Dodaj do ulubionych

Premiera "Starej Baśni" i wielki żal.

20.09.03, 00:52
Byłem w piątek na premierze filmu Stara Baśń w reżyseriji Jerzego Hoffmana.

Po od kilku już lat nieudanych "pewniakach" naszego kina szedłem na ten film
ze sporą obawą, a nawet mogę powiedzieć z negatywnym nastawieniem.
Mamiono nas Ogniem i Mieczem, Quo Vadis, Wiedźminem, czy Panem Tadeuszem z
polskim Rambo w roli ks. Robaka. Więc nie ma się co dziwić, że nazwisko
reżysera bardziej kojarzyło mi się z niespełnionymi obietnicami niż z hitem
kinowym.

I co?
I byłem srodze zdziwiony. Śmietanka polskiego kina, która już nie jeden film
położyła na łopatki potrafiła wzbić się na wyżyny sztuki aktorskiej. Jak nie
cierpię Olbrychskiego, tak w tym filmie wypadł naprawdę świetnie. Żebrowski -
dla mnie dotychczasowy "gejowski" styl grania głównych bohaterów wreszcie
potrafił zamienić na bohatera z "jajami". Małgorzata Foremniak w
roli "żmijowatej" nałożnicy Popiela gra naprawdę wstrętnego
knującego "padalca". Nawet nic nie znacząca w filmie rola nieślubnego syna
Popiela odgrywana przez dzieciaka jest na piątkę z plusem, co mnie
zaskoczyło, bo od kiedy pamiętam to role dziecięce w naszym kraju wołają o
pomstę do nieba (vide Wiedźmin).

Zapewne zastanawiacie się skąd w takim razie ten tytuł wątku?
Otóż zaraz po wyjściu z kina zrobiło mi się bardzo smutno, bo pomyślałem jak
wielką szkodę prozie Sapkowskiego uczynił reżyser robiący Wiedźmina. I mam
cholerny żal, że to właśnie Hoffman nie nakręcił Wiedźmina w takiej właśnie
konwencji i z takim zaangażowaniem jak zrobił to w przypadku Starej Baśni.

Jednak wcale nie potrzeba Hollywoodzkiego budżetu i takiego rozmachu by
stworzyć dzieło, które na pewno nie rozczaruje widza.

Oczywiście nie jest to arcydzieło całkowicie pozbawione wad. Och, taki
bezkrytyczny to ja nie jestem. jednym z elementów, kóre zroobił na mnie
negatywne wrażenie (ale tylko troszeczkę) to ujęcia kamer. Brak w nich
rozmachu, pejzaży, czy najazdów i odjazdów ujęć zdużej odległości. Jest ich w
filmie zbyt mało. A przecież cóż za problem nakręcić grodek na polanie z
większej odległości, czy choćby las?!

Ale już od wielu lat nie widziałem tak wyważonej gry aktorskiej, tak świetnie
dobranych aktorów do odgrywanych postaci książkowych. Oczywiście zdaję sobie
sprawę, że nie jest to wierna ekranizacja książki, choć tą czytałem wieki
temu. Ale sztuka filmowa nie musi wiernie odzwierciedlać książek, czasem
nawet nie powinna. To jest inny środek przekazu więc rządzi się odmiennymi
prawami.

Kostiumy czy też dekoracje to po prostu rewelacja (możnaby za nie dać Oscara).
Muzyka, czasem zbyt "dzisiejsza". Takie odniosłem wrażenie, a nie potrafię
znaleźć odpowiedniego słowa by opisać wrażenie. Może przydałyby się w niej
jakieś dawniejsze instrumenty zamiast kalsycznych!? Choć takie wrażenie
odniosłem jedynie w kilku momentach.

Wątek miłosny jest tu zarysowany delikatnie i nie robi tak sztucznego
wrażenia jak w Ogniem i Mieczem. Z resztą aktorki, które brały udział w tym
wątku również sprawiły się na piątkę.
Kolejny raz miałem przyjemność zobaczyć wprost genialną sztukę aktorską Anny
Dymnej (pierwszy raz w Wiedźminie, i to ona a nie Żebrowski była ozdobą
tamtego filmu).
Widać Anna Dymna jest jak wino - im starsza tym lepsza z niej aktorka.

Opisany żal pozostał. Cóż, może jednak Hoffman kiedyś sięgnie po Wiedźmina.
Życzę mu aby Stara Baśń pobiła rekordy kasowe w Polsce. Jest tego warta.

A Wam z całego serca polecam ten film. Idźcie do kina, na pewno się nie
rozczarujecie.

