Dodaj do ulubionych

Marchewka to warzywao czy owoc?

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.01.02, 17:54
Bo wg przepisów UE to owoc...
Obserwuj wątek
    • Gość: MR.G. Re: Marchewka to warzywao czy owoc? IP: 209.114.223.* 12.01.02, 17:59
      Marchewka jest Żydem!!!
      • Gość: GMR Re: Marchewka to warzywao czy owoc? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.01.02, 18:10
        Żydkiewką chciałeś pewnie powiedzieć..a więc jednak warzywo! I to i to wkopane
        jest w ziemię a owoce zwykle znajdują się nad ziemią... jacy głupi są ci
        eurokomisarze (na podstawie powiedzonka Obeliksa "jacy głupi są ci Rzymianie")
    • Gość: Gwendal Re: Marchewka to warzywao czy owoc? IP: *.chello.pl 12.01.02, 18:28
      A jakie to ma znaczenie, hę?

      Gwendal
      • Gość: OzRM Re: Marchewka to warzywao czy owoc? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.01.02, 19:48
        A jakie znaczenie ma "fakt" że stolicą Francji jest Madryt?
        • Gość: Gwendal Re: Marchewka to warzywao czy owoc? IP: *.chello.pl 12.01.02, 23:53
          Botanicy uznają pomidor za owoc i co na to powiesz? Że nie należy im wierzyć i
          uznawać ich kwalifikacji? A poza tym skąd mieszanie kwestii oczywistych (jakie
          miasto jest stolicą danego państwa) z kwestiami, które podlegają dyskusji z
          przyczyn kulturowych (podstawą uznania marchewki za owoc był fakt, że gdzieś w
          Europie robi się z niej dżem)? A w ogóle to nie wiesz co to jest marchewka, że
          tak bardzo się boisz tego zaskakującego ustalenia obowiązującego w UE?
          Zwichruje Ci ono pogląd na świat? Bo mnie nie. Ja wiem, co to jest marchewka.

          Gwendal
          • Gość: jojo Re: Marchewka to warzywao czy owoc? IP: *.proxy.aol.com 13.01.02, 00:04
            To ani warzywao ani owoc,to Ani pomocnik !!!
            • Gość: Janek Re: Marchewka to warzywao czy owoc? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.01.02, 00:26
              Chyba coś przeciwstawnego do kija. Niektórzy rządzą przy pomocy marchewki, a
              niektórzy przy pomocy kija.
          • Gość: prowokat Do Gwandal IP: 192.168.42.* 13.01.02, 00:21
            tu nie chodzi o to czy marchewka to warzywo czy owoc czy ryba. Ważne jest to że
            urzednicy mogą zmieniać jedym aktem prawa rządzące światem, który najpierw
            został stworzony (lub sam się stworzył - w zaleznośći od światopogądu). Potem
            ktoś zajoł się badaniem jego i do poszczególnych zjawisk przypisywał pojecia, aby
            zwykli ludzi mogli łatwo ten świat ogarnanąć. I dzięki ich badaniom wiemy co to
            jest planeta, roslina czy ryba, a urzędnicy brukselscy dla własnej wygody dają
            sobie prawo do ingerencji w porządek świata. Bo jeśli jednym ruchem pióra można
            zatrzeć granice między owocami i warzywami, to mozna to zrobić także z innymi
            elementami rzeczywistości (co już się stało ponieważ mięso kozie wg UE to
            baranina, a ślimaki zaliczane są mięsa rybiego). Postępowanie UE jest w takich
            przypadkach niezgodne z wielotysięczną tradycją ludzką i równie długimi badaniami
            nad naszą planetą. UE w jedną chwilę zmienia ten można by rzec odwieczny porządek
            co jest grozne, bo narusza fundamenty ludzkiej egzystencji wypracowywanej od
            zarania dziejów. A na słabych fundamentach nawet najwspanialszy gmach się nie
            utrzyma.
            • Gość: Gwendal Odpowiedź dla prowokat(ora) IP: *.chello.pl 13.01.02, 17:19
              Gość portalu: prowokat napisał(a):

              > tu nie chodzi o to czy marchewka to warzywo czy owoc czy ryba.

              Tu chodzi o to i tylko o to. Pozwolisz, że zacytuję Hamleta: "Słowa, słowa,
              słowa". Swoją drogą polecam rzucić okiem na prace językoznawcze z zakresu
              semantyki, najlepiej dotyczące co bardziej egzotycznych języków (np. języki
              Indian z obu Ameryk, czy mieszkańców Afryki Środkowej) - zobaczysz, że tam ludzie
              dokonują takich ekwilibrystyk w kategoryzacji świata, że europejskie uznanie
              marchewki za owoc to przy tym zwyczajna betka :-)

              Swoją drogą, przykład z bliższych nam okolic, anglojęzyczni nazywają raka
              (skorupiak) "crayfish", a więc możnaby twierdzić, że mają go za rybę, to samo
              jest z meduzą (jamochłon) "jellyfish" i rozgwiazdą (to też chyba
              jamochłon) "starfish" - a tymczasem każdy z nich (no może z wyjątkiem sytuacji
              ekstremalnych) z łatwością odróżni rybę od nie-ryby.

