Szwajcarii czy Anglii
        > lub samorządowymi tradycjami Niemiec.
        > To byłby pierwszy warunek konieczny.
        >
        > Dopiero drugiego upatrywałbym w systemie wychowczym -
        > od szkół, kościołów aż po media - i lansowanym systemom wartości.
        > Bo, sam powiedz, co dają normy bez ich skutecznej egzekucji?
        • Gość: J.K. Flavi, wyciagasz wnioski jak gdyby IP: 192.120.171.* 01.08.03, 08:31
          ponad lokalna miare...
          Wnioski generalnie sluszne, ale sa przeciez lokalne i bardziej prozaiczne
          przyczyny...
          To przeciez kolejne czasy burzy i przelomu.
          (jak w latach 1945-48, tylko a´ rebours).
          Nowe jeszcze nie powstalo , stare sie zawalilo.

          a) Panstwo jest slabe
          b) stare wiezi spoleczne zniszczone, a nowe jeszcze nie uksztaltowane
          c) bezrobocie wynosi (doliczajac ukryte na wsí) jakies 25-30 %

          Jak sie punkty a, b i c zsumuje, to wychodzi, ze rzeczywistosc w Polsce
          jest i tak lepsza niz moglaby byc...
          Przy olbrzymiej liczbie zwyklych zlodziejstw, nie uszlo chyba Twojej uwadze,
          ze liczba morderstw jest w Polsce wielkorotnie mniejsza
          (na milion mieszkancow) niz u sasiadow za Bugiem.
          Zapewne wlasnie dzieki wierze i kosciolowi i niecheci Polakow do siegania
          po drastyczne srodki.
          • titus_flavius Re: Flavi, wyciagasz wnioski jak gdyby 01.08.03, 12:30
            Gość portalu: J.K. napisał(a):

            > ponad lokalna miare...
            > Wnioski generalnie sluszne, ale sa przeciez lokalne i bardziej prozaiczne
            > przyczyny...
            > To przeciez kolejne czasy burzy i przelomu.
            > (jak w latach 1945-48, tylko a´ rebours).

            Ave,
            nie widzisz różnic? Wtedy upadek trwał krótko i dotknął tylko niektóre
            środowiska.
            Obecny trwa już 14 rok i z roku na rok jest coraz gorzej. Dochodzi do rzeczy
            niebywałych. Ostatnio rozbito kilka gangów policjantów dorabiających po
            godzinach z bandytami. Dopływają informacje o ucztach sędziów, prokuratorów i
            przestępców.
            Sam widziałem sprawę, gdzie strażnicy więzienni sprzedawali przypadkowym
            bandziorkom, tymczasowo aresztowanym, dostęp do telefonu komórkowego po 100 zł.
            T.



            > Nowe jeszcze nie powstalo , stare sie zawalilo.
            >
            > a) Panstwo jest slabe
            > b) stare wiezi spoleczne zniszczone, a nowe jeszcze nie uksztaltowane
            > c) bezrobocie wynosi (doliczajac ukryte na wsí) jakies 25-30 %
            >
            > Jak sie punkty a, b i c zsumuje, to wychodzi, ze rzeczywistosc w Polsce
            > jest i tak lepsza niz moglaby byc...
            > Przy olbrzymiej liczbie zwyklych zlodziejstw, nie uszlo chyba Twojej uwadze,
            > ze liczba morderstw jest w Polsce wielkorotnie mniejsza
            > (na milion mieszkancow) niz u sasiadow za Bugiem.
            > Zapewne wlasnie dzieki wierze i kosciolowi i niecheci Polakow do siegania
            > po drastyczne srodki.
            • Gość: J.K. widze i roznice i podobienstwa IP: 192.120.171.* 01.08.03, 12:36
              historia powtarza sie tylko jako farsa, nigdy dokladnie...

              moralna degrengolada czasow "realsocjalizmu" wyjsciez tego okresu
              bez zasad i... bez pieniedzy... powoduje,
              ze jestesmy zapewne dopiero w polowie tego procesu...
              • titus_flavius Re: widze i roznice i podobienstwa 01.08.03, 12:42
                Gość portalu: J.K. napisał(a):

                > historia powtarza sie tylko jako farsa, nigdy dokladnie...
                >
                > moralna degrengolada czasow "realsocjalizmu" wyjsciez tego okresu
                > bez zasad i... bez pieniedzy... powoduje,
                > ze jestesmy zapewne dopiero w polowie tego procesu...

                Ave,
                coś Ci się pokręciło. Komuniści lat 40-tych byli (niestety) ideowi, a im wyżej
                tym bardziej.
                T.
                • Gość: J.K. Ciekawy przyklad... IP: 192.120.171.* 05.08.03, 12:29
                  jak jedno i to samo zdanie dwie osoby odbieraja zupelnie inaczej...

                  chociaz tu moze rzeczywiscie zawinil moj brak precyzji...
                  mialem na mysli OCZYWISCIE Narod, a nie elity.

                  narod zdemoralizowany okupacja,
                  a potem narzuconym ustrojem politycznym.

                  jezeli chodzi o moralnosc, mamy teraz (pozornie) jeszcze gorzej:
                  zdemoralizowane elity i zdemoralizowany narod.
                  poniewaz jednak te obecne elity sa "dziecmi wlasnego narodu", dlugookresowe
                  szanse na wyjscie z zakletego kregu demoralizacji rysuja sie dobrze.
                  • titus_flavius Re: Ciekawy przyklad... 05.08.03, 17:48
                    Ave,
                    obecnie w SLD góra partyjna stara się wychować partyjne doły. Sam minister
                    Kurczuk długo przekonywał posłów SLD, że miejsce posła - przestępcy jest w
                    więzieniu. Zważ, że znaczna część była nieprzekonana.
                    T.


                    Gość portalu: J.K. napisał(a):

                    > jak jedno i to samo zdanie dwie osoby odbieraja zupelnie inaczej...
                    >
                    > chociaz tu moze rzeczywiscie zawinil moj brak precyzji...
                    > mialem na mysli OCZYWISCIE Narod, a nie elity.
                    >
                    > narod zdemoralizowany okupacja,
                    > a potem narzuconym ustrojem politycznym.
                    >
                    > jezeli chodzi o moralnosc, mamy teraz (pozornie) jeszcze gorzej:
                    > zdemoralizowane elity i zdemoralizowany narod.
                    > poniewaz jednak te obecne elity sa "dziecmi wlasnego narodu", dlugookresowe
                    > szanse na wyjscie z zakletego kregu demoralizacji rysuja sie dobrze.
                    • Gość: J.K. Zwazam... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.08.03, 19:46
                      w koncu dlatego przykladalem reke do obalenia "real-socjalizmu" w roku 1981.

                      Nie ulega dla mnie watpliwosci (mimo moich sympatii dla idei
                      socjal-demokratycznej, chociaz niekoniecznie dla SLD),
                      ze cien wychodzenia z porzadkow systemu monopartyjnego bedzie bardzo dlugi...

                      HEY

    • mr_watchman Wiele hałasu o nic... 31.07.03, 09:23
      ...tak można by określić wypociny titusa-flaviusa. Baw się dobrze, chłopczyku.
      • titus_flavius Re: Wiele hałasu o nic... 01.08.03, 07:13
        mr_watchman napisał:

        > ...tak można by określić wypociny titusa-flaviusa. Baw się dobrze, chłopczyku.

        Ave,
        jak Cię w ciemnej bramie obskoczą liberałowie z bejsbolami - zobaczymy co
        powiesz.
        T.
        • mr_watchman Re: Wiele hałasu o nic... 01.08.03, 09:32
          titus_flavius napisał:

          > jak Cię w ciemnej bramie obskoczą liberałowie z bejsbolami - zobaczymy co
          > powiesz.

          Nic nie powiem, tylko będę spierdalał ile sił w nogach. I zapewniam cię, że
          nie będę pytał dresiarzy o ich poglądy polityczne, choćby z tej prostej
          przyczyny, że trudno mi sobie wyobrazić, aby takie "coś" w ogóle miało
          jakiekolwiek poglądy.
          • Gość: A Re: Wiele hałasu o nic...A moze jednak? IP: *.netspeed.com.au 01.08.03, 13:26
            mr_watchman napisał:

            > Nic nie powiem, tylko będę spierdalał ile sił w nogach. I zapewniam cię, że
            > nie będę pytał dresiarzy o ich poglądy polityczne, choćby z tej prostej
            > przyczyny, że trudno mi sobie wyobrazić, aby takie "coś" w ogóle miało
            > jakiekolwiek poglądy.

            Wlasnie w tej dyskusji chodzi o to, jak spowodowac zebys nie musial "spierdalac
            co sil w nogach" - na codzien we wlasnym kraju!
            Moze warto sie zastanowic, bo to nie jest takie powszechne w swiecie. Zreszta
            dokad uciekniesz? Ja tez z nadzieja mysle o tych, ktorzy sa raczej slabymi
            sprinterami ale chcieliby zyc normalnie.
            • mr_watchman Re: Wiele hałasu o nic...A moze jednak? 01.08.03, 13:40
              Gość portalu: A napisał(a):

              > Wlasnie w tej dyskusji chodzi o to, jak spowodowac zebys nie
              > musial "spierdalac co sil w nogach" - na codzien we wlasnym kraju!
              > Moze warto sie zastanowic, bo to nie jest takie powszechne w swiecie.
              > Zreszta dokad uciekniesz? Ja tez z nadzieja mysle o tych, ktorzy sa raczej
              > slabymi sprinterami ale chcieliby zyc normalnie.

              Czekaj, bo nie chwytam. Liberalizm sprawia, że niektórzy chłopcy potrafią
              jedynie wywijać kijami bejsbolowymi?
              • titus_flavius Re: Wiele hałasu o nic...A moze jednak? 01.08.03, 13:51
                mr_watchman napisał:
                > Czekaj, bo nie chwytam. Liberalizm sprawia, że niektórzy chłopcy potrafią
                > jedynie wywijać kijami bejsbolowymi?

                Ave,
                po prostu dla nich liczy się jedynie ich wolność i ich korzyść - słowem
                praktyczny liberalizm.
                Owszem, oni sami nie wiedzą, że sa liberałami, podobnie jak nie wiedzą, że
                mówią prozą :o).
                T.
                • mr_watchman Re: Wiele hałasu o nic...A moze jednak? 05.08.03, 09:22
                  titus_flavius napisał:

                  > Ave,

                  Gdybyś czasem spróbował pomyśleć zamiast silić się na pretensjonalność, to
                  miałbyś znacznie łatwiejsze życie.

                  > po prostu dla nich liczy się jedynie ich wolność i ich korzyść - słowem
                  > praktyczny liberalizm.

                  Być może to, co zaraz napiszę, będzie szokiem dla twojego rozumku, ale żaden
                  liberał nie twierdzi, że wolność jest nieograniczona. Już sama logika powinna
                  podpowiedzieć, że siłą rzeczy ograniczeniem wolności jest wolność innych osób.
                  Dla mnie to tak oczywiste, aż wstyd o tym pisać. Przykro mi, że sam na to nie
                  wpadłeś. Podziękowania za poszerzenie horyzontów myślowych możesz wysłać
                  odrębnym e-mailem.

                  > Owszem, oni sami nie wiedzą, że sa liberałami, podobnie jak nie wiedzą, że
                  > mówią prozą :o).

                  Tak jak są idioci, którzy sami nie wiedzą, że są idiotami. Ale to taka uwaga
                  na marginesie.
                  • titus_flavius Re: Wiele hałasu o nic...A moze jednak? 05.08.03, 17:47
                    mr_watchman napisał:
                    > Być może to, co zaraz napiszę, będzie szokiem dla twojego rozumku, ale żaden
                    > liberał nie twierdzi, że wolność jest nieograniczona. Już sama logika powinna
                    > podpowiedzieć, że siłą rzeczy ograniczeniem wolności jest wolność innych
                    osób.

                    Ave,
                    granice wolności to już szczegół do przedyskutowania. Najwidoczniej dla nich
                    granice wolności są przesunięte dalej niż dla Ciebie. Chcą mieć jej więcej.
                    Chętnie od Ciebie się dowiem, dlaczego niby logika ma wytyczać podane przez
                    Ciebie granice wolności?
                    T.
                    • mr_watchman Re: Wiele hałasu o nic...A moze jednak? 06.08.03, 08:45
                      titus_flavius napisał:

                      > Ave,

                      Eva,

                      > granice wolności to już szczegół do przedyskutowania. Najwidoczniej dla nich
                      > granice wolności są przesunięte dalej niż dla Ciebie. Chcą mieć jej więcej.

                      Chyba jednak nie zrozumiałeś. Nie pisałem o subiektywnym poszerzaniu wolności,
                      ale o jej granicach. Siłą rzeczy przekroczenie tych granic jest nadużyciem
                      wolności. Zdaję sobie sprawę, że jest to trudniejsze niż umieścić
                      tandetne "Ave" na początku każdego postu, ale postaraj się zmusić swój rozumek
                      do wysiłku, a może ci się uda co nieco zrozumieć.

                      > Chętnie od Ciebie się dowiem, dlaczego niby logika ma wytyczać podane przez
                      > Ciebie granice wolności?

                      Skoro jestem wolny, to aby móc swoją wolność realizować, nie mogę być
                      ograniczony przez inne osoby. Jeśli zatem sam podejmuję działanie, które
                      ogranicza wolność innych (wbrew ich woli), odbieram im ich wolność. Wniosek -
                      granicą wolności jest wolność innych. Masz jakieś problemy z logicznym
                      myśleniem czy z myśleniem w ogóle?

