pisz_pan_na_berdyczow
16.07.09, 20:41
DLACZEGO KORUPCJA W POLSCE TO WIELKI PROBLEM
Sprawowanie władzy politycznej czy administracji publicznej wiąże się z
pokusą czerpania z niej
bezprawnych korzyści, czyli korupcji.
Zawsze się znajdzie ktoś, kto ulegnie tej pokusie. W związku z tym, korupcja, w
mniejszym czy większym stopniu, wystepuje w każdym państwie. Dlaczego mówimy
więc o
szczególnym problemie z korupcją w Polsce? Czy chodzi o jej rozmiary? Też, ale
nie tylko. Z resztą
zmierzenie rozmiarów korupcji jest rzeczą trudną. Oszacować ilość przypadków
korupcji, czy też
łączną wartość korupcyjnych korzyści? Zapewne ciężka rzecz do obliczenia.
Myślę, że rozmiar korupcji w Polsce jest znacznie większy niż w państwach,
które uważamy za
cywilizowane, ale zawsze ktoś może powiedzieć, że dowodów na to do końca nie
ma. W myśl
zasady domniemania niewinności, należałoby liczyć jedynie udowodnione
przypadki korupcji,
chociaż z drugiej strony, to, że skorumpowane władze są często pociągane do
odpowiedzialności,
to jest raczej pozytywny znak.
A więc rozmiar korupcji w Polsce jest prawdopodobnie znaczny, ale to jeszcze
nie jest główny
problem. W Polsce istnieje KORUPCJA SYSTEMOWA. Cała polityka opiera się na
korupcji, wręcz nią
jest! Wszelkie rozgrywki polityczne w naszym kraju sprowadzają się głównie do
tego, że każda klika
dąży do tego, by usadowić się w jak najlepszym miejscu do "wysysania krwi" z
państwa i
społeczeństwa. Drugim aspektem współczesnej "polskiej polityki" jest handel
owymi "wyssanymi
korzyściami", korupcyjnymi łupami, pomiędzy różnymi klikami. Wszystko zostało
pięknie ukazane
w czasie "Afery Rywina". Szkoda, że media i opinia publiczna skupiły swoją
uwagę głównie na
elemencie gotówkowym - tych 17 milionach dla Rywina. A przecież to była
naprawdę drobnostka
w porównaniu z potencjalnymi korzyściami ze zmiany dwóch słów w ustawie czy z
"pomocy" w
prywatyzacji wydawnictw pedagogicznych itp. itd. ...
Korupcja systemowa ma swoje korzenie w początkach okrągłostołowej
transformacji. Komunistyczna
nomenklatura, przejmując majątek narodowy nie mogła zawiązywać pyska tym,
którzy obsługiwali
te przemiany na stanowiskach politycznych i administracyjnych. Każdy musiał
mieć zagwarantowany
dostęp "do koryta". Ponieważ żadnego politycznego przełomu przez ostatnie 20
lat do końca nie
przeprowadzono, to polityka wygląda tak do dziś a patologie coraz bardziej się
pogłębiają.
Drugi problem to SPOŁECZNA AKCEPTACJA DLA KORUPCJI. To jest coś zabójczego dla
państwa,
którego kultura jest osadzona w cywilizacji łacińskiej. Na wschodzie
"bakszysz" jest jakby "wkompo-
nowany" w funkcjonowanie administracji i polityki. U nas skutki mogą być
tragiczne. Ta społeczna
akceptacja pojawiła się znacznie później niż okres
magdalenkowo-okrągłostołowy. Polski naród
zachował swój moralny kręgosłup w czasach komuny i w pierwszych latach postkomuny.
W Polsce jednak było widać różnice między tym, co działo się przykładowo na
Ukrainie. Może
nawet rozmiar korupcji w tych krajach nie różnił się nigdy znacznie, ale
jednak w Polsce nie
była ona tak nachalna, tak ostentacyjna. Można było to zauważyć choćby na granicy
polsko-ukraińskiej, gdzie ukraińscy celnicy i pogranicznicy na bezczelnego
domagali się łapówek.
Natomiast już po polskiej stronie, choć korupcja też kwitła, było to bardziej
zawoalowane. Korupcja
musiała przynajmniej być ukrywana. Niestety w ostatnich latach i to się zmieniło.
Kilka lat temu w telewizji pokazano nagrany ukrytą kamerą wywiad z
pracownikiem sądu, który
twierdził, że może za łapówkę załatwić każdą sprawę z każdym sędzią, oprócz
jednej sędzi,
której nazwisko wymienił. Wybuchł skandal, ale włos z głowy nikomu nie spadł.
Nikt nie poniósł
konsekwencji...z wyjątkiej tej jednej sędzi, która przez pracownika sądu
została ukazana jako
ten jedyny wyjątek, który łapówek nie bierze...Została postawiona pod taką
presją środowiska, że
musiała przenieść się do innego sądu. I to już był dowód na istnienie skrajnej
patologii korupcyjnej
w Polsce. To nie skorumpowani sędziowie, politycy, urzędnicy muszą się
wstydzić. Wstydzić się
musi "odmieniec", który w powszechnej korupcji nie uczestniczy. Totalny upadek!
Natomiast ukoronowaniem społecznej akceptacji dla korupcji było sopockie
referendum w sprawie
odwołania prezydenta miasta, który nie tylko ma postawione korupcyjne zarzuty,
ale jego korupcyjne
negocjacje zostały upublicznione w mediach. I mieszkańcy Sopotu stwierdzili,
że dla nich wszystko
jest OK! To jest naprawdę fatalne! Gdyby problemem był jedynie
szeroki zakres korupcji, to nie wyglądałoby to tak pesymistycznie. Można
byłoby mieć nadzieję, że
wszystko samo się wyklaruje z czasem, jedynie dzieki pracy instytucji
powołanych do walki z korupcją.
Jednak omówiony przez mnie SYSTEMOWY CHARAKTER KORUPCJI w postkomunistycznej
Polsce i
SPOŁECZNA AKCEPTACJA DLA KORUPCJI sprawiają, że problem sam się nie rozwiąże.
Potrzebny
byłby głęboki przełom - zarówno w sposobie uprawiania polityki jak i w
świadomości społecznej.
Klaudiusz Wesołek