mariner4
26.06.09, 07:00
wyborcza.pl/1,75248,6758230,Rzad_i_Kosciol_dogadaly_sie_w_sprawie_Komisji_Majatkowej.html
Okazuje się, że nie tylko chodzi o rewindykacje majątkowe, ale szeroko pojęte
mieszanie się do rządzenia krajem przez episkopat.
Co ma ta szanowna komisja do mediów? Albo do polityki rodzinnej rządu? Czy te
zagadnienia leżą w kompetencjach tej komisji?
KK ma prawo mieć opinię w wielu sprawach, ale nie może z rządem o tym
negocjować. KK to struktura hierarchiczna nie wybierana przez społeczeństwo w
sposób demokratyczny, a rząd jest efektem wyborów.
Zachodzi tutaj rażąca sprzeczność. Istnieje instytucja, która stara się
narzucić rządowi, parlamentowi swoją wolę. I nie chodzi mi o fakt, że czasem
KK może mieć rację, tylko o zasadę, że prawo stanowić powinna większość
parlamentarna, a nie instytucja w której rządzą ludzie dobierani w/g
niejasnych kryteriów. Argument, że w Polsce większość to katolicy jest
chybiony, bo z kolei inna większość wybiera parlament. To w takim razie poco
parlament? Może po prostu rządzić powinien episkopat?
M.