                      PS. Czy skoro wolność ci tak doskierwa, to jesteś zwolennikiem niewolnictwa?
                      • titus_flavius Re: Wiele hałasu o nic...A moze jednak? 06.08.03, 15:39
                        mr_watchman napisał:

                        > Chyba jednak nie zrozumiałeś. Nie pisałem o subiektywnym poszerzaniu
                        wolności,
                        > ale o jej granicach. Siłą rzeczy przekroczenie tych granic jest nadużyciem
                        > wolności.

                        Ave,
                        to są już niuanse. W pryncypiach jesteście zgodni.

                        > Skoro jestem wolny, to aby móc swoją wolność realizować, nie mogę być
                        > ograniczony przez inne osoby. Jeśli zatem sam podejmuję działanie, które
                        > ogranicza wolność innych (wbrew ich woli), odbieram im ich wolność. Wniosek -
                        > granicą wolności jest wolność innych. Masz jakieś problemy z logicznym
                        > myśleniem czy z myśleniem w ogóle?

                        Nie rozumiem, dlaczego wg Ciebie ze zdania drugiego, ma wynikać zdanie trzecie.
                        I co z tego, że liberał taki odbiera wolność innej osobie? W imię czego nie
                        miałby tego czynić? Zauważ, że jeżeli poszerzam własną wolność kosztem
                        pomniejszenia wolności innej osoby, to ogólna ilość wolności się nie zmiania.
                        Nadto liberałowie twierdzą, że najważniejsza jest osobista korzyść - to
                        przemawia za poszerzaniem osobistej wolności, kosztem innych. W tej sytuacji
                        powiedz mi, w imię czego liberał ma respektować wolność innych osób?
                        T.
                        • mr_watchman Re: Wiele hałasu o nic...A moze jednak? 07.08.03, 09:04
                          titus_flavius napisał:

                          > Ave,

                          Do pracy przychodzisz w tunice czy jednak starasz się udawać normalnego?

                          > to są już niuanse. W pryncypiach jesteście zgodni.

                          Tak, dla takich "ętelegętuf" jak ty to są niuanse.

                          > Nie rozumiem, dlaczego wg Ciebie ze zdania drugiego, ma wynikać zdanie
                          > trzecie.

                          Nie dziwi mnie, że tego nie rozumiesz. Osoby o tak niskim IQ jak twoje
                          generalnie mają problemy z logicznym myśleniem.

                          > I co z tego, że liberał taki odbiera wolność innej osobie?

                          Liberał nikomu nie odbiera wolności - tym się zajmują komuchy.

                          > W imię czego nie miałby tego czynić? Zauważ, że jeżeli poszerzam własną
                          > wolność kosztem pomniejszenia wolności innej osoby, to ogólna ilość wolności
                          > się nie zmiania.

                          Prezentujesz bardzo ciekawy sposób "dyskutowania". W ogóle nie odnosisz się do
                          tego, co ci napisałem, a jedynie prowadzisz dyskurs z własnymi urojeniami na
                          temat liberalizmu. Jak sądzisz - uda ci się przegadać samego siebie?

                          > Nadto liberałowie twierdzą, że najważniejsza jest osobista korzyść - to
                          > przemawia za poszerzaniem osobistej wolności, kosztem innych.

                          Dlatego wyjaśniłem ci, jakie są granice wolności i skąd się biorą. Nie moja
                          wina, że brak rozumu uniemożliwia ci percepcję nawet tak prostych treści.

                          > W tej sytuacji powiedz mi, w imię czego liberał ma respektować wolność
                          > innych osób?

                          W imię wolności właśnie.

                          PS. Pytałem ostatnio, czy jesteś zwolennikiem niewolnictwa, skoro wolność tak
                          ci doskwiera. "Przeoczyłeś" pytanie czy po prostu go nie zrozumiałeś?
    • Gość: . Re: polski liberalizm IP: *.lublin.mm.pl 01.08.03, 18:10
      .
    • titus_flavius Re: polski liberalizm 04.08.03, 20:18
      titus_flavius napisał:

      > Ave,
      > dlaczego w Polsce mamy widoczny gołym okiem upadek moralny? Czy winą za niego
      > podnosi recepcje liberalizmu?
      > Obrońcy liberalizmu podnoszą, że na Zachodzie wolności indywidualnej
      > towarzyszy wydolność państwa, tak więc jej zdaniem nie jest prawdziwy zarzut,
      > że liberalizm odpowiada za upadek moralny Polski.
      > Teza ta nie jest prawdziwa.
      > Zachód i Polska mają za sobą odrębne drogi rozwoju moralnego, nie można nad
      > tym przejść do porządku dziennego.
      > Na Zachodzie moralność publiczna ma 2 źródła: wartości chrześcijańskie oraz
      > wyrosłe z nich wartości "drobnomieszczańskie", takie jak uczciwość,
      > rzetelność, troska o dobro powszechne, pomoc słabszym, szacunek dla prawa.
      > Zachodni liberałowie mają za sobą 200 lat ewolucji i walki z konserwatystami
      > o umysły ludzkie. W trakcie tej rywalizacji musieli udowadniać opinii
      > publicznej, że nie gorzej niż konserwatyści realizują te
      > wartości "drobnomieszczańskie", mimo, iż nie wywodzą ich z woli Boga.
      > Zachodni liberałowie łączyli respektowanie powyższych wartośći z poszerzaniem
      > wolności indywidualnej człowieka.
      > Liberałowie zachodni zdołali także upowszechnić te wartości wśród swoich
      > szeregowych zwolenników, a raczej umocnić ich w nich - gdyż wartości te na
      > Zachodzie były powszechnie aprobowane.
      > Mimo to aż do czasów współczesnych liberalizm był tylko jednym z prądów
      > umysłowych, z wolna wypierającym konserwatystów.
      > Widać więc kluczowe różnice pomiędzy liberałami zachodnimi, a polskimi.
      > Polscy liberałowie nie mają po pierwsze, wspólnego koścca ideologicznego.
      > Mamy tutaj liberałów obyczajowych, mamy liberałów gospodarczych, mamy
      > liberałów - socjalistów i populistów, którzy chcą zabierać bogatym i oddawać
      > biednym (to także dziecko liberalizmu!).
      > Za tą fasadą liberalną, która pozornie upodabnia liberałów polskich do
      > zachodnich, nie ma zachodnich wartości "drobnomieszczańskich", które są tam
      > tamą dla egoizmu ludzkiego.
      > Polscy liberałowie z liberalizmu przejęli jedynie kult wolności
      > indywidualnej, rozumiejąc go swoiście: jako pielęgnowanie właśnego egoizmu.
      > Wzzystko jest usprawiedliwione, co służy korzyści i przyjemności jednostki.
      > Nie ma znaczenia, w jaki sposób się je osiąga. Chociażby, z krzywdą innych!
      > Zasadą polskiego liberalizmu jest: co nie jest zakazane przez prawo - jest
      > dozwolone. Nie mają więc znaczenia ograniczenia moralne. Naruszaniem prawa
      > także się nikt nie przejmuje. Naruszenie prawa - to sprawa pomiędzy
      > przestępcą a państwem, Liberałów nie interesują niedozwolone czyny innych
      > ludzi, od ścigania ich jest prokurator. Prawo nie ma przy tym dla liberałów
      > szczególnego autorytetu - bo i dlaczego miałoby mieć? Dziś jest takie, jutro
      > inne. Z siły prawa pozostaje więc jedynie lęk przed karą, ale dla
      > ustosunkowanych groźby kary nie ma, a na niskich warstwach kary nie robią
      > wrażenia.
      > Z postępowaniem karnym przestało się już łączyć potępienie moralne.
      > Skąd wniosek, że z liberalizmu wywodzi się obecny upadek moralny Polski?
      > W Polsce moralność publiczna opierała się wyłącznie na wartościach
      > chrześcijańskich, nie miała tu oparcia w wartościach drobnomieszcańskich, czy
      > tradycji liberalnej.
      > Wartości chrześcijańskie opierały się zaś na nauczaniu Kościoła Katolickiego,
      > która w oczach wiernych stanowi pewną całość, wynikającą ze słowa bożego. W
      > sytuacji więc, gdy liberałom udało się podważyć nauczanie Kościoła w sferze
      > obyczajowej, tym samym wierni przestali kierować się wskazówkami Kościoła w
      > innych sferach życia. Siła oddziaływania Kościoła opiera się na jego
      > autorytecie. Wyznacznikiem ich postępowania stał się ich egoistyczny interes.
      > Przypomnę tu, że w Starachowicach np. aresztowany za rozboje starosta chodził
      > do kościoła z kochanką i żoną!
      > Inteligentny liberał bierze łapówki, nieinteligenty czai się w ciemnym zaułku
      > z bejsbolem. Obu łączy wspólna wiara w to, że ich egoistyczny interes jest
      > najważniejszy, nie liczą się inni, zaś nauka Kościoła nie ma dla nich
      > autorytetu.
      > Tak więc "dzieło" Nieznańskiej jest kolejnym uderzeniem w autorytet Kościoła,
      > tym silniejszym, że tą "artystką" ujęło się wielu liberałów, umacniając w
      > społeczeństwie przekonanie, że wolno wszystko, zaś nauka Kościoła jest
      > anachroniczna.
      > T.
      >
    • Gość: Pytak znowu pierd.. o d.. Maryni IP: 130.94.123.* 04.08.03, 21:28
      Ciemnogrod polski polega na utozsamianiu moralnosci z
      d.. Maryni. Zlodziejstwo, chamstwo,korupcja,oszukiwanie
      pracownikow, oszukiwanie pracodawcow,
      lapowkarstwo,pedofilia czarnych, ich pazernosc, wtykanie
      nosa w cudze sprawy itd.wg polskiego ciemnogrodzkiego
      lajdactwa nie wchodza w zakres tzw. moralnosci. Co to za
      kraj o okrojonych mozgach debili ?
      • titus_flavius Re: znowu pierd.. o d.. Maryni 06.08.03, 15:44
        Gość portalu: Pytak napisał(a):

        > Ciemnogrod polski polega na utozsamianiu moralnosci z
        > d.. Maryni. Zlodziejstwo, chamstwo,korupcja,oszukiwanie
        > pracownikow, oszukiwanie pracodawcow,
        > lapowkarstwo,pedofilia czarnych, ich pazernosc, wtykanie
        > nosa w cudze sprawy itd.wg polskiego ciemnogrodzkiego
        > lajdactwa nie wchodza w zakres tzw. moralnosci. Co to za
        > kraj o okrojonych mozgach debili ?

        Ave,
        nauka Kościoła zakazuje i złodziejstwa i korupcji i seksu pozamałżeńskiego.
        Zauważ, że zdemoralizowanych cechuje równa podatność na pokusy obyczajowe i
        korupcyjne. Nie myl przy tym gołosłownych deklaracji z faktami! Ludzie z TVP od
        pampersów nie tylko kradli, ale i zatrudniali panny z dziećmi i obrabiali
        kochanki na boku. Akceptując występek tym samym go popierali. Jak zaś ulegli w
        jednym, łamiąc przyjęte normy obyczajowe, to tym łatwiej ulegli w drugim.
        Najtrudniej jest złamać obyczaj pierwszy raz, potem to z górki.
        T.
        • goidbaum brak zgody, Panie Flavius: obyczaje, a uczciwosc. 06.08.03, 17:04
          liberalna, to dwie rozne sprawy.

          Kradnac komus czyjs majatek, powiekszam wlasny,
          ale umniejszam ten okradzionego.
          wprawdzie ogolna suma majatku pozostaje bez zmiany,
          ale ktos ponosi ewidentna krzywde.

          Uklady mesko-damskie nie sa "GRAMI o SUMIE ZEROWEJ, tylko o SUMIE DODATNIEJ"
          (fragment z teorii gier).

          Jezeli zatem mam kochanke, nie zaniedbujac mojej zony, to ja z kochanka
          zyskujemy, a zona nic nie traci.
          Niech Pan zatem nie wrzuca wszystkiego do jednego wora.

          Na podparcie tych uwag DOWCIP:

          Przychodzi facet do konfesjonalu.
          Prosze ksiedza, mam 80 lat.
          Zona ma 70 i mamy udane malzenstwo.
          Ale ostatnio bylem w podrozy.
          Poznalem 3 mlode dziewczyny
          zaprosilem je na gore do hotelu
          i ze wszystkimi uprawialem sex

          Na to ksiadz:
          - Synu, ale dla katolika, to jest ciezki grzech, co uczyniles!

          - Ale prosze ksiedza, ja wcale nie jestem katolikiem!

          - to po co mi to opowiadasz?

          - kazdemu to opowiadam!

          • titus_flavius Re: brak zgody, Panie Flavius: obyczaje, a uczciw 06.08.03, 20:11
            goidbaum napisała:

            > liberalna, to dwie rozne sprawy.
            >
            > Kradnac komus czyjs majatek, powiekszam wlasny,
            > ale umniejszam ten okradzionego.
            > wprawdzie ogolna suma majatku pozostaje bez zmiany,
            > ale ktos ponosi ewidentna krzywde.

            Ave,
            a w poniższym przypadku zostaje oszukana żona, dzieci, a także kochanka w swych
            nadziejach. Mechanizm jest taki sam: liberał mówi sobie, co mnie obchodzą
            cierpienia innych, liczy się tylko moja korzyść.
            T.

