inna57
30.04.09, 10:38
W związku z permanentnym paleniem opon podczas demonstracji należy w trybie
pilnym wprowadzić całkowity zakaz tego procederu.
Przypominam że paląc opony wprowadza się do atmosfery szkodliwe związki
chemiczne z których większość jest silnie kancerogenna (rakotwórcza).
Na bezpośrednich sprawców oraz na organizatorów demonstracji w trakcie których
dopuszczono się tego typu występku należy nałożyć bardzo wysokie kary
pieniężne od 500 000 zł w górę. Pieniądze te powinny być przeznaczane
bezpośrednio na finansowanie walki z rakiem i szpitale onkologiczne. Tryb
nakładania kar powinien być obligatoryjny bez konieczności postępowania
sądowego, tak jak jest to z mandatami.
Nie mam nic przeciwko demonstracjom, natomiast to co ostatnio odbywa się na
ulicach Warszawy demonstracji nie przypomina, są to zwykłe burdy uliczne
inspirowane, organizowane i finansowane w sposób który jest daleki od tego o
którym mowa w przepisach o zgromadzeniach.
Jednocześnie na organizatorów różnego typu demonstracji należy nałożyć
obligatoryjny obowiązek ponoszenia finansowej odpowiedzialności za zniszczenia
i straty powstałe podczas demonstracji.
Policja i służby miejskie mają za zadanie chronić uczestników pokojowych
demonstracji. Jednak policja stoi również na straży porządku publicznego, tak
więc jeśli demonstracja z pokojowej zamienia się w "kryterium uliczne"
zadaniem policji jest przywrócenie ładu prawnego. Każda demonstracja może
odbywać się tylko w sposób i w zakresie na jaki dostała pozwolenie. Nie
przypominam sobie żeby kiedykolwiek ktoś otrzymał zezwolenie na:
- palenie opon
- rzucanie petard
- wyrywanie i rzucanie kostek brukowych
- obrzucanie budynków farbą
- używanie podczas demonstracji młotów, kilofów, mutr itp przedmiotów
- zanieczyszczanie terenu poprzez wyrzucanie lub wylewanie różnego typu
substancji
- palenie wizerunków, flag w trakcie demonstracji.
Każdy kto uzyska pozwolenie ma prawo do demonstrowania swoich poglądów i
przekonań musi jednak pamiętać że demokracja to nie "wolna amerykanka" i też
ma pewne granice.