Gość: EUROMIR
IP: *.cm-upc.chello.se
13.11.03, 15:02
INTELEKTUALISCI SWOJEJ WSPOLNOTY
W tych dniach, we francuskich mediach toczy sie arcyciekawa debata o
antysemityzmie. Sygnalem do niej stal sie artykul filozofa Tariqa Ramadana,
profesora uniwesytetu we Fryburgu.
Trzeba tu wspomniec, ze we Francji profesor Ramadan od lat znany jest ze swej
kategorycznej i bezkompromisowej postawy konsekwentnego pietnowania wszelkich
form antyjudaizmu.
Samo tlo debaty jest ciekawe o tyle, iz tekst profesora Ramadana
przedstawiony do publikacji zarowno Le Monde, jak i Liberation, zostal przez
nie odrzucony, a ujrzal swiatlo dzienne dopiero kilka tygodni temu, kiedy
profesor zdecydowal sie wreszcie na jego publikacje na stronach internetowych
( www.fse-esf.org ) poswieconych odbywajacej sie w tych dniach (12/11-15/11)
miedzynarodowej konferencji antyrasistowskiego ruchu Attac, w podparyskim
Saint Denis.
W swym artykule Ramadan oskarza grupe czolowych francusko-zydowskich
intelektualistow o zagubienie uniwersalnych pryncypiow, o tworzenie nowego
typu koterii – intelektualnej wspolnoty umyslowej, ktorej jedynym wspolnym
mianownikiem jest bezwarunkowe poparcie udzialane polityce Izraela. Bez
wzgledu na to czy dotyczy ona wojny i okupacji Iraku, kwestii Palestyny, czy
postaci Ariela Sharona. Do grupy tej profesor Ramadan zaliczyl miedzy innymi
Bernarda-Henri Levy, Alaina Finkielkrauta, Bernarda Kouchnera, Alexandra
Adlera, Andre Glucksmana, i Pierre-Andre Taguieffa.
Tariq Ramadan twierdzi, iz w obecnej sytuacji jak najbardziej uprawnionym
jest zadanie pytania – jakich to pryncypiow i interesow, ci popularni, bez
przerwy obecni we francuskich mediach intelektualisci bronia ?
Latwo spostrzec, dowodzi, ze ”stoja na pozycjach wymierzonych przeciw
swiatowej wspolnocie spolecznej, jako Zydzi, nacjonalisci, albo obroncy
Izraela” i, ze ”wszystkich, ktorzy odwaza sie miec odmienne zdanie traktuja
jako antysemitow…”
Naturalnie, obecnie Ramadan, w mediach widziany jest jako ”antysemita, ktory
wszedzie widzi Zydow” (Le Monde 2/11), lansujacy swoj tekst jako ”zabronione
poglady”, i wychwalajcy sie, iz zabroniono jego publikacji az szesc razy (
webbsajt oumma.com ).
Oczywiscie Tariq Ramadan doczekal sie odpowiedzi na postawione w artykule
zarzuty. Rowniez odpowiedzi osob w tekscie wymienionych. Pisarz i filozof
Bernard-Henri Levy odpowiedzial mu z pasja i wsciekloscia na lamach ”Le
Point” (10/11), zwracajac sie do galionowych postaci Attac – Jose Bove i
Bernarda Cassena : - ”Drodzy zmieniajacy swiat przyjaciele, Pan Ramadan nie
moze byc jednym z Was !”
Organizatorzy forum nie poddali sie naciskom i na swej stronie internetowej
zadeklarowali; - forum w Saint Denis jest miejscem pluralistycznych spotkan i
debat, i ”profesor Ramadan ma tu swoje miejsce”.
Nastepnego dnia w Le Monde profesor zdecydowanie odrzucil oskarzenia o
antysemityzm. Stwierdzil, iz zarowno w muzulmanskich jak i zydowskach
srodowiskach intelektualnych obserwuje rosnaca tendencje definiowania sie
przeciw obcym, zamykania sie w intelektualnym, etnicznym, albo religijnym
gettcie.
Dla nas w Polsce echa dyskusji nad Sekwana najpewniej ciekawe sa o tyle, o
ile spostrzezenia profesora Ramadana maja przelozenie na nasz grunt swojski.
A chyba maja. I w naszym zyciu spolecznym przeciez zaobserwowac mozna
dzialalnosc wielu srodowisk politycznych i intelektualnych skazonych
mysleniem wspolnotowym, mysleniem mniejszosci etnicznej i jej interesow,
mysleniem, ktore jako zywo przypomina tak, wydawaloby sie, daleki europejski,
francuski fenomen.
Euromir
(Tekst opracowalem [i do cytatow siegnalem] na podstawie materialow z
Liberation, DN, SVD, Le Monde, Le Point i zrodel z internetu).