Wieczny malkontent
PC_Maniac
Obserwuj wątek
    • Gość: PC_Maniac fotoreportaż z premiery IP: *.smrw.lodz.pl / 172.17.0.* 20.09.03, 12:52
      A tutaj zamieściłem fotorelację z premiery:

      community.webshots.com/album/91139436tznpiV
    • pc_maniac Re: Premiera 'Starej Baśni' i wielki żal. 20.09.03, 20:06
      Nikt poza mną nie widział jeszczze tego filmu?
      Nie wierzę?!
      • Gość: bratek wielki żal IP: *.biaman.pl 21.09.03, 00:29
        pc_maniac napisał:

        > Nikt poza mną nie widział jeszczze tego filmu?


        Jeszcze nikt, ale spokojnie, dzieciaki zaraz się powysyła tabunami.

        P.S. Hoffman nie spoczywa na laurach. Nie tylko dlatego, że ich nie dostał, ale
        także dlatego, że przygotowuje projekt nowej ekranizacji. Tym razem weźmie na
        warsztat "Naszą szkapę".
        • Gość: wartburg Re: serdeczne wyrazy wspolczucia IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 21.09.03, 10:07
          Nigdy nie widzialem dobrego filmu Hoffmana i na "Stara basn"
          tez sie nie wybiore. Nie tylko ze wzgledu na rezysera, ale i
          Kraszewskiego, uznawanego juz od kilku pokolen krytykow
          literackich za klasyczny przypadek grafomana. Pisarze tej
          rangi co on pisza dzisiaj telenowele. To ze ekranizacja
          "Starej basni" przez kogos takiego jak Hoffman urasta do
          "wydarzenia artystycznego" jest swiadectwem nedzy umyslowej
          naszych czasow.

          Korzystam z okazji, zeby zlozyc serdeczne wyrazy wspolczucia
          dla p. PC_Maniaka. Moze przestalby Pan czytac Sapkowskiego i
          zabral sie za powazniejsze lektury?
          • Gość: bratek serdeczne wyrazy IP: *.biaman.pl 21.09.03, 10:41
            zabawne, w innej dyskusji niedawno moim argumentem przeciw argumentowi mojego
            rozmówcy było to, że przeczytał za dużo Sapkowskiego :) Zdaje się istnieje
            jakaś metalna subkultura "sapkowiczów"?
            • Gość: bratek przy okazji cytacik IP: *.biaman.pl 21.09.03, 10:48
              :))
              Znacie? To posłuchajcie!

              Kasandra:
              "O, śmiertelni! O rodzie człowieczy! Lepiej by wam było nie doczekać dalekiej
              przyszłości, któa będzie pilna, skrupulatna, wysilona, gładka, płaska,
              nędzna... Niechby kobniety przestały rodzić - albowiem wszystko będzie się wam
              rodzić na opak, wielkość porodzi wam małość, siła - słabość, a z rozumu pocznie
              się głupota wasza. O, niechby kobiety zatłukły swoje niemowlęta!...bo
              funkcjonariuszy mieć będziecie za wodzów i bohaterów, a poczciwcy będą u was
              tytanami. Wyzuci zostaniecie z piękności, namiętności i rozkoszy...czeka was
              czas zimny, znużony i oschły. A tego wszystkiego dokona z wami Mądrość wasza,
              która oderwie się od was i stanie się niepojęta, a także drapieżna. I nawet
              płakać nie będziecie mogli, gdyż nieszczęście wasze dziać się będzie poza wami!"

              (to nie Sapkowski:))
              • Gość: wartburg Re: przy okazji cytacik IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 21.09.03, 11:45
                cytat rewelacyjny. Ale czy w antycznej Grecji byli juz
                funkcjonariusze? W kazdym razie bardzo mi sie podoba.
                Szczegolnie o tej Madrosci waszej, ktora oderwie sie od
                was i stanie sie niepojeta, a takze drapiezna.

                pozdrawiam
                • bratek4 Re: przy okazji cytacik 21.09.03, 11:54
                  Juz wtedy byli funkcjonariusze. Cytacik to wyobrażona wizja, jaką miał mieć -
                  czy powinien był mieć - Sokrates (wg Gombrowicza, ma się rozumieć). Któż inny
                  jak nie poczciwi funkcjonariusze mu dokopali na koniec?
                  Jeszcze bardziej lubię zakończenie "nieszczęście wasz dziać się będzie poza
                  wami!" - bo to jest i szalenie przenikliwe, i złowieszczo trafne. Pozdrawiam.
                  Ech te biedne Hoffmany!
                  (tylko mi nie odbieraj dziecięcej przyjemności, jaką mi niegdyś ofiarował
                  Reżyser:) - do dziś tkwi mi w pamięci kapitalny pojedynek na szable
                  Olbrychskiego z Łomnickim... tego do kosza nie wyrzucajmy!)
                  • bratek4 popr. 21.09.03, 11:56
                    "to jest i szalenie przenikliwe, i złowieszczo trafne"