            >
            > Uklady mesko-damskie nie sa "GRAMI o SUMIE ZEROWEJ, tylko o SUMIE DODATNIEJ"
            > (fragment z teorii gier).
            >
            > Jezeli zatem mam kochanke, nie zaniedbujac mojej zony, to ja z kochanka
            > zyskujemy, a zona nic nie traci.
            > Niech Pan zatem nie wrzuca wszystkiego do jednego wora.
            >
            > Na podparcie tych uwag DOWCIP:
            >
            > Przychodzi facet do konfesjonalu.
            > Prosze ksiedza, mam 80 lat.
            > Zona ma 70 i mamy udane malzenstwo.
            > Ale ostatnio bylem w podrozy.
            > Poznalem 3 mlode dziewczyny
            > zaprosilem je na gore do hotelu
            > i ze wszystkimi uprawialem sex
            >
            > Na to ksiadz:
            > - Synu, ale dla katolika, to jest ciezki grzech, co uczyniles!
            >
            > - Ale prosze ksiedza, ja wcale nie jestem katolikiem!
            >
            > - to po co mi to opowiadasz?
            >
            > - kazdemu to opowiadam!
            >
    • Gość: stary byk Re: polski liberalizm istnieje? IP: 195.187.86.* 06.08.03, 10:14
      Warto najpierw okreslić (zdefiniować) liberalizm
      oraz polski liberalizm.
      Jeśli chodzi o liberalizm gospodarczy, to ma on niewiele wspólnego z
      moralnością, bo się do tego nie odnosi, zresztą w Polsce nie ma liberalizmu
      gospodarczego, a coś bliskiego do socjalizmu (silna interwencja państwa oraz
      ogromny udział pomocy społecznej w budzecie).
      Jeśli zaś chodzi o liberalizm polityczny i społeczny (wolność Tomku w swoim
      domku), to ja widzę, że wszyscy z nim walczą, a prawie nikt (oprócz niektórych
      z PO) się do niego nie przyznaje, a więc wpływ liberalizmu na polski naród jest
      znikomy.
      Liberalizm polityczny i społeczny wyznaje drobna część inteligencji i jej
      raczej nie można zarzucić braku moralności, a najwięcej niemoralnego
      postępowania (kradzieże, rozboje, kłamstwa, pomówienia, oszustwa) jest wśród
      lumpów nie znających liberalizmu. Również obecne władze z SLD, obciążone
      aferami, nie odwołują sie do liberalizmu, a raczej do socjaldemokracji.
      Również antyliberalny i bardzo katolicki AWS zasłynął aferami i kumoterstwem.

      Widocznie mityczny (bo nie istniejący) liberalizm psuje najbardziej nie-
      liberałów.

      • titus_flavius Re: polski liberalizm istnieje? 06.08.03, 15:48

        Ave,
        ale ja opisałem wyżej polski, realny liberalizm. Nie ma on nic wspólnego z
        liberalizmem zachodnim, czy naukowym. Polscy liberałowie przede wszystkim
        przejęli z czystego liberalizmu dbałość o własną korzyść i własną przyjemność.
        To właśnie staneło na przeszkodzie w pogłębianiu się liberalizmu gospodarczego.
        Zważ, że gdyby nie było koncesji, to urzędnik i partia by nie dostała łapówek.
        Gdyby sprywatyzowano majątek państwa, to by nie było gdzie wsadzać kolesi do
        pracy i co z nimi rozkradać.
        T.

        Gość portalu: stary byk napisał(a):

        > Warto najpierw okreslić (zdefiniować) liberalizm
        > oraz polski liberalizm.
        > Jeśli chodzi o liberalizm gospodarczy, to ma on niewiele wspólnego z
        > moralnością, bo się do tego nie odnosi, zresztą w Polsce nie ma liberalizmu
        > gospodarczego, a coś bliskiego do socjalizmu (silna interwencja państwa oraz
        > ogromny udział pomocy społecznej w budzecie).
        > Jeśli zaś chodzi o liberalizm polityczny i społeczny (wolność Tomku w swoim
        > domku), to ja widzę, że wszyscy z nim walczą, a prawie nikt (oprócz
        niektórych
        > z PO) się do niego nie przyznaje, a więc wpływ liberalizmu na polski naród
        jest
        >
        > znikomy.
        > Liberalizm polityczny i społeczny wyznaje drobna część inteligencji i jej
        > raczej nie można zarzucić braku moralności, a najwięcej niemoralnego
        > postępowania (kradzieże, rozboje, kłamstwa, pomówienia, oszustwa) jest wśród
        > lumpów nie znających liberalizmu. Również obecne władze z SLD, obciążone
        > aferami, nie odwołują sie do liberalizmu, a raczej do socjaldemokracji.
        > Również antyliberalny i bardzo katolicki AWS zasłynął aferami i kumoterstwem.
        >
        > Widocznie mityczny (bo nie istniejący) liberalizm psuje najbardziej nie-
        > liberałów.
        >
        • Gość: nechmad mylicie rozne rzeczy IP: *.vline.pl 06.08.03, 20:16

          libertynizm z liberalizmem
          • Gość: stary byk Re: mylicie rozne rzeczy IP: 195.187.86.* 07.08.03, 15:03
            Gość portalu: nechmad napisał(a):

            >

            >
            > libertynizm z liberalizmem

            Masz rację co do autora wątku, bo ja staram się mu to właśnie wyjaśnić, chyba
            nieudolnie.

            Jeśli on jednak ma na myśli libertynizm, to przecież w Polsce jest podobno
            ponad 97% wierzących, a z pozostałych 3% też nie wszyscy są libertynami, więc
            jaki może być ich wpływ na moralność.

            Najgorzej psują moralność "katolicy", biegający do kościoła, ale nie dbający w
            ogóle o zachowywanie przykazań. A takich jest Legion.
            • titus_flavius Re: mylicie rozne rzeczy 07.08.03, 17:17
              Gość portalu: stary byk napisał(a):
              >
              > Najgorzej psują moralność "katolicy", biegający do kościoła, ale nie dbający
              w
              > ogóle o zachowywanie przykazań. A takich jest Legion.

              Ave,
              Rywin, Millet i reszta to chodzą do kościoła? Za AWS afer było znacznie mniej
              niż obecnie. Zresztą pisałem, że najważniejsze jest realizowanie zasad
              katolickich, a nie tylko werbalne ich deklarowanie. Z tych u AWS-u wcale nie
              było dużo lepiej.
              T.
              • Gość: stary byk Re: mylicie rozne rzeczy IP: 195.187.86.* 07.08.03, 19:08
                titus_flavius napisał:

                > Gość portalu: stary byk napisał(a):
                > >
                > > Najgorzej psują moralność "katolicy", biegający do kościoła, ale nie dbają
                > cy
                > w
                > > ogóle o zachowywanie przykazań. A takich jest Legion.
                >
                > Ave,
                > Rywin, Millet i reszta to chodzą do kościoła? Za AWS afer było znacznie mniej
                > niż obecnie. Zresztą pisałem, że najważniejsze jest realizowanie zasad
                > katolickich, a nie tylko werbalne ich deklarowanie. Z tych u AWS-u wcale nie
                > było dużo lepiej.
                > T.

                Oczywiście, że SLD nie chodzi do kościoła, ale przynajmniej wiadomo co
                reprezentują i nie udają świętoszków. Ludzie na nich głosujący nie spodziewają
                się po nich uczciwości i widocznie to im nie przeszkadza.
                Niestety "katolicy" przedstawiają się jako nieskaziteli, a wcale nie sa lepsi
                od SLD, a w każdym razie bardziej faryzejscy. Taki Jan Parys - wielki
                narodowiec i katolik, a jak przyznawał sobie premie (ogromne) ze środków dla
                przymusowych pracowników w Niemczech. I jeszcze ma czelność mówić, że przecież
                coś mu się należy za pracę (ale się przepracował). Czy on też liberał?

        • Gość: stary byk Re:Ty decydujesz kto jest liberałem! IP: 195.187.86.* 07.08.03, 14:59
          titus_flavius napisał:

          >
          > Ave,
          > ale ja opisałem wyżej polski, realny liberalizm. Nie ma on nic wspólnego z
          > liberalizmem zachodnim, czy naukowym. Polscy liberałowie przede wszystkim
          > przejęli z czystego liberalizmu dbałość o własną korzyść i własną
          przyjemność.
          > To właśnie staneło na przeszkodzie w pogłębianiu się liberalizmu
          gospodarczego.
          >
          > Zważ, że gdyby nie było koncesji, to urzędnik i partia by nie dostała
          łapówek.
          > Gdyby sprywatyzowano majątek państwa, to by nie było gdzie wsadzać kolesi do
          > pracy i co z nimi rozkradać.
          > T.
          >

          To co opisujesz, nie ma nic wspólnego z liberalizmem, to raczej antyliberalizm
          (koncesje, pozwolenia itd.).
          Goering mówił: "O tym kto jest Żydem w Ministerstwie Lotnictwa, decyduję JA!"

          W ten sam sposób Ty decydujesz o tym, kto jest liberałem: ten, kogo nie lubisz!

          Ciekawe, dlaczego nie nazywasz go komuchem, solidaruchem, cyklistą, czy innym
          zbereźnikiem?




          > Gość portalu: stary byk napisał(a):
          >
          > > Warto najpierw okreslić (zdefiniować) liberalizm
          > > oraz polski liberalizm.
          > > Jeśli chodzi o liberalizm gospodarczy, to ma on niewiele wspólnego z
          > > moralnością, bo się do tego nie odnosi, zresztą w Polsce nie ma liberalizm
          > u
          > > gospodarczego, a coś bliskiego do socjalizmu (silna interwencja państwa or
          > az
          > > ogromny udział pomocy społecznej w budzecie).
          > > Jeśli zaś chodzi o liberalizm polityczny i społeczny (wolność Tomku w swoi
          > m
          > > domku), to ja widzę, że wszyscy z nim walczą, a prawie nikt (oprócz
          > niektórych
          > > z PO) się do niego nie przyznaje, a więc wpływ liberalizmu na polski naród
          >
          > jest
          > >
          > > znikomy.
          > > Liberalizm polityczny i społeczny wyznaje drobna część inteligencji i jej
          > > raczej nie można zarzucić braku moralności, a najwięcej niemoralnego
          > > postępowania (kradzieże, rozboje, kłamstwa, pomówienia, oszustwa) jest wśr
          > ód
          > > lumpów nie znających liberalizmu. Również obecne władze z SLD, obciążone
          > > aferami, nie odwołują sie do liberalizmu, a raczej do socjaldemokracji.
          > > Również antyliberalny i bardzo katolicki AWS zasłynął aferami i kumoterstw
          > em.
          > >
          > > Widocznie mityczny (bo nie istniejący) liberalizm psuje najbardziej nie-
          > > liberałów.
          > >
          • titus_flavius Re:Ty decydujesz kto jest liberałem! 07.08.03, 17:14
            Gość portalu: stary byk napisał(a):

            > To co opisujesz, nie ma nic wspólnego z liberalizmem, to raczej
            antyliberalizm
            > (koncesje, pozwolenia itd.).

            Ave,
            tłumaczyłem przecież wyżej, że polscy liberałowie działali pod wpływem
            liberalnej zasady, że najważniejsza jest osobista korzyść i najpełniejsza
            wolność. Tak wygląda liberalizm w odbiorze masowym. Gdy więc nastąpił konflikt
            2 zasad liberalnych: wolności gospodarczej i uzyskiwania osobistych korzyści,
            to jasne jest, że pozyskiwanie korzyści dla siebie musiało wziąć górę.
            W imię czego ci liberałowie mieliby wyrzec się kontroli społeczeństwa i
            gospodarki? Zaspokajanie własnych zachcianek jest dla nich najważniejsze.
            Tak wygląda polski realny liberalizm.
            T.


