haen1950
26.02.08, 10:42
mimo całego obrzydlistwa tej pisowskiej hieny żerującej na ludzkim
nieszczęściu przypomniała mi inną - o załatwiaczu egzaminów
wstępnych, znakomitym bajerancie.
Facet załatwiał egzaminy wstępne na uczelnie. Hurtem. Cieszył się
nieposzlakowaną opinią solidnego i uczciwego.
Najpierw sprawdzał szanse, czyli wiadomości kandydata. Potem
niechętnie proponował, że spróbuje cos zrobić. Brał tylko zaliczkę.
Gdy się egzamin nie powiódł, zaliczkę natychmiast zwracał ze
stosownymi przeprosinami i usprawiedliwieniem.
Oczywiście sukces był wynagradzany sowicie i dokladnie skonsumowany.
Pani dziennikarka Dorotka Kania niewątpliwie ten proceder poznała i
twórczo zastosowała. Musiała na niego natrafić w swoich śledztwach.
Ciekawe, czy nie zgłoszą się inni, zagrożeni aresztem wydobywczym?