Dodaj do ulubionych

Goodbye Hitler?

IP: *.acn.pl 14.11.03, 12:07
A może by tak komedyjkę o Hitlerku?
Dlaczego z przymrużeniem oka robi się filmy o komunistach wszelkiej maści?
Drukuje się ich podobizny na koszulkach.Są w pop kulturze jak Marylin Monroe.
Czy ta dysproporcja to oznaka kondycji umysłowej współczesnych społeczeństw?
Obserwuj wątek
    • Gość: ANka Re: Goodbye Hitler? IP: *.ifn-magdeburg.de 14.11.03, 12:16
      Zbrodnie Hitlera dostrzegaja zgrubsza wszyscy - rozumieja nawet w krajach III
      swiata i malo kto musi sie dzis z nich rozliczac.
      Zbrodnie komunizmu nie zawsze sa zrozumiale a naiwni komunisci wlasnie z tych
      krajow - co tu duzo mowic - sa wsrod nas.. Wystarczy pogadac- czesto sa to nawet
      inteligentni ludzie, ktorym brakuje jednak pewnej przenikliwosci historycznej,
      wiedzy, a przede wszystkim wlasnych doswiadczen...
      • lupus.lupus Re: Goodbye Hitler? 14.11.03, 12:21
        Właśnie.Komunizm nigdy nie został ostatecznie potępiony.Dlatego właśnie modnie
        jest paradować w koszulce z Che z najnowszym numerem "Lewą Nogą" pod pachą.
        Przy tej okazji pozdrawiam pana Orlińskiego. Wie za co.
      • lupus.lupus Re: Goodbye Hitler? 14.11.03, 12:25
        Alianci po wojnie od razu przystąpili do radykalnej i pryncypialnej
        denazyfikacji.Norymberga, przy całej jej niedoskonałości była symbolicznym
        sądem nad nazizmem.
        U nas kierunek wyznacza "odp..się od mojego generała"
        • Gość: anka Re: Goodbye Hitler? IP: *.acn.pl 14.11.03, 12:29
          I ja tego nie mogę przeżyć.
          Łagodne przejscie w 89 roku zaprzepaściło szansę na odrodzenie moralne.
          I potem to trzepanie mózgów przez Michnika.

          Czy komuna (sympatia do komunizmu) upadnie kiedykolwiek, czy nie?
          Moja mama mówi,że nie, bo zawszy będą głupi ludzie.:))

          :))
          • Gość: t1s Re: Goodbye Hitler? IP: *.acn.waw.pl 14.11.03, 13:10
            Gość portalu: anka napisał(a):

            > I ja tego nie mogę przeżyć.
            > Łagodne przejscie w 89 roku zaprzepaściło szansę na odrodzenie moralne.
            > I potem to trzepanie mózgów przez Michnika.
            >
            > Czy komuna (sympatia do komunizmu) upadnie kiedykolwiek, czy nie?
            > Moja mama mówi,że nie, bo zawszy będą głupi ludzie.:))
            >
            > :))


            Przez swojego idola nazwani użytecznymi idiotami. Wszędzie pełno ich się
            zalęgło (mam na myśli kraje formalnie bedące poza wpływem Związku Radzieckiego)
            a najwiecej chyba w Hollywood w czasach stalinowskich. Gdyby tylko mogli po
            dupie całowaliby Breżniewa i Castro a Amerykę widzieli jako najwiekszego wroga.
            Piszę o Hollywood bo to najbardziej jaskrawy przykład jak wywiad radziecki
            posługiwał się takimi głupkami by prać mózgi społeczeństwu. Do dzisiaj jest tam
            wielu takich co na sam widok Reagana toczą pianę z pyska. I tutaj nie odmówię
            sobie przyjemności przypomnienia, że wśród pajaców którzy gdy wręczano Kazanowi
            Oskara za całokształ twórczości nie raczyli podnieść z krzeseł swych lewackich
            tyłków byli niejaki Spilberg, Ed Harris czy Richard Dreyfuss.
            • lupus.lupus Re: Goodbye Hitler? 14.11.03, 13:14
              To właśnie Orliński opisywał w "GW" zmarłego niedawno Kazana.Z tekstu biła
              niewyobrażalną wprost niechęć.