            > Goering mówił: "O tym kto jest Żydem w Ministerstwie Lotnictwa, decyduję JA!"
            >
            > W ten sam sposób Ty decydujesz o tym, kto jest liberałem: ten, kogo nie
            lubisz!
            >
            > Ciekawe, dlaczego nie nazywasz go komuchem, solidaruchem, cyklistą, czy innym
            > zbereźnikiem?
            >
            >
            >
            >
            > > Gość portalu: stary byk napisał(a):
            > >
            > > > Warto najpierw okreslić (zdefiniować) liberalizm
            > > > oraz polski liberalizm.
            > > > Jeśli chodzi o liberalizm gospodarczy, to ma on niewiele wspólnego z
            > > > moralnością, bo się do tego nie odnosi, zresztą w Polsce nie ma liber
            > alizm
            > > u
            > > > gospodarczego, a coś bliskiego do socjalizmu (silna interwencja państ
            > wa or
            > > az
            > > > ogromny udział pomocy społecznej w budzecie).
            > > > Jeśli zaś chodzi o liberalizm polityczny i społeczny (wolność Tomku w
            > swoi
            > > m
            > > > domku), to ja widzę, że wszyscy z nim walczą, a prawie nikt (oprócz
            > > niektórych
            > > > z PO) się do niego nie przyznaje, a więc wpływ liberalizmu na polski
            > naród
            > >
            > > jest
            > > >
            > > > znikomy.
            > > > Liberalizm polityczny i społeczny wyznaje drobna część inteligencji i
            > jej
            > > > raczej nie można zarzucić braku moralności, a najwięcej niemoralnego
            > > > postępowania (kradzieże, rozboje, kłamstwa, pomówienia, oszustwa) jes
            > t wśr
            > > ód
            > > > lumpów nie znających liberalizmu. Również obecne władze z SLD, obciąż
            > one
            > > > aferami, nie odwołują sie do liberalizmu, a raczej do socjaldemokracj
            > i.
            > > > Również antyliberalny i bardzo katolicki AWS zasłynął aferami i kumot
            > erstw
            > > em.
            > > >
            > > > Widocznie mityczny (bo nie istniejący) liberalizm psuje najbardziej n
            > ie-
            > > > liberałów.
            > > >
            • Gość: stary byk Re:Ty decydujesz kto jest liberałem! IP: 195.187.86.* 07.08.03, 19:01
              titus_flavius napisał:

              > Gość portalu: stary byk napisał(a):
              >
              > > To co opisujesz, nie ma nic wspólnego z liberalizmem, to raczej
              > antyliberalizm
              > > (koncesje, pozwolenia itd.).
              >
              > Ave,
              > tłumaczyłem przecież wyżej, że polscy liberałowie działali pod wpływem
              > liberalnej zasady, że najważniejsza jest osobista korzyść i najpełniejsza
              > wolność. Tak wygląda liberalizm w odbiorze masowym. Gdy więc nastąpił
              konflikt
              > 2 zasad liberalnych: wolności gospodarczej i uzyskiwania osobistych korzyści,
              > to jasne jest, że pozyskiwanie korzyści dla siebie musiało wziąć górę.
              > W imię czego ci liberałowie mieliby wyrzec się kontroli społeczeństwa i
              > gospodarki? Zaspokajanie własnych zachcianek jest dla nich najważniejsze.
              > Tak wygląda polski realny liberalizm.
              > T.
              >


              Potwierdzasz moją diagnozę. Nie jest ważne, kto jest naprawdę liberałem, ważne
              kogo TY uważasz za liberała!
              A pomyśl, ja właśnie Ciebie mogę uznać za liberała. Bo dlaczego tylko Ty masz
              mieć takie prawo - mianowania liberałów?
              >
              > > Goering mówił: "O tym kto jest Żydem w Ministerstwie Lotnictwa, decyduję J
              > A!"
              > >
              > > W ten sam sposób Ty decydujesz o tym, kto jest liberałem: ten, kogo nie
              > lubisz!
              > >
              > > Ciekawe, dlaczego nie nazywasz go komuchem, solidaruchem, cyklistą, czy in
              > nym
              > > zbereźnikiem?
              > >
              > >
              > >
              > >
              > > > Gość portalu: stary byk napisał(a):
              > > >
              > > > > Warto najpierw okreslić (zdefiniować) liberalizm
              > > > > oraz polski liberalizm.
              > > > > Jeśli chodzi o liberalizm gospodarczy, to ma on niewiele wspólne
              > go z
              > > > > moralnością, bo się do tego nie odnosi, zresztą w Polsce nie ma
              > liber
              > > alizm
              > > > u
              > > > > gospodarczego, a coś bliskiego do socjalizmu (silna interwencja
              > państ
              > > wa or
              > > > az
              > > > > ogromny udział pomocy społecznej w budzecie).
              > > > > Jeśli zaś chodzi o liberalizm polityczny i społeczny (wolność To
              > mku w
              > > swoi
              > > > m
              > > > > domku), to ja widzę, że wszyscy z nim walczą, a prawie nikt (opr
              > ócz
              > > > niektórych
              > > > > z PO) się do niego nie przyznaje, a więc wpływ liberalizmu na po
              > lski
              > > naród
              > > >
              > > > jest
              > > > >
              > > > > znikomy.
              > > > > Liberalizm polityczny i społeczny wyznaje drobna część inteligen
              > cji i
              > > jej
              > > > > raczej nie można zarzucić braku moralności, a najwięcej niemoral
              > nego
              > > > > postępowania (kradzieże, rozboje, kłamstwa, pomówienia, oszustwa
              > ) jes
              > > t wśr
              > > > ód
              > > > > lumpów nie znających liberalizmu. Również obecne władze z SLD, o
              > bciąż
              > > one
              > > > > aferami, nie odwołują sie do liberalizmu, a raczej do socjaldemo
              > kracj
              > > i.
              > > > > Również antyliberalny i bardzo katolicki AWS zasłynął aferami i
              > kumot
              > > erstw
              > > > em.
              > > > >
              > > > > Widocznie mityczny (bo nie istniejący) liberalizm psuje najbardz
              > iej n
              > > ie-
              > > > > liberałów.
              > > > >
              • titus_flavius Re:Ty decydujesz kto jest liberałem! 13.08.03, 17:46
                Gość portalu: stary byk napisał(a):

                > Potwierdzasz moją diagnozę. Nie jest ważne, kto jest naprawdę liberałem,
                ważne
                > kogo TY uważasz za liberała!
                > A pomyśl, ja właśnie Ciebie mogę uznać za liberała. Bo dlaczego tylko Ty masz
                > mieć takie prawo - mianowania liberałów?
                > >
                > > > Goering mówił: "O tym kto jest Żydem w Ministerstwie Lotnictwa, decyd
                > uję J
                > > A!"

                Ave,
                słowa "liberał" używam w domyślnym cudzysłowie, gdyż ci polscy liberałowie
                recypowali liberalizm wynaturzając go. Jak: opisałem wyżej. Polscy liberałowie
                uznali, że najważniejsza jest zasada (wolność folgowania sobie), a nie jej
                ograniczenia i otoczenie. Dlatego właśnie polski liberalizm jest karykaturą
                zachodniego.
                Nadmieniam, że mógłbyś czytać moje posty od początku, abym się nie powtarzał.
                T.
    • titus_flavius przdruk z Rzepy 07.08.03, 07:09
      Polemika Zagubiony świat wartości
      Od pragmatyzmu do cynizmu

      KRZYSZTOF GOTTESMAN

      Janusz Majcherek w tekście pod tytułem "Pragmatycy, cynicy, fanatycy" we
      wczorajszej "Rzeczpospolitej" przyczyn wszelkiego zła, jakie dzieje się w
      Polsce, upatruje w postępowaniu politycznych cyników. To twierdzenie wydaje się
      słuszne. Jednocześnie Majcherek dowodzi, że równie niebezpieczni są
      nieprzekupni ideowcy. Tu już zgody być nie może. Nie ma bowiem znaku równości
      między fanatyzmem i wartościami, a pragmatyzm niejedno ma imię.

      Ratunkiem dla Polski mieliby stać się mityczni pragmatycy. Tylko czy tacy w
      ogóle istnieją? Co to znaczy być pragmatykiem? Czy to, co dla Janusza Majcherka
      jest słuszne i zgodne z jego światopoglądem oraz jest przez niego pochwalane,
      nie jest nazywane właśnie pragmatyzmem, a wszystkie inne poglądy są uznawane za
      cyniczne bądź fanatyczne? Niebezpieczną drogę proponuje Janusz Majcherek.
      Zamyka ona możliwość jakiejkolwiek dyskusji.

      Fałszywe sumienia

      Majcherek zaczyna swój opis polskiej rzeczywistości od spustoszeń dokonanych
      przez bezideowych cyników. Jest ich pełno w Sojuszu Lewicy Demokratycznej,
      Polskim Stronnictwie Ludowym i Samoobronie. To ich dziełem jest afera Rywina,
      szwindle w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, to z nich wywodzi
      się sejmowy plankton, który umożliwił Leszkowi Millerowi otrzymanie wotum
      zaufania. Nie ma wątpliwości, że tu Majcherek ma dużo racji, choć niektóre
      wymienione przez niego patologie mają bardziej strukturalny charakter.
      Przytoczoną listę można by długo jeszcze ciągnąć, podobnie jak listę cynicznych
      partii.

      Ale z diagnozy ze wszechmiar słusznej wyciąga Majcherek zaskakujący
      wniosek. "Uwaga - woła. - Trzeba się dobrze zastanowić, zanim zawezwie się
      przeciw nim nieprzekupnych ideowców. Im samym należy się uważnie przyjrzeć,
      zanim powierzy się im rolę uzdrowicieli". I jako przykład przywołuje...
      Izabellę Sierakowską i Jerzego Urbana, którzy według Majcherka zaczęli pełnić
      rolę bezkompromisowego, ideowego sumienia lewicy. To nieuczciwy zabieg. Taką
      rolę przypisała im część mediów. Od tego jeszcze bardzo daleka droga do
      rzeczywistych zasług. Również z tych powodów, które przytacza sam Majcherek.
      Poza tym, ani Sierakowska i Urban nie wystąpili z SLD, ani nie zostali z niego
      usunięci. Nie są też w SLD żadną alternatywą. Po co więc - by ośmieszyć wszelką
      ideowość - powtarzać niemądre określenia i fałszywe wizytówki.

      Naciągana rzeczywistość

      Nieco inaczej przedstawia Janusz Majcherek prawą stronę polskiej sceny
      politycznej. Nie wymieniając nikogo z nazwiska opisuje ideowych fanatyków jako
      grupę "gotową pogrążyć siebie, swoją partię, własny kraj, a nawet cały świat,
      byle zwyciężyła prawda i prawdziwe wartości, czyli ziemia i życie poczęte
      pozostały pod ochroną lub nie powstał żaden hipermarket". Tu Majcherek dla
      publicystycznego efektu naciąga zbyt mocno rzeczywistość. Dzięki Bogu w Polsce
      powstają hipermarkety, choć być może powinny one bardziej wywiązywać się z
      obowiązującego w Polsce prawa, kompromisowa ustawa aborcyjna została uchwalona
      i jeżeli gdzieś szukać ideowego fanatyzmu, to raczej po stronie lewicowych
      kobiet wołających na cały głos, że ich macica to ich sprawa. Nie tak dawno - z
      inicjatywy również "ideowych fanatyków" - uchwalona została wcale dobra i
      potrzebna, zgodna z europejskim standardami ustawa o ziemi. I wcale świat nie
      pogrążył się w otchłani.

      Janusz Majcherek na pewno wie o tym wszystkim. Ale przymyka oko na część
      rzeczywistości, by niewygodne mu i nieuznawane wartości nazwać fanatyzmem. I o
      to trzeba mieć do niego największą pretensję.

      Fanatyzm czy wartości

      Swój pogląd najpełniej wyraża w zdaniu: "Do pozytywnej roli w polskiej polityce
      kwalifikowali się animatorzy Platformy Obywatelskiej. Wiele wskazuje jednak, że
      tę szansę zmarnują, bo nie są do niej przekonani. Swój pragmatyczny i
      racjonalny program gospodarczy chcą koniecznie ubogacić wzniosłymi deklaracjami
      ideowymi o szacunku dla tożsamości i tradycji narodowej, życia poczętego, Ojca
      Świętego i Kościoła". Co ma piernik do wiatraka? Co jest złego w tych
      wymienionych przez Majcherka z przekąsem i wyższością wartościach? Na
      marginesie, jak wykazały ogłoszone niedawno badania opinii publicznej, dla
      bardzo znacznej liczby głosujących Polaków istotnym czynnikiem wzięcia udziału
      w czerwcowym referendum akcesyjnym były słowa Jana Pawła II. Czy to fanatyzm,
      czy pragmatyzm? A może jednak coś innego, czego nie chce nazwać Majcherek. Co
      złego zrobił dla Polski Kościół w ciągu ostatnich, powiedzmy, pięćdziesięciu
      lat. Gdzie byśmy dzisiaj byli, jak wyglądałaby Polska, gdyby zwyciężył PAX-
      owski pragmatyzm sprawnego menedżera Zenona Komendera i księża patrioci? Czy
      słuszne było strajkowanie w sierpniu 1980 roku, gdy waliła się cała gospodarka?
      Czy dyrektor katolik musi być gorszy od dyrektora agnostyka? Do takich nie do
      końca absurdalnych pytań prowadzi takie rozumowanie, jakie proponuje Janusz
      Majcherek.

      Cyniczny pragmatyzm

      A może bliższe prawdy jest przekonanie, że jedną z przyczyn dzisiejszego braku
      uczciwości i rzetelności, wszechobecnej korupcji i zakłamania nie są ideowi
      fanatycy z Ojcem Świętym na ustach, tylko ktoś zupełnie inny. Może właśnie
      porzuciwszy - według Majcherka fanatyzm, a może jednak wartości i moralność -
      wpada się w pustkę cynizmu.

      Bo Janusz Majcherek stawia znak równości między fanatyzmem i wartościami, te
      ostatnie niemal wyrzucając ze swego rozumowania. Świat według Majcherka jest
      prosty. Jest zły fanatyzm i bezideowy cynizm oraz dobry pragmatyzm. Całą
      rzeczywistość opisuje według tego schematu. A dlaczego właściwie, na przykład,
      podatek liniowy ma być pragmatyczny, a każdy inny fanatyczny? Czy powszechna
      służba zdrowia jest fanatyczna? Dekalog również, pamięć historyczna też? Taka
      droga prowadzi donikąd. Nie można bieżących sporów gospodarczych i politycznych
      przekładać na język pojęć podstawowych.

      Cały wywód Majcherka służy udowodnieniu tezy, że pragmatyzm jest tylko jeden.
      Reszta to źli cynicy i fanatycy. Ideałem byłby świat pragmatyków wolnych od
      wszelkich wątpliwości. Tylko czy taki pragmatyzm nie staje się cynizmem,
      którego rzekomo tak nie lubi Janusz Majcherek? -
    • titus_flavius za dzisiejszą Rzepą 14.08.03, 07:53
      Ave,
      oto wpływ 14 bezkrytycznego lansowania wzorów liberalnych. Przypomnę, że wg
      innego sondażu znaczna część młodych za dobre modele kariery uznało profesję
      gangstera i prostytutki.
      T.