              > Ważne jest to że
              > urzednicy mogą zmieniać jedym aktem prawa rządzące światem, który najpierw
              > został stworzony (lub sam się stworzył - w zaleznośći od światopogądu).

              Nie przesadzajmy twierdząc, że oficjalna dyrektywa jakiegokolwiek ciała
              politycznego przesądzi o postrzeganiu świata przez ludzi. Twierdząc tak zdajesz
              się rażąco nie doceniać ludzkiego intelektu. Dla mnie prywatnie uznanie marchewki
              za owoc jest może trochę zaskakujące, ale tylko tyle, nie uważam tego za sprawę
              tak znaczącej wagi, żeby kwestionować na tej podstawie wejście Polski do UE.

              > Potem
              > ktoś zajoł się badaniem jego i do poszczególnych zjawisk przypisywał pojecia, a
              > by zwykli ludzi mogli łatwo ten świat ogarnanąć.

              Wybacz, ale to nie jest zbyt przekonywający argument. Kopernik i Giordano Bruno
              swego czasu też musieli występować przeciwko czemuś, co było wynikiem badań
              wcześniej żyjących "mądrych" ludzi, którzy chcieli uczynić świat łatwiej
              ogarnialnym dla pozostałych. Czas pokazał, że to oni (tzn. Kopernik i Bruno)
              mieli rację.

              Ta sprawa ma akurat marginalne znaczenie dla naszej dyskusji, ale nie mogłem
              sobie odmówić okazji, aby przytoczyć argument podważający stwierdzenie, że to, co
              jest uświęcone wieloletnią tradycją jest bezdyskusyjnie dobre i prawidłowe (przy
              okazji, nie odnoszę tego do marchewki).

              > I dzięki ich badaniom wiemy co to
              > jest planeta, roslina czy ryba, a urzędnicy brukselscy dla własnej wygody dają
              > sobie prawo do ingerencji w porządek świata.

              Niewątpliwie czynią to dla własnej wygody, ale z drugiej strony wątpię aby
              chcieli ingerować w porządek świata, przypuszczam, że chodziło tutaj li tylko o
              normy jakościowe dotyczące owoców i warzyw - z jakichś powodów lepiej było
              podciągnąć marchewkę pod normy dotyczące owoców (jako że robi się z niej sok i
              chyba dżem) niż pod normy dotyczące warzyw. W sumie bzdura, a ja już którąś
              minutę z rzędu wklepuję tę odpowiedź :-(

              > Bo jeśli jednym ruchem pióra można
              > zatrzeć granice między owocami i warzywami, to mozna to zrobić także z innymi
              > elementami rzeczywistości (co już się stało ponieważ mięso kozie wg UE to
              > baranina, a ślimaki zaliczane są mięsa rybiego).

              W Polsce kiedyś mięso bobra (konkretnie mięso z bobrzego ogona) uznawano za mięso
              rybie - nie dotyczyły go obostrzenia odnoszące się do zakazu spożywania mięsa w
              dni postne (jak wiadomo, można wtedy spożywać ryby - spożywanie ogona bobra też
              było wtedy dozwolone).

              Tak samo, część ustaleń dotyczących klasyfikacji rozmaitych organizmów jest
              ciągle sporna. Istnieje np. taki organizm jak euglena zielona, ma on zarówno
              cechy zwierzęce (błona komórkowa, wodniczki, witkę, za pomocą której się porusza)
              jak i cechy zdecydowanie roślinne (chloroplasty). I jak tu ją zaklasyfikować?
              Część biologów uznaje, ze należy do królestwa zwierząt, a część twierdzi, że
              należy do królestwa roślin. Jeszcze inni naukowcy ominęli ten problem uznając
              istnienie osobnego królestwa pierwotniaków. Dajmy więc naukowcom, politykom czy
              urzędnikom spierać się i dyskutować na te tematy, sami zaś wiedzmy swoje.

              > Postępowanie UE jest w takich
              > przypadkach niezgodne z wielotysięczną tradycją ludzką i równie długimi badania
              > mi
              > nad naszą planetą. UE w jedną chwilę zmienia ten można by rzec odwieczny porząd
              > ek
              > co jest grozne, bo narusza fundamenty ludzkiej egzystencji wypracowywanej od
              > zarania dziejów.

              Odsyłam do wcześniejszych fragmentów mojej wypowiedzi, a poza tym nie
              przesadzajmy. Czy uznanie marchewki za owoc, czy mięsa ślimaka za mięso rybie
              narusza fundamenty Twojej egzystencji? Powtórzę jeszcze raz, urzędnicy
              urzędnikami, ich opinia ich opinią a Ty i tak powinieneś mieć własne zdanie -
              stać Cię na to.

