polnamyszka
20.03.08, 11:12
....cyt. "Polska - Niemcy
Niektóre kraje (Francja, Wielka Brytania, czy, Niemcy)
europejskiego, ziemskiego raju, jaki nam zgotowali panowie Kaczyńscy
i nie tylko, niejako wbrew internacjonalnej jedności unijnej,
wyjątkowo dbają o swą narodową pamięć historyczną.
1. Nasz zachodni sąsiad, protoplasta kaprala Tuska, ze szczególną
determinacją powraca do głębokiej przeszłości – buduje muzea,
upamiętniające Germanów i Prusów.
Niemieckie dzieci już uczą się w nich historii swojego narodu.
Ostatnim, najgłośniejszym pomnikiem jest, powstające, pod jakąś
dziwną nazwą, centrum przeciwko wypędzeniom. Mimo wcześniejszym,
nieśmiałym protestom, centrum niedługo ma być uroczyście otwarte, a
jej twórca, pani Steinbach, promowana jest medialnie przez szefową
rządu, kanclerkę Merkel.
Niemcy nie pytają się Brukseli, tylko robią to, co uważają za
słuszne. Budują swą przyszłość, patrząc w przeszłość.
2. Polska i jej minister kultury i dziedzictwa narodowego jest
zdania, że należy tylko patrzeć w przyszłość i żadnego, polskiego
muzeum budować nie będzie. Najwidoczniej, jego zdaniem, np. historia
polskich ziem odzyskanych, to nie jest dziedzictwo narodowe.
Niewarte upamiętnienia. I nie zasługuje na żadne muzeum. A przecież,
przypominanie przeszłości, to najważniejszy element dziedzictwa
narodowego, które minister Zdrojewski ma na sztandarach.
3. Niemcy wiedzą, że przypominanie własnej historii, to najlepsza
szkoła patriotyzmu, dla młodych ludzi, procentująca, właśnie, w
przyszłości.
4. Polska zabrania uczenia patriotyzmu i buduje, za własne pieniądze
pomniki, upamiętniające przeszłość Żydowską, czyli Muzeum Historii
Żydów Polskich.
Bez przeszłości, nie da się zbudować przyszłości.
Polski papież, już dawno wołał o zajęcie się martyrologią Polaków,
czyli ich Holocaustem. Polska tego nie słyszy.
Ani prezydentowi, ani rządowi nie przychodzi do głowy pomysł
wybudowania stosownego muzeum, upamiętniającego cnoty Polan oraz
bohaterstwo i męczeństwo ich potomków.
Tam powinny się uczyć historii nasze dzieci. A w domach i szkołach
czytać Sienkiewicza, a nie Gombrowicza.
A może to za dalekie dziedzictwo.
W historii stosunków polsko – niemieckich często jest tak, że to, co
dla nich jest chlubą, dla Polaków wyrazem męczeństwa. Ale oni nie
wstydzą się i nie boją szczycić nieludzkimi dokonaniami swych
przywódców, a my, tak z dobrego, tuskowego serca, nie chcemy
zadrażniać stosunków z nimi, więc o polskich ofiarach z ich ręki,
nie chcemy pamiętać.
Pan premier, niestety, Tusk, kiwa głową, jak koń doroszkarski, na
każde zdanie Niemca i wyczerpany przejawami miłości do wszystkich
sąsiadów, zapomina o własnym kraju.
Może jednak robi to z premedytacją.
ARL ......"
Kiedy zapomina sie o własnej historii należy spojrzeć na sąsiadów i
popatrzec jak oni to robią.My zapominamy o własnej budując pominiki-
muzea innym narodom.Moze teraz kiedy za premiera mamy historyka
sytuacja ulegnie zmianie? Ale cóż z tego , że premier to historyk
kiedy on widzi wszystko daleko (np. Kosowo )a nie widzi co ma pod
nosem.