polski_francuz
15.09.08, 20:10
to te moje pokolenie piecdziesieciolatkow. Zwanych tez na zachodzie "baby
boomers". Urodzeni w latach 50, magistrowie i doktorzy (jak ktos studiowal) z
lat 70, weszli w zycie aktywne w latach 80. A w Polsce byly to lata "olowiane"
bez nadziei, bez perspektyw, takich 10 bezsensownych lat.
No i niektorzy wyemigrowali (jak ja) inni zostali i sie jakos urzadzili, po
to, by w latach 90 doznac calkowitego przewrotu wartosci, systemu
ekonomicznego i pierwszego poczucia ze sie jest niedopasowanym.
Trudno bylo dzieciom tlumaczyc co jest dobre a co zle. Bo juz sie samemu
niezbyt rozpoznawalo. Ale, przede wszystkim, trudno bylo znalezc pozytywne
cele. By sie wykazac, bo byc przydatnym spoleczenstwu.
Mam nadzieje, ze mlodzi juz tej rewolucji wartosci nie przezyja, bo zaden kraj
nie moze sie rozwinac bez jednego, waznego pokolenia.
PF