porannakawa20
07.07.09, 07:09
Unijne dochodzenie w sprawie tego, kto wywołał konflikt w Osetii Południowej w
sierpniu 2008 r., wskazuje na prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6793809,Raport_UE_pograza_Saakaszwilego.html
Nieodpowiedzalne, sztubackie zachowanie Lecha Kaczyńskiego może nas pogrążyć.
Żeby nas nie wmieszali w tym dochodzeniu - może lepiej głupka raczej udawać
nieświadomego co to z szabelką na Rosję wzywał siedząc na koniku bujanym.
Inaczej kaczyński klops jak zwykle.
Eksperci nie znaleźli żadnych dowodów na to, że 7 sierpnia wieczorem do Osetii
Południowej wjechała kolumna 150 rosyjskich czołgów. Znaleźli natomiast
dowody, że już 7 sierpnia rano Saakaszwili zgromadził na granicy z Osetią 12
tys. żołnierzy i 75 czołgów.
Niektórzy eksperci twierdzą, że Gruzja jest "sama sobie winna", i wskazują
nawet na przepisy prawa międzynarodowego, według których można uznać, że
wojska rosyjskie stacjonujące w Osetii Południowej działały w samoobronie.