                    no, troche mi masło maślane wyszło, chciałem napisać "smutne",
                    wyszło "złowieszczo trafne". Anyway. Na razie.
                    • Gość: wartburg Gdynia IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 21.09.03, 12:13
                      na razie. Znowu wyjezdzam, ale tylko na dwa dni. We wtorek
                      wracam i moze czesciej bede zagladac na te strony.

                      A co myslisz o "sensacyjnej" decyzji jury w Gdyni? Kiedys
                      tam bylem na ktoryms z festiwali i tez nagrode glowna
                      przyznano "sensacyjnie" jakiejs produkcji z ogona, ktorej
                      dzisiaj nikt juz nie pamieta.

                      Od tamtego czasu sklaniam ku pogladowi, ze nagrody festiwalowe
                      (nie tylko w Gdyni) przyznawane sa wedlug klucza dla normalnego
                      widza zupelnie niezrozumialego. Chodzi tam zazwyczaj, jak
                      to w zyciu, o jakies zakulisowe powiazania, powinnosci, uklony
                      i szachowe posuniecia, ktore z jakoscia filmu nie maja nic
                      wspolnego. Tak jest wszedzie, gdzie jakies gremia o czyms
                      decyduja.

                      No, musze juz pedzic, bo nie chce sie spoznic do Szczecina.
                      Moze wpadne do pubu "Campari".

                      pozdrawiam
                      • Gość: bratek Szczecin IP: *.biaman.pl 21.09.03, 12:21
                        słuchaj, nie mam pojęcia, nie znam tych filmów. Oglądałem tylko ceremonię
                        wręczenia nagród - nędznie to wyglądało, a frustrację pogłębiał widok zapadłej
                        klatki piersiowej p. Torbickiej, która z nieznanych mi powodów jest telewizyjną
                        seks-gwiazdą krytyki filmowej.

                        Ale też jestem skłonny przypuszczać, że coś nienormalnego się dzieje w
                        działaniach i decyzjach jury. ZAuważyłeś, jak tow. Zaorski zaatakował - na
                        samym wstępie - Saramonowicza, oskarżając go o plagiat. Czekał z tym na sam
                        początek festiwalu - no i faceta ukatrupił. S. żadnej nagrody nie dostał, choć
                        przyznawano tam je na lewo i prawo.

                        A najbardziej podobała mi się tow. Waniek, swoim zwyczajem wystrojona jak
                        podstarzała dziwka, która wręczyła nagrodę im. Skompromitowanej Rady Telewizji
                        dla filmu... przez telewizję wyprodukowanego. Palnęła mówkę-trwakę, jaką z
                        trudem przypominam sobie z lat 1980tych. Oleksy i Wunderbar przy niej to
                        wyrafinowani Mistrzowie Słowa.

                        Szczecin? Miałbyś okazję poznać tam zupełnie fajnego forumowego typka..
                • bratek4 no to jeszcze jeden, dwa: o kobietach i Bogu 21.09.03, 12:09
                  choć nie bardzo już na temat.
                  Wczoraj widziałem "Manhattan" W. Allena po wielu latach po raz pierwszy. Jeden
                  z najlepszych filmów, jakie znam.
                  Tam jest taka kwestia. Najpierw wprowadzenie: przyjaciel Allena, żonaty, ma
                  romans na boku ze śliczną Diane Keaton. Rozstają się, bo obojgu ciężko
                  funkcjonować, jak to w trójkącie. Keaton wiąże się z Allenem, ale po paru
                  dniach go rzuca (Allen zresztą dla niej rzucił inną kobietę) i wraca do kumpla
                  Allena. W.A. sie wkurza i pędzi do tego kolegi - nauczyciela i wyrzuca mu, że
                  ten zachowuje się jak dzieciak. Raz lubi Keaton, raz jej nie lubi ("Spokojnie,
                  do wieczora jeszcze zdążysz zmienić zdanie, znowu przestaniesz ją lubić", mówi).
                  I tu jest ten fragment, który lubię. Kolega: - Jesteśmy tylko ludźmi, a tobie
                  się wydaje, że jesteś Bogiem"
                  Allen, choć w pierwszej sekundzie sprawia wrażenie zbitego z tropu: - Trzeba
                  się na kimś wzorować...
                  To jedna z kilkudziesięciu kapitalnych kwestii w tym filmie