      (...)
      Bezrobocie, zatrudnienie, aktywność zawodowa społeczeństwa mają przede
      wszystkim wymiar ekonomiczny i są mocno uzależnione od tego, co dzieje się w
      gospodarce. Ale nie tylko - w ich analizowaniu pojawia się również aspekt
      obyczajowo- -mentalny. Niedawno przeprowadzono międzynarodowe badania na temat
      postaw wobec pracy. Na pytanie, czy własna praca jest lub może być źródłem
      sukcesu, osiągnięcia satysfakcjonującego standardu życiowego odpowiada
      twierdząco w Ameryce 80 proc. obywateli, w Europie Zachodniej - 66 proc., w
      Polsce - poniżej 40 proc. Z kolei na pytanie, czy źródłem sukcesu życiowego
      może być nieuczciwość, "tak" odpowiada 20 proc. Amerykanów, 30 proc.
      respondentów w Europie, zaś w Polsce - prawie 65 proc. Na pytanie, czy wielki
      sukces materialny, bogactwo osiągnięte własną pracą jest czymś pozytywnym, w
      Ameryce twierdząco odpowiada ponad 70 proc., w Europie - 45 proc., u nas - 30
      proc.

    • titus_flavius SLD albo Lepper? 18.08.03, 07:37
      PIOTR SEMKA

      Reakcje na nieustającą kawalkadę afer związanych z politykami SLD są
      zaskakująco banalne. Jedni publicyści powtarzają w kółko złudną tezę o
      powielaniu przez Sojusz patologii AWS. Inni zaczynają negować znaczenie afer
      albo ostrzegają, że mimo afer najgorszy Sojusz jest lepszy od prawicy.

      Tymczasem bez zrozumienia, dlaczego SLD jest matecznikiem aferzystów, i bez
      wyciągnięcia z tego wniosków patologie będą się rozwijać. Niegdyś Kisiel
      definiował socjalizm jako ustrój, który bohatersko zwalcza cykliczne kryzysy,
      które sam ze swej istoty wytwarza. Podobnie jest dziś z SLD, który na pokaz
      bohatersko zwalcza kryzysy aferowe, które wynikają jednak z istoty tej partii.

      Warto więc wrócić do pytania, czy SLD to partia taka jak wszystkie.

      Rytualne czyszczenie

      Jak kiepski żart brzmią dziś hasła, że po szoku afery starachowickiej wytworzy
      się nowe SLD.

      Deklaracje woli oczyszczenia Sojuszu brzmią w ustach liderów jak czcze
      zaklęcia. Minister Janik dziwnym trafem ogłosił czyszczenie kadr dopiero po
      tym, jak dziennikarze "Rzeczpospolitej" zwrócili się od szefa MSW o wyjaśnienie
      kazusu Janusza Ocipki, szefa gabinetu politycznego, który łamał ustawę
      antykorupcyjną.

      Trzeba było akcji prokuratury przeciw Długoszowi i Jagielle, by zlikwidować
      opór świętokrzyskiej SLD przed zrobieniem porządku z tamtejszym baronem. Czy
      Leszek Miller musiał sięgnąć po nacisk prokuratury, bo lokalny aparat stał
      murem za Długoszem? Poprzednie fale odnowy w ekipie Millera każą bez złudzeń
      obserwować obecny rytuał czyszczenia kadr rządu i SLD.

      Najpierw cezurą zmian miała być sprawa Rywina, potem wyrzucenie Łapińskiego,
      jeszcze później Kongres SLD. Teraz ma być nią afera starachowicka. Trudno
      oprzeć się podejrzeniu, że gdy minie zainteresowanie aktualnymi skandalami,
      wszystko wróci do normy. Aż do kolejnej medialnej sensacji.

      Polityka kadrowa SLD to niekończący się festiwal kolesiowskiego poklepywania po
      plecach na zmianę ze skandalami, po których wyznacza się głowy do ścięcia.
      Jednego dnia Łapiński jest bohaterem Sojuszu, a następnego herold Millera Marek
      Barański ogłasza na łamach "Trybuny": "Wyrzućcie go!". Mija jakiś czas i tenże
      Barański rehabilituje na swoich łamach byłego ministra zdrowia, a dziwnym
      trafem tego samego dnia prokuratura uwalnia mazowieckiego barona od zarzutu
      napaści na fotoreportera "Newsweeka".

      Miller doprowadza od zgody Sejmu na aresztowanie Jagiełły, ale okazuje się, że
      jak na razie prokuratura na żadne aresztowania nie ma ochoty. Jeśli media
      wyśledzą aferę i nie da się sprawy ukryć, Miller - by użyć uroczego określenia
      Henryka Długosza - zrzuca niewygodnego towarzysza z sań.

      Gdy media przestają bić w SLD jak w bęben, natychmiast powraca stara śpiewka o
      domniemaniu niewinności i potrzebie obrony lewicy przed medialną nagonką.

      - Dlaczego Jagiełło ma być aresztowany, skoro Lew Rywin jest na wolności? -
      trafnie pytali posłowie SLD w czasie nocnego posiedzenia klubu w sprawie
      uchylenia immunitetów świętokrzyskich posłów Sojuszu.

      Dobre pytanie

      Zagubionym posłom można odpowiedzieć pytaniem: Od kiedy w SLD zarzucono podział
      na równych i równiejszych? Rywin jest niewinny, bo jego sprawa dotyczy
      najważniejszych osób w państwa, a Długosz, mimo swojego statusu barona, został
      ukarany za brak posłuszeństwa wobec centrali i uznany za odpowiedniego dla
      pokazowej reakcji prokuratury.

      Wewnątrzpartyjne starania o czystość politycznych obyczajów w SLD to syzyfowe
      prace. Gdy stosuje się inne standardy dla Rywina, a inne dla Długosza, nikt w
      Sojuszu nie bierze tych haseł na serio. Wszyscy nadal wierzą, że chodzi o to,
      by nie dać się złapać, a dokładniej - by nie dać się wyśledzić mediom. Bo
      jedyną siłą ujawniającą dziś nieprawości w polityce są dziennikarze. Nikt w SLD
      nie wie, kogo media wezmą na cel. A ludzie, którzy nie rozumieją przyczyny
      zagrożeń, szybko zaczynają je mitologizować. Stąd nienawistne filipiki
      postkomunistów przeciw dziennikarzom śledczym, wewnątrzpartyjne opowieści o
      kontrolowanych przeciekach do prasy.

      Po raz pierwszy od wielu lat "właściciele III RP" znaleźli się wobec siły,
      której nie kontrolują.

      Czy afer z udziałem postkomunistów jest dziś więcej niż w latach 1993 - 1997? Z
      pewnością w tamtym okresie politycy SdRP pamiętali jeszcze niedawne odsunięcie
      od władzy i robili pewne rzeczy dyskretniej. Prezydentem był Lech Wałęsa, a
      pierwszym sędzią Sądu Najwyższego - solidarnościowy Adam Strzembosz.

      Jeśli jednak coś zmieniło warunki działania SLD, to nastawienie doń mediów.
      Pozytywną zmianą jest też postawa starachowickiej policji. To stamtąd wyszła
      informacja o domniemanym przecieku od polityków SLD do kręgów przestępczych.

      Śladem AWS?

      Nie twierdzę, że AWS nie miał patologicznych polityków. Zwracam jednak uwagę,
      że w wypadku SLD jest to inna jakość i inna skala aferowego "długiego trwania".

      Nawet wiceszef SLD Andrzej Celiński publicznie już wyraża zaniepokojenie
      nadmierną aktywnością służb specjalnych w gospodarce. Większość tych tropów
      wiedzie do układów z czasów PRL, co wyjaśnia np. kariery takich "nieusuwalnych"
      jak Zdzisław Montkiewicz. Postkomunistyczne rodowody grają też istotną rolę w
      lokalnych powiązaniach mafii ze światem polityki. Wielu obecnych mafijnych
      bossów debiutowało w latach 80., gdy cinkciarstwo i przemyt odbywały się pod
      kuratelą SB. Polowanka i ogniska postpeerelowskich policjantów i prokuratorów z
      bandziorami to kontynuacja znajomości, które wtedy się zaczęły. Jak można
      porównywać te sięgające ponad dekadę wstecz powiązania z krótkim okresem rządów
      nietrwałego AWS, kiedy to istotnie część jej polityków postanowiła popróbować,
      jakie bonusy przynosi władza?

      Od 1989 roku skłócona prawica była u władzy raptem między grudniem 1990 roku a
      wrześniem 1993 i w latach 1997 - 2001. W tym czasie dominacja postkomunistów w
      biznesie była nieprzerwana. To samo dotyczy mediów. Straszne rządy pampersów
      nad TVP, którymi straszy się dziś dzieci, trwały raptem nieco ponad dwa lata, a
      błogostan starych towarzyszy na Woronicza od 1989 do dziś. Czy tak trudno
      wyciągnąć z tego wnioski, kto dokonał realnego zawłaszczenia życia polityczno-
      biznesowego w Polsce? W takich miastach jak Starachowice czy Ostrowiec grupa
      trzymająca władzę rekrutowała się niemal wyłącznie z Sojuszu. Opozycja, która
      powinna patrzeć SLD-owcom na ręce, albo nie istnieje, albo jest na marginesie
      aparatu władzy.

      O jakiej równowadze we wpływach SLD i prawicy można tu mówić?

      Ciszej nad aferalną trumną

      Ale nie żywotność chytrej tezy, iż SLD "tylko powiela błędy AWS", jest
      najgroźniejsza. Powoli dochodzimy do sytuacji, w której afery stają się czymś
      oczywistym i nie budzącym refleksji nad istotą SLD.

      Oto komentator "Gazety Wyborczej" Marek Beylin pisze, że "morze afer
      przesłoniło nam wszystko". Publicysta narzeka, iż na dalszy plan zeszły ważne
      debaty o naprawieniu gospodarki czy o polityce unijnej. Beylin podkreśla, że
      hałas wokół afer nie może zagłuszać innych problemów.

      Nieco inną optykę przyjął na łamach "Rzeczpospolitej" Janusz Majcherek, który
      ubolewa nad aferami, ale nadziei na zmianę sytuacji upatruje w cierpliwym
      czekaniu na wewnętrzną przemianę w samym SLD. Przejęcie władzy przez prawicę, w
      szczególności przez PiS, to lekarstwo, które w opinii Majcherka jest gorsze od
      SLD-owskiej choroby.

      Obie te opinie są smutnym dowodem coraz wyraźniej widocznego w obozie
      liberalnym przekonania, że dominacja postkomunistów w polityce jest nie do
      uniknięcia. Lęk przed prawicą stał się już takim dogmatem, że wszelkie próby
      likwidacji państwa SLD wywołują gniewne reakcje. Gdy pół roku temu po wybuchu
      sprawy Rywina Paweł Śpiewak sformułował tezę, że III Rzeczpospolita wyczerpała
      wszystkie możliwości i kres wszechwładzy towarzystwa może przynieść tylko nowa
      IV RP, to oskarżono go o chęć podpalenia Polski.

      Piotr Gadzinowski na łamach "Gazety Wyborczej" p
      • titus_flavius Re: SLD albo Lepper II? 18.08.03, 07:39
        c.d.
        Piotr Gadzinowski na łamach "Gazety Wyborczej" prewencyjnie straszy liberałów
        przed odsunięciem Sojuszu od władzy: "SLD, niezależnie od swoich wad,
        stabilizuje system polityczny w naszym kraju. Gra polityczna na rozwalenie
        Sojuszu pod szczytnymi hasłami walki ze złem, korupcją, mafią otworzy pole do
        popisu niekontrolowanym, bezczelnym demagogom, f�hrerkom, dyktatorkom. (...)
        Dajcie zatem Sojuszowi szansę" - ostrzega.

        Hasło "SLD albo Lepper" to swoiste domknięcie historycznego koła. W 1989 roku
        młodzi postkomuniści straszyli lewicę laicką, że w wypadku ich zniknięcia ze
        sceny pozostanie sama wobec strasznego ciemnogrodu.

        Zagrywka okazała się trafna. Na lęku liberalnej inteligencji przed prawicą
        postkomuniści jadą od 1989 roku. W imię tego lęku zdezawuowano dekomunizację,
        lustrację i uratowano postkomunistów od zagłady. Efektem tego jest dewastacja
        życia publicznego w Polsce, przy której bledną nawet największe głupstwa
        polityków AWS. Teraz, gdy SLD przeraziło wszystkich aferą Rywina i przykładami
        współpracy z mafią, stary straszak wyjmowany jest z lamusa.

        Syzyfowe prace opozycji

        Większość zacytowanych głosów publicystycznych każe postawić pytanie, czy elity
        lewicowo-liberalne są gotowe do konsekwentnego odrzucenia SLD jako partii
        patologizującej polskie życie publiczne.

        Wydawało się, że sprawa Rywina wywoła szok. Sekwencja afer pokazuje, jak chory
        jest Sojusz i jak mylili się ci, którzy uznali partię Millera za takie samo
        ugrupowanie jak wszystkie inne. Nie twierdzę, że w ramach obecnej czystki nie
        zostanie dokonane odsianie najbardziej niereformowalnych towarzyszy, ale nie
        wierzę w zmianę struktury SLD, która sama z siebie generuje patologie.

