haen1950
11.08.09, 09:14
Zginął ten polski kapitan. Normalka na wojnie. Taraz będą sztandary,
capstrzyki i pogrzeb.
Czasami to myślę, że te wojny to bajer dla maluczkich, wyciąganie
straszliwej forsy przez wszelkie wojenne lobbies. Nie mogą dać rady
paru tysiącom uzbrojonym w ręczną broń partyzantom.
Tutaj trzeba paręnaście tysięcy ochotników i logistycznego zaplecza.
Przyjąć metodę walki przeciwnika. Zasadzka i fizyczna likwidacja -
to motto działania. Małe, górskie oddziały. Szansa przeżycia fifty-
fifty. Każdy, kto zostanie żywy ma być milionerem. Znajdą się tacy.
Będzie sto razy taniej, ale za to skuteczniej. Jak ongiś dżyngici w
birmańskich dżunglach.