haen1950
30.09.08, 05:16
Sprawa z sześciolatkami jest całkowicie jasna - zmarnowany rok nauki
dzieciaka. Po zerówce dzieciak trafia do pierwszej klasy i powtarza
ten sam kurs nauki czytania i pisania.
Dzieje się tak w wyniku tego, że na skutek niedoboru zerówek do
pierwszych klas trafia niedobór umysłowy i należy wyrównać jego
braki kosztem zmarnowanego roku pozostałych dzieciaków.
Zamiast marnować ogromną forsę na niemalże przymusową sieć
przedszkoli z zerówkami, rząd chce przenieść zerówki do szkół jako
klasy pierwsze. Daje trzy lata, oddaje decyzję rodzicom czy chcą
sześciolatka posłać do szkoły. Wyż demograficzny się skończył,
infrastruktury wystarczy, nakłady w sumie niewielkie na tę reformę,
rok nauki zaoszczędzony.
Pisowskie chamstwo w swym amoku szkodzenia rządowi robi z rozsądnego
projektu zadymę polityczną.