        Do likwidacji państwa SLD nie wystarczy jednak wygranie wyborów. Niezbędna jest
        refleksja nad historią tej partii w ciągu ostatniej dekady. Walka z tym układem
        nie będzie możliwa bez poparcia determinacji prawicy przez obóz liberalno-
        lewicowy. Obóz ten w sensie politycznym reprezentowany jest przez Platformę
        Obywatelską i znacznie osłabioną Unię Wolności. W szerszym sensie jego siłą
        jest spora część mediów - od "Gazety Wyborczej" po RMF.

        Liberałowie przestali już lekceważyć afery postkomunistów. Z jednej strony
        ludzie tacy jak Czarzasty przekonali ich, że SLD interesuje na dłuższą metę
        monopol na rynku mediów. Z drugiej strony obóz ten wciąż nie jest w stanie
        zredefiniować swojego stosunku do postkomunistów z lat. 90. Liberalni
        publicyści ubolewają nad przekrętami towarzyszy, ale powstrzymują się przed
        podjęciem hasła politycznej izolacji SLD. Trwają między deklaracjami a czynami.

        W tej sytuacji nie sposób nie zadać pytania: Kogo bardziej powinniście się bać?
        Kto dla was jest większym złem: postkomuniści, ze swoim ukrytym systemem
        pozaprawnego powiązania biznesu z polityką, czy prawica - wyrazista polityczne,
        ale faktycznie, a nie fasadowo akceptująca zasady prawa i demokracji?

        Nie sądzę, by odpowiedź na to pytanie przyszła szybko. Wiem jednak, że bez niej
        wysiłki opozycji na rzecz odsunięcia SLD od formalnej lub nieformalnej władzy
        będą tylko syzyfowymi pracami.

        Autor jest niezależnym publicystą
    • titus_flavius z dzisiejszej GW 18.08.03, 07:46
      Mało społeczni


      Rozmawia Wojciech Szacki 17-08-2003, ostatnia aktualizacja 17-08-2003 21:43

      (...)

      Z "Diagnozy 2003" wynika, że odwracamy się od państwa. Tylko 15,7 proc. Polaków
      uważa, że władza państwowa ma wpływ na to, czy poprzedni rok był udany lub nie.
      To dobrze wróży społeczeństwu obywatelskiemu?

      - Wcale nie. Obawiam się, że to odwracanie się od państwa nie oznacza
      bynajmniej pędu do uspołeczniania się. Jesteśmy generalnie indywidualistami -
      choć nie jest to może najszczęśliwsze słowo w tym przypadku, bo kojarzy się
      pozytywnie, a tu chodzi raczej o taką naszą ksobność, dbanie przede wszystkim o
      własne interesy
      (...)
    • titus_flavius Re: polski liberalizm 31.08.03, 21:03
      titus_flavius napisał:

      > Ave,
      > dlaczego w Polsce mamy widoczny gołym okiem upadek moralny? Czy winą za niego
      > podnosi recepcje liberalizmu?
      > Obrońcy liberalizmu podnoszą, że na Zachodzie wolności indywidualnej
      > towarzyszy wydolność państwa, tak więc jej zdaniem nie jest prawdziwy zarzut,
      > że liberalizm odpowiada za upadek moralny Polski.
      > Teza ta nie jest prawdziwa.
      > Zachód i Polska mają za sobą odrębne drogi rozwoju moralnego, nie można nad
      > tym przejść do porządku dziennego.
      > Na Zachodzie moralność publiczna ma 2 źródła: wartości chrześcijańskie oraz
      > wyrosłe z nich wartości "drobnomieszczańskie", takie jak uczciwość,
      > rzetelność, troska o dobro powszechne, pomoc słabszym, szacunek dla prawa.
      > Zachodni liberałowie mają za sobą 200 lat ewolucji i walki z konserwatystami
      > o umysły ludzkie. W trakcie tej rywalizacji musieli udowadniać opinii
      > publicznej, że nie gorzej niż konserwatyści realizują te
      > wartości "drobnomieszczańskie", mimo, iż nie wywodzą ich z woli Boga.
      > Zachodni liberałowie łączyli respektowanie powyższych wartośći z poszerzaniem
      > wolności indywidualnej człowieka.
      > Liberałowie zachodni zdołali także upowszechnić te wartości wśród swoich
      > szeregowych zwolenników, a raczej umocnić ich w nich - gdyż wartości te na
      > Zachodzie były powszechnie aprobowane.
      > Mimo to aż do czasów współczesnych liberalizm był tylko jednym z prądów
      > umysłowych, z wolna wypierającym konserwatystów.
      > Widać więc kluczowe różnice pomiędzy liberałami zachodnimi, a polskimi.
      > Polscy liberałowie nie mają po pierwsze, wspólnego koścca ideologicznego.
      > Mamy tutaj liberałów obyczajowych, mamy liberałów gospodarczych, mamy
      > liberałów - socjalistów i populistów, którzy chcą zabierać bogatym i oddawać
      > biednym (to także dziecko liberalizmu!).
      > Za tą fasadą liberalną, która pozornie upodabnia liberałów polskich do
      > zachodnich, nie ma zachodnich wartości "drobnomieszczańskich", które są tam
      > tamą dla egoizmu ludzkiego.
      > Polscy liberałowie z liberalizmu przejęli jedynie kult wolności
      > indywidualnej, rozumiejąc go swoiście: jako pielęgnowanie właśnego egoizmu.
      > Wzzystko jest usprawiedliwione, co służy korzyści i przyjemności jednostki.
      > Nie ma znaczenia, w jaki sposób się je osiąga. Chociażby, z krzywdą innych!
      > Zasadą polskiego liberalizmu jest: co nie jest zakazane przez prawo - jest
      > dozwolone. Nie mają więc znaczenia ograniczenia moralne. Naruszaniem prawa
      > także się nikt nie przejmuje. Naruszenie prawa - to sprawa pomiędzy
      > przestępcą a państwem, Liberałów nie interesują niedozwolone czyny innych
      > ludzi, od ścigania ich jest prokurator. Prawo nie ma przy tym dla liberałów
      > szczególnego autorytetu - bo i dlaczego miałoby mieć? Dziś jest takie, jutro
      > inne. Z siły prawa pozostaje więc jedynie lęk przed karą, ale dla
      > ustosunkowanych groźby kary nie ma, a na niskich warstwach kary nie robią
      > wrażenia.
      > Z postępowaniem karnym przestało się już łączyć potępienie moralne.
      > Skąd wniosek, że z liberalizmu wywodzi się obecny upadek moralny Polski?
      > W Polsce moralność publiczna opierała się wyłącznie na wartościach
      > chrześcijańskich, nie miała tu oparcia w wartościach drobnomieszcańskich, czy
      > tradycji liberalnej.
      > Wartości chrześcijańskie opierały się zaś na nauczaniu Kościoła Katolickiego,
      > która w oczach wiernych stanowi pewną całość, wynikającą ze słowa bożego. W
      > sytuacji więc, gdy liberałom udało się podważyć nauczanie Kościoła w sferze
      > obyczajowej, tym samym wierni przestali kierować się wskazówkami Kościoła w
      > innych sferach życia. Siła oddziaływania Kościoła opiera się na jego
      > autorytecie. Wyznacznikiem ich postępowania stał się ich egoistyczny interes.
      > Przypomnę tu, że w Starachowicach np. aresztowany za rozboje starosta chodził
      > do kościoła z kochanką i żoną!
      > Inteligentny liberał bierze łapówki, nieinteligenty czai się w ciemnym zaułku
      > z bejsbolem. Obu łączy wspólna wiara w to, że ich egoistyczny interes jest
      > najważniejszy, nie liczą się inni, zaś nauka Kościoła nie ma dla nich
      > autorytetu.
      > Tak więc "dzieło" Nieznańskiej jest kolejnym uderzeniem w autorytet Kościoła,
      > tym silniejszym, że tą "artystką" ujęło się wielu liberałów, umacniając w
      > społeczeństwie przekonanie, że wolno wszystko, zaś nauka Kościoła jest
      > anachroniczna.
      > T.
      >
    • titus_flavius liberalizm w urzędach (za Rzepą) 01.09.03, 07:23
      Walcząc z korupcją, nie wolno zapominać o nepotyzmie, bo zatrudnianie dzieci,
      żon i zięciów stało się w Polsce regułą
      Rodzinne ustawianie

      JERZY MORAWSKI

      Kilka stanowisk w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie zajmują bliscy
      członkowie rodziny naczelnika Wydziału Kadr. Dyrektor więzienia w Załężu
      zatrudnił u siebie córkę i dwie siostry. W toruńskim Miejskim Przedsiębiorstwie
      Oczyszczania pracuje córka prezesa tej firmy i jej mąż oraz syn wiceprezesa.
      Naczelnik Urzędu Skarbowego w Sokołowie Podlaskim wymusił na prywatnym
      przedsiębiorcy zatrudnienie swojej żony.


      - Nepotyzm przybrał w naszym kraju takie rozmiary, że należy podjąć zdecydowane
      kroki - alarmuje prof. Antoni Kamiński, były szef polskiego oddziału
      Transparency International.

      Familijnie w podkarpackiej policji i więzieniu

      Nagminność rodzinnych powiązań w różnych instytucjach Rzeszowa doprowadziła do
      narodzin hasła: "Idziemy pod rękę ze szwagrem i bratem, a unoszeni przez tatę".
      Nepotyzm wdarł się do tamtejszej Komendy Wojewódzkiej Policji. Naczelnik
      Wydziału Kadr policji ma rodzinę w zasięgu ręki: zięcia w laboratorium, siostrę
      zięcia w kadrach i dwie szwagierki - jedną w kadrach, drugą w finansach.
      Komendant wojewódzkiej policji Józef Jedynak zapytany przez lokalną prasę o
      powiązania rodzinne w policji, odpowiedział: - Zbieram na ten temat informacje.

      Lesław Czachur, dyrektor znanego więzienia w Załężu, zatrudnił córkę, gdyż -
      jak oświadczył rzeszowskim "Nowinom" - łatwiej ją prześwietlić od podszewki i
      dokładnie sprawdzić niż osoby zgłaszające się z zewnątrz do pracy w zakładzie
      karnym. - Mogą one być powiązane z grupami przestępczymi - powiedział. - Moja
      córka ma predyspozycje do pracy w służbie więziennej. Została zatrudniona w
      wyniku konkursu, uzyskując najwyższe notowania. Zna języki obce - dodał.

      Dyrektor Czachur nie dostrzega również niebezpieczeństwa w tym, że zatrudnia
      dwie siostry - jedną jako główną księgową, a drugą w sekcji kontroli
      finansowej. Twierdzi wręcz, że lokalne klany rodzinne w więziennictwie to
      tradycja.

      Podkarpacka Kasa Chorych podpisała kontrakt z dermatologiem Elżbietą Latawiec,
      żoną dyrektora kasy Piotra Latawca. Tak więc do kasy - tym razem rodzinnej -
      zaczęło wpływać dodatkowo 11 tys. zł brutto miesięcznie. Urząd Nadzoru
      Ubezpieczeń Zdrowotnych uznał tę sytuację za naganną etycznie, ale zgodną z
      prawem.

      Również podkarpacka Samoobrona nie obroniła się przed nepotyzmem. W wyborach
      samorządowych jej szefowa, posłanka Maria Zbyrowska, wstawiła syna na pierwsze
      miejsce listy w okręgu, dzięki czemu został radnym sejmiku wojewódzkiego.
      Podreperowała też budżet syna, gdyż załatwiła mu miejsce w radzie nadzorczej
      Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Rzeszowie.

      "Rzeczpospolita" opisała, jak ówczesny prezes Agencji Restrukturyzacji i
      Modernizacji Rolnictwa Aleksander Bentkowski "wzmocnił" kadrowo podkarpacki
      oddział Agencji - zatrudniono tam pierwszą żonę brata Bentkowskiego. - To dobry
      fachowiec, prawnik. Jest już sześć lat po rozwodzie z bratem - powiedział o
      atutach eks-szwagierki prezes Bentkowski. W Nisku z kolei zastępcą kierownika
      powiatowego biura ARiMR została Anna Gołąb, siostra Krzysztofa Gołąba,
      asystenta prezesa Bentkowskiego. Brat podkreśla walory siostry: skończyła dwa
      kierunki studiów, zna angielski i hiszpański.

      W lubelskim oddziale ARiMR wicedyrektorem mianowano historyka Krzysztofa
      Podkańskiego, syna Zdzisława Podkańskiego, jednego z liderów PSL. Zatrudniono
      tam też 26-letniego Michała Osika, syna lubelskiego posła SLD Wiktora Osika.

      Obsadzanie stanowisk pociotkami to nieuchronny proces dzielenia łupów przez
      zawiązujące się w samorządach koalicje.

      Na Lubelszczyźnie lider Samoobrony, poseł Józef Żywiec, poustawiał całą
      rodzinę, nawet dalszą. Jego syn Piotr został kierowcą członka zarządu
      województwa lubelskiego. Na dyrektora Wydziału Zdrowia tegoż urzędu powołano 68-
      letniego emeryta Janusza Kisielewskiego. Kisielewski jest stryjecznym szwagrem
      posła Żywca.

      Niektóre przypadki nepotyzmu zarejestrowane przez Transparency International

      - W 2001 roku w technikum dla dorosłych w Łapach do egzaminu maturalnego
      przystąpiła spora grupa trzecioklasistów z dziennego liceum ogólnokształcącego.
      Miał to być egzamin dojrzałości ostatni według starego systemu. W komisji
      egzaminacyjnej zasiadali krewni trzecioklasistów.

