witek.bis
27.04.09, 09:55
Kumisjo szanowna, droga, a cacana. Bardzo mie się podoba, że kumisja tak
bardzo dba o wyborców i stara się, żeby byli oni dopoinformowani do granic
możliwości i wytrzymałości nerwowej i umysłowej, ale wydaje mie się, że
kumisja nie jest w swojej misji dostatecznie kunsekwentna. Bo i co z tego, że
na liście będzie pisało naźwisko pełniusieńkie i długaśne, jeśli
niedopoinformowany wyborca nie będzie wiedział, z których to Piprztyckich lub
Piekałkiewiczów dany kandydat się wywodzi? Nie po to chyba nasi przodkowie
herby przez całe stulecia dźwigali, żebyśmy je teraz po lamusach trzymali.
Załóżmy sobie, kumisjo szanowna, że wyborca dojrzy na liście naźwisko
Czarnecki, ale nie będzie wiedział, czy to Czarnecki herbu Leliwa czy Lis.
Strasznie on będzie zakłopotany, bo mając we wdzięcznej pamięci smak wina
Leliwa, na Leliwę chętnie by zagłosował, ale na Lisa nigdy w życiu, bo na
wszelką źwierzynę futerkową okrutnie jest uczulony. Albo weźmy innego
obywatela, któren to w trakcie aktu wyborczego odda głos na jakiegoś
Radziwiłła, a po jakimś czasie się dowie, że w parlamencie reprezentuje go
facet herbu Trąby, a dokładniej – z przeproszeniem szanownej kumisji – Trąby
Odmienne. Czy taki obywatel nie będzie miał prawa czuć się przez szanowną
kumisję zrobiony w trąbę? Dlatego apeluję do szanownej kumisji, by do naźwisk
dodawać jeszcze herby, a także krótki wywód przodków, bo kumisja doskonale
przecież wie, że oni wszędzie potrafią się wcisnąć.