crotalus1
25.05.09, 16:31
Ostatnia "Polityka":
O związkowcach protestujących pod domem dyrektora JSW.
Na Śląsku, do tej pory nie było przypadków przenoszenia spraw zawodowych na
grunt prywatny. - Kiedy powiedziałem koledze z Sierpnia, że to haniebna
zagrywka, to warknął, żebym uważał, bo pod domami takich związkowców jak ja,
też może być zadyma - mówi działacz ZZG. - No to uważam. Ale Ziętek trzeba
przypomnieć, przeszczepił tylko na Śląski grunt pomysł Guzikiewicza. To on w
lipcu ubiegłego roku poprowadził związkowców pod prywatne mieszkanie Donalda
Tuska w Sopocie. Premiera nie było, ale były petardy, świece dymne i okrzyki
"spieprzaj dziadu".
Śniadek zapewne nie chciał iść z krewkimi kolegami z "kolebki" na udry. Kilka
lat temu, gdy się im naraził, położyli mu na biurku petardę i zapowiedzieli,
że następnym razem przyjdą z zapalniczką.
Firmy związkowe zajmują się sprzątaniem biur, wydawaniem posiłków, wszelkimi
innymi usługami na rzecz pracodawców i mają olbrzymi majątek, a działacze na
stanowiska w zarządach duże zyski. Żyć nie umierać. Stąd na każdą propozycję
zmian będą reagować wściekłością.