      - W Krakowie były prezydent miasta zrobił dyrektorem wodociągów swoją żonę, z
      wykształcenia hutnika szkła.

      - Dyrektorka warszawskiego liceum zatrudniała męża jako kierownika internatu.
      Wkrótce zaczęli wynajmować szkołę na bankiety, a internat zamienili w hotel.

      - Były starosta żywiecki organizował przetargi, które wygrywały firmy jego
      żony. W ten sposób fundusze przyznane na usuwanie skutków powodzi trafiały do
      rodziny starosty. Firma jego żony budowała autostradę koło Krakowa. Sprawą
      zajęła się prokuratura w Bielsku-Białej.

      - Córka radnego gminy Ursynów bez przetargu wydzierżawiła działkę od gminy.

      - Przewodniczący rady warszawskiej gminy Centrum Ryszard Syroka z SLD załatwił
      pracę bratu w spółce zarządzającej Pałacem Kultury.

      - Jerzy Hertel (obecnie poseł PO) jako burmistrz gminy Centrum odpowiadał za
      inwestycje. Jego żona Małgorzata Ławniczak-Hertel była w tym czasie szefową
      komisji budżetowej gminy Centrum kontrolującej działalność męża.

      - Wiceburmistrz Ursynowa Janusz Nowak zatwierdzał projekty architektoniczne
      wykonane w biurze architektonicznym swojej córki.

      - W Przemyślu w radach nadzorczych spółek komunalnych zasiadały dzieci radnych
      Przemyśla. Na przykład w Miejskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej i MZK.


      Rodzinne związki Opolszczyzny

      Nepotyzm kwitnie też na Opolszczyźnie. Wiedzą o tym mieszkańcy Opola, którzy w
      wyborach samorządowych poparli Ryszarda Zembaczyńskiego z PO, startującego na
      prezydenta miasta jedynie pod hasłem walki z korupcją i nepotyzmem.
      Zembaczyński odniósł sukces w bastionie lewicy!

      Dwa lata temu w prasie pojawiły się informacje sugerujące, że dzieci Anny
      Denkiewicz, wiceprezydenta miasta i zarazem ówczesnego architekta miejskiego,
      dzięki koneksjom rodzinnym uzyskały prawo do lokali handlowych położonych w
      galerii nowo powstałego hipermarketu Real. Sprawa wróciła kilka dni temu, gdy
      na łamach "Nowej Trybuny Opolskiej" pojawił się artykuł mówiący o kolejnych
      interesach dzieci lewicowych polityków w sieci hipermarketów wybudowanych w
      czasie ostatniego roku rządów SLD w opolskim ratuszu.

      - To jawny przykład wykorzystywania władzy do prywatnych celów - komentuje
      radny Opola Janusz Kowalski ze stowarzyszenia Stop Korupcji. - Politycy, którzy
      są za to odpowiedzialni, piastują dziś najwyższe stanowiska w województwie.
      Były prezydent Opola, zamieszany w aferę "Dobrych Domów", dzięki której
      wyprowadzono z firmy zawiadującej budową miliony złotych, był do niedawna
      wojewodą, a wiceprezydent - marszałkiem województwa.

      Po publikacjach prasowych na temat rodzinnych interesów byłych notabli z
      opolskiego ratusza pełniąca obecnie funkcje marszałka województwa była
      wiceprezydent Opola Ewa Olszewska poszła na urlop, a potem straciła stanowisko.
      Wojewódzka komisja etyki SLD oświadczyła, że Leszek Pogan - były prezydent
      Opola, do niedawna wojewoda - utracił mandat partii niezbędny do pełnienia
      funkcji politycznych.

      Mama daje kasę, córka jedzie do Brukseli

      Mechanizmy współczesnego nepotyzmu dobrze ilustruje przykład otrzymania posady
      w Biurze Informacyjnym Opolszczyzny w Brukseli przez 24-letnią córkę dyrektorki
      opolskiego oddziału towarzystwa ubezpieczeniowego. Wcześniej towarzystwo
      przekazało na biuro 50 tysięcy złotych. Od początku jedynym pracownikiem
      placówki był Witold Rygorowicz. - Miesięcznie zarabiałem 2,5 tysiąca euro. Do
      tego urząd płacił za moje mieszkanie i utrzymanie biura - wspomina.

      Do Rygorowicza dochodziły z Opola sygnały o przygotowywanych zmianach na je
      • titus_flavius Re: liberalizm w urzędach (za Rzepą) c.d. 01.09.03, 07:24

        Mama daje kasę, córka jedzie do Brukseli

        Mechanizmy współczesnego nepotyzmu dobrze ilustruje przykład otrzymania posady
        w Biurze Informacyjnym Opolszczyzny w Brukseli przez 24-letnią córkę dyrektorki
        opolskiego oddziału towarzystwa ubezpieczeniowego. Wcześniej towarzystwo
        przekazało na biuro 50 tysięcy złotych. Od początku jedynym pracownikiem
        placówki był Witold Rygorowicz. - Miesięcznie zarabiałem 2,5 tysiąca euro. Do
        tego urząd płacił za moje mieszkanie i utrzymanie biura - wspomina.

        Do Rygorowicza dochodziły z Opola sygnały o przygotowywanych zmianach na jego
        stanowisku. Ponieważ zna kilka oficjalnych języków Unii, zgłosił swoją
        kandydaturę na nowego dyrektora Biura Informacyjnego. Jednak nie wybrano
        żadnego z kilku kandydatów. Podobno nie spełniali stawianych im wymagań.
        Rygorowicz złożył wypowiedzenie. Kilkanaście dni później do Brukseli pojechała
        Marta Chudzikiewicz - 24-letnia studentka, świeżo zatrudniona w opolskim
        urzędzie marszałkowskim. Jak tłumaczono, kandydatka, mimo młodego wieku, zna
        języki obce i ma wystarczające kwalifikacje, zdobyte m.in. podczas
        kilkumiesięcznych staży w polskiej ambasadzie w Brukseli.

        - Decyzję o wyjeździe Marty Chudzikiewicz podjęła osobiście marszałek
        województwa Ewa Olszewska - zapewnia wicemarszałek Ryszard Galla. - O tym, że
        to poważne stanowisko powierzono tak młodej osobie, dowiedziałem się od
        dziennikarzy. Muszę przyznać, że byłem zaskoczony - zapewnia Galla. Niestety,
        nie udało się nam skontaktować z panią marszałek Ewą Olszewską. Złożyła
        rezygnację z pełnionej funkcji.

        Jeszcze większe zaskoczenie wicemarszałka wywołały informacje zamieszczone w
        jednej z lokalnych gazet, ujawniające kulisy wysłania studentki do Brukseli.
        Według gazety, pod koniec grudnia Towarzystwo Ubezpieczeniowe Heros przekazało
        na funkcjonowanie biura 50 tysięcy złotych. Dyrektorem opolskiego oddziału
        Herosa była matka Marty Chudzikiewicz.

        - To prawda, że przekazaliśmy taką kwotę na działanie biura Opolszczyzny w
        Brukseli - zapewnia wiceprezes TU Heros Jarosław Sztajger. - Prosiła o to
        elektrownia Opole, którą od lat obsługiwała Chudzikiewicz. Ona też rozmawiała o
        szczegółach umowy z urzędem marszałkowskim. Nie miałem pojęcia, że ma to
        związek z obsadzeniem posad przez dzieci naszych pracowników. Na coś takiego
        nigdy nie wyraziłbym zgody - dodaje.

        Jak wynika z informacji Sztajgera, dyrektor Chudzikiewicz kilka tygodni temu na
        własną prośbę zrezygnowała z pracy w Herosie.

        Prezes elektrowni Henryk Szendera tłumaczy, że ustalenia w sprawie finansowania
        brukselskiego biura poczynił jeszcze wtedy, gdy marszałkiem województwa był
        Ryszard Galla. - Oświadczam, że nigdy nie rozmawiałem z panem Szenderą na temat
        opolskiego biura w Brukseli, ani przed wyborami, ani też po nich - twierdzi
        wicemarszałek Galla.

        W rozmowie z regionalnym radiem Marta Chudzikiewicz zapewniała słuchaczy, że
        powierzenie jej posady w Brukseli nie ma żadnego związku z wykorzystywaniem
        układów rodzinnych, a jej kwalifikacje zapewniają odpowiedni poziom pracy
        placówki.

        Sprawa trafiła do prokuratury w Opolu. - Na razie nie ma mowy o korupcji czy
        innych podejrzeniach. O ewentualnym wszczęciu śledztwa prokuratorskiego
        zadecydują ustalenia policji, która będzie prowadzić postępowanie wyjaśniające -
        informuje Roman Wawrzynek z Prokuratury Okręgowej w Opolu. Według zapewnień
        prokuratora na przebieg postępowania nie będzie miał żadnego wpływu fakt, że
        mąż byłej dyrektor Chudzikiewicz jest wysokiej rangi oficerem w opolskiej
        policji.

        Ojciec chrzestny na toruńskim wysypisku

        W Miejskim Przedsiębiorstwie Oczyszczania w Toruniu pracuje córka prezesa tej
        spółki i jego zięć. Zatrudnienie znalazł też syn wiceprezesa oraz jego ojciec
        chrzestny. W MPO pracuje również brat wiceprezydenta Torunia.

        Córka prezesa MPO Ludwika Jurzysty jest referentem w księgowości. Zarabia
        prawie 1,7 tys. zł netto. Jest absolwentką technikum ekonomicznego, kontynuuje
        naukę na ekonomii toruńskiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Z kolei zięć
        prezesa został specjalistą od BHP.

        Prezes MPO w Toruniu tłumaczy, że ani córki, ani zięcia nie zatrudniał
        osobiście, zrobił to ktoś inny, chyba z księgowości. To, że zostali tu
        zatrudnieni, tłumaczy trudnym rynkiem pracy w regionie.

        Od dwóch lat, obecnie jako kierownik zespołu ds. infrastruktury składowiska, w
        toruńskim MPO pracuje Sebastian, syn Mieczysława Hyżyka, wiceprezesa tej
        spółki. Jest dobrze wykształcony - absolwent ekonomii na UMK w Toruniu, zna
        biegle niemiecki i angielski.

        Prezes Jurzysta przyznaje, że osobiście zatrudniał syna swojego zastępcy.
        Chciał mieć w firmie fachowca. - To bardzo zdolny człowiek - argumentuje. - Ma
        dopiero 25 lat, a już pisze doktorat o funduszach strukturalnych Unii
        Europejskiej, które zamierza pozyskać nasza firma.

        Rok wcześniej niż syn wiceprezesa MPO pracę w spółce rozpoczął jego ojciec
        chrzestny Zdzisław Pierzchalski. Przypadło mu - jak tłumaczono w spółce -
        stanowisko kierownika wysypiska, zgodnie z jego kwalifikacjami. Jest bowiem po
        technikum chemicznym, zdał też egzamin państwowy na kierowanie składowiskiem. -
        Wcześniej przez 30 lat pracował w toruńskim Polchemie, więc zna się na rzeczy -
        wyjaśnia Jurzysta.

        - To bardzo niezręczna sytuacja - ocenia przewodniczący komisji rewizyjnej w
        Radzie Miasta Torunia Adam Banaszak. - MPO nie jest spółką prywatną, lecz
        miejską, tym bardziej powinno się w niej zachowywać większą staranność w
        zatrudnianiu pracowników. O tym, kto znajdzie w niej pracę, powinny decydować
        przede wszystkim względy merytoryczne - dodaje.

        Według Banaszaka sprawą powinna zająć się najpierw rada nadzorcza toruńskiego
        MPO, a następnie prezydent miasta.

        Michał Zaleski, prezydent Torunia, wezwał na rozmowę prezesa Jurzystę. -
        Prezydent uznał, że prawo w MPO nie zostało złamane, a poza tym zatrudnienia te
        miały miejsce kilka lat temu, gdy nie był on jeszcze prezydentem - wyjaśnia
        rzecznik prasowy prezydenta Marcin Czyżniewski. I dodaje, że prezydent Zaleski
        nie będzie w tej sprawie podejmował żadnej decyzji.

        Od lutego zeszłego roku w MPO w Toruniu pracuje Piotr Fiderewicz, brat
        wiceprezydenta Torunia. Został zatrudniony z konkursu, jest brygadzistą
        zamiataczek. Zapytany przez "Rz" i o ten przypadek, prezes Jurzysta odpowiada: -
        Był najpiękniejszy, dlatego dostał u mnie pracę.

        - Tu sprawa wygląda nieco inaczej - tłumaczy Czyżniewski. - Kiedy Piotr
        Fiderewicz dostał pracę w MPO, jego brat Zbigniew nie był jeszcze
        wiceprezydentem miasta. A gdy nim został, natychmiast poinformował prezydenta
        Zaleskiego o tej sytuacji.

        Poseł Pęczak lokuje córkę

        Profesor Antoni Kamiński, były szef polskiego oddziału Transparency
        International, spotkał się z przykładami różnych odmian nepotyzmu. - Rodzinę
        ustawia się nie tylko u siebie, ale i u przyjaciół - mówi.

        Prof. Kamiński dodaje, że tego typu powiązania - pracę krewnych u kolegów -
        trudno wychwycić, pokazać i udowodnić. Znanym procederem jest zatrudnianie w
        swojej firmie dzieci kogoś, kogo względy czy przychylność chce się kupić.