              • Gość: t1s Re: Goodbye Hitler? IP: *.acn.waw.pl 14.11.03, 13:17
                lupus.lupus napisał:

                > To właśnie Orliński opisywał w "GW" zmarłego niedawno Kazana.Z tekstu biła
                > niewyobrażalną wprost niechęć.
                >


                Tego niestety nie czytałem. Ale czego się spodziewać po GW?
            • lupus.lupus Re: Goodbye Hitler? 14.11.03, 13:19
              Dzięki za przypomnienie tej sprawy z Kazanem. Pamiętam zaskoczonego buczeniem
              częsci sali ogolonego niczym w "Taksówkarzu" Roberta de Niro, który podawał
              statuetkę.
            • Gość: bratek Kazan, Reagan i sprawa polska IP: *.biaman.pl 14.11.03, 14:48
              Tym razem palnąłeś straszne głupstwo, sekretarzu. Przypominanie Hollywood z
              tamtych czasów w tym kontekście to gruba manipulacja. To był najczarniejszy
              okres w historii kina amerykańskiego. Kazan sypał. Obojętnie, kto jakie ma
              przekonania, chwalić donosiciela jest albo tragiczną manipulacją, albo wyrazem
              złej woli, albo brakiem znajomości historii. Lewackie tyłki Eda Harrisa czy
              Spielberga nie mają nic do tego.
              Oczywiście, że Oscar mu się należał, "bo świetnym reżyserem był". Ale nikt nie
              musi wstawać ani bić braw, jeżeli czyjaś postawa życiowa mu się nie podoba.
              Co do Reagana - Polska pozostaje naiwnym krajem, w którym nadal wierzy się w
              heroizm tego głupca i krętacza. Istnieje tylko "Reagan-pogromca komuzmu", jakby
              biedak nic innego nie robił, tylko wyzwalał Polskę i rozwalał Związek
              Radziecki. Bardzo ubogi punkt widzenia.


              p.s. Bardzo polecam "Zelliga" Woody Allena.
              • Gość: t1s Re: Kazan, Reagan i sprawa polska IP: *.acn.waw.pl 14.11.03, 23:07
                Gość portalu: bratek napisał(a):

                > Tym razem palnąłeś straszne głupstwo, sekretarzu. Przypominanie Hollywood z
                > tamtych czasów w tym kontekście to gruba manipulacja.

                Dobrze, że nie ordynarna:).
                Użyteczni idioci Hollywoodu mają swój niemały udział w tym, że komunizm
                traktowany jest zupełnie inaczej niż faszyzm, że mało który z zachodnich
                turystów kupujących sobie w Moskwie koszulki, znaczki i inne duperele z
                podobizną Stalina i Lenina wie, że ci świetni przedstawiciele socjalizmu
                wymordowali wielokrotnie więcej ludzi niż Hitler.
                Mają swój niemały udział w tym, że tak niewiele było na zachodzie publikacji o
                tym czym naprawdę był komunizm. Zamiast tego najróżniejsze Costnery kręciły i
                kręcą filmiki sławiące czerwone reżimy. I znowu nie powstrzymam się przed
                zactowaniem tego co "tańczący" powiedział po spotkaniu z Castro;
                "It was an experience of a lifetime to sit only a few feet away from him and
                watch him relive an experience he lived as a very young man,"
                I co? Nie pocałowałby go w tyłek? Ech, gdyby nie te kilka stóp...


                To był najczarniejszy
                > okres w historii kina amerykańskiego. Kazan sypał. Obojętnie, kto jakie ma
                > przekonania, chwalić donosiciela jest albo tragiczną manipulacją, albo
                wyrazem
                > złej woli, albo brakiem znajomości historii.