              Wybacz, ale wydaje mi się, że całe to larum na temat marchewki i podobnych spraw
              jest trochę śmieszne - w naszych relacjach z EU są dużo ważniejsze, a przy okazji
              niepokojące sprawy (vide: ostatnie wypowiedzi Fischlera na temat dotacji do
              rolnictwa), które pasowałoby przemyśleć, a tu wkoło Wojtek czepianie się biednego
              warzywa. Przypomina mi to trochę strzelanie z armaty do wróbla.

              > A na słabych fundamentach nawet najwspanialszy gmach się nie
              > utrzyma.

              Na szczęście wspominane przeze mnie wcześniej dyrektywy nie stanowią i nigdy nie
              stanowiły fundamentu powstania i funkcjonowania Unii Europejskiej. To nie ten
              rząd wielkości.

              Pozdr.

              Gwendal
      • Gość: Hania Re: Marchewka to warzywao czy owoc? IP: 195.217.253.* 14.01.02, 11:55
        Gość portalu: Gwendal napisał(a):

        > A jakie to ma znaczenie, hę?
        >
        > Gwendal

        Dla niektorych forumowiczow, jak widac, zasadnicze. To zamach na suwerennosc
        polskich marchewek!
    • Gość: Nowy Re: Marchewka to warzywao czy owoc? IP: *.torun.dialup.inetia.pl 13.01.02, 00:49
      Klasyfikacja i podział warzyw i owoców w Unii
      Europejskiej został ułożony według klasycznych już
      dzieł Miczurina.
      Młodszym forumowiczom radzę zapoznać się z
      osiągnięciami tego genialnego radzieckiego botanika.
      • Gość: GMR Re: Marchewka to warzywao czy owoc? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.01.02, 12:36
        Gość portalu: Nowy napisał(a):

        > Klasyfikacja i podział warzyw i owoców w Unii
        > Europejskiej został ułożony według klasycznych już
        > dzieł Miczurina.
        > Młodszym forumowiczom radzę zapoznać się z
        > osiągnięciami tego genialnego radzieckiego botanika.

        No proszę! I jak tu potem nie dawać wiary że UE to nowe ZSRR?
        • Gość: JASIEK TO OWOC !!!! IP: *.dyn.optonline.net 13.01.02, 13:09
          MARCHYWKA TO OWOC O KOLORZE MARCHYWKOWYM, BARDZO ZDROWY OWOC Z KTOREGO MOZNA
          ZROBIC DZUS MARCHYWKOWY.
          POZDRAWIAM WSZYSKICH NORMALNYCH.
    • Gość: Le Niuch Re: Marchewka to warzywao czy owoc? IP: 213.77.101.* 13.01.02, 23:47
      Jak to mówią: dura lex sed lex, czyli w wolnym przekładzie: durne prawo ale
      prawo. W polsce też jest ustawa, w rozumieniu której rak to ryba
      • Gość: GMR Re: Marchewka to warzywao czy owoc? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 11:24
        Cyceron mówił że durne prawo można omijać.
        • Gość: k Re: Marchewka to warzywao czy owoc? IP: 212.244.77.* 14.01.02, 11:32
          Jak pamietamy(?) z lekcji biologii i botaniki(niektórzy) roslinka kwitnie, aby
          potem wydac owoc. Tak więc np. pomidor to ogólnie warzywo, ale kwitnie i wydaje
          owoc-czerwony owoc pomidora(najpierw jest zielony).Podobnie jest z
          marchewką.Tak więc wszystko zależy od nazewnictwa-potocznie ten czerwona
          zjadalna kula pomidora to warzywo, po "botanicznemu" to owoc pomidora.
          Podpisano-k.-znawca nie tylko teologii.
          ps. nareszcie jakis watek niereligijny. Brawo!
          • Gość: k Re: Marchewka to warzywao czy owoc?pomyłka IP: 212.244.77.* 14.01.02, 11:35
            Gość portalu: k napisał(a):

            > Jak pamietamy(?) z lekcji biologii i botaniki(niektórzy) roslinka kwitnie, aby
            > potem wydac owoc. Tak więc np. pomidor to ogólnie warzywo, ale kwitnie i wydaje
            >
            > owoc-czerwony owoc pomidora(najpierw jest zielony).Podobnie jest z
            > marchewką.Tak więc wszystko zależy od nazewnictwa-potocznie ten czerwona
            > zjadalna kula pomidora to warzywo, po "botanicznemu" to owoc pomidora.
            > Podpisano-k.-znawca nie tylko teologii.
            > ps. nareszcie jakis watek niereligijny. Brawo!

            Bzdura. Z marchewką jest troche inaczej. Ale o pomidorze to szczera prawda.
            Pozdro.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka