kornel113
11.01.08, 10:52
W Rzepie. Chdakiewicz mówi o "kaims morderstwie przy dworcu" w
Kielcach, o "facecie, który spadł z ciężarówki" (Zydzie). Za pogrom
w Kielcach oskarża komunistów, którzy nie przeszkodzili tłumowi w
linczu (!). Antysemitym porównuje do chłopskiego zabobonu, że
rozchochrana kobieta krowom mleko odbiera. Że zabijali bo Żyd miał
ładne buty. Jaki to antysemityzm. Powtarza argument o "żydokomunie",
choc sam przyznaje że ogromna większość ubeków to byli rdzenni
Polacy. To prawdziwy chamski bełkot. Za takie słowa Polsacy są
właśnie uważani za antysemitów. I niestety w wielu przypadkach
słusznie.
Najwięcej o polskim antysemityzmie mówi fragment wstępu do książki
Grossa, kiedy przytacza on tam relację p. Mariańskiej, która
zauważyła po wojnie, że Polacy, którzy przechowywali żydowskie
dzieci, po wojnie się tego wstydzili, nie chcieli podawać nazwisk w
obawie przed reakcją sąsiadów. To mówi wszystko. Mariańska pyta: jak
pojąć że ludzie którzy uratowali niewinne dzieci przed okrutnymi,
bestalskimi mordercali Hitlera, teraz się tego obawiają i wstydzą?
Kto poza Polską jest stanie to zrozumieć?