Dodaj do ulubionych

Killed in action

11.08.09, 09:14
Zginął ten polski kapitan. Normalka na wojnie. Taraz będą sztandary,
capstrzyki i pogrzeb.

Czasami to myślę, że te wojny to bajer dla maluczkich, wyciąganie
straszliwej forsy przez wszelkie wojenne lobbies. Nie mogą dać rady
paru tysiącom uzbrojonym w ręczną broń partyzantom.

Tutaj trzeba paręnaście tysięcy ochotników i logistycznego zaplecza.
Przyjąć metodę walki przeciwnika. Zasadzka i fizyczna likwidacja -
to motto działania. Małe, górskie oddziały. Szansa przeżycia fifty-
fifty. Każdy, kto zostanie żywy ma być milionerem. Znajdą się tacy.

Będzie sto razy taniej, ale za to skuteczniej. Jak ongiś dżyngici w
birmańskich dżunglach.

Obserwuj wątek
    • oszust1 Re: Killed in action 11.08.09, 09:45
      A możesz mi tak w wielkim uproszczeniu wytłumaczyć, po jaką cholerę nasi
      żołnierze w tym Afganistanie siedzą?

      Bo na mój niewielki rozumek to ani tam demokracji nie wprowadzą, ani terroryzmu
      nie zwalczą, ani nie wyeliminują produkcji heroiny (czy co tam oni produkują).
      • haen1950 Re: Killed in action 11.08.09, 10:00
        Myślę, siedzą dlatego bo WTC się wydarzyło. Imperium nie może sobie
        pozwolić na powtórkę paruset zamachowców. Napędziło to straszliwą
        forsę, moim zdaniem głupawą, chętnie kontynuowaną przez terrorystów
        takich, jak Kaczory. Głupich bombek warszawskich.

        Uzyskali dzięki temu władzę. Dlatego tak się kleili do Busha.

        • oszust1 Re: Killed in action 11.08.09, 11:01
          Ale ja się nie pytałem, dlaczego on weszli. To było już ładnych parę lat temu.
          Był Bush, ale już go nie ma. Kaczyński (jeden) przez jakiś czas jeszcze będzie,
          ale nie sądzę, by go ten kierunek interesował, gdy ma takie oszałamiające
          sukcesy w Gruzji.

          Pytam, po co nasi żołnierze dzisiaj tam siedzą.

          Wiem, że łatwiej wdepnąć w guano, niż z niego wyjść, ale może wreszcie Klich z
          Tuskiem przedstawiliby harmonogram naszego zwinięcia się z Afganistanu (albo co
          najmniej ograniczenia liczebności, jeśli mamy zobowiązania wobec NATO), tak jak
          zrobili to z Irakiem (gdzie zobowiązania zdaje się podejmował jeszcze
          przedkaczyński prezydent).

          I może ktoś przedstawiłby oficjalnie cele naszego dalszego pobytu tam i koszt
          owego pobytu. Wliczając koszty rent wdowich i pogrzebów państwowych.

          Bo ja tego po prostu nie ogarniam.
          • jurek7 Re: Killed in action 11.08.09, 11:52
            Cóż, wojen w okolicy, nas bezpośrednio dotyczących, na szczęście nie mamy. Stąd
            naturalne jest, że trzeba znaleźć miejsce gdzie się testuje posiadany sprzęt i
            technologie, a przede wszystkim ćwiczy żołnierzy. W końcu żaden, najbardziej
            wypasiony poligon i najlepsze wyposażenie nie zastąpi prawdziwego pola walki i
            prawdziwych przeciwników i zagrożeń. A idą tam tylko ludzie, którzy taką drogę
            jak armia wybrali, więc naturalnym jest, że jak ktoś jest żołnierzem, to i
            zginąć może.
            Pytanie jest oczywiście o koszty takich działań. Nie jestem zwolennikiem
            pakowania dużych sum w zbrojenia ( w takiej sytuacji jak obecna w Polsce), nie
            znam sum o które pytasz, niemniej jakieś koszty (pewnie z punktu widzenia
            pojedynczej osoby - kosmiczne w swym rozmiarze) trzeba ponosić, żeby mieć w
            miarę wyszkoloną armię.

            Oczywiście jak się okaże, że celów (szkoleniowych, testowych, politycznych) nie
            realizujemy, ludzi dużo tracimy, to nie ma sensu tam siedzieć i należy poszukać
            innego miejsca :)
    • chateau Re: Killed in action 11.08.09, 10:34
      Jakiegoś współczesnego Dirlewangera im wyślij, sprawdzi się :/
      • haen1950 Re: Killed in action 11.08.09, 10:47
        Właśnie przeciw takiemu dziadostwu i tchórzostwu jak tobie
        przypisana mać ciągle leży w hostorii.
        • pollack5 Nie chodzi o to, 11.08.09, 11:04
          by złowić króliczka...
    • oszust1 Re: Killed in action 11.08.09, 11:07
      Ten pomysł z ochotnikami jak Rambo trochę nie przystaje do warunków. Muszą to
      być lokalsi znający język, specyfikę terenu, zwyczaje itp. Amerykanie próbowali
      stworzyć antytalibskie afgańskie wojsko, no i wyszło im średnio. Znaczy, nie
      wyszło. Więc myślę, że i 10000 super wyszkolonych "psów wojny" problemu nie
      rozwiąże. No chyba że napalmem. Stosowanym w wielkich ilościach.

      A patrz, w Iraku, mimo ciągłych problemów, jakoś idzie. Już prawie rządzą się
      sami. Inny kraj, inni ludzie, inne efekty.
      • haen1950 Re: Killed in action 11.08.09, 13:56
        Wojnę należy dostosować do warunków zewnętrznych i materiału
        ludzkiego. Wojna to jest pozbawienie przeciwnika środków jej
        prowadzenia. Jeżeli są to pola makowe do produkcji koki, to znaczy,
        że przeciwnik wydał wojnę totalną, że jest międzynarodową mafią.

        Pieprzenie sie z tymi bandami uważam za słabość cywilizacji zachodu.

        Nie ma problemu z wyżywieniem afgańskich chłopów. Jest problem z
        zagłębiem produkcji opium i koki, forsą i biznesem.
        • lepkie.lapki Re: Killed in action 12.08.09, 00:59
          > Jeżeli są to pola makowe do produkcji koki

          Ot, taki drobny kaczyzm chciałem wytknąć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka