man_sapiens
25.09.08, 11:50
Dorn swego czasu błędnie założył, że w PiSie naczelnym celem jest dobro tej
partii. Albo może nawet, że jest nim zrealizowanie głoszonych przez PiS haseł
(chociaż aż tak naiwny to on raczej nie jest). Dlatego ośmielił się po
wyborach zapytać, czy w kierownictwie PiSu nie ma osób, które błędnym
działaniem spowodowały klęskę wyborczą PiS. W domyśle chodziło oczywiście o
Jarosława "300zł" Kaczyńskiego i jego przybocznych. Zapewne Dorn spodziewał
się, że JK przyzna się do drobnych błędów, obieca poprawę, odstawi
dotychczasowy (przygłupich) doradców i zmontuje zespół z udziałem Dorna do
opracowania nowej strategii PiSu. A przecież wszyscy wiedzą, że Kaczyńskiego
nie wolno krytykować. Wystarczy spojrzeć na Jarosława bez wymaganej dozy
uwielbienia we wzroku i jest się skazanym na jego zemstę. Kaczyński będzie
takiego profanatora świętości ścigał aż do śmierci (Kaczyńskiego, nie
ściganego), bez względu na koszty jakie to spowoduje dla jego partii czy dla
Polski. Do tego wszyscy Suscy, Gosiewscy, Kempy i Karscy, którzy poczuli się
zagrożeni krytyką przez Dorna... Co gorsza Dorn zabrał się do ciężkiej,
codziennej pracy w Sejmie (w komisji zdrowia), obnażając nieróbstwo krzykliwej
masy PiSiaków. Skutek? Watahy nie trzeba dorzynać, sami się wzajemnie zagryzają.
Swoją drogą ciekawe, czy Dorn zorganizuje partię banitów PiSu. Dorn zrobi
wszystko, żeby wejść w kolejnych wyborach do Sejmu (bo mu bardzo potrzeba
pieniędzy a inaczej ich nie zarobi) a widać, że PiS jeżeli go teraz nie
wywali, to na pewno na żadną listę wyborczą nie wpisze. Inni dotąd wywaleni
albo zmarginalizowani w PiSie energii Dorna nie mają, ale pewnie by się do
niego dołączyli. W samym PiSie jest zapewne sporo takich, którzy mając więcej
ostrożności niż Dorn siedzą cicho, ale chętnie by do takiego PiS-bis przeszli
(Poncyliusz?). Dorn wraz z paroma kolegami mieliby spore szanse do sejmu wejść
i w przeciwieństwie do dzisiejszego PiSu byliby zdolni wejść w koalicję z PO a
może nawet i z lewicą.