Dodaj do ulubionych

12.08 na wschód od Bukaresztu

30.03.07, 20:36
Wróciłam właśnie z kina i wypełniona wrażeniami po czubki niewiemczego,
obśmiana jak pszczoła pytam: widział ktoś ten film Corneliu Porumboiu?

Poziom odlejenia wysoki, humor przedni, specyficzna "niedoróbka" reżyserska,
kawał świetnego, "innego" kina, mówiącego o nas, mieszkańcach byłych
demoludów. I znów, podobie jak po obejrzeniu "Zycia na podsłuchu" pomyślałam
ze smutkiem, że takiego filmu chyba nie potrafiono by teraz zrobić w Polsce...
mam wrażenie, że potrzeba do tego więcej dystansu i mniej zacietrzewienia.
Ale może się mylę...
Nabrałam ochoty na przypomnienie sobie "Rejsu", bo coś, gdzieś jakby te
właśnie klimaty...
Obserwuj wątek
    • staua Re: 12.08 na wschód od Bukaresztu 04.04.07, 16:13
      Nie widzialam, choc wiem, ze byl na festiwalu w Warszawie. Tutaj nie moglam
      znalezc. Dzis lece do Rumunii na dziesiec dni, wiec moze sie uda - choc pewnie
      umkna mi niuanse bez tlumaczenia, bo moj rumunski jest jednak za slaby.
      A wczoraj obejrzalam inny rumunski film, "Ryna" (z 2005, rez. Ruxandra Zenide),
      o szesnastolatce z Suliny (Delta Dunaju), ktora rozpaczliwie pragnie byc
      kobieca wbrew ojcu, ktory wychowuje ja na mechanika samochodowegi i goli glowe
      maszynka. Bardzo smutny film, troche smiechu przez lzy, ale glownie smutek,
      jesli udaloby Ci sie go gdzies znalezc, to szczerze polecam.
      • sutekh1 Re: 12.08 na wschód od Bukaresztu 04.04.07, 16:31
        no to fajny masz lot, staua
        • staua Re: 12.08 na wschód od Bukaresztu 06.04.07, 19:33
          Lot jak lot, na szczescie nie LOTem ;-)
          Przeczytalam sobie w trakcie lotu "The Magic Toyshop" ktory czytalam 10 lat
          temu i pamietalam bardzo slabo, ale troche sie rozczarowalam.
          • noida Re: 12.08 na wschód od Bukaresztu 06.04.07, 21:13
            Angeli Carter? Ona ma świetny język i pisze fantastycznie, ale jej opowieści są
            takimi bajkami, często brakuje mi w nich jakiegoś morału czy przesłania. Właśnie
            tak było z "Magicznym sklepem z zabawkami".
            • staua Re: 12.08 na wschód od Bukaresztu 06.04.07, 22:11
              Wlasnie. Tak samo bylo ze mna. Niby powiesc o dorastaniu, niby ten niesamowity
              klimat, nie wiadomo, sen, czy jawa, swietna postac Finna, ale ogolnie niedosyt.
              Nie wiem, dlaczego, w 1997 bylam ta ksiazka zachwycona. Moze jej wtedy nie
              zrozumialam (?).
              • braineater Magic Toy Shop 06.04.07, 22:54
                To wychodzi na to, że ja jej nadal nie rozumiem, bo po opowiadaniach i Passion of New Eve, to ten tekst Carterowej do którego najczęściej i najchętniej wracam.
                A o dorastaniu to Magiczny Sklep z Zabawkami nie jest wcale (no prawie:)
                Po pierwsze jest feministyczną jazdą na klasyczną prozę wiktoriańską, z dużą ochota kopiącą i tak już martwego Dickensa - sama sytuacja wyjściowa, postacie, które wszystkie jak jedna sa symboliczne.
                Po drugie jest mocnym tekstem o uprzedmiotowieniu kobiet.
                Po trzecie jest o etapach kobiecości jako takiej, rozpoczynającej się od odkrycia własnej cielesności - genialna scena z suknią slubna, która otwiera tę książkę, jedna chyb z najlepszych w literaturze jak dla mnie definicji kobiecości po prostu.
                Po czwarte jest literacką odpowiedzia na pre-rafaelitów, próba oddania tej samej urody za pomoca słów (rewelacyjnie udaną, po prostu widzi się te postacie oczyma Rosettiego i nie da się od tego uwolnić)
                Po któreś jest przecudowna baśnią, klasycznie iralndzką, mimo miejskiego anturazu.
                po nastepne jest tekstem o potędze pisania - 'niemowa' Margareth, która milczac stabnowi centralny punkt opowieści
                po inne - jest próbą literackiego ujęcia tez zawartych w Sadetan Woman, o 'wrodzonej' potrzebie kobiet do podporządkowywania się - w sensie, że jakby Melanie nie działała i tak będzie musiała poddać się męksiej dominacji a jedyny obszar wolności jaki jej pozostaje związany jest z tworzeniem fikcji wokół własnego życia (cała ksiązkę wtedy traktuje się jako próbę ucieczki Melanie - udaną)
                po 879 z zabaw na wyższym poziomie abstrakcji jest opowieścią o strąceniu z niebios wprost w łapy okrutnego demiurga
                i po ostatnie - Carter będac zdecydowanie pisarka feministyczna, rzadko podchodzi kobietom:)