                Znowu manipulacja?
                Partia Komunistyczna USA dzałała z inspiracji kremlowskich służb specjalnych.
                Wiele osób uczestniczących w tym ruchu świadomie współpracowało z Moskwą. To
                byli zwyczajni zdrajcy.
                To jest historia, potwierdzona przez moskiewskie archiwa ale zanim doszło do
                ich odtajnienia do Kazana przylepiono łatkę donosiciela. I to są fakty a nie
                jakiś film Allena. Ale skoro już wspomiałeś tego osobnika to miedzy innymi
                właśnie jeden z jego scenarzystów okazał się szpiegować na rzecz ZSRR.



                Lewackie tyłki Eda Harrisa czy
                > Spielberga nie mają nic do tego.
                > Oczywiście, że Oscar mu się należał, "bo świetnym reżyserem był". Ale nikt
                nie
                > musi wstawać ani bić braw, jeżeli czyjaś postawa życiowa mu się nie podoba.

                Pewnie, że nie musi wstawać. Ba, może nawet kręcić. Dalej Costner, teraz
                czekamy na coś o Leninie!


                > Co do Reagana - Polska pozostaje naiwnym krajem, w którym nadal wierzy się w
                > heroizm tego głupca i krętacza. Istnieje tylko "Reagan-pogromca komuzmu",
                jakby
                > biedak nic innego nie robił, tylko wyzwalał Polskę i rozwalał Związek
                > Radziecki. Bardzo ubogi punkt widzenia.


                Coś Ty?! Ja wierzę, że to Andropow i Gorbaczow obalali komunizm:).



                > p.s. Bardzo polecam "Zelliga" Woody Allena.

                Nie oglądałem, może kiedyś. Dzieki za polecenie.
                • Gość: bratek Costner i inni IP: *.biaman.pl 15.11.03, 02:19
                  Nie podyskutujemy, bo nawet co do faktów nie ma między nami zgody. A bez tego
                  głupio w ogóle szukać argumentów.
                  Parę tylko uwag "okolicznościowych": filmy Allena nie są "jakieś tam", ponieważ
                  najzwyczajniej w świecie to jeden z najważniejszych twórców amerykańskich (sto
                  razy mądrzejszy od np. Spielberga). Warto słuchać tych, co mają coś do
                  przekazania.
                  Costner to żałosny dupek. O tym podziwie dla Castro nie słyszałem, ale
                  słyszałem o jego poparciu dla pierwszej wojny w Iraku. Z obu faktów wynika, że
                  to schizol i właściwie to lubi całować w tyłek Władzę, w zależności od tego, w
                  którym kraju przebywa. Notabene, gdy kręcił "Tańczącego...", jawił się jako
                  wielki obrońca Indian, ich praw do ziemi etc. Wykorzystując sukces filmu,
                  zakupił kawał ziemi w Black Hills (Siuksowie uważają, że bezprawnie, bo to ich
                  góry) i zamierzał tam wybudować kasyno. Nie wiem, jak teraz ta sprawa wygląda.
                  I jeszcze jeden kawałek: znajomi Indianie opowiadali mi, że gdy ich przyjaciele
                  (należący do którejś z grup Siuksów) poszli na "Tańczącego.." do kina,
                  zaśmiewali się strasznie słysząc "indiańskie" dialogi. Costner chwalił się, że
                  jego film jest niemal etnograficzny i że Indianie mówią w nim prawdziwym
                  językiem sju. W rzeczywistości aktorzy indiańscy (którzy pochodzili zresztą z
                  innych plemion) mówili jednym z dialektów sju, ale... wersją kobiecą :) U
                  Siuksów mężczyźni i kobiety wymawiają słowa w inny sposób, a mówienia uczyła
                  aktorów właśnie kobieta z ludu Siuksów.