        Życie pokazuje jeszcze bardziej patologiczne sytuacje. W Sokołowie Podlaskim
        przedsiębiorcę M. odwiedził naczelnik urzędu skarbowego i zaproponował, aby
        zatrudnił jego żonę na fikcyjnym etacie. M. przystał na to. Kilkanaście
        miesięcy płacił za żonę szefa urzędu skarbowego ZUS i przesyłał jej na konto
        pensję, choć nigdy nie pojawiła się w firmie. Postanowił jednak zerwać ten
        układ. Wówczas naczelnik wymierzył mu takie podatki, że M. zorientował się, iż
        zbankrutuje. Napisał więc do prokuratury doniesienie na siebie, że płacił
        łapówkę. Prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia. Milczało też Ministerstwo
        Finansów. Nie pomogły interwencje Transparency International. Firma M. padła, a
        naczelnik urzędu dalej jest na stanowisku.

        Ponad 4 lata temu nieznany biznesmen z USA Dariusz Jasiczek wygrał przetarg na
        kupno spó
        • titus_flavius Re: liberalizm w urzędach (za Rzepą) c.d. 01.09.03, 07:25

          Ponad 4 lata temu nieznany biznesmen z USA Dariusz Jasiczek wygrał przetarg na
          kupno spółki skarbu państwa - tomaszowskiej Kopalni Surowców Mineralnych Biała
          Góra. Nowy właściciel miał zainwestować 25 mln zł w bardzo dochodową kopalnię.
          Nie zrobił tego w ustalonym terminie, co opisał "Dziennik Łódzki". W ubiegłym
          roku związkowiec z Białej Góry zwrócił się do posła Andrzeja Pęczaka,
          ówczesnego szefa SLD w Łódzkiem i przewodniczącego Sejmowej Komisji do Spraw
          Kontroli Państwowej, o pomoc w wyegzekwowaniu od Jasiczka pieniędzy na
          inwestycje, które obiecał w umowie prywatyzacyjnej kopalni. Nie otrzymał
          odpowiedzi. Miesiąc później członkiem rady nadzorczej kopalni została Barbara
          Pęczak, córka posła. Dariusz Jasiczek, pytany przez dziennikarzy, w jakich
          okolicznościach Pęczakówna została członkiem rady nadzorczej, powiedział, że
          córkę posła poznał na nartach. - Jest osobą mającą wysokie kwalifikacje -
          dodał. Obecnie Jasiczek, co potwierdził anonimowy urzędnik Ministerstwa Skarbu,
          usiłuje renegocjować umowę sprzed 4 lat, by uniknąć wielomilionowej kary za
          niewywiązanie się z niej.

          - Demokracja opiera się na jasnych rozróżnieniach, na nieprzekraczaniu granic -
          mówi prof. Antoni Kamiński.

          Julia Pitera, obecna szefowa polskiego oddziału Transparency International,
          mówi wręcz: - Każda osoba przyjmująca funkcję publiczną musi przyjąć
          ograniczenia. Również dotyczące własnej rodziny.

          Współpraca: Marek Szczepanik, Opole, Józef Matusz, Rzeszów, Grażyna Rakowicz,
          Toruń, Błażej Torański, Łódź

      • titus_flavius Re: liberalizm w urzędach (za Rzepą) 04.09.03, 08:19
        titus_flavius napisał:

        ) Walcząc z korupcją, nie wolno zapominać o nepotyzmie, bo zatrudnianie
        dzieci,
        ) żon i zięciów stało się w Polsce regułą
        ) Rodzinne ustawianie
        )
        ) JERZY MORAWSKI
        )
        ) Kilka stanowisk w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie zajmują bliscy
        ) członkowie rodziny naczelnika Wydziału Kadr. Dyrektor więzienia w Załężu
        ) zatrudnił u siebie córkę i dwie siostry. W toruńskim Miejskim
        Przedsiębiorstwie
        )
        ) Oczyszczania pracuje córka prezesa tej firmy i jej mąż oraz syn wiceprezesa.
        ) Naczelnik Urzędu Skarbowego w Sokołowie Podlaskim wymusił na prywatnym
        ) przedsiębiorcy zatrudnienie swojej żony.
        )
        )
        ) - Nepotyzm przybrał w naszym kraju takie rozmiary, że należy podjąć
        zdecydowane
        )
        ) kroki - alarmuje prof. Antoni Kamiński, były szef polskiego oddziału
        ) Transparency International.
        )
        ) Familijnie w podkarpackiej policji i więzieniu
        )
        ) Nagminność rodzinnych powiązań w różnych instytucjach Rzeszowa doprowadziła
        do
        ) narodzin hasła: "Idziemy pod rękę ze szwagrem i bratem, a unoszeni przez
        tatę".
        )
        ) Nepotyzm wdarł się do tamtejszej Komendy Wojewódzkiej Policji. Naczelnik
        ) Wydziału Kadr policji ma rodzinę w zasięgu ręki: zięcia w laboratorium,
        siostrę
        )
        ) zięcia w kadrach i dwie szwagierki - jedną w kadrach, drugą w finansach.
        ) Komendant wojewódzkiej policji Józef Jedynak zapytany przez lokalną prasę o
        ) powiązania rodzinne w policji, odpowiedział: - Zbieram na ten temat
        informacje.
        )
        ) Lesław Czachur, dyrektor znanego więzienia w Załężu, zatrudnił córkę, gdyż -
        ) jak oświadczył rzeszowskim "Nowinom" - łatwiej ją prześwietlić od podszewki i
        ) dokładnie sprawdzić niż osoby zgłaszające się z zewnątrz do pracy w zakładzie
        ) karnym. - Mogą one być powiązane z grupami przestępczymi - powiedział. - Moja
        ) córka ma predyspozycje do pracy w służbie więziennej. Została zatrudniona w
        ) wyniku konkursu, uzyskując najwyższe notowania. Zna języki obce - dodał.
        )
        ) Dyrektor Czachur nie dostrzega również niebezpieczeństwa w tym, że zatrudnia
        ) dwie siostry - jedną jako główną księgową, a drugą w sekcji kontroli
        ) finansowej. Twierdzi wręcz, że lokalne klany rodzinne w więziennictwie to
        ) tradycja.
        )
        ) Podkarpacka Kasa Chorych podpisała kontrakt z dermatologiem Elżbietą
        Latawiec,
        ) żoną dyrektora kasy Piotra Latawca. Tak więc do kasy - tym razem rodzinnej -
        ) zaczęło wpływać dodatkowo 11 tys. zł brutto miesięcznie. Urząd Nadzoru
        ) Ubezpieczeń Zdrowotnych uznał tę sytuację za naganną etycznie, ale zgodną z
        ) prawem.
        )
        ) Również podkarpacka Samoobrona nie obroniła się przed nepotyzmem. W wyborach
        ) samorządowych jej szefowa, posłanka Maria Zbyrowska, wstawiła syna na
        pierwsze
        ) miejsce listy w okręgu, dzięki czemu został radnym sejmiku wojewódzkiego.
        ) Podreperowała też budżet syna, gdyż załatwiła mu miejsce w radzie nadzorczej
        ) Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Rzeszowie.
        )
        ) "Rzeczpospolita" opisała, jak ówczesny prezes Agencji Restrukturyzacji i
        ) Modernizacji Rolnictwa Aleksander Bentkowski "wzmocnił" kadrowo podkarpacki
        ) oddział Agencji - zatrudniono tam pierwszą żonę brata Bentkowskiego. - To
        dobry
        )
        ) fachowiec, prawnik. Jest już sześć lat po rozwodzie z bratem - powiedział o
        ) atutach eks-szwagierki prezes Bentkowski. W Nisku z kolei zastępcą kierownika
        ) powiatowego biura ARiMR została Anna Gołąb, siostra Krzysztofa Gołąba,
        ) asystenta prezesa Bentkowskiego. Brat podkreśla walory siostry: skończyła dwa
        ) kierunki studiów, zna angielski i hiszpański.
        )
        ) W lubelskim oddziale ARiMR wicedyrektorem mianowano historyka Krzysztofa
        ) Podkańskiego, syna Zdzisława Podkańskiego, jednego z liderów PSL. Zatrudniono
        ) tam też 26-letniego Michała Osika, syna lubelskiego posła SLD Wiktora Osika.
        )
        ) Obsadzanie stanowisk pociotkami to nieuchronny proces dzielenia łupów przez
        ) zawiązujące się w samorządach koalicje.
        )
        ) Na Lubelszczyźnie lider Samoobrony, poseł Józef Żywiec, poustawiał całą
        ) rodzinę, nawet dalszą. Jego syn Piotr został kierowcą członka zarządu
        ) województwa lubelskiego. Na dyrektora Wydziału Zdrowia tegoż urzędu powołano
        68
        ) -
        ) letniego emeryta Janusza Kisielewskiego. Kisielewski jest stryjecznym
        szwagrem
        ) posła Żywca.
        )
        ) Niektóre przypadki nepotyzmu zarejestrowane przez Transparency International
        )
        ) - W 2001 roku w technikum dla dorosłych w Łapach do egzaminu maturalnego
        ) przystąpiła spora grupa trzecioklasistów z dziennego liceum
        ogólnokształcącego.
        )
        ) Miał to być egzamin dojrzałości ostatni według starego systemu. W komisji
        ) egzaminacyjnej zasiadali krewni trzecioklasistów.
        )
        ) - W Krakowie były prezydent miasta zrobił dyrektorem wodociągów swoją żonę, z
        ) wykształcenia hutnika szkła.
        )
        ) - Dyrektorka warszawskiego liceum zatrudniała męża jako kierownika internatu.
        ) Wkrótce zaczęli wynajmować szkołę na bankiety, a internat zamienili w hotel.
        )
        ) - Były starosta żywiecki organizował przetargi, które wygrywały firmy jego
        ) żony. W ten sposób fundusze przyznane na usuwanie skutków powodzi trafiały do
        ) rodziny starosty. Firma jego żony budowała autostradę koło Krakowa. Sprawą
        ) zajęła się prokuratura w Bielsku-Białej.
        )
        ) - Córka radnego gminy Ursynów bez przetargu wydzierżawiła działkę od gminy.
        )
        ) - Przewodniczący rady warszawskiej gminy Centrum Ryszard Syroka z SLD
        załatwił
        ) pracę bratu w spółce zarządzającej Pałacem Kultury.
        )
        ) - Jerzy Hertel (obecnie poseł PO) jako burmistrz gminy Centrum odpowiadał za
        ) inwestycje. Jego żona Małgorzata Ławniczak-Hertel była w tym czasie szefową
        ) komisji budżetowej gminy Centrum kontrolującej działalność męża.
        )
        ) - Wiceburmistrz Ursynowa Janusz Nowak zatwierdzał projekty architektoniczne
        ) wykonane w biurze architektonicznym swojej córki.
        )
        ) - W Przemyślu w radach nadzorczych spółek komunalnych zasiadały dzieci
        radnych
        ) Przemyśla. Na przykład w Miejskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej i MZK.
        )
        )
        ) Rodzinne związki Opolszczyzny
        )
        ) Nepotyzm kwitnie też na Opolszczyźnie. Wiedzą o tym mieszkańcy Opola, którzy
        w
        ) wyborach samorządowych poparli Ryszarda Zembaczyńskiego z PO, startującego na
        ) prezydenta miasta jedynie pod hasłem walki z korupcją i nepotyzmem.
        ) Zembaczyński odniósł sukces w bastionie lewicy!
        )
        ) Dwa lata temu w prasie pojawiły się informacje sugerujące, że dzieci Anny
        ) Denkiewicz, wiceprezydenta miasta i zarazem ówczesnego architekta miejskiego,
        ) dzięki koneksjom rodzinnym uzyskały prawo do lokali handlowych położonych w
        ) galerii nowo powstałego hipermarketu Real. Sprawa wróciła kilka dni temu, gdy
        ) na łamach "Nowej Trybuny Opolskiej" pojawił się artykuł mówiący o kolejnych
        ) interesach dzieci lewicowych polityków w sieci hipermarketów wybudowanych w
        ) czasie ostatniego roku rządów SLD w opolskim ratuszu.
        )
        ) - To jawny przykład wykorzystywania władzy do prywatnych celów - komentuje
        ) radny Opola Janusz Kowalski ze stowarzyszenia Stop Korupcji. - Politycy,
        którzy
        )
        ) są za to odpowiedzialni, piastują dziś najwyższe stanowiska w województwie.
        ) Były prezydent Opola, zamieszany w aferę "Dobrych Domów", dzięki której
        ) wyprowadzono z firmy zawiadującej budową miliony złotych, był do niedawna
        ) wojewodą, a wiceprezydent - marszałkiem województwa.
        )
        ) Po publikacjach prasowych na temat rodzinnych interesów byłych notabli z
        ) opolskiego ratusza pełniąca obecnie funkcje marszałka województwa była
        ) wiceprezydent Opola Ewa Olszewska poszła na urlop, a potem straciła
        stanowisko.
        )
        ) Wojewódzka komisja etyki SLD oświadczyła, że Leszek Pogan - były prezydent
        ) Opola, do niedawna wojewoda - utracił mandat partii niezbędny do pełnienia
        ) funkcji politycznych.
        )
        ) Mama daje kasę, córka jedzie do Brukseli
        )
        ) Mechanizmy współczesnego nepotyzmu dobrze ilustruje przykład otrzymania
        posady
        ) w Biurze Informacyjnym Opolszczyzny w Brukseli przez 24-letnią córkę
        dyr
Pełna wersja