woda_woda
13.03.08, 11:25
Teresa Torańska w książe "My" (1994) wśród rozmów z działaczami
opozycji spytała Jarosława:
"- Jarek, powiedz, swojego ojca też być ujawnił?
- Gdyby był agentem, to bym ujawnił.
- Czyli jak Pawka Morozow w czasach stalinowskiej czujności
rewolucyjnej.
- On doniósł na ojca do NKWD, bo ojciec ukrywał zboże, moja droga.
Ujawnienie zboża przed rewolucją jest działaniem na rzecz narodowej
opresji, ale nie jest tym samym, co bycie agentem."
I w tym cytacie należałoby szukać sedna zjawiska, które nazywa się
Kaczyński Jarosław.
Czyli:
- zaprzeczenie zasadzie "czcij ojca swego i matkę swoją" z
wszystkimi tego implikacjami
- przyznawanie sobie prawa do oceny "jak Pawlik wydał ojca, był be,
jak ja wydam ojca, będę cacy".
Bo według niego, drodzy Państwo zasada jest tylko jedna: cel
uświęca wszelkie środki.
Znamy z historii ludzi hołdujących takiej zasadzie, nieprawdaż?