                  Nie wiem, jaki wpływ miała komisja McCarthy'ego na zmniejszenie ilości
                  sprzedawanych znaczków z Leninem w Moskwie (tudzież działalność wyrzuconych z
                  pracy aktorów i reżyserów na zwiększenie tej ilości), ale wydaje mi się to mało
                  interesującym zagadnieniem.
                  Amerykanie zrobili ciekawy film o bolszewizmie - reżyserował i grał w nim
                  Warren Beatty - "The Reds", na podst. książki "Dziesięć dni, które wstrząsnęły
                  światem" (o rewolucji bolszewickiej).
                  Lubitsch nakręcił tuż przed wojną wspaniałą "Ninoczkę" (scenariusz napisał
                  Billy Wilder): Greta Garbo jako przedstawicielka bolszewickiego rządu odwiedza
                  Paryż. Ostra satyra na Związek Radziecki.
                  I tak dalej. Właściwie gdyby ktoś chciał się uczyć o tym, jaki parszywy był
                  radziecki komunizm, mógłby szukać i w amerykańskich filmach.

                  p.s. Andropowa, na szczęście, prawie już nie pamiętam. Reagana trochę bardziej,
                  bo grywał w westernach klasy B i niżej. No i zagrał u boku Lee Marvina, Angie
                  Dickinson i Casavetesa w "Zabójcach" Dona Siegela. O ile dobrze pamiętam, był
                  tam płatnym mordercą, wyjątkowo ohydnym typem.


                • Gość: bratek ciąg dalszy IP: *.biaman.pl 15.11.03, 03:13
                  Zaczałeś bardzo ciekawy temat jednakowoż. Poszukałem w Internecie i znalazłem
                  na przykład taki link. Zdaje się, autor ma mocne prawicowe odchylenie, ale
                  podaje sporo faktów:

                  reason.com/0006/fe.kb.hollywoods.shtml
                  p.s. Chyba muszę "The Reds" zobaczyć raz jeszcze.

                  • Gość: t1s Re: ciąg dalszy IP: *.acn.waw.pl 15.11.03, 13:19
                    Gość portalu: bratek napisał(a):

                    > Zaczałeś bardzo ciekawy temat jednakowoż. Poszukałem w Internecie i znalazłem
                    > na przykład taki link. Zdaje się, autor ma mocne prawicowe odchylenie, ale
                    > podaje sporo faktów:
                    >
                    > reason.com/0006/fe.kb.hollywoods.shtml
                    > p.s. Chyba muszę "The Reds" zobaczyć raz jeszcze.



                    Communist cultural doctrine cast writers as "artists in uniform," producing
                    works whose function was to transmit political messages and raise the
                    consciousness of their audiences.



                    Właśnie o to mi chodziło. O świadome pranie mózgu społeczeństwu. Pokazywanie
                    Związku Sowieckiego jako kraju szczęśliwości i sprawiedliwości społecznej, przy
                    jednoczesnym, nawet nie zmilczniu zbrodni komunizmu a czynionym z premedytacją
                    ich wybielaniu.
                    Jak widać w tym tekście, sami swą działalność nazywali partyzantką.
                    A wszystko to wspierane i organizowane było przez Moskwę. Nie przesadzałem
                    więc, gdy pisałem o zdrajcach. Zresztą to chyba mówi wszystko;
                    "The motherland has been invaded." dla tych którzy nie czytali-tak komuniści
                    amerykańscy zareagowali na atak Hitlera na ZSRR.

                    A co do Reds Warrena Beatty-przecież to jest biografia Johna Reeda, komunisty,
                    przyjaciela Lenina, któremu zresztą Reed podarował swoje "dziesięć dni...".Kino
                    radzieckie sfilmowało je potem (zdaje się pod koniec lat dwudziestych) nadając
                    tytuł "Październik".
                    Reed tak przysłużył się komunistom radzieckim, że został pochowany na Kremlu a
                    lewus Beatty swoim nostalgicznym spojrzeniem na rewolucję zapewnił sobie
                    czołowe miejsce wśród użytecznych idiotów.
                    • Gość: bratek Re: ciąg dalszy IP: *.biaman.pl 15.11.03, 13:27
                      No, teraz to już naprawdę muszę zobaczyć "The Reds". Widziałem z 15 lat temu,
                      albo jeszcze wcześniej. O wiele więcej mam do powiedzienia o filmie z
                      WB "Bonnie and Clyde" niż "Czerwonych". Książka Reeda leży u mnie w domu nie
                      czytana.
                      Zacząłem nowy wątek, żeby ugryźć jeszcze raz problem, który poruszyłeś.

                      trudno mi się zgodzić z tym świadomym praniem mózgów na użytek stalinowców. Co
                      innego doktryna, co innego praktyka. Trzeba by obejrzeć reprezentatywną próbę
                      filmów amer., żeby o tym gadać. Obawiam się, że to ponad moje możliwości,
                      przynajmniej w najbliższym czasie.
          • Gość: Ayran Re: Goodbye Hitler? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 13:30
            Mam kłopoty ze zrozumieniem, o co chodzi z tym trzepaniem mózgów przez
            Michnika. Gazeta Wyborcza nigdy nie była czytana przez więcj niż 1,5 mln osób,
            przy czym w tych regionach, gdzie sld uzyskiwało z reguły najwyższe poparcie
            (jak obecne lubuskie, zachodniopomorskie czy kujawsko-pomorskie), czytelnictwo
            GW było (procentowo) niższe niż w warszawie, Krakowie czy Gdańsku. Jeśli nawet
            Michnik miał ambicje kreowania opinii, to nie był w tym skuteczny.


            Ay.
            • lupus.lupus Re: Goodbye Hitler? 14.11.03, 13:38
              Ważny jest krąg społeczny czytelników. To,że chłop w podkoszalińskim PGR nie
              jest czytelnikiem "GW' to pół biedy. Istotne jest skażenie niemal całego
              pokolenia młodej inteligencji.
              • lupus.lupus Re: Goodbye Hitler? 14.11.03, 13:45
                lupus.lupus napisał:

                > Ważny jest krąg społeczny czytelników. To,że chłop w podkoszalińskim PGR nie
                > jest czytelnikiem "GW' to pół biedy. Istotne jest skażenie niemal całego
                > pokolenia młodej inteligencji.

                Zabrzmiało zbyt ostro. Nie o to mi chodziło. Miałem na myśli pewien okres, w
                którym "GW" była zwyczajnym prasowym monopolistą. Nadchodzą jednak chude lata.
                Rywalizację o poziom "GW" z "Rz" przegrała już dawno. Teraz trzeba będzie się
                ścigać z "Faktem" i "SE" gołymi panienkami na pierwszych stronach.


                • Gość: anka Re: Goodbye Hitler? IP: *.acn.pl 14.11.03, 13:46
                  Ale co się namłóciło w mózgach- nie do odrobienia.
              • Gość: Ayran Re: Goodbye Hitler? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 14:30
                lupus.lupus napisał:

                > Ważny jest krąg społeczny czytelników. To,że chłop w podkoszalińskim PGR nie
                > jest czytelnikiem "GW' to pół biedy. Istotne jest skażenie niemal całego
                > pokolenia młodej inteligencji.

                Na pewno przesadzasz.


                Ay.
                • lupus.lupus Re: Goodbye Hitler? 14.11.03, 14:38
                  Gość portalu: Ayran napisał(a):

                  > Na pewno przesadzasz.

                  Przesadzam :)Żle się wyraziłem. Miałem na myśli monopol prasowy.
                  Jak wyglądał ogólnopolski rynek prasowy, powiedzmy w 1995 roku?
                  Niszowa "Rz", raczkujące "Życie" i wszechpotężna "GW". Monopol w tej dziedzinie
                  jest równie szkodliwy jak w każdej innej.



                  • Gość: Ayran Re: Goodbye Hitler? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 14:55
                    lupus.lupus napisał:


                    > Przesadzam :)Żle się wyraziłem. Miałem na myśli monopol prasowy.
                    > Jak wyglądał ogólnopolski rynek prasowy, powiedzmy w 1995 roku?
                    > Niszowa "Rz", raczkujące "Życie" i wszechpotężna "GW". Monopol w tej
                    dziedzinie
                    >
                    > jest równie szkodliwy jak w każdej innej.

                    Monopol polega na braku możliwości wyboru. Wtedy istniała możliwość wyboru,
                    teraz też istnieje. Zresztą wydanie nowej gazety jest banalnie proste: w
                    Bibliotece Narodowej dostaniesz ISSN od ręki.