                  (inna np.: Allen do Keaton, gdy ta mu wyznała, że od niego odchodi -
                  "Wiedziałem, że jesteś szurnięta, ale myślałem: przy mnie się zmieni" :)))


                  • Gość: wartburg Re: no to jeszcze jeden, dwa: o kobietach i Bogu IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 21.09.03, 12:28
                    Manhattan to byl pierwszy film Allena, jaki widzialem. Do
                    dzis b. dobrze go pamietam, ale najbardziej utkwily mi w
                    pamieci fragmenty "Blekitnej Rapsodii". Moze dlatego, ze
                    wychodzac z kina na Kantstraße moj owczesny dobry znajomy,
                    wspominany juz wczesniej wnuk znanego niemieckiego pisarza,
                    Jindrich Mann, zagwizdal ten fragment "Blekitnej Rapsodii"
                    i powiedzial "ten film byl znakomity". A moze nie powiedzial,
                    tylko zagwizdal i to tak zabrzmialo, jakby powiedzial "ten
                    film byl znakomity".

                    Mile wspomnienie, ale tych dialogow, ktore cytujesz, oczywiscie
                    juz nie pamietalem.

                    pozdrawiam
                    • Gość: bratek o muzyce IP: *.biaman.pl 21.09.03, 12:30
                      A tak, Gershwin... On chyba specjalnie dla tego filmu napisał muzykę :)

                      p.s. Jak tak dalej pójdzie, to spóźnisz się na pociąg :)
    • Gość: bratek Wartburg, byłeś b. niesprawiedliwy. IP: *.biaman.pl 21.09.03, 12:28
      Przypomniał mi się taki film: "Prawo i pięść" spółki Hoffman-Skórzewski z
      Guciem Holoubkiem w roli tytułowej :)
      To był b. dobry film, takie polskie "W samo południe" - tak więc niedobrze jest
      wylewać Hoffmana razem z kąpielą! (czy Gucia z Hoffmanem?)
      • Gość: wartburg Prawo i piesc IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 21.09.03, 12:35
        Ten film byl rzeczywiscie nienajgorszy, ale tylko nienajgorszy.
        Widzialem go nie tak dawno. Tam jest cala masa bledow
        rezyserii, zwyczajnej nieudolonosci. Broni sie to glownie
        ze wzgledu na genialna piosenke tytulowa, ktora spiewal Fetting.
        Muzyke napisal Komeda, a slowa Osiecka. To byl rewelacyjny
        kawalek muzyki, ale zadna zasluga Hoffmana. Pamietasz "za dzien
        za dwa, za dwa lub za trzy, wzejdzie swit"

        pozdrawiam i wyjezdzam, bo przez Ciebie sie spoznie
        • Gość: bratek a więc za dzień, za dwa IP: *.biaman.pl 21.09.03, 12:38
          Ja to widzialem jakis czas temu i robil wrazenie (no ale ja nie czytam
          rezyserii tak wnikliwie jak Ty). Piosenke Fetting oczywiscie pamietam -
          wspaniala. Naewet potrafie zanucic - co czasem robie. Serwus!

          p.s. to chyba idzie tak:
          "za dzien, za dwa,
          za noc, za trzy,
          wzejdzie swit"
        • Gość: bratek A poza tym...(z cyklu "Jeszcze o westernie") IP: *.biaman.pl 21.09.03, 12:43
          "Prawo i pieść", zrobione chyba z 50 lat temu, jest o niebo lepsze od "Ognia i
          mieczem" sprzed paru lat, bo bylo czyms wiecej niz zestawem grepsów
          i "charakterystycznych charakterow" oraz bieganiem za panną Scorupco. Było o
          zasadach.
          • Gość: b Co się dzieje z tymi przypadkami? IP: *.biaman.pl 21.09.03, 12:45
            "Ogniem i mieczem", ma się rozumieć.
      • uriel1 Bratku?...... 21.09.03, 18:43
        Gość portalu: bratek napisał:

        > Przypomniał mi się taki film: "Prawo i pięść" spółki Hoffman-Skórzewski z
        > Guciem Holoubkiem w roli tytułowej :)

        ========
        Taaaaaaaaaaa, a kogo grał Holoubek? Prawo? Pięść? Co do reszty się zgadzam.
        Film faktycznie był b. dobry.
        • Gość: b Re: Bratku?...... IP: *.biaman.pl 21.09.03, 19:33
          Gral jedno i drugie :) Nie zgadzasz się?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka