zenonbombalina69
17.10.08, 09:57
Cielęcina w sosie truflowym, stek z tuńczyka i gęsie wątróbki. Do tego
francuski szampan i butelka czerwonego hiszpańskiego wina. Oto czym raczył swe
podniebienie minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski (45 l.) na kolacji
z żoną i przyjaciółmi. Rachunek w eleganckiej restauracji opiewał na prawie
650 zł. Zapłacili go... podatnicy
Szef MSZ to człowiek światowy. Wie, co to dobre jedzenie i wino. Nie dziwi
więc, że przyjaciół zaprosił do lokalu, który gwaratnuje prawdziwe rozkosze
podniebienia. Razem z żoną tuż przed wyjazdem do Brukseli podejmował znajomych
w Domu Polskim na warszawskiej Saskiej Kępie. Było wystawnie i drogo, ale co
tam, przecież Sikorski do najbiedniejszych nie należy. Wręcz przeciwnie, to
jeden z najbogatszych członków rządu. Jego majątek wyceniany jest na 8,5
miliona zł. Wystarczy się zresztą przyjrzeć jego posiadłości na Kujawach, na
której hoduje rogate daniele. Naprawdę robi wrażenie.
Okazuje się jednak, że Sikorski za kolację płacić nie zamierzał. Kiedy kelner
przyniósł rachunek, kazał mu wystawić fakturę przelewową na ministerstwo. Nie
czepialibyśmy się, gdyby to była kolacja służbowa. A podejmowani goście
należeliby do rządu kraju, z którym Polska chce mieć dobre stosunki. Wiadomo,
w końcu w takich właśnie sytuacjach wykorzystuje się ministerialny fundusz
reprezentacyjny. Ale kolacja była zupełnie prywatna. Zapewnił nas o tym
rzecznik MSZ Piotr Paszkowski (58 l.). To on potwierdził nam, że goście
państwa Sikorskich to po prostu przyjaciele rodziny. Chciał nas nawet namówić,
żebyśmy właśnie dlatego nie publikowali zdjęć z restauracji.
Pani Pitero larum grają Sikorski wydał 650 pln a pani nie ściga , nie grzmi
nie komentuje w tv się nie wypowiada dlaczego?????