                    Ay.
            • lupus.lupus "Życie" 14.11.03, 14:08
              Jeśli mówimy o gazetach, to wraca "Życie"
              www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031114/kraj/kraj_a_8.html
    • lupus.lupus Re: Goodbye Hitler? 14.11.03, 12:42
      "Lewą nogą" zachęcało kiedyś swoich czytelników okładką z plakatem z okresu
      hiszpańskiej wojny domowej z wielkimi hasłami na okładce:
      CHŁOPIE! REWOLUCJA DA CI ZIEMIĘ!!
      ROBOTNIKU, REWOLUCJA DA CI PRACĘ!!

      Wszystko pod redakcją pana Orlińskiego i jeszcze paru innych chłopaków-
      rewolucjonistów z "Gazety Wyborczej".
      • Gość: anka Re: Goodbye Hitler? IP: *.acn.pl 14.11.03, 12:46
        Starszych to to nie weźmie,ale psują umysły młodych.:)
      • bratek4 z wyższością o nastolatkach 15.11.03, 02:45
        Tgo o Orlińskim nie wiedziałem, ale jego upodobania filmowe są zazwyczaj
        bardzo "młodzieżowe" i "kultowe" - akurat dla nastolatków.
    • lupus.lupus Re: Goodbye Hitler? 14.11.03, 12:59
      Z dialektyki "Lewej Nogi". (Uwaga Bratek!.Będzie coś dla Ciebie.)

      USA to czołowe państwo terrorystyczne
      rozmowa w Noamem Chomskym

      Stefan Zgliczyński
      Jedwabne jest wszędzie

      Niektóre tajniki ruchów partyzanckich w Kolumbii

      Zapomniana opozycja: trockizm, i mnóstwo tego typy rodzynków.

      Dla zainteresowanych podaję link. Można tam podziwiać okładki.Ta z Marksem jest
      stylowa, musicie przyznać.
      www.iwkip.org/lewanoga/1-12/arch.htm
      • bratek4 dialektycznie 15.11.03, 02:46
        lupus.lupus napisał:

        > Z dialektyki "Lewej Nogi". (Uwaga Bratek!.Będzie coś dla Ciebie.)

        Teraz dopiero czytam. Słaba reklama, ale rozumiem, że Ciebie może to
        interesować :)
    • lupus.lupus dla Bratka 14.11.03, 13:06
      Tobie Bratku polecam najnowszy numer "LN" Znajdziesz w nim esej "Od Hitlera do
      Busha"
      • lupus.lupus Re: dla Bratka 14.11.03, 13:07
        Zapomniałem o linku:
        www.iwkip.org/lewanoga/?
        • Gość: anka Re: dla Bratka IP: *.acn.pl 14.11.03, 13:22
          Jakiś dramat to jest.

          Orliński to ten z ciagłym przygłupim uśmiechem,szwendajacy się z obwisłym
          chlebakiem po knajpach dla licealistów?:)))
          Takiego nie brałabym na serio.

          Szulkin z kolei obnosił się swojego czasu z NIE.

          Co to za towarzycho...
      • Gość: bratek trudno mi dziękować IP: *.biaman.pl 14.11.03, 14:35
        Zastanawiające, że w wątku o Hitlerze umieszczasz Busha. Mnie by do głowy nie
        przyszło.
        Ten link, co podrzucasz, jest z "Lewej nogi" - sorry, ale nawet nie będę tego
        otwierał. Mam ciekawsze rzeczy do roboty.
        • lupus.lupus Re: trudno mi dziękować 14.11.03, 14:41
          Szkoda :( Miałem przygotowany link z tekstem Orlińskiego "Szaleństwo G. Busha"

          • Gość: b Re: trudno mi dziękować IP: *.biaman.pl 15.11.03, 02:37
            lupus.lupus napisał:

            > Szkoda :( Miałem przygotowany link z tekstem Orlińskiego "Szaleństwo G. Busha"
            >

            Nie przejmuj się, ja i tak mam już o Dubyi wyrobione zdanie. Głąb i oszust, no
            ale jednak nie Hitler.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka