semperignotus
22.05.08, 10:30
Takiego sortu ludzie pracują w IPN
Jeszcze za czasów starej ustawy, za sprawą "przypadku", szefem instytutu
został Janusz Kurtyka. Oto wiosną 2005 roku na stanowisko prezesa IPN
kandydowało dwóch najpoważniejszych rywali: Kurtyka właśnie - szef
krakowskiego oddziału instytutu - oraz Andrzej Przewoźnik, historyk z Krakowa.
Dziwnym trafem w lipcu z oddziału kierowanego przez Kurtykę wyciekły dokumenty
świadczące o współpracy Andrzeja Przewoźnika ze Służbą Bezpieczeństwa.
Konkurent obecnego prezesa IPN miał być rzekomo kapusiem donoszącym na
działaczy PAX-u. I Kurtyka pozostał na placu boju sam. 9 grudnia 2005 roku
został szefem IPN. A kilka dni wcześniej Przewoźnika w sposób nie budzący
wątpliwości... oczyszczono z zarzutów: "Nie ma żadnych materiałów, nawet
ustnych, żeby Andrzej Przewoźnik zobowiązał się do współpracy. Wręcz
przeciwnie, wykazał, że takiej współpracy nie chce podjąć" -orzekł sąd. Ale
było już za późno, by mógł ponownie stanąć do konkursu na szefa IPN.