                P:)
                • mamarcela Re: Magic Toy Shop 06.04.07, 23:43
                  Anienienie, mnie bardzo podchodzi, no chyba, że ja nie jestem kobietą?
                  Ale to chyba chodzi o to, że Carterowa opisuje kobiety jakby z zewnątrz, z
                  sympatią, z podziwem, ale bez nadmiernej empatii, wyrozumialosci i
                  czułostkowości. Ona kobiety podziwia do granicy zakochania w nich, ale nigdy nie
                  kłamie na ich temat, nie usiłuje upiększyć rzeczywistości, a ta kobieca
                  rzeczywistość jest czasami dla samych kobiet przerażająca. To takie lustro
                  powiększające wszystkie pryszcze i zmarszczki. Kobiecość Carterowej jest
                  zupełnie inna niż ta, którą przypisują sobie same kobiety,bardziej obnażona,
                  pozbawiona ozdób, groźniejsza. Angela z całym podziwem dla rodzaju kobiecego
                  trochę nas demaskuje i mitologizując demitologizuje - plotę chyba mocno, ale
                  troszkę nietrzeźwa jestem. No w każdym razie pani Carter moim zdaniem nie do
                  końca podchodzi kobietom, bo je pozbawia koronek i złudzeń co do własnej płci:)
                  • braineater Re: Magic Toy Shop 07.04.07, 10:29
                    A całkiem możliwe - może i dlatego ma chyba najpiekniejsze portrety kobiece z drugiej połowy zeszłego wieku - przecież nie sposób sie nie zakochać w kobiecości wcielonej mimo, że prawie stuletniej, czyli bliźniaczkach z Mądrych dzieci, albo w Baudelairowskiej muzie z Czarnej Wenus.

                    P:)
                • noida Re: Magic Toy Shop 07.04.07, 11:39
                  No dobrze, może i jest tym wszystkim, ale dla mnie genialna książka to taka,
                  która trafia do mnie, konkretnie do mnie. "Sklep z zabawkami" do mnie nie
                  trafia, bo:
                  a.) nie znam się na Dickensie
                  b.) nie jestem uprzedmiotowienia i nie mam wrodzonej potrzeby podporządkowania
                  się, a już na pewno nie tyranom
                  c.) moja kobiecość chyba jakoś inaczej się rozwijała
                  Rzeczywiście za to zgadzam się, że jest fantastycznie napisana, cholernie
                  plastycznie, jak myślę o niej to pamiętam niektóre obrazy, co je sobie pod
                  wpływem jej pisania wyobraziłam. I jest rzeczywiście przecudną baśnią.
                  Natomiast nie identyfikuję się w żaden sposób z bohaterką, ani z Margharet i
                  dlatego mnie ta książka nie powaliła. Najbardziej podobała mi się "Marianna i
                  barbarzyńcy", która zresztą zdaje się też jest o podporządkowaniu, ale jakoś
                  tamto podporządkowanie bardziej trafiło mi do wyobraźni ;)
                  • braineater Re: Magic Toy Shop 07.04.07, 11:44
                    Spróbuj jeszce Noideczko Mądre Dzieci. Są po prostu przecudowne. Dwie lekko trzepnięte babuleńki omawiają wiek XX przy pomocy Szekspira i baletu. Dwieście parę stron czystej, totalnie wrednej i ironicznej zabawy na cytatach i złośliwych komentarzach i dwie takie bohaterki, że łojezu.
                    Obok Trabki do słuchania Carringtonowej toi chyba najpozytywniejsza ksiązka o starości, jaką znam. I mogła ją napisac tylko kobieta, bo faceci starzeją się do dupy:) <patrz Italo Svevo:)>

                    P:)
                • staua Re: Magic Toy Shop 07.04.07, 11:57
                  To wszystko tez mi sie w tej ksiazce podoba. Nie wiem dlaczego, oczekiwalam po
                  niej wiecej i caly czas czekalam, ze cos nastapi, dlatego jak sie juz
                  skonczyla, to sie rozczarowalam. A moze to wlasnie oznacza, ze byla dobra? W
                  kazdym razie, mysle o niej jak o snie, w snach wszystko rozwija sie i urywa
                  dosc podobnie.
                  Innym wytlumaczeniem jest to, ze teraz jej nie zrozumialam... A moze
                  podswiadomie staram sie racjonalizowac wszystko, co czytam. Kompletnie
                  niepotrzebna wydala mi sie np. scena z reka w szufladzie, bo myslalam, ze
                  bedzie jakos kontynuowana i na to tez czekalam.
                • 3promile Re: Magic Toy Shop 08.02.08, 17:38
                  braineater napisał:
                  > A o dorastaniu to Magiczny Sklep z Zabawkami nie jest wcale (no prawie:)
                  Wcale bez 'prawie'. O dorastaniu to jest "Nic dobrego" Wallace'a. Się wziął
                  skubaniec Łoles i umarł, a mógłby trochę namieszać... Szkoda.
                  A poza tym i bajdełej i wogle - skąd przekonanie, ze anglosaska literatura w
                  jakikolwiek sposób może być piękna w opisach kobiecości, hę?
    • noida Re: 12.08 na wschód od Bukaresztu 06.04.07, 11:00
      U nas film wchodzi do kin dopiero 25.05 (prawie na moje urodziny, jakoś zawsze w
      okolicy moich urodzin wchodzą jakieś fajne filmy :). Na pewno parę osób go
      widziało na WFFie, ale poza tym to dopiero w maju będziemy mogły porozmawiać...
      • beatanu Re: 12.08 na wschód od Bukaresztu 06.04.07, 20:37
        No to czekam do maja :)
        • zielka Re: 12.08 na wschód od Bukaresztu 08.04.07, 08:43
          Widziawszy, tak, i tez sie podobalo, bo inteligentni ludzie ewidetnie za tym stoja.
          Ale moze jednak nie do konca podoba mi sie to, ze to co ten film mowi, mogloby
          na przykald w polskiej wersji zostac wykorzystane przez srodowiska powiedzmy
          wszechpolsko-PiS-LPRowskie, wiedza panstwo co mam na mysli? E, moze mam traume
          post-lustracyjna, bo mysle o tym dopiero teraz, a film widzialam kilka mcy temu,
          i wtedy mi sie podobal nieco bardziej bezkrytycznie.
    • staua Re: 12.08 na wschód od Bukaresztu 17.06.07, 04:06
      Wyciagam watek wpisujac sie w nim nie na temat, choc wlasciwie powinnam dopisac do (albo zalozyc
      kolejne) Vidi, ale o kinie rumunskim chce, wiec wydalo mi sie, ze tutaj bedzie dpowiednio. Obejrzalam
      nastepne dwa (nienowe wcale) filmy godne polecenia. Pierwszy to: "Bless you prison" - oparty na
      faktach film o kobiecie uwiezionej za komuny i bioracej udzial w kopaniu kanalu Dunaj -Morze Czarne
      (poczatkowo skojarzyl mi sie ten film z "Przesluchaniem" ale w rzeczywistosci jest zupelnie inny -
      porusza problem wiary nadajacej sile w ekstremalnych waunkach.
      Drugi film ogladalam juz kiedys, ale nie pamietalam o nim, to "God kisses you on the lips each day" (In
      fiecare zi Dumnezeu ne saruta pe gura) rez. Sinisa Dragin. Bardzo stary film, ale tez dobry, tylko malo
      optymistyczny.
    • nienietoperz Re: 12.08 na wschód od Bukaresztu 08.02.08, 12:22
      Wątek sprzed lat, ale film obejrzany dopiero wczoraj. Rewelacja. Z `Życiem na
      podsłuchu' wygrywa luźno (chociaż tamten też w porządku). Dość długo się
      rozkręca, ale jest to poniekąd konieczne, bo życie codzienne też rozkręca się
      raczej powoli. Idealnie nadaje się na obowiązkowe oglądanie szkolne z okazji
      wszelkich rocznic i akademii, chociaż zapewne może irytować zarówno tych, którzy
      za wszelką cenę bronią piękna i honoru heroicznej walki o niepodległość, jak i
      tych, którzy uważają, że wszystko było szare i tak naprawdę nie miało znaczenia,
      kto był po której stronie. A szerzej patrząc historia o tym, że
      a) każdy ma `swoją' prawdę;
      b) nie znaczy to, że prawda prawdziwa jest nieistotna.
      Z ukłonami